Ciekawostki Historyczne

Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Najcenniejszy okręt Hitlera

fot.Seaman Harry O’Brien, domena publiczna Poddanie się U-234. Zdjęcie wykonano z pokładu USS „Sutton”

25 marca 1945 roku z Kilonii wypłynął niemiecki u-boot U-234 – najcenniejszy okręt II wojny światowej. Na pokładzie znajdowały się najnowsze technologie militarne, które konająca III Rzesza zdecydowała się przekazać walczącej jeszcze Japonii. Oprócz bomby kierowanej Hs 293 i samolotu odrzutowego Me-262, okręt podwodny wiózł… tlenek uranu, który miał posłużyć do stworzenia japońskiej bomby atomowej.

U-234 miał trudny początek. Stępkę pod jego budowę położono już 1 października 1941 r. i spodziewano się wejścia do służby najpóźniej pod koniec 1942. Jednak budowa bardzo się przedłużyła z powodu nalotów na stocznię, do których doszło w 1942 i 1943 r. Ostatecznie okręt zwodowano dopiero w grudniu 1943 r., a do służby wszedł 2 marca 1944 r. U-234 był podwodnym stawiaczem min typu XB i należał do największych okrętów podwodnych Niemiec. Miał długość 89 metrów i szerokość 9,2 m. Mógł się zanurzać na 200 metrów, a zasięg – przy prędkości 10 węzłów – wynosił aż 18 tys. mil morskich. W jego kadłubie znajdowało się 30 szybów minowych. Ładunek min przewożonych przez okręt wynosił 66. Oprócz tego miał dwie wyrzutnie torpedowe położone na rufie (+zapas siedmiu torped), a na pokładzie zamontowane były dwa działka przeciwlotnicze kal. 20 mm. i jedno kal. 37. Okręt mógł otwierać włazy szybów i stawiać miny na morzu pozostając w zanurzeniu. Gdy u-boot odbył już próby morskie i wydawało się, że nic nie stoi na przeszkodzie, by ruszył do walki, zdecydowano przebudować go na… podwodny transportowiec.

Z Europy do Japonii

Jego przeznaczeniem były rejsy oceaniczne z Niemiec do Japonii i, jeśli będzie to możliwe, także z powrotem. Nie było to nic dziwnego, bo od czasu zajęcia przez Niemców francuskich baz na wybrzeżu Atlantyku takie rejsy odbywały się w miarę regularnie. Niemcy wysyłali Japończykom swoje technologie wojskowe, najnowsze egzemplarze broni, urządzenia optyczne, elektronikę, a także dokumentację techniczną. Japończycy odwdzięczali się złotem, a także surowcami trudno dostępnymi w Europie np. kauczukiem.

Niemieckie okręty, które docierały na Daleki Wschód najpierw przekazywały swój ładunek odbiorcom, a potem rozpoczynały wojnę podwodną przeciwko alianckiej żegludze na Malajach. W większości wypadków ich służba trwała bardzo krótko. Powodów było kilka: rejs z Niemiec do Japonii i z powrotem był długi i obfitował w niebezpieczeństwa. Od brzegów Europy aż do końca trasy na przemykające się niemieckie podwodne transportowce czyhały brytyjskie, a później także amerykańskie grupy poszukiwawczo-niszczycielskie. Wiele podwodnych transportów nie dotarło do portów przeznaczenia i spoczęło na dnie oceanów, wraz z ich cennym ładunkiem. Także na Malajach, w pobliżu bazy w Penang, w której stacjonowały niemieckie u-booty „azjatyckie”, działały amerykańskie i brytyjskie okręty podwodne, które potrafiły celnie wystrzeliwać torpedy i topić niemieckie jednostki. Tropienie i zatapianie u-bootów ułatwiał im zresztą, prowadzony m.in. w Bletchley Park, dekryptaż niemieckich depesz szyfrowanych Enigmą.

