Ciekawostki Historyczne
Druga wojna światowa

Czy wszyscy Ukraińcy popierali UPA?

Przeprowadzoną w 1947 roku „Akcję Wisła” uzasadniano tym, że wojsko musi odciąć UPA od zaopatrzenia, które ochoczo dostarcza mu miejscowa ludność. W rzeczywistości był to wyłącznie fałszywy pretekst, a ukraińscy powstańcy wcale nie cieszyli się wielką popularnością.

Przymusowe migracje ludności z południowo-wschodniego pogranicza Polski zaczęły się zaraz po wojnie. Wcale nie objęły one wyłącznie Ukraińców. Wszyscy, którzy pisali cyrylicą i modlili się przed ikonostasem, bez względu na to, czy byli Bojkami, Łemkami czy Dolinianami, w oczach komunistycznych władz stawali się podejrzanymi. Miejscowi nie potrafili zrozumieć, dlaczego nagle mianowano ich Ukraińcami i dlaczego muszą opuścić swoje domy, zabierając ledwie garść dobytku i jedną krowę na postronku.

Dziewczynki w strojach regionalnych. Zdjęcie poglądowe (fot. domena publiczna).fot.domena publiczna

Dziewczynki w strojach regionalnych. Zdjęcie poglądowe (fot. domena publiczna).

Sytuacja na tym obszarze wrzała od lat. We wsiach pogranicznych województw co rusz pojawiali się ludzie z karabinami – Niemcy, Sowieci, Polacy i Ukraińcy. Podejrzliwość nie zelżała wraz z zakończeniem II wojny światowej. Komuniści twierdzili, że niepolska ludność z województw rzeszowskiego, lubelskiego i krakowskiego gremialnie popiera ukraińskie podziemie. Takie same sądy wydają obecnie ukraińscy historycy, jak np. Wołodymyr Wiatrowycz (szef tamtejszego odpowiednika IPN). Wbrew tym opiniom, zdecydowana większość wspomnianej ludności chciała przede wszystkim wreszcie zaznać odrobiny spokoju.

Herojam slava? Bynajmniej!

Pragnienie stabilizacji najwyraźniej widać nie w statystykach czy dokumentach, a we wspomnieniach samych zainteresowanych. Mieszkanka Cisnej, urodzona w 1934 roku Anna stwierdza, że o banderowcach usłyszała dopiero jako nastoletnia dziewczyna. Cytowana przez Krzysztofa Potaczałę w książce „Zostały tylko kamienie. Akcja 'Wisła’: wygnanie i powroty wyjaśnia, że miejscowym Ukraińcom wcale nie spieszyło się do walki w ich szeregach:

[Banderowcy] nie byli jednoznacznie dobrze postrzegani przez ukraińską społeczność. Niektórzy miejscowi wprawdzie żywili jakieś nadzieje na niepodległą Ukrainę, ale większość marzyła o spokoju. Nie zajmowała ich polityka. Wielu Ukraińców w czasie wojny wzięto do sowieckiej armii, co najmniej połowa nie wróciła, dlatego ludzie nie garnęli się masowo do nowego konfliktu.

Jak podkreśla Grzegorz Motyka w książce poświęconej konfliktowi polsko-ukraińskiemu w latach 1943-1947, najmniejsze poparcie UPA miała wśród Łemków. Mimo usilnych zabiegów propagandowych i prób rozprowadzania bibuły i książek, mieszkańcy Beskidu Niskiego byli absolutnie obojętni na kwestię niepodległej Ukrainy. Rachityczna siatka ukraińskich nacjonalistów objęła na tym terenie zaledwie… kilkadziesiąt osób. Co ciekawe, Łemkowie nie tylko nie poddawali się ukraińskiej nacjonalistycznej agitacji, ale też czuli się w obowiązku informować władze polskie o tym, że na ich terenie pojawiają się partyzanci z tryzubem na czapkach.

Także wielu rdzennych Ukraińców wcale nie było zwolennikami UPA. Paulina z domu Karpecka, z rodziny mieszanej (ojciec Ukrainiec, matka Polka), wychowała się w środowisku skręcającym mocno w stronę tożsamości ukraińskiej, w miejscowości Romanowa Wola. Chodziła do ukraińskiej szkoły oraz do cerkwi i do kościoła, a zdecydowana większość jej sąsiadów to były rodziny ukraińskie. Około roku 1944 po raz pierwszy zetknęła się z oddziałem UPA.

