Ciekawostki Historyczne
Średniowiecze

Obwiniono ich o Czarną Śmierć. Fałszywe oskarżenia doprowadziły do masakr tysięcy Żydów

Europa pogrążała się w strachu przed zarazą, której przyczyn nikt nie rozumiał. Potrzebowano winnych – i znaleziono ich w żydowskich społecznościach. Plotki o zatruwaniu studni, zeznania wymuszane torturami i religijna histeria doprowadziły do pogromów, które w wielu miastach zakończyły się zagładą całych gmin.

Tekst jest fragmentem książki Barbary W. Tuchman „Odległe zwierciadło, czyli rozlicznymi plagami nękane XIV stulecie”, w przekładzie Marii Janiny Michejdy i Andrzeja Michejdy, która ukaże się nakładem Wydawnictwa Prześwity.

Wiara w to, że Żydzi dokonują rytualnych mordów na chrześcijanach, powstała w XII wieku prawdopodobnie z potrzeby odtworzenia na nowo sceny ukrzyżowania i rozwinęła się w przekonanie, że znają oni sekretny obrzęd, za pomocą którego pozbawiają hostię jej świętej mocy. Szerzona przez prostych kaznodziejów mitologia krwi wrosła w zwierciadlany ob­raz chrześcijańskiego obrzędu picia krwi Zbawiciela. Uważano, że Żydzi porywają i torturują dzieci chrześcijańskie, a także piją ich krew dla róż­nych zbrodniczych celów, od sadyzmu i czarów po konieczność, ponieważ jako istoty anormalne muszą zasilać własną krew krwią chrześcijańską, by uzyskać ludzki wygląd. Jakkolwiek zawzięcie zbijane przez rabinów i ostro krytykowane przez cesarza i papieża, oszczerstwa te zawładnęły pospoli­tymi umysłami, a najbardziej rozpowszechnione były w Niemczech, gdzie w XII wieku zrodziło się oskarżenie o zatruwanie studni.

Oskarżenie o zbrodnię krwi tworzyło kanwę jednej z opowieści Chaucera, którego te­matem była relacja przeoryszy o zamęczeniu dziecka, co następnie stało się podstawą oskarżenia, osądzenia i spalenia na stosie bardzo wielu Żydów.

Na skutek gorliwości Ludwika Świętego, którego celem życiowym było pomnożenie chwały oraz trzymanie się doktryny chrześcijańskiej, swobody Żydów we Francji ograniczono i nękano ich coraz to bardziej narastającymi restrykcjami. Za jego panowania odbył się w Paryżu w 1240 roku słynny proces przeciw Talmudowi o herezję i bluźnierstwo. Zakończył się z góry powziętym wyrokiem skazującym i spaleniem zawartości dwudziestu czte­rech wozów wypełnionych pracami talmudycznymi. Jednym z obrońców w tej sprawie był rabin Moses ben Jacob z Coucy, intelektualny przywódca północnej gminy żydowskiej w czasach Enguerranda III.

Przez cały ten wiek Kościół mnożył dekrety mające na celu izolację Ży­dów od społeczności chrześcijańskiej, zgodnie z poglądem, że kontakt z nimi sprowadza niesławę na wiarę chrześcijańską. Żydom zabroniono zatrud­niania chrześcijańskich służących, pełnienia posług lekarskich u chrześci­jan, zawierania mieszanych małżeństw, sprzedawania chrześcijanom mąki, chleba, wina, oleju, butów i wszelkiej odzieży, dostarczania i otrzymywania towarów, budowania nowych synagog, posiadania ziemi lub też roszczenia sobie do niej prawa za niespłacone długi hipoteczne. Zawodami, do których zagrodziło im drogę prawo cechowe, były: tkactwo, obróbka metali, górnic­two, krawiectwo, szewstwo, złotnictwo, piekarstwo, młynarstwo, stolarstwo.

Dla podkreślenia ich odrębności papież Innocenty III zarządził w 1215 roku, by nosili specjalne oznaki, zazwyczaj w kształcie koła lub owalnej łatki z żół­tego filcu mającej wyobrażać złotą monetę. Niekiedy oznaki te były zielone lub czerwono-białe; obowiązywały zarówno mężczyzn, jak i kobiety od dzie­ciństwa: zaczynano je nosić między siódmym a czternastym rokiem życia. W walce z wszelkimi herezjami i odstępstwami Kościół XIII wieku narzu­cił podobne oznaki muzułmanom, ludziom uznanym za winnych herezji i wskutek jakiegoś kaprysu doktryny – także prostytutkom. Kapelusz ze szpicem w kształcie rogu, który, jak wiadomo, był symbolem diabła, został dodany już później, by jeszcze bardziej Żydów wyróżnić.