Na przełomie 1944 i 1945 roku wiadome już było, że klęska III Rzeszy jest kwestią miesięcy. Niemcy usiłowali jeszcze zmienić losy wojny przeprowadzając operacje „ostatniej szansy” np. ofensywę w Ardenach, ale niewiele to dało. Przewaga techniczna i ilościowa aliantów zachodnich i Sowietów była oczywista. Niemcy jednak desperacko walczyli do końca, bez oznak załamania i upadku morale, m.in. licząc na pojawienie się w ostatnim momencie cudownych broni, które obiecywał Hitler. Również praca niemieckich inżynierów trwała do ostatnich dni wojny, a zajmowali się oni nie tylko technologią rakietową, bronią chemiczną i biologiczną, ale – także, choć na mniejszą skalę – badaniami nad militarnym wykorzystaniem energii atomowej. Skonstruowanie bomby atomowej na szczęście Niemcom się nie udało, ale ich osiągnięcia na tym polu były zauważalne. Wyprodukowali znaczące ilości tzw. ciężkiej wody, wytworzyli także tlenek uranu u-235. W obliczu klęski III Rzesza zdecydowała się przekazać rozmaite „militarne skarby” Cesarstwu Japonii, licząc, że dzięki temu wojna się przedłuży i może zdarzy się coś, co odwróci losy wojny i da ostatecznie zwycięstwo krajom Osi.

U-234 wychodzi w morze

Przygotowanie okrętu do roli podwodnego transportowca i rejsu do Japonii obejmowało m.in. zamontowanie „chrap”. Pozwalały one płynąć w zanurzeniu na silnikach dieslowskich (czyli dość szybko), podczas gdy na powierzchnię wody wystawała tylko końcówka „rury wydechowej”, czyli właśnie „chrapy”. W końcowym okresie wojny, gdy u-booty z myśliwych stały się już „zwierzyną łowną”, tylko chrapy pozwalały im jeszcze prowadzić walkę i odnosić sukcesy. Pomyślano także o wyposażeniu okrętu w najnowszy sprzęt antyradarowy, pozwalający uniknąć spotkania z nieprzyjacielem. Dowódcę okrętu – kpt. Johanna-Heinricha Fehlera – wezwano do Berlina, gdzie przekazano mu informację o ładunku i pasażerach, których ma zabrać do Japonii. Na przyjęcie 27 osób Fehler się nie zgodził, zwracając uwagę na względy bezpieczeństwa i brak miejsca na okręcie. Ostatecznie stanęło na 12 pasażerach, dla których miejsca miało zwolnić ośmiu marynarzy. Wreszcie, w porcie w Kilonii, przystąpiono do załadunku.

Ważył on 210 ton i był on niewyobrażalnie cenny dla każdego z krajów walczących w II wojnie światowej. Zawierał egzemplarze najnowszych broni wyprodukowanych przez Niemców, a także dokumentację technologiczną. W stępce pod pokładem ułożono 74 tony ołowiu i 26 ton rtęci, w ładowni zdeponowano 256 kg atebryny – cennego lekarstwa antymalarycznego, 106 kg talu, 12 ton metali szlachetnych, 7 ton szkła optycznego i 43 tony (!) dokumentów, w tym plany samolotów: rakietowego Me-163 „Komet” i odrzutowego Me-262 „Schwalbe” oraz rakiet V-1 i V-2. Do Japonii wysłano także egzemplarz zdalnie sterowanej rakiety Henschel Hs 293 oraz rozmontowanego na części Me-262, silniki odrzutowe Junkersa oraz dokumentację obejmującą rakiety, radary, technologię okrętową, optyczną itp.

Na pokładzie była też broń, amunicja, środki medyczne oraz 6 ton wyposażenia dla niemieckiej bazy na Malajach oraz poczta wojskowa i dyplomatyczna. Załadowano także dużą partię prototypowych urządzeń np. nowoczesne zapalniki, lampy elektronowe, kamery, amunicję do działa bezodrzutowego, elementy systemów kierowania ogniem. W kilku lukach minowych umieszczono także lekką broń przeciwpancerną m.in. pancerfausty, panzerschrecki i rakiety do nich. Jednak najważniejszym ładunkiem było 560 kg tlenku uranu w metalowych puszkach.

fot.domena publiczna Replika Messerschmitta Me 2. Zdjęcie poglądowe.

