Bronił grodu na wysokiej skarpie i niemal odparł najeźdźców, gdy zdradził go własny człowiek. Pogańscy Litwini wdarli się do Jazdowa, pojmali księcia Siemowita I i ścięli mu głowę, a jego ciało spalili. Dwunastoletniego syna władcy uprowadzili na Litwę. Tak zginął protoplasta mazowieckiej linii Piastów, a okoliczności jego śmierci do dziś budzą spory historyków.
Mazowsze na linii pogańskich najazdów
Siemowit I, syn okrutnego Konrada Mazowieckiego, władał Mazowszem w wyjątkowo niespokojnych czasach. Jego księstwo leżało na pograniczu chrześcijańskiej Polski i pogańskich ziem, przez co nieustannie narażone było na łupieżcze wyprawy sąsiadów. Od północy zagrażali mu Prusowie i Jaćwingowie, a od wschodu coraz potężniejsza Litwa.
Litwini w XIII wieku stali się prawdziwym postrachem regionu. Ich siła tkwiła w koncepcji prowadzenia wojny opartej na koncepcji szybkich, niespodziewanych uderzeń. Wojska litewskie składały się głównie z konnicy, co pozwalało napastnikom błyskawicznie przemieszczać się po zaatakowanym terytorium, łupić i znikać, zanim obrońcy zdążyli się zorganizować.
Dla księcia takiego jak Siemowit obrona rozległej i otwartej dzielnicy przed tak ruchliwym wrogiem była zadaniem niezwykle trudnym. Mimo to mazowiecki władca starał się stawiać czoła zagrożeniu. Jego determinacja miała jednak nie wystarczyć w obliczu najazdu, który nadszedł w 1262 roku.
Zdrada, która przesądziła o klęsce
W 1262 roku Litwini niespodziewanie najechali księstwo mazowieckie i pogrążyli je w chaosie. Spustoszyli i spalili stolicę dzielnicy, czyli Płock. Następnie ich łupem padł Jazdów, w którym akurat przebywał Siemowit I wraz z dwunastoletnim synem Konradem.
Jazdów położony był na wysokiej skarpie, co czyniło go miejscem dogodnym do obrony. Siemowit umiejętnie wykorzystał te naturalne warunki i stawiał najeźdźcom zacięty opór. Wszystko wskazuje na to, że gdyby nie zdrada, książę zdołałby odeprzeć ataki żądnych łupów wrogów.
fot.Jan Styfi / Andrzej Zajkowski / Jan Matejko – „Kłosy” 1877, nr 618 / domena publicznaPortret Siemowita I,drzeworyt Jana Styfiego i Andrzeja Zajkowskiego na podstawie rysunku Jana Matejki
Niestety Litwini sięgnęli po podstęp. Przekupili niejakiego Goszcza, który wydał im gród w ręce. Ta zdrada przesądziła o losie obrońców. Jak czytamy w Roczniku kapituły krakowskiej, poganie nie tylko spalili Jazdów, ale też zabili samego Siemowita, a jego syna wzięli do niewoli. Rocznik Traski dopełnił ten obraz, podając, że ciało księcia spalono.
Spór o to, kto ściął księcia
Najbardziej intrygująca pozostaje kwestia samej śmierci Siemowita. Kronika wielkopolska podaje wstrząsający szczegół, według którego głowę pojmanemu księciu własnoręcznie ściął ruski książę Szwarno, starszy brat jego żony Perejesławy. Wskazywałoby to na udział Rusinów w litewskim najeździe.
Współcześni badacze podchodzą jednak do tej wersji z dużą rezerwą. W omawianym okresie nie istniały bowiem żadne zatargi między Mazowszanami a ruskim teściem Siemowita, Danielem halickim i jego synami. Trudno więc uwierzyć, by szwagier zamordowanego księcia osobiście pozbawił go głowy.
Bardziej prawdopodobne wydaje się, że ścięcie Siemowita nakazał kto inny. Podejrzenie pada na księcia riazańskiego Eustachego Konstantynowicza, wroga książąt włodzimierskich. Według Kroniki halicko-wołyńskiej to właśnie on dowodził w 1262 roku oddziałem pustoszącym Czersk. Niezależnie od tego, kto wydał rozkaz, los Siemowita był przesądzony, a sposób, w jaki zginął, należał do najokrutniejszych.
Wdowa, która nie poddała się rozpaczy
Wszystko wskazuje na to, że żona Siemowita, Perejesława, nie przebywała w momencie najazdu u boku męża w Jazdowie. Nie była więc świadkiem tragicznych wydarzeń, co zapewne ocaliło jej życie. Wiadomość o śmierci małżonka musiała jednak przeszyć jej serce głębokim bólem.
Cierpienie potęgował fakt, że nie mogła nawet zobaczyć się z synem. Dwunastoletniego Konrada poganie zabrali ze sobą na Litwę jako jeńca. Matka straciła w jednej chwili męża i kontakt z dzieckiem, a sam los chłopca pozostawał niepewny. Niemal każda kobieta w tak rozpaczliwym położeniu poddałaby się załamaniu. Perejesława okazała się jednak osobą o niezwykłej sile charakteru.
fot.Olicisek – Praca własna / CC BY-SA 4.0Księstwo Siemowita I po śmierci Bolesława I
Zamiast pogrążyć się w żałobie, natychmiast przystąpiła do działania. Jeszcze w 1262 roku, niedługo po śmierci męża, poprosiła księcia Bolesława Pobożnego o pomoc w odbudowie zniszczonego Płocka, na co ten przystał.
Na sojuszu z wielkopolskim księciem oparła swoje rządy regencyjne, sprawowane w imieniu małoletnich synów. Podejrzewała przy tym, że za śmiercią męża stał jej szwagier, Kazimierz kujawski, który wcześniej porwał ją i Siemowita.
Co znamienne, również papież Urban IV w dokumentach z tamtych lat oskarżał kujawskiego władcę o wspieranie pogan w walce z Krzyżakami. Perejesława zadbała też najpewniej o ukaranie zdrajcy Goszcza, którego prawdopodobnie zgładzono.
Najważniejszym celem księżnej pozostawało uwolnienie syna z litewskiej niewoli. Nie szczędziła czasu ani sił, by mu pomóc, interweniując zapewne u spokrewnionych z nią ruskich kniaziów. Jej starania przyniosły efekt, bo najpóźniej w 1264 roku Konrad odzyskał wolność, a źródła wskazują, że porywacze przetrzymywali go stosunkowo krótko. Tym samym Perejesława rozpoczęła nowy rozdział swojego życia, w którym z pogrążonej w żałobie wdowy przeobraziła się w nieustraszoną władczynię Mazowsza.
Źródło
KOMENTARZE
W tym momencie nie ma komentrzy.