Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Nieprzyjaciel Boga (Bernard Cornwell)

Nasza ocena: 5+/6Jeśli powiedziało się A, trzeba powiedzieć i B, zatem czas drugą odsłonę trylogii arturiańskiej. Wszyscy się tłuką, kochają i nienawidzą, a całość doprawiona jest odrobiną starej dobrej magii druidów.

Wydawnictwo Erica daje nam do ręki drugą część trylogii arturiańskiej Bernarda Cornwella – „Nieprzyjaciela Boga”. Tom drugi jest o wiele bardziej mroczny i dynamiczny niż poprzedzający go „Zimowy monarcha”. Czytając spotykamy tych samych bohaterów, z których jedni mężnieją, a inni zwyczajnie się starzeją. Wiele postaci drugo i trzecioplanowych podnosi głowy i bezceremonialnie wkracza do pierwszego szeregu. Zmieniają się miejsca i świat, starzy bogowie odchodzą, a chrześcijanie rozlewają się po kraju niczym wody wezbranej rzeki.

Od pierwszych stron autor rzuca nas na głęboką wodę swojego świata i to bez kamizelki ratunkowej. Lądujemy w samym środku pobitewnego gwaru. Poprzedni tom kończy się zwycięskim dla Artura starciem w Dolinie Lugg, „Nieprzyjaciel Boga” w tym miejscu się rozpoczyna, a stary mnich Derfel kontynuuje swoją historię. Tak, tego pana już znamy – swoją opowieścią z poprzedniej części nauczył nas patrzeć na Dumnonię i rozumieć jej mieszkańców.

Powieść Cornwella pełna jest zwrotów akcji, a bohaterowie poprzez zrządzenia losu zmieniają się nie do poznania. Artur po raz kolejny widzi siebie w roli architekta przymierzy i twórcy pokoju. Niestety jak zwykle kruchy domek z kart, jakim są jego plany,  musi się zawalić i pogrzebać marzenie o cichej i spokojnej Brytanii, bez walk, wojen i intryg. Cóż, kraj mlekiem i miodem płynący, ze szczęśliwymi mieszkańcami, z wojownikami, których zbroje dawno zardzewiały od nieużywania to porządek, a bogowie lubią chaos.

Cornwell bez ceregieli depcze marzenia Artura. Tymczasem Merlin ma własne plany. Jego umysł ogarnęła wręcz obsesja poszukiwania trzynastu przedmiotów, trzynastu Skarbów Brytanii. Najważniejszym spośród nich jest złoty kocioł. Brzmi znajomo? Naczynie. Ba! Święte naczynie. Czyżby cornwellowska wersja świętego Graala?

Bernard Cornwell, Nieprzyjaciel Boga

Bernard Cornwell, Nieprzyjaciel Boga

W celu odnalezienia tego skarbu wyrusza wyprawa, której członkiem jest nie kto inny jak nasz narrator. Pełna niebezpieczeństw ekspedycja udaje się do kraju, którego władcą jest Diwnarch. Imię króla wzbudza przerażenie, tak jak jego tarcza obciągnięta ludzką skórą i pomalowana ludzką krwią oraz jego okrutni wojownicy. Razem z Derflem i Merlinem rusza na wyprawę garstka wojowników, druidka niespełna rozumu i księżniczka-dziewica (tylko ona może wskazać miejsce ukrycia artefaktu). Nie ma co – wesoła kompanija. Jest tu trochę magii, ciut przemocy i mnóstwo determinacji. Czy odnajdą naczynie? Nie, nie mam zamiaru psuć zabawy. Trzeba o tym przeczytać.