Legenda głosi, że marynarze U-234 pracujący przy załadunku nie chcieli zgodzić się na przyjęcie na pokład puszek z napisem U235, twierdząc, że to omyłkowo przysłano im ładunek przeznaczony dla innego u-boota. Ale pomyłki nie było, marynarze ładowali śmiercionośny tlenek uranowy, kluczowy surowiec do produkcji bomby atomowej. 25 marca 1945 r. U-234, najcenniejszy okręt Hitlera, wyszedł w morze…

Cenny ładunek, cenni pasażerowie

Nie tylko ładunek stanowił o wartości u-boota. Wartościowi byli także jego pasażerowie. Z Niemiec do Japonii usiłowali uciec naukowcy będący najtęższymi „mózgami” III Rzeszy m.in. eksperci od radarów i inżynierowie technologii lotniczych odpowiadający za produkcję samolotów rakietowych i odrzutowych, a także rakiet przeciwlotniczych i innych supernowoczesnych broni. Do Japonii chcieli też wrócić japońscy inżynierowie wojskowi: Genzo Shoji i Shinchiro Tomonaga. Na pokładzie był m.in. generał Luftwaffe Ulrich Kessler, dowódca obrony przeciwlotniczej Bremy – Fritz von Sandrart, ekspert broni przeciwlotniczej, Heinz Schlicke, elektronik, specjalista od radionamierzania, podczerwieni i radarów, kmdr Richard Bulla, ekspert od rakiet powietrze-morze, pułkownik Erich Mentzel, specjalista od łączności oraz dwóch inżynierów z fabryki Messerschmitta, którzy mieli nadzorować produkcję najnowszych samolotów na Wyspach Japońskich. Na pokładzie znalazł się też sędzia wojskowy Kai Nieschling, który miał w Japonii przeprowadzić procesy i ukarać niemieckich marynarzy łamiących dyscyplinę wojskową. Mimo, że cały Wehrmacht był w odwrocie, Rosjanie stali nad Odrą, a front sypał się w gruzy, to aparat państwowy III Rzeszy działał i wykonywał zadania wyznaczone przez Führera…

Najpierw do Norwegii

U-234 w towarzystwie trzech nowych u-bootów typu XXIII miał najpierw przedostać się z Niemiec do Norwegii, co w obliczu absolutnego panowania aliantów w powietrzu, było trudnym zadaniem. Kapitan Fehler sprytnie prowadził okręt: wynurzał się tylko w nocy, a gdy to było możliwe, płynął przez szwedzkie wody terytorialne. Mimo patrolujących samolotów okręt prześlizgnął się przez Cieśniny Duńskie i wraz z towarzyszącymi mu u-bootami wszedł do portu w Horten w Norwegii. Tam, w czasie prób zanurzeniowych i pływania użyciem chrap, został uderzony przez U-1301 i lekko uszkodzony: miał zerwane poszycie, doszło do wycieku paliwa z jednego ze zbiorników. Kapitan zdecydował się na wykonanie napraw na miejscu, wyłącznie siłami załogi, opóźniło to jednak rozpoczęcie rejsu, a czas był tu sprawą kluczową.

fot.CC BY-SA 3.0 de Karl Dönitz podczas narady wojennej. Zdjęcie poglądowe.

14 kwietnia okręt otrzymał z kwatery Führera rozkaz natychmiastowego wyjścia z portu i rozpoczęcia rejsu do Japonii. Rozkaz Hitlera potwierdził krótko potem admirał Dönitz, który także nakazał natychmiastowe wypłynięcie. Po południu 16 kwietnia patrolowiec wyprowadził okręt z portu. Warto pamiętać, że tego dnia rozpoczęła się Operacja Berlińska i Armia Czerwona ruszyła przez Odrę w kierunku stolicy Niemiec.

Na Atlantyku

U-234 z przygodami, unikając jednostek nawodnych i kryjąc się w głębinach przed samolotami, płynął przez wzburzone morze. Odcinek między Szetlandami a Islandią pokonał szybko płynąc w wynurzeniu i 1 maja wpłynął na Atlantyk. Tam na okręt dotarły komunikaty o śmierci Hitlera i przejęciu władzy przez Dönitza. 4 maja okręt otrzymał komunikat skierowany do wszystkich okrętów podwodnych nakazujący zawieszenie broni. Zakazano ataków na nieprzyjaciela i nakazano powrót do portów norweskich, które były jeszcze w rękach niemieckich. Kapitan Fehler miał jednak inne rozkazy i kontynuował rejs.

8 maja nadeszła informacja o kapitulacji Niemiec. Jej skutkiem było zerwanie przez Japonię wszystkich umów i traktatów z Niemcami. Kapitan uznał wtedy, że jego rozkaz jest nieaktualny i postanowił się poddać. Chociaż Fehlera namawiano do kontynuowania rejsu do Japonii, on zdecydował o zakończeniu misji, ale sam moment poddania się starał się jak najbardziej opóźnić i wybrać najlepszy moment pójścia do niewoli. Japońscy oficerowie znajdujący się na pokładzie rozdali marynarzom drobne upominki, po czym położyli się spać w swoich kojach…

U-234 otrzymał sygnał z kanadyjskiego nadajnika, że ma skierować się do Halifax w Nowej Szkocji i tam się podać. Fehler jednak się wahał, bojąc się złego traktowania w kanadyjskiej lub brytyjskiej niewoli. Wolał się poddać Amerykanom, o których miał lepszą opinię. 16 maja lekarz okrętowy stwierdził, że japońscy oficerowie leżą na swoich kojach i nie można ich obudzić. Okazało się, że połknęli dużą dawkę tabletek nasennych Luminal. Gdy zmarli, urządzono im pogrzeb morski, wyrzucając w workach za burtę. Przy ciele Tomonagi ułożono miecz samurajski, który dotąd przechowywał kapitan.

W tym czasie U-234 nawiązał kontakt wzrokowy i był dozorowany przez amerykański niszczyciel USS Sutton, który wycelował swoje działa w niemiecką jednostkę. 17 maja 20 amerykańskich marynarzy weszło na pokład u-boota i przejęło okręt. Wcześniej Niemcy wyrzucili do morza maszynę szyfrującą Enigma, księgi szyfrowe i najcenniejsze dokumenty techniczne. Amerykanie rozkazali by niemiecka załoga przeszła na niszczyciel, pozostawiając na pokładzie kilku marynarzy niezbędnych do doprowadzenia okrętu do portu. Byli oni nadzorowani przez uzbrojonych po zęby marynarzy z US Navy. 19 maja 1945 r. U-234 wszedł do portu Portsmouth w stanie New Hampshire.

Załoga i okręt w niewoli

Ładunek, załoga i pasażerowie okrętu byli dla Amerykanów prawdziwym „skarbem”. Zdobycie U-234 można porównać do zdobycia kilku fabryk i laboratoriów technologicznych wraz z pełną dokumentacją. Sprzęt znaleziony na pokładzie musiał wywołać u Amerykanów szok, gdy zdali sobie sprawę z zaawansowania prac nad atomem, ale także nad technologią rakietową, radionamierzaniem czy zdalnym naprowadzaniem. Przy okazji służący w porcie żandarmi i marynarze skorzystali z okazji i zdobyli na Niemcach „łupy wojenne”. Niemieckich jeńców wielokrotnie przeszukiwano zabierając im niemal wszystko co miało jakąś wartość. Z szafek na pokładzie zniknęły rzeczy osobiste załogi, a na okręcie odkręcano elementy wyposażenia, jeśli tylko miały niemieckie napisy.

Gdy ustalono, co stanowi najcenniejszy ładunek u-boota, na jego pokład przysłano specjalistów od technologii jądrowej. W lipcu przy pomocy dźwigu wyładowano pojemniki z tlenkiem uranu. Wszyscy członkowie byli przez wiele miesięcy więzieni i brutalnie przesłuchiwani, a badania i przeszukiwanie okrętu trwało… dwa lata. Niektórzy członkowie załogi oraz pasażerowie natychmiast dostali od Amerykanów propozycję pracy w ramach operacji Paperclip. Kilku z nich się na to zdecydowało i pozostało w Ameryce.