Banderowcy zjawili się uzbrojeni, bez zaproszenia i kazali gospodyni nagotować sobie jedzenia, za które wcale nie mieli zamiaru płacić. Zażądali jajecznicy i placków. Następnie kazali rodzinie stanąć na czatach i sprawdzać, czy nie nadchodzą Polacy, a sami porozkładali się w ich łóżkach i zasnęli. Kobieta wspomina, że się bała. Jak pokazuje historia jednego z jej sąsiadów – słusznie. Autor książki „Zostały tylko kamienie. Akcja 'Wisła’: wygnanie i powroty cytuje:

Niedaleko mieszkał znajomy taty. Chodził w konkury do pewnej panny, nosił dla niej miód, a na którejś randce wyrwało mu się, że UPA wywalczy niepodległą Ukrainę, jak mu kaktus na dłoni wyrośnie. Nazajutrz przepadł bez wieści.

Paulina opisuje też podobne zdarzenie, ale z udziałem dwóch kobiet. Obie Ukrainki wracały z cerkwi i przy tej okazji (jak i przy wielu innych) zwyczajnie wymieniały się ploteczkami. Pierwsza z nich w trakcie rozmowy zapytała po jaką cholerę ci banderowcy chodzą po wioskach, ludziom żyć nie dają. Dalsze wydarzenia dowiodły, że język rozwiązał jej się w złą godzinę. Nie spodziewała się, że jej koleżanka wspiera UPA i doniesie na nią do „leśnych”. Jak opisuje Paulina:

Nocą przyszli do jej chaty, pobili i pognali w brzozowy zagajnik. Dzieci błagały o litość dla matki, lecz chwilę później zawisła na gałęzi.  

Nastawienia ludności do sprawy walki o niepodległość Ukrainy nie poprawiał prowadzony przez UPA przymusowy zaciąg wśród młodzieży ukraińskiej, który rozpoczął się od 1945 roku. Czy im się to podobało, czy nie, młodzi chłopcy musieli iść do lasu. Nawet tacy, którzy właśnie wrócili z frontu i byli ranni. Jedna z bohaterek książki Krzysztofa Potaczały „Zostały tylko kamienie. Akcja 'Wisła’: wygnanie i powroty opisuje, że jej brat wrócił z wojska do domu bardzo słaby, po wielomiesięcznym pobycie w szpitalu. Na wieść o tym zjawili się banderowcy i zaraz chcieli go zabrać do sotni. Dzięki wojskowemu przeszkoleniu był doskonałym rekrutem. Nie przewidzieli jednak, że on wcale nie ma ochoty do nich dołączyć.

Tablica na kaplicy pod świętą górą Jawor - takich tablic spotkamy wiele na cerkwiach w Beskidzie Niskim (fot. Meteor2017, lic. GNU FDL)fot.Meteor2017, lic. GNU FDL

Tablica na kaplicy pod świętą górą Jawor – takich tablic spotkamy wiele na cerkwiach w Beskidzie Niskim (fot. Meteor2017, lic. GNU FDL)

Chłopak chciał się wymigać do tego stopnia, że rozdrapywał swoje ledwie zagojone rany i sypał do nich wapno, żeby jak najdłużej się paprały. Od pójścia do oddziału udało mu się wyłgać, jednak od zbierania kontyngentów już nie. Jeżeli zależało mu na życiu i zdrowiu bliskich, nie mógł tak po prostu powiedzieć „nie”. Ci, którzy protestowali, musieli się liczyć z konsekwencjami, a te były brutalne.

Banderowcy podkładali ogień pod domy niepokornych rekrutów, a tych, którzy po przymusowym zabraniu ich do oddziału uciekali, zabijali strzałem w głowę. Także bliskich chłopaka, który nie chciał iść do UPA, mogła spotkać kara. Tak stało się w przypadku ojca nastoletniej Marii, jednej z bohaterek książki Krzysztofa Potaczały „Zostały tylko kamienie. Akcja „Wisła”: wygnanie i powroty”. Jak opisuje po latach:

Banderowcy przy każdej okazji zabierali młodych Ukraińców do lasu, nieustannie wzmacniali szeregi. Kiedyś przyszli do Seredniego, wywlekli ojca z chałupy i za to, że nie oddał syna do sotni, obili go batogiem. Potem ksiądz się nad nim modlił, bo leżał prawie bez ducha. Całe plecy miał w ranach, mięso z niego wyłaziło, ale szczęśliwie się wylizał.

Sprzyjający ukraińskiemu ruchowi nacjonalistycznemu historycy chcą budować obraz, w którym Ukraińską Powstańczą Armię popierali wszyscy mieszkańcy ziem uważanych przez nią za ukraińskie. Prawda leży jednak gdzie indziej. Wielu tych ludzi było przeciwnych działalności UPA, lub nawet nie interesowała ich wolna Ukraina. W 1947 roku nikt jednak nie pytał ich o poglądy i poza nielicznymi wyjątkami, wszyscy padli ofiarą „Akcji Wisła”.

Dalsza część artykułu pod ramką
Zobacz również:

Źródła informacji:

  1. Akcja „Wisła”. Dokumenty i materiały, red. Eugeniusz Misiło, Archiwum Ukraińskie 2013.
  2. Koprowski M.A., Akcja „Wisła”.Krwawa wojna z OUN-UPA, Replika  2016.
  3. Koprowski M.A., Akcja „Wisła”. Ostateczna rozprawa z OUN-UPA, Replika 2017.
  4. Motyka G., Od rzezi wołyńskiej do Akcji „Wisła”. Konflikt polsko-ukraiński 1943-1947, Wydawnictwo Literackie 2011.
  5. Potaczała K., Zostały tylko kamienie. Akcja „Wisła”: wygnanie i powroty, Prószyński i S-ka 2019.
  6. Wiatrowycz W., Druga wojna polsko ukraińska 1942-1947, Archiwum Ukraińskie 2013.

 

 

Zobacz również

Orlęta Lwowskie i ich historia

Orlęta Lwowskie. Mieli przed sobą całe życie, lecz zaryzykowali je dla swojego miasta, w którym się wychowywali i uczyli.

17 grudnia 2025 | Autorzy: Herbert Gnaś

Druga wojna światowa

Krwawa niedziela na Wołyniu

11 lipca 1943 roku oddziały UPA przy wsparciu miejscowych zaatakowały ponad 160 polskich wsi na Wołyniu. Krwawa niedziela była kulminacją rzezi wołyńskiej.

11 lipca 2023 | Autorzy: Maria Procner

Druga wojna światowa

Przyczyny rzezi wołyńskiej

Dlaczego Ukraińcy uznali, że muszą wymordować Polaków? Rozmowa Piotra Zychowicza o przyczynach rzezi na Wołyniu z prof. Grzegorzem Motyką, znawcą stosunków polsko-ukraińskich.

1 grudnia 2022 | Autorzy: Piotr Zychowicz

Ukraina Wschodnia i Zachodnia

Od końca lutego obserwujemy, jak Ukraińcy walczą z Rosjanami. Dziś tworzą jedność. Czy zatem mowa o dwóch Ukrainach: Wschodniej i Zachodniej nie miała podstaw?

25 maja 2022 | Autorzy: Piotr Janczarek

Druga wojna światowa

Historia Łemków w Polsce

Padli ofiarą dwóch przymusowych wysiedleń, w tym niesławnej akcji „Wisła”. Przetrwali jednak te lata i trudny czas PRL-u. Kim dokładnie są Łemkowie?

12 marca 2022 | Autorzy: Herbert Gnaś

Druga wojna światowa

Kolaboracja czy ratowanie polskości? Postawa inteligencji w sowieckim Lwowie

Sowieckie porządki po 17 września 1939 r. na tzw. kresach słusznie kojarzą się deportacjami na Wschód i innymi represjami wobec Polaków. Jednak z drugiej strony...

22 sierpnia 2021 | Autorzy: Piotr Janczarek

KOMENTARZE

Skomentuj gnago Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

W tym momencie nie ma komentrzy.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Przeglądaj książki historyczne w najlepszych cenach

Odkryj najciekawsze książki historyczne w atrakcyjnych cenach. Sekcja powstała we współpracy z Lubimyczytac.pl, największą społecznością miłośników literatury w Polsce – dzięki temu możesz wybierać spośród tytułów najwyżej ocenianych przez czytelników.