Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Latająca pięść Hitlera

fot.fot. Paweł Szymański Figurka w skali 1/6 tzw. Action Man

W czasie II wojny światowej niemieccy inżynierowie dokonywali cudów, by zrównoważyć przewagę technologiczną, a przede wszystkim ilościową, którą od 1943 r. uzyskali alianci. Do zwalczania radzieckich czołgów żołnierze Wehrmachtu i SS dostali pancerfausty – skuteczne granatniki przeciwpancerne. Doniesienia o setkach czołgów zniszczonych pancerfaustami zainspirowały Hitlera, który zażądał stworzenia podobnej broni do zwalczania samolotów. I taka broń powstała! Nosiła nazwę „fliegerfaust”. Słyszeliście o czymś takim?

Każdy interesujący się historią drugiej wojny światowej słyszał o pancerfauście – niemieckim granatniku przeciwpancernym. Była to odpowiedź niemieckiego przemysłu zbrojeniowego na prośby żołnierzy walczących na froncie wschodnim. Domagali się oni dostarczenia broni, która pozwoli im zatrzymać radzieckie czołgi. Jeżeli na danym odcinku frontu było chociaż kilka Tygrysów lub Panter, działa przeciwpancerne, czy przeciwlotnicze „acht koma acht”, Niemcy potrafili utrzymać pozycję tygodniami, a nawet miesiącami. Trudniej było zatrzymać „Iwana” tam, gdzie nie było broni przeciwpancernej. A ze względu na wielką długość frontu, takich miejsc było bardzo dużo.

Pancerfaust trafia na front

Inżynierowie III Rzeszy opracowali więc w błyskawicznym tempie prostą broń przeciwpancerną – pancerfausta. Pierwsze egzemplarze trafiły na front już w 1943 roku. Była to, ważąca około 5 kg, broń obsługiwana przez pojedynczego żołnierza. Składała się z metalowej rury zawierającej ładunek miotający i głowicy kumulacyjnej, stabilizowanej skrzydełkami rozwijającymi się po wystrzeleniu. Zasada działania pancerfausta była bardzo prosta: ładunek prochowy wystrzeliwał głowicę kumulacyjną, która leciała w stronę czołgu. Jeżeli trafiła, przebijała pancerz i zabijała załogę wewnątrz. Rurę z wystrzelonego pancerfausta żołnierz porzucał na polu bitwy.

fot.domena publiczna Żołnierz z Panzerfaustem, Ukraina, grudzień 1943.

Do końca wojny opracowano kilka typów pancerfaustów o oznaczeniach: „Klein”, „Gross”, „60”, „100”, „150” i „250”, gdzie liczby oznaczały zasięg skuteczny broni podany w metrach. Późno wojenne pancerfausty 250 m były pierwowzorami używanych w wielu armiach RPG (ręcznych granatników przeciwpancernych). RPG używane np. w Wojsku Polskim w latach 80 i 90 wyglądały i działały dokładnie tak, jak pancerfaust 250.

Porzucanie stalowych wyrzutni pancerfaustów nie było mile widziane, ze względu na kurczące się zasoby surowców. Poszukiwano więc innych rozwiązań. Żołnierzom zalecano np. zbieranie stalowych rur po bitwie, co zwykle jednak nie było to możliwe. W 1943 r. opracowano też, działającą na nieco innej zasadzie, rakietową wyrzutnię przeciwpancerną Raketenpanzerbüchse 43, której później nadano propagandową nazwę „panzerschreck” – postrach czołgów.

Panzerschreck sieje grozę

Ta broń, wykorzystująca rozwiązania zaczerpnięte ze zdobycznej amerykańskiej „Bazooki”, była wielorazowego użytku. Ładowniczy wkładał do wyrzutni pocisk rakietowy kaliber 88 mm, uzbrajał go, a celowniczy naciskając spust, wystrzeliwał w kierunku radzieckiego, amerykańskiego czy brytyjskiego czołgu. Dwaj żołnierze obsługujący „Panzerschrecka” nosili ze sobą 10 pocisków, mieli więc większe szanse na zniszczenie nieprzyjacielskiego wozu pancernego. „Panzerschrecki”, tak jak panzerfausty, zbierały krwawe żniwo na wszystkich frontach, a żołnierze bardzo je chwalili.

Hitler był zachwycony doniesieniami o możliwościach pancerfaustów i panzerschrecków. Żądał zwiększenia produkcji i wyposażenia jednostek frontowych w wielkie ilości tej broni. O ogromnej skali produkcji świadczy fakt, że w czasie walk o Poznań w 1945 roku Rosjanie przechwycili pociąg, w którym było ponad 25 tysięcy panzerfaustów! Łączną produkcję tej broni do końca wojny szacuje się na 6,7 milionów sztuk.

Aliantom udało się zdobyć tysiące pancerfaustów i panzerschrecków. Zostały one poddane wnikliwym badaniom technicznym, a najciekawsze rozwiązania techniczne skopiowano i wykorzystano w różnych typach broni. O uniwersalności panzerfausta świadczy fakt, że przez kilka lat po wojnie w Ludowym Wojsku Polskim było „na stanie” około 5 tysięcy zdobycznych pancerfaustów. Polscy inżynierowie wojskowi stworzyli też granatnik przeciwpancerny oparty na rozwiązaniach zaczerpniętych z pancerfausta.

Czy wiesz, że ...

...szpiegowskie gadżety mogły przybierać najbardziej niezwykłe formy? Posługujący się kodem Morse’a radionadajnik, który  informował żołnierzy U.S. Army o ruchach Wietkongu, miał kształt... psiej kupy!

...jeden z rosyjskich naukowców postanowił skrzyżować człowieka z szympansem? Chociaż próba krzyżówki się nie powiodła, Iwanow wpadł na inny pomysł - do zapładniania kobiet chciał wykorzystywać spermę pobraną od ssaków naczelnych.

...Ludwik Kalkstein, działacz polskiego Podziemia i współpracownik „Grota” Roweckiego, okazał się podwójnym agentem? Po tym, jak Armia Krajowa wydała na niego wyrok śmierci, wstąpił do SS i… wziął udział w Powstaniu Warszawskim po stronie okupantów.

...podczas powstania warszawskiego dowództwo niemieckie wiedziało o tym, że Polacy używali kanałów, i postanowiło to wykorzystać? Z rozkazu Ericha von dem Bach-Zelewskiego mówiący po polsku Volksdeutsche mieli infiltrować środowisko jako przemytnicy żywności w sieci kanałów.

Komentarze (2)

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.