Najcenniejszy ładunek

Znaleziony na okręcie uran przewieziono do laboratoriów pracujących w ramach „Projektu Manhattan”, ale nie wiadomo czy został on wykorzystany do budowy bomb atomowych zrzuconych na Japonię. Bomby na Hiroszimę i Nagasaki zostały zrzucone 6 i 9 sierpnia, zatem chronologia wskazuje, że Amerykanie mogli skorzystać z uranu „przywiezionego” przez Niemców, ale należy zauważyć, że mieli na to mało czasu. Krążownik USS Indianapolis, który przewiózł ładunek nuklearny do bomb Little Boy i Fat Man z San Francisco, dotarł na wyspę Tinian już 16 lipca.
Nadzorujący rozładunek uranu członek załogi ppor. Karl Pfaf powiedział po latach, że rozmawiał w Portsmouth z Robertem Oppenheinerem. Jeżeli uranu nie wykorzystano do produkcji bomb atomowych, to z pewnością spożytkowano go w inny sposób.

Niestety ta sprawa jest tajemnicą do dziś i mimo odtajnienia kilka lat temu części dokumentów dotyczących wzięcia do niewoli U-234 nie ma w nich informacji dotyczących tlenku uranu. Mimo, że upłynęło już prawie 75 lat od zakończenia wojny, armia amerykańska nadal strzeże swoich atomowych tajemnic.

Wątpliwości budzi też sprawa odrzutowca Me-262. Część relacji mówi, że taki samolot, rozłożony na części, znajdował się na pokładzie U-234. Nie wpisano go jednak na listę zdobyczy z tego okrętu. Mariusz Borowiak podaje, że japońska telewizja dotarła do amerykańskiego filmu dokumentalnego z maja 1945 r., na którym zarejestrowano kompletny Me-262 stojący w bazie powietrznej Wright Field w Kalifornii. Brytyjczycy i Amerykanie znaleźli na terenie Niemiec wiele Me-262 i kilka z nich trafiło na badania do USA, a później do muzeów. Skąd jednak Amerykanie mieli Me-262 już w maju 1945 r.?

fot.domena publiczna Zatopienie U-234 przez USS „Greenfish”

Zatopienie U-234

Koniec U-234 był równie pechowy, jak jego wojenne losy. Został zatopiony w ramach ćwiczeń morskich 20 listopada 1947 r. dwiema torpedami wystrzelonymi przez USS Greenfish. Dowódca U-234 zmarł 15 maja 1993 r., w wieku 82 lat. Wspomnienia z czasów służby na okrętach podwodnych, w tym na U-234 spisał radiotelegrafista Wolfgand Hirschfeld. W Polsce jego książka ukazała się pod tytułem „Ostatni U-boot”. Niestety przerwany rejs z Norwegii do Japonii i późniejsze losy okrętu i załogi są opisane tylko na kilku stronach tej książki. Historia U-234 nadal jednak budzi ciekawość o czym świadczą kolejne książki i artykuły na ten temat, a także niemiecko-amerykański film dokumentalny z 2002 pt. „Ostatni okręt Hitlera”. Należy jednak pamiętać, że tak naprawdę „ostatnim okrętem Hitlera” był U-977, który 17 sierpnia 1945 dopłynął do Mar del Plata w Argentynie, po rejsie, w którym pozostawał w zanurzeniu przez 66 dni. Natomiast U-234 był z pewnością najcenniejszym okrętem II Wojny Światowej.

Bibliografia:

  1. Wolfgang Hirschfeld, „Ostatni U-boot”, wyd. Finna, 2007
  2. Mariusz Borowiak, „Misja specjalna U-234”, wyd. Napoleon V, 2019
  3. Clay Blair, „Hitlera wojna u-bootów”, wyd. Magnum, 2013

Czy wiesz, że ...

