Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Noce poślubne naszych prababek. Jak 100 lat temu wyglądał pierwszy raz? [18+]

Czy w noc poślubną ten czuły kochanek nie zmieni się w orangutana? (źródło: domena publiczna)

Czy w noc poślubną ten czuły kochanek nie zmieni się w orangutana? (źródło: domena publiczna)

Brutalny orangutan czy czuły kochanek? Wielkie misterium miłości czy bolesna chwila poniżenia w łapach nieudolnego chama? Nasze prababki instynktownie bały się nocy poślubnej. I miały ku temu bardzo dobre powody.

Tradycja nocy poślubnej odchodzi do lamusa. A przynajmniej do takich właśnie wniosków prowadzą organizowane w ostatnich latach sondaże. W Polsce nikt dotąd nie próbował zapytać reprezentatywnej grupy nowożeńców o seks podczas ich pierwszej nocy. W Wielkiej Brytanii robiono to już wielokrotnie.

W 2009 roku ponad 25% respondentów przyznało, że po weselu nie było żadnych amorów. W ankiecie z 2013 roku grupa ta urosła do 52%. I nie był to wynik błędnej metodologii, bo sondażem objęto aż dwa tysiące osób. Wreszcie w 2014 roku przepytano pięć tysięcy panien i panów młodych. 67% przyznało, że w noc poślubną tylko smacznie spali.

W międzywojennej Polsce podobne liczby byłyby zupełnie nie do pomyślenia. Pasowałyby do żartów, a nie do opisu rzeczywistości. „Pełną wrażeń pierwszą noc” przeżywał niemal każdy nowożeniec i miała ona nieporównywalnie większe znaczenie niż dzisiaj. W rytuale tym wcale nie chodziło o seksualną przyjemność. Specjaliści od stosunków płciowych robili wszystko, by przekonać czytelników swoich prac o wadze czekającego ich sprawdzianu. Od tej jednej nocy mogło zależeć całe ich pożycie małżeńskie.

Od nocy poślubnej mogło zależeć całe pożycie małżeńskie (źródło: domena publiczna).

Od nocy poślubnej mogło zależeć całe pożycie małżeńskie (źródło: domena publiczna).

Wysoki stopień orgazmu

Trwała pierwsza, dzisiaj już zapomniana rewolucja seksualna. Coraz więcej młodych dziewcząt eksperymentowało z seksem jeszcze przed ślubem. To nie ulega wątpliwości. 20% miało nawet odwagę przyznać się do tego w ankiecie z 1934 roku. Większość narzeczonych wciąż jednak działała w myśl tradycji – stawały przed ołtarzem w mniejszym lub większym stopniu „niewinne”.

Seks znały z opowiadań koleżanek lub z książkowych definicji. Mogły na przykład kojarzyć opis zamieszczony w Hygienie miodowych miesięcy Maxa Exnera wydanej po polsku w 1936 roku:

Łechtaczka (…), natrafiając na grzbiet żołędzi i trzon prącia, trze o niego tak, że każdy ruch wykonany podczas spółkowania wywiera wpływ na jedną i drugą płeć. Wreszcie, odczuwając wrażenia rozkoszy, prowadzi do owego wysokiego stopnia orgazmu, który powoduje z jednej strony ejakulację, a z drugiej strony przyjęcie nasienia do ujścia zewnętrznego macicy.

Z pozoru wszystko się zgadza. Ale teoretyczny wywód tak naprawdę nic nie wyjaśniał. A pytać o dalsze szczegóły po prostu nie wypadało.

Prawie jak wizyta w szpitalu

William Martin, autor Racjonalnego życia płciowego przedstawiał sytuację we wzniosłych tonach: „Pierwsza noc poślubna oznacza tę upragnioną, nieraz długo oczekiwaną chwilę, w której ma nastąpić wtajemniczenie oblubienicy w wielkie misterium miłości”. Nawet on zwracał jednak uwagę, że „nie jest to bynajmniej łatwe zadanie”. Tłumaczył, że młode, nieuświadomione płciowo kobiety instynktownie boją się seksu:

Dziewczyna wie ze słyszenia, że pierwszy akt płciowy powoduje przerwanie jakiejś błony; nie zna wszystkich szczegółów anatomicznych, lecz ten „pierwszy raz” wydaje jej się jakąś małą operacją, żeby użyć terminu medycznego; boimy się przecież zastrzyku podskórnego, cóż więc dziwnego, że wzbudza lęk akt fizyczny, który dokonywa się w okolicy ciała tak wrażliwej i tajemniczej?

Młode kobiety w noc poślubną bały się seksu. Rolą mężczyzny było przezwyciężenie obaw małżonki (źródło: domena publiczna).

Młode kobiety w noc poślubną bały się seksu. Rolą mężczyzny było przezwyciężenie obaw małżonki (źródło: domena publiczna).

Rolą mężczyzny było przezwyciężenie obaw małżonki, uspokojenie jej i stworzenie atmosfery sprzyjającej bliskości. Ponownie – teoria wygląda doskonale. Każda publikacja dotykająca kwestii nocy poślubnej sugeruje jednak, że statystyczny żonkoś nie potrafił stanąć na wysokości zadania.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Uwaga! Nie jesteś na pierwszej stronie artykułu. Jeśli chcesz czytać od początku kliknij tutaj.

Nie wolno być brutalnym

Martin przestrzegał: „Niedopuszczalne jest użycie podstępu lub siły. Nie wolno mu być brutalnym”. Doktor Tardieu, autor wydanej w 1934 roku Sztuki przypodobania się kobietom, opisał z kolei typowego nowożeńca: „Męża gorącego, a niezręcznego”. Był to człowiek, który:

Zaledwie znajdzie się na łożu małżeńskim, już chciałby posiąść żonę (…). W wielu wypadkach próby spółkowania powodują bóle tak ostre, krzyki tak gwałtowne, że mąż nie śmie dalej kontynuować aktu.

Trudno się dziwić strachowi młodych mężatek, skoro nawet lekarze przestrzegali mężczyzn przed nadmierną brutalnością (źródło: domena publiczna).

Trudno się dziwić strachowi młodych mężatek, skoro nawet lekarze przestrzegali mężczyzn przed nadmierną brutalnością (źródło: domena publiczna).

Na kolejnej stronie raz jeszcze pada ostrzeżenie: „Impet i brutalność powinny być wykluczone przy pierwszym zbliżeniu”. I można się domyślać, że w większości przypadków właśnie te dwa słowa najlepiej opisywały wrażenia żony z nocy poślubnej. Zresztą, autor broszury Miłość małżeńska w świetle nauki wydanej po polsku w 1931 roku pisał o tym zupełnie wprost:

Trzeba przyznać, że mąż prawie zawsze nie umie sobie dać rady z tą trudną i delikatną rolą. Zabiera się do wypełnienia swego obowiązku małżeńskiego niezręcznie, gburowato, beznamiętnie, jakby chciał jedynie zaspokoić swoją obskurną żądzę.

Czyni wszystko, aby nie zaoszczędzić swej towarzyszce żadnej przykrości związanej z tym pierwszym zbliżeniem. Nie ma w jego postępowaniu niczego, co by pozwalało zapomnieć lub wybaczyć nieprzyjemność spółkowania.

Noce poślubne zwykle nie wyglądały tak sielankowo i czule, jak to spotkanie kochanków nad stawem (źródło: domena publiczna).

Noce poślubne zwykle nie wyglądały tak sielankowo i czule, jak to spotkanie kochanków nad stawem (źródło: domena publiczna).

Obskurne żądze i szramy na psychice

Specjaliści mieli świadomość, jak głębokie szramy na psychice może pozostawić takie doświadczenie. Dziewczyna oczekiwała wspaniałego aktu zjednoczenia, dla którego strzegła swej cnoty przez całą młodość. A skończyło się niemalże na gwałcie. Tak samo było w XIX wieku, ale dopiero teraz naukowcy zaczęli zastanawiać się nad skutkami tragedii nocy poślubnej.

W 1900 roku większość lekarzy zbywała temat, twierdząc, że typowa kobieta to jednocześnie histeryczka. Istota z natury oziębła lub wręcz aseksualna, której po prostu nie da się zadowolić. W 1930 roku wzmianki o histerii padały już tylko w cudzysłowie i to głównie w pracach wyjątkowo wstecznych autorów. Nawet umiarkowani konserwatyści – nie mówiąc o piewcach obyczajowego wyzwolenia – źródeł kobiecych problemów z seksem zaczęli szukać u mężczyzn.

Artykuł powstał w oparciu o książkę Kamila Janickiego pt. „Epoka hipokryzji. Seks i erotyka w przedwojennej Polsce”. Pozycja ta jest pierwszą publikacją książkową pod marką „Ciekawostek historycznych”.

Artykuł powstał w oparciu o książkę Kamila Janickiego pt. „Epoka hipokryzji. Seks i erotyka w przedwojennej Polsce”. Kliknij i kup z rabatem na empik.com,

„Brutalne postępowanie może zrazić kobietę, zranić ją moralnie, a takie uczucia zostawiają niezatarty ślad we wspomnieniu pierwszego zbliżenia cielesnego z mężem” – podkreślał William Martin. Kończyło się to wstrętem do seksu, psychiczną blokadą uniemożliwiającą jakiekolwiek dobrowolne stosunki, a w najlepszym wypadku – zupełną obojętnością na sprawy płciowe.