fot.Domena publiczna

Prześladowanie Żydów w czasie Czarnej Śmierci. Miniatura z kroniki Gillesa Li Muisisa, ok. 1350 roku

Wypędzeniom i prześladowaniom Żydów towarzyszyła niezmiennie gra­bież żydowskiego mienia. Już w roku 1190 kronikarz William z Newburgh pisał, że masakra Żydów w Yorku była nie tyle dziełem religijnego zapału, co bezczelnych i chciwych ludzi, którzy „stworzyli sobie interes z własnej chciwości”. Dla oficjalnych wydaleń, orzekanych przez miasta i królów, mo­tyw pozostawał ten sam. Gdy Żydzi napływali z powrotem, osiedlając się we wsiach, miejscowościach targowiskowych, a szczególnie w miastach – nadal uprawiali lichwę i drobny handel, prowadzili lombardy, znajdowali zatrud­nienie w charakterze grabarzy, a dla wspólnej obrony mieszkali w skupieniu w ciasnych dzielnicach żydowskich. W Prowansji, zbliżywszy się z Araba­mi z Hiszpanii i północnej Afryki, zostawali uczonymi i poszukiwanymi lekarzami. Ale ich dawne, pełne wigoru życie w gminach przygasło. W tym okresie, kiedy tak łatwo było wzniecić pobudliwość ludzką, żyli w ciągłym zagrożeniu. Zrozumieli, że Kościół może „wydać im sprawiedliwą wojnę” jako wrogom chrześcijaństwa.

W udrękach zarazy łatwo było przypisać żydowskiej złośliwości za­truwanie studni. W roku 1348 Klemens VI wydał bullę, w której zakazał zabijania, ograbiania i przymusowego nawracania Żydów bez postępowa­nia sądowego, lecz gdy niepokoje rozszerzyły się dalej na północ, nakaz ten całkowicie zignorowano. W wielu miejscowościach władze starały się na początku ochraniać Żydów, lecz stopniowo uległy powszechnemu naci­skowi, nie mówiąc już o tym, że miały także na oku możliwość konfiskaty żydowskiego mienia.

W Sabaudii, gdzie we wrześniu 1348 roku przeprowadzono pierwsze for­malne procesy, mienie Żydów skonfiskowano jeszcze w toku śledztwa, gdy przebywali w areszcie. Oskarżenie, sformułowane na podstawie wymuszo­nych torturami zeznań według powszechnie stosowanych w średniowieczu praktyk, ujawniło międzynarodową żydowską konspirację, wywodzącą się z Hiszpanii, z wysłannikami z Toledo przenoszącymi truciznę w małych paczkach lub w „wąskim, zaszytym, skórzanym woreczku”. Przenosili oni też rzekomo rabinackie instrukcje o sposobie wsypywania trucizny do studni i źródeł oraz konsultowali się ze swymi współwyznawcami na tajnych na­radach. Skoro dowiedziono oskarżonym winę, skazywano ich na śmierć. Jedenastu Żydów spalono żywcem, pozostałym wymierzono za zezwolenie pozostania w Sabaudii grzywnę 160 florenów miesięcznie, którą zobowią­zani byli płacić przez następne sześć lat.

Wydobyte od oskarżonych w Sabaudii zeznania przekazywano listownie z miasta do miasta; dały one podstawę fali oskarżeń i napaści w całej Alzacji, Szwajcarii i Niemczech. Na spotkaniu przedstawicieli miast alzackich pa­trycjat strasburski usiłował te zarzuty odeprzeć, lecz został przegłosowany przez grupę żądającą akcji odwetowej i wypędzenia Żydów. Prześladowanie ich za spowodowanie Czarnej Śmierci nie było spontanicznym wybuchem, lecz działaniem, o którym wcześniej poważnie już dyskutowano.

I znów papież Klemens VI usiłował powstrzymać histerię bullą z wrze­śnia 1348 roku, w której mówi, że chrześcijanie imputujący Żydom zarazę zostali „skuszeni przez tego łgarza – diabła”, że zarzut zatruwania studni oraz następujące w ślad za tym pogromy są „okropną rzeczą”. Papież wska­zywał, że „niezgłębionym wyrokiem Boga” zaraza dotknęła wszystkich lu­dzi, nie wyłączając także Żydów, że szaleje również w miejscach, gdzie nie mieszka żaden Żyd, a gdzie indziej są oni ofiarami jak wszyscy; dlatego zarzut, że to Żydzi ją spowodowali, jest „niewiarygodny”. Nalegał na du­chowieństwo, by brało Żydów w opiekę, tak jak on to uczynił w Awinionie, lecz głos jego był słabo słyszalny wