Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Piaski Armagedonu (Vladimir Wolff)

Ocena: 5/6Wszystkie figury już ustawione. Czeka nas przedziwna rozgrywka na szachownicy zasypywanej przez lotne piaski pustyni. Vladimir Wolff wszystko dokładnie obmyślił i wprowadza swój plan w życie nie bacząc na nic. Bliskowschodnią grę królów czas zacząć.

Nie byłam dotąd miłośniczką thrillerów political fiction. Wydawało mi się zawsze, że to takie bezsensowne gdybanie, w rodzaju: gdyby babcia miała wąsy to by była dziadkiem. Przekonałam się, że niekoniecznie musi tak być. Ba, historia wymyślona przez Vladimira Wolffa wydaje się całkiem prawdopodobna! Szczególnie, że autor obrał jako kanwę bardzo aktualny temat konfliktów bliskowschodnich i rozwoju sytuacji w państwach arabskich.

Bliska przyszłość w ciemnych barwach

Vladimir Wolff przenosi nas w jeden z możliwych wariantów najbliższej przyszłości. Barack Obama wygrał wybory prezydenckie i już drugą kadencję rządzi w USA. Francja i inne państwa starej Europy borykają się z narastającym problemem imigrantów z Afryki i Azji. W krajach islamu nastroje antyżydowskie osiągają temperaturę wrzenia. Polska negocjuje z rządem w Jerozolimie ogromne kontrakty. Izrael ma tymczasem problemy na własnym podwórku. We wszystkich zakątkach kraju głowy podnoszą ekstremiści. Na granicy izraelsko-palestyńskiej co i rusz padają strzały. Państwa ościenne wyczekują tylko na odpowiedni moment, by uszczknąć kawałek pozbawionego sojuszników w regionie Izraela. Najgroźniejszy okaże się „prawie prorok”, czyli Żyd-fanatyk marzący o zburzeniu bezczeszczących świątynne wzgórze miejsc kultu tych paskudnych Mahometan. W całym bałaganie trzeba jeszcze wziąć pod uwagę kilka dyktatur, parę zaginionych ładunków nuklearnych i wschodnie interesy światowych mocarstw. Dopiero wtedy uzyskamy chociaż szczątkowy obraz niezwykle złożonej sytuacji, z jaką muszą się zmagać bohaterowie „Piasków Armagedonu”.

Żeby było jeszcze weselej, gdzieś na Morzu Śródziemnym pływa sobie polska jednostka zaprawionych w walce komandosów. Naszym „chłopcom” nie będzie dany spokojny powrót do domu. Ze sztabu otrzymują nowe rozkazy, które zaprowadzą ich na szalenie niebezpieczną misję. Jest też oczywiście odrobina romansu, a jakże! Bo czy polski komandos mógłby się oprzeć długonogiej pracownicy amerykańskiego Departamentu Handlu, której uratował życie?

Świat ukazany w powieści Wolffa pełen jest zakulisowych rozgrywek. Każdy knuje, każdy spiskuje, każdy zbiera haki. Jest jeszcze religia. Fanatycy kipią wściekłością na innowierców. Muzułmanie świecczeją, tylko na pokaz wykrzykując Allah akbar! Gdzieś w głębi Egiptu pojawia się nowy Mahdi, który jeszcze sporo namiesza. Wielu Żydów jest na bakier z pięcioksięgiem, ale i wśród nich zdarzają się ekstremiści. Możliwe, że to wszystko to nasz świat za jakieś kilka lat. Przecież patrząc na sytuację międzynarodową niczego nie można być pewnym.

Co dostajemy do rąk?

Vladimir Volff, Piaski Armagedonu, Warbook 2011

Vladimir Volff, Piaski Armagedonu, Warbook 2011

Tekst książki podzielony został na ponad trzydzieści rozdziałów i mnóstwo podrozdziałów. Warto podkreślić, że pomimo niewysokiej ceny jest to naprawdę pokaźnych rozmiarów powieść – do rąk dostajemy 408 stron zapełnionych niezwykle „gęstym” tekstem.

Wydarzenia opisane w powieści rozgrywają się na przestrzeni trzech miesięcy, od połowy lipca do połowy października. Okres wydaje się niedługi, ale autor zdołał wypełnić go wartką akcją, pokazując rozwój wypadków niemal dzień po dniu. W przeciwieństwie do większości powieści, „Piaski Armagedonu” nie mają jednego głównego bohatera. Akcję (a często te same wydarzenia!) poznajemy z perspektywy kilkunastu różnych osób: między innymi polskiego ambasadora w Izraelu, irańskiego prezydenta, głównodowodzącego izraelskiej armii czy polskiego komandosa, porucznika Wirskiego. Taka formuła ma swoje konsekwencje. Czytając powieść Wolffa śledzimy nie tyle losy bohaterów, co skonstruowanego przez autora świata. Przywiązać można się w zasadzie tylko do występujących na kartach „Piasków Armagedonu” Polaków. Zresztą, czy to coś złego?

I z czym to się je?

Wolff bardzo ciekawie prowadzi narrację. Stawia przede wszystkim na prostotę języka, która przemówi zarówno do osób mniej wymagających, jak i do koneserów literatury. Jego bohaterowie to przede wszystkim żołnierze, stojący na różnych szczeblach kariery wojskowej. Dopasowując się do konkretnej postaci i tego, co jej w głowie siedzi, Wolff umiejętnie zmienia styl. Czasem są to proste słowa zwyczajnego żołnierza, a kiedy indziej religijny bełkot fanatyka. Dzięki takiemu zabiegowi lektura staje się ciekawsza i bardziej zróżnicowana, a w tle słychać zarówno gwar zatłoczonej ulicy, jak i zgrzyt odbezpieczanej broni.

Na kartach powieści bardzo żywo i barwnie odwzorowane zostały realia miejsc akcji. W kuluarach Białego Domu panuje stałe napięcie w części spraw, a w innych kompletne lekceważenie (sytuacja w rejonie bliskowschodnim jest priorytetem, a np. informacje od sojuszników spoza tego obszaru są wręcz ignorowane). Izrael jest w stanie permanentnej gotowości bojowej (w pamięci jego obywateli nadal żywe są wojna sześciodniowa, wojna Jom Kippur czy intifady) i przez cały czas ma problemy z Autonomią. Kraje arabskie mają swoje własne wewnętrzne problemy, ale mimo to w każdej chwili są gotowe ponieść sztandar proroka w wojnie przeciw Żydom. Z kolei na ich zatłoczonych ulicach ludzie nieustannie obawiają się widma zamachu bombowego.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.