Paweł Klinger przytaczał za innym autorem, że nawet 50% płci żeńskiej to tak zwane zimne kobiety. W zdecydowanej większości ich chłód dało się zniwelować. Nie psychoanalizą, hipnozą ani tabletkami, ale nowym podejściem do seksu zarówno podczas nocy poślubnej, jak i każdego kolejnego zbliżenia. Wystarczyło traktować żonę jak człowieka, a nie dmuchaną lalkę służącą zaspokajaniu własnych potrzeb.

Źródła:

Artykuł powstał w oparciu o literaturę i materiały zebrane przez autora podczas prac nad książką pt. Epoka hipokryzji. Seks i erotyka w przedwojennej Polsce. Pozycja ta ukazała się jako pierwsza książka pod marką „Ciekawostek historycznych”. Kup z rabatem na empik.com.

Kliknij, żeby rozwinąć wybraną bibliografię.
  1. J.A. Boswer, Jak unikać zdrady i rozczarowań w małżeństwie, Lwów 1936.
  2. Vikki Campion, One in four married couples don’t have sex on their wedding night, „Daily Telegraph”, 31 lipca 2009.
  3. M. Eksner [Max Exner], Hygiena miodowych miesięcy, czyli Etyka stosunków płciowych. Poradnik dla młodych małżeństw, Wiedza Współczesna, Warszawa 1936.
  4. Jaf i Saldo [Jean Fauconney], Miłość małżeńska w świetle nauki, Księgarnia Popularna, Warszawa 1931.
  5. Siam Goorwich, Most British couples don’t have sex on their wedding night, „Metro.co.uk”, 3 października 2014.
  6. Deni Kirkova, More than half of couples DON’T have sex on their wedding night – mostly because the groom is too drunk, „Mail Online”, 9 października 2013.
  7. Paweł Klinger, Vita sexualis. Prawda o życiu płciowem człowieka, Księgarnia Karola Neumillera, Łódź 1935.
  8. Małżeństwo XX wieku, „Amorek” 1924, nr 4.
  9. William Martin, Racjonalne życie płciowe, Minerwa, Warszawa 1936.
  10. Noc poślubna, „Nowy Dekameron” 1925, nr 1.
  11. Ksawery Sieńko, Zagadnienia seksualne, Polskie Towarzystwo Eugeniczne, Warszawa 1937.
  12. Tardieu, Sztuka przypodobania się kobietom, Księgopol, Warszawa 1934.

Wszystko, czego nie wiedziałeś o życiu seksualnym Twoich pradziadków:

Czy wiesz, że ...

...pod koniec 1914 roku około 10 procent oficerów i 3-4 procent pozostałych żołnierzy armii brytyjskiej wykazywało znamiona szoku nerwowego? W 1917 roku była to już prawie jedna czwarta walczących, a w drugiej połowie 1918 r. – aż 80 tysięcy żołnierzy!

...jeden z rosyjskich naukowców postanowił skrzyżować człowieka z szympansem? Chociaż próba krzyżówki się nie powiodła, Iwanow wpadł na inny pomysł - do zapładniania kobiet chciał wykorzystywać spermę pobraną od ssaków naczelnych.

...nazistowska ustawa o przymusowej sterylizacji osób genetycznie chorób, ułomnych oraz "społecznie zbędnych" z 1933 roku była wzorowana na prawie amerykańskim? Do 1957 roku wprowadziło je aż 21 stanów, a zabiegów dokonywano niekiedy bez zgody, a nawet wiedzy samych pacjentów.

Komentarze (18)

  1. Anonim Odpowiedz

    Co za zbiór bzdur. Wymysły niedouczonego autora.
    Prostacki tekst napisany prymitywnym stylem.

    Tak, tak, tak, oczywiście – kochankowie na łonie przyrody przeżywają miłosną sielankę, ale już małżeństwo we własnej alkowie skazane jest wyłącznie na gwałty, ból i przemoc.
    Tak, tak, jasne, ach z całą pewnością to oczywiste, iż kochać czule i namiętnie potrafią wyłącznie kochankowie – małżeństwo zaś to przecież kłębowisko przemocy i brutalności, no jakże mogłoby być inaczej! Przecież trzeba na siłę udowodnić swoją tezę, choćby najgłupszą pod słońcem!

    Autor wysilał się i wysilał jak tylko mógł, żeby wyśmiać instytucję małżeństwa i zohydzić pamięć po naszych pradziadkach.
    Ach, jakie to typowe u pismaków w dzisiejszych czasach … zrobią wszystko byleby obśmiać wartość małżeństwa, piękno czystości przedmałżeńskiej oraz te wartości, którym hołdowali nasi przodkowie, czyli wartości chrześcijańskie, które zakładały honor, uczciwość, dzielność, szacunek do kobiet i osób starszych i wiele innych cennych zachowań.