Był już kruchy pokój, była szaleńcza wyprawa, teraz czas na Saksonów. Tak, zdecydowanie można na nich liczyć. Wiadomo, że prędzej czy później zawędrują w granice Dumnonii i zaczną gwałcić, rabować, uprowadzać w niewolę. Jak było do przewidzenia, Artur gromadzi wojska by z nimi walczyć. Jeszcze tylko jedna wojna, jeszcze tylko jedna bitwa i będzie mógł rzucić to wszystko w pierony, zdać królestwo prawowitemu władcy Mordredowi, założyć sobie kuźnię, zamieszkać gdzieś na uboczu i uprawiać ziemię. Jeszcze tylko jedna bitwa…

Artur może wierzyć i marzyć, ale nie powstrzyma nieuniknionego. Gdy on snuje wizje pokoju, miecz zwraca ku niemu fałszywy przyjaciel. Brat walczy z bratem, przyjaciel z przyjacielem, a synowie atakują ojca. Wszystko za sprawą spisku, mającego na celu odesłanie przez Most Z Mieczy Artura i Derfla. Cały kraj pogrąża się w kompletnym szaleństwie, a niedawny sojusznik próbuje sięgnąć po koronę Dumnonii. Artura łamie zdrada osoby, której ufał całym sercem. Wódz nie jest już tym samym człowiekiem, ujawnia skrywane gdzieś głęboko pokłady surowości, a jego oblicze staje się posępne. Bo przecież bogowie lubią chaos…

Więcej zdradzać nie zamierzam – zapraszam do przeczytania, a tymczasem kilka słów oceny.

Tyle o teorii, teraz o praktyce

„Nieprzyjaciel Boga” to książka zdecydowanie warta polecenia. Fabuła całej opowieści, zawartej w trylogii arturiańskiej, zdecydowanie nabiera tu tempa. Ten tom to mnóstwo zwrotów akcji, dobrze poprowadzone dialogi i jeszcze mocniej zarysowane postaci. Autor zaskakuje, splata losy, łamie serca i niszczy małe szczęścia. Nie waha się przed ukazywaniem zarówno morderstwa dziecka, jak i przesyconych erotyzmem misteriów bogini z dalekiego kraju.

Pod względem spójności fabuły i jej złożoności „Nieprzyjaciel Boga” jest lepszy od poprzedniego tomu. Sięgając po niego obawiałam się, że będę mieć déjà vu, bo to już któraś z kolei książka Cornwella, jaką miałam przyjemność czytać. Na szczęście całość wygląda tak, jakby autor pomiędzy jednym i drugim tomem po prostu nabrał powietrza, by z całą mocą kontynuować swoją opowieść. Wszystko jest tu nowe, oryginalne (jak zresztą cała trylogia) i ma w sobie jakiś tajemniczy magnetyzm.

Bernard Cornwell

Bernard Cornwell

Niestety drugi tom nie ustrzegł się tych samych błędów, które wytykałam poprzedniemu. Znowu mamy tu do czynienia z morzem literówek, a zdarzają się, o zgrozo, i błędy ortograficzne! Sam Cornwell popełnia ten sam  grzeszek co zwykle i bohaterowie dyskutują zawzięcie, wymieniając przeraźliwie długie uwagi nawet… w pierwszym szeregu podczas bitwy. Jedno jest dla mnie zastanawiające. W pierwszym tomie Derfel i inni wojownicy czczą tajemniczego boga Mitrasa, który w drugiej części staje się Mitrą. Redaktorzy polskiego wydania powinni się zdecydować – jeśli przyjęto już jakąś formę, to należy się jej trzymać, a nie żonglować imieniem wedle uznania w ramach jednej serii.

Książkę czyta się dosłownie jednym tchem. Narracja Cornwella porywa i jego nowatorskie podejście do tematu legend arturiańskich wprost nie pozwalają odłożyć powieści na półkę przed jej skończeniem. Z czystym sumieniem mogę polecić „Nieprzyjaciela Boga” fanom powieści historycznych, fantastyki i (rzecz jasna) pisarstwa Bernarda Cornwella. Odradzam sięganie po niego osobom, które nie czytały pierwszego tomu. Bardzo szybko pogubią się w gąszczu postaci i wątków, co znacznie utrudni im lekturę i nie pozwoli cieszyć się światem tajemniczej Brytanii.

Autor: Bernard Cornwell
Tytuł: Nieprzyjaciel Boga (Enemy of God)
Wydawca:
Erica
Rok wydania:
2010
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Ilość stron: 550
ISBN: 978-83-62329-00-7
Cena: 39,90 zł (na stronie wydawcy)
Nasza ocena: 5+/6

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.