Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Krwawa jatka, wrzący olej i modły. Jak wyglądało średniowieczne pole bitwy?

fot.Hans Talhofer, domena publiczna Szkic Hansa Talhofera

Średniowieczne pole bitwy to wrzaski walczących, rżenie przerażonych koni, rzeka krwi, odcięte kończyny i rozpłatane ciała. Obraz iście dantejski, ale nie mniej okrutny można było znaleźć tuż obok – w polowym lazarecie, gdzie śmierć była mniej chwalebna, ale równie bolesna.

Bitwy wieków średnich, wbrew obiegowej opinii, nie były zjawiskiem częstym. Walczący cenili sobie życie i najczęściej robili wszystko, aby do walki nie doszło. Plądrowanie, grabieże, palenie wiosek i osad – to przynosiło zyski, a minimalizowało straty osobowe. Kiedy jednak do walnego starcia dochodziło, brutalność średniowiecznego pola bitwy miała niewiele wspólnego ze światem wzniosłego etosu rycerskiego. Szkolono się, by jak najszybciej wroga zabić. W konsekwencji rannych bywało względnie niewielu. A tych, za których nie można było ówczesnym zwyczajem otrzymać okupu – zwyczajnie dobijano.

Rany cięte i miażdżące

Naszą wiedzę o przebiegu batalii średniowiecznych czerpiemy głównie z kronik. I tak, biorąc nasz rodzimy grunwaldzki przykład, Długosz pisze o ciosach mieczami godzących w twarze wrogów. Z kolei z opisu bitwy pod Azincourt w 1415 roku dowiadujemy się, że Henryk V skazał na ścięcie 1000 francuskich jeńców. Zapiski kronikarskie donoszą nam również o ofiarach raczkującej jeszcze broni palnej, jak – poległy w 1383 roku podczas oblężenia Pyzdr – pleban z Biechowa, czy trafiony kulą działową w wojnie stuletniej earl Salisbury. Również krwawo jawią się nam opisy turniejów rycerskich. Ta z założenia sportowa rywalizacja niejednokrotnie niosła za sobą prawdziwą hekatombę ofiar – jak ta, w której od ścisku, gorąca i pyłu zginęło 200 rycerzy.

fot.domena publiczna Bitwa pod Azincourt

Wywody kronikarzy dopełnia ikonografia, przedstawiając starcia jako plątaninę ciał ludzkich i końskich (np. Kodeks św. Jadwigi, Biblia Maciejowskiego, Kroniki Bretońskie, Kodeks Manesse). Widać tam cięcia, uderzenia, przebijanie zbroi i pancerzy. Ikonografia pełna jest również przedstawień skutków ostrzału z łuków, kusz czy broni palnej. Ważnym źródłem, łączącym w sobie dobre cechy źródeł pisanych i ikonograficznych, są średniowieczne traktaty szermiercze (np. Hansa Talhoffera). To właśnie w nich znajdujemy instrukcje dotyczące sposobu walki wszelaką bronią z różnorodnie uzbrojonym przeciwnikiem. Widać tam całą paletę ciosów zadawanych głównie w głowę, kark, gardło, serce, ale też… nerki. Przy odtwarzaniu realiów średniowiecznej bitwy nieocenione są także szczątki poległych. Przykładem mogą być badania archeologów na polu bitwy pod Towton. Wykazały one, że większość ofiar bitwy stoczonej 29 marca 1461 roku poległa na skutek wielokrotnych ran ciętych i miażdżących. Podobne wyniki przyniosły także badania pod Grunwaldem. A poległy w bitwie pod Bosworth (22 sierpnia 1485) król Ryszard III York doznał aż 12 potężnych cięć mieczem lub toporem.

Czy wiesz, że ...

...jednym z najbardziej intratnych zawodów w średniowiecznej Polsce było aptekarstwo? XIV-wiecznych farmaceutów stać było np. na nieruchomości w mieście czy rozkręcenie dochodowego handlu saletrą.

...wikingowie wcale nie byli rosłymi, niebieskookimi blondynami – a przynajmniej nie wszyscy. Mit o ich ponadprzeciętnym wzroście narodził się w 1880 roku, kiedy znaleziono grób nordyckiego wojownika mierzącego 181 cm. Dopiero później okazało się, że mężczyzna cierpiał na gigantyzm.

Komentarze (2)

  1. Przemysław Woźniak Odpowiedz

    Nie śmiejcie się z chleba z pajęczyną przekładanego do rany. Już nowożytne badania nad tą metodą dowiodły że enzymy pajęczej nici w połączeniu z wilgotnym chlebem wytwarzają penicylinę. Niejeden polski szlachcic szybciej zobaczyłby Świętego Piotra Gdyby nie ten prosty sposób walki z bakteriami jeszcze przed antybiotykami.

  2. Krzychu Odpowiedz

    Z tą pajęczyna to chodziło raczej nie tyle żeby ona była połączona z wilgotnym względnie mokrym chlebem ale konkretnie z chlebem połączonym z ślina (która jest antyseptyczna) a sama pajęczyna dostarczała przetrwalników grzybów oraz pleśni, które to w takim środowisku doskonale się rozwijały . Sposób jak najbardziej skuteczny.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.