...podczas powstania warszawskiego dowództwo niemieckie wiedziało o tym, że Polacy używali kanałów, i postanowiło to wykorzystać? Z rozkazu Ericha von dem Bach-Zelewskiego mówiący po polsku Volksdeutsche mieli infiltrować środowisko jako przemytnicy żywności w sieci kanałów.

...we wrześniu 1939 roku w jednostkach frontowych pojawiło się co najmniej 270 duchowych? Ich losy w większości były tragiczne. Wbrew konwencji genewskiej Niemcy wysyłali schwytanych księży nie do obozów jenieckich z resztą żołnierzy, lecz do obozów koncentracyjnych.

...polscy oficerowie zamordowani w Katyniu do końca nie wiedzieli co ich czeka? Świadczą o tym ich spisane tuż przed śmiercią notatki, które odnaleziono podczas ekshumacji. 

...Stalin flirtował w sposób nieśmiały i niezręczny? Aktorkę, która mu się podobała, adorował podczas kolacji, rzucając w nią kulkami z chleba.

Komentarze (12)

  1. Marcin Odpowiedz

    Bardzo ciekawy artykuł, pozwolę sobie sprostować 2 rzeczy:
    1. chrapy (to normalnie używany termin w technice okrętów podwodnych, nie ma potrzeby brania w cudzysłów) to przedłużenie kolektora ssącego i rury wydechowej. Pozwalały rzeczywiście na korzystanie z silnika spalinowego w zanurzeniu, a także zapewniały wentylację okrętu. Nie chodziło o prędkość w zanurzeniu, a przede wszystkim o znacznie większy zasięg w zanurzeniu;
    2. V-1 to nie była rakieta, a bezpilotowy autonomiczny samolot odrzutowy (napędzany silnikiem pulsacyjnym), choć były też doświadczalne modele ze stanowiskiem pilota.

    • Anonim Odpowiedz

      Pozwól, że sprostuję V-1. Nie tylko doświadczalne modele. Próbowano używać V-1 z pilotami do zwalczania okrętów.

      • Czytacz Odpowiedz

        Anonim to ja. Dodam, że znalazłem informację i jak najbardziej sterowalnych V-1 i zdjęciami wersja (Fi 103R).

  2. Jacek Odpowiedz

    Niemcy nigdy nie opanowały technologi wzbogacania dużych (kilogramowych) ilości uranu. W normalnym uranie izotop 235 to tylko 0,7%. Reszta to izotop 238. Aby wyprodukować bombę uranową należy wzbogacić uran w izotop 235 do około 30% masy. To bardzo trudna technologia, wymagająca ogromnych nakładów zwłaszcza na poziomie techniki 1945 r. Gdyby okręt przewoził wymieniona w artykule ilość izotopu U235, wystarczyłoby to na konstrukcie wielu bomb i Niemcy mogliby samodzielnie zbudować takie bomby. Okręt musiał więc przewozić zwykły (niewzbogacony w izotop 235) uran, a dokładnie tlenek uranu. Do wyprodukowania bomby z takiego materiału wiedzie daleka i bardzo trudna droga.

  3. Daro Odpowiedz

    Świetny artykuł a i wypowiedzi pod nim niezgorsze, świadczące o znajomości tematu. Co ciekawe, niedawno czytałem powieść WEB- a Griffina , w której nawiązał on do przejęcia przez Amerykanów U- boota z ładunkiem uranu, ale w … Argentynie.
    Gdyby ktoś miał coś ciekawego do polecenia do przeczytania, to proszę o podanie tytułów lub linków do stron w komentarzach.
    Pozdrawiam
    Daro

  4. Mort Odpowiedz

    Kapitan U-234 wykazał się nadludzką głupotą poddając okręt Amerykanom. Jedynym rozsądnym wyjściem było kontynuowanie misji do końca. Mieli na pokładzie japońskich oficerów i okrętowi nic nie groziło w Japonii. Oficjalne zerwanie relacji między krajami to zupełnie inna bajka niż współpraca wywiadów. Dziwię się tylko, że obecny na pokładzie admirał nie zrobił ad hoc sądu wojennego tego głupiemu kapitanowi.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.