    Tak na marginesie, panie autorze – skoro te przedwojenne mężatki były tak „nieszczęśliwe” i „straumatyzowane” z powodu pożycia małżeńskiego, to po pierwsze dlaczego nie było masowych depresji i masowych samobójstw naszych prababć, a po drugie dlaczego tak kwitła wielodzietność w tamtych czasach?
    Stosując pański sensacyjny i prostacki sposób rozumowania, można by wysnuć wnioski , że to współczesne kobiety mają za sobą traumy seksualne, bo dzieci jak na lekarstwo i niedługo wymrzemy jako naród.

    • Magda H. Odpowiedz

      No cóż, niestety natura nie działa w ten sposób, że dzieci powstają tylko wtedy, gdy kobieta jest zadowolona z seksu. Dzieci mogą powstać także wówczas, gdy kobieta jest do seksu zmuszana, więc argument z liczbą dzieci cokolwiek bezsensowny.

    • Anonim Odpowiedz

      Nie odkrywano depresji ponieważ nie brali w ogóle takiego czegoś pod uwagę. Uważali za to zwykle hunorki kobiece czy wieczne nie zadowolenie „po prostu”. Depresja jest zauważają dopiero teraz jako poważną przypadłość, kiedyś wierzono, że kobieta podczas okresu wpada w histerię więc kto by zwracał na depresję uwagę… Nikt. Tym badziej że seks to „obowiązek małżeński” więc trzeba to robić bo tak.

    • ejże Odpowiedz

      Zgadzam się z tym komentarzem za to nie rozumiem jak można tak bezsensownie niwelować jego wartość jak robią to Państwo powyżej. Uważacie, że małżeństwo było tyranią nieznającą przywiązania, zaufania, miłości i delikatności? Czy nie czytaliście autorów starożytnych, średniowiecznych i z okresu romantyzmu o tematyce romantycznej i miłosnej? W dzisiejszych czasach nieustannie stara się udowodnić jak okropne były minione czasy i dąży do wywołania awersji do wszystkiego co tradycyjne. Tworzy to poważne problemy społeczne jak plagi rozwodów czy związków nieformalnych ulegających szybkim rozpadom z negatywnymi skutkami dla obu zainteresowanych, ale przede wszystkim dla dzieci z takiego związku. Brak dzieci to inny problem powodujący niszczenie całych społeczeństw, zmniejszanie się ich liczebności i sprowadzanie innych, często obcych kulturowo nacji na miejsce swoich obywateli.

      • Dominique Odpowiedz

        starożytnośc to czasy świetlane , całezło w seksie zaczęło sie od średniowiecza , a pewnie w XIX i na początku XX w było różnie z seksem małżeńskim tym bardziej ,że małżeństwa były aranżowane , mąż spełniał obowiązek , a potem udawał się do burdelu i zaznawał rozkoszy , bo z żoną musiał się kochać po kościelnemu . Nikt się nie przejmował ,że kobieta bez orgazmu , częściowo podniecona , stawała się nerwowa , miała bóle głowy i inne dolegliwości tzw histerią, a masturbacja nie wchodziła w rachubę , no bo to grzech .Co do plagi rozwodów – czy naprawdę utrzymywanie tzw rodziny z pijakiem , sadystą , bandytą lub lowelasem to dobro dla dzieci ? w tamtym czasie kobiety na ogół nie pracowały więc były jak niewolnice , dzisiaj odzyskałyśmy godność i umiemy się same utrzymać , więc łatwiej uwolnić się ze złego związku . Nie ma co gloryfikować starych czasów , gdy związki utrzymywane były z braku możliwości uwolnienia się z nich

        • Nasz publicysta | Anna Dziadzio

          Droga Dominique, dużo uwag bardzo trafnych, jednak trudno zgodzić się do końca ze stwierdzeniem, że starożytność to czasy świetlane pod kątem seksu i seksualności. Zachęcam do lektury „Wieków bezwstydu”. Pozdrawiam :)

  2. komarwojnicz Odpowiedz

    To jest straszna bieda i niewiedza ..jak uczony wysoko teoretyk pisze o historii.Wie i zna ją z papierów dokumentów i uważa jak było.A ja znam historie i mówię.o ubiegłym stuleciu z ust pradziadków i dziadków.

  3. Homemade Free Vıdeo Odpowiedz

    Zgadzam się z tym komentarzem za to nie rozumiem jak można tak bezsensownie niwelować jego wartość jak robią to Państwo powyżej. Uważacie, że małżeństwo było tyranią nieznającą przywiązania, zaufania, miłości i delikatności?

Odpowiedz na „MagdalenaAnuluj pisanie odpowiedzi

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.