Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

„Palce jeden za drugim wpadały z łoskotem do wiadra”. Dramatyczne wspomnienia więźnia, który przeżył syberyjski mróz

Więźniowie, trafiający na "Przeklętą Wyspę", w zimie walczyli z zabójczym mrozem. Zdjęcie poglądowe (1957 rok).

fot.Kaunas 9th Fort Museum/CC BY 4.0 Więźniowie, trafiający na „Przeklętą Wyspę”, w zimie walczyli z zabójczym mrozem. Zdjęcie poglądowe (1957 rok).

Gdy temperatura na Kołymie spadała poniżej minus pięćdziesięciu jeden stopni, więźniowie mogli zostać w barakach. Przy minus pięćdziesięciu spędzali dzień na powietrzu, przy pracy. Przed mrozem nie chroniło ich nic – byli źle ubrani, głodni i przemęczeni. Po latach jeden z nich opisał swoje przeżycia.

Maciej Żołnierczyk w 1940 roku został skazany na 25 lat łagrów. Gdy dotarł na „Przeklętą Wyspę”, jak więźniowie nazywali grupę sowieckich obozów leżących w dorzeczu Kołymy, został skierowany na roboty do kopalni.

Wyczerpująca praca, zimno, okrucieństwo strażników, codzienne godzinne marsze na teren wydobycia – to wszystko było dostatecznie przerażające. Wkrótce jednak współwięźniowie o dłuższym stażu zaczęli straszyć go nadchodzącą zimą. Nie musieli zresztą nawet nic opowiadać. Jak relacjonował Żołnierczyk we wspomnieniach, opublikowanych w zbiorze „Kołyma. Polacy w sowieckich łagrach”, wystarczyło na nich spojrzeć:

Było też kilku, którzy przeżyli ostatnią zimę na Kołymie i byli to ludzie bez nosów i uszu. Wyglądali jak chodzące trupie głowy. Przeważnie byli to nacmeni (nie Rosjanie – przyp. A. W.) z bardzo ciepłego południa, i tych były masy w łagrach. Mimo tego kalectwa musieli pracować na równi z resztą. Mieli odgniłe nosy i uszy, policzki ich były pokryte ciemnymi plamami, a niektórzy mieli nosy i uszy na pół odmrożone, obolałe i ciemnoczerwone.

„Nasze ubrania nie chroniły zupełnie”

Jesienią Żołnierczyk przekonał się, że opowieści jego towarzyszy niedoli nie były ani trochę przesadzone. „W październiku spadł wielki śnieg i nastał ogromny mróz, który trzymał z różnym nasileniem przez cały czas” – wspominał. On sam czuł się w tym czasie całkowicie „wyzuty z życiodajnej energii”. Ledwo powłóczył nogami.

Od mrozu nie było ucieczki. Panował nawet w barakach czy namiotach, w których mieszkali więźniowie. „Podczas snu do ścian namiotu przymarzały włosy, gdyż dwie beczki, w których krótko palono drewnem nie były dostatecznym źródłem ciepła” – opowiadała inna była więźniarka, Anna Mieczkowska. Dla zesłańców ciepło było tylko odległym wspomnieniem.

Zimą na Kołymie temperatury spadały nieraz nawet do minus sześćdziesięciu stopni Celsjusza.

fot.Oxonhutch/CC BY 2.5 Zimą na Kołymie temperatury spadały nieraz nawet do minus sześćdziesięciu stopni Celsjusza.

Przed zimnem nie chroniły także ubrania, które przydzielano więźniom, czyli watowane kaftany – tiełogrejki – i spodnie (brjuki). Głowy okrywali bawełnianymi czapkami z klapami na uszy. Na stopach mieli płytkie kalosze, dla „ocieplenia” obwiązane szmatami. Najbardziej cierpiały jednak dłonie, okryte tylko całorocznymi, płóciennymi rękawicami. Pewnego dnia Żołnierczyk boleśnie się o tym przekonał. Jak zanotował:

Ostatnio oczyszczaliśmy ze śniegu urządzenia i budynki na priisku, czyli kopalni. Wracając, trzymałem kilof i łom na ramieniu, jak zwykle przy powrocie do łagru. (…) Gdy dochodziłem do łagru poczułem, że moja prawa ręka, którą trzymałem żelazny łom, jest jakby z kamienia. Palce prawej dłoni były po prostu przylepione do żelaznego łomu. Rękawica prawej ręki była kompletnie wyrobiona i podarta, tak że trzymałem żelazo gołą dłonią.

Czy wiesz, że ...

...Alfred Rosenberg, jeden z twórców zbrodniczej ideologii III Rzeszy, twierdził, że nie miał pojęcia o tym, co działo się w obozach koncentracyjnych. Gdy miał okazję odwiedzić Dachau, zrezygnował "ze względów estetycznych".

...jedną z przyczyn zbrodni katyńskiej mogło być przeludnienie w więzieniach? Według rosyjskiego historyka, prof. Iwanowa, NKWD nie radziło sobie z tak ogromną liczbą polskich jeńców, dlatego konieczna była ich likwidacja.

...wielu brytyjskich pilotów służących z Polakami podczas II wojny światowej twierdziło, że dotrzymanie naszym lotnikom kroku w piciu było pewnego rodzaju nobilitacją? Gdy Johnny Kent, dowódca Dywizjonu 303, wytrzymał nocną imprezę i jeszcze odprowadził jednego z Polaków do łóżka, znacząco wzrosła jego reputacja.

...jedynym "nawróconym" nazistą w Norymberdze był Hans Frank, generalny gubernator okupowanych ziem polskich? Twierdził, że w celi śmierci "odnalazł Boga".

Komentarze (3)

    • hol Odpowiedz

      W moich czasach szkolnych to była lektura – nie obowiązkowa, ale nauczycielka j. polskiego dobrze wiedziała co powinniśmy czytać :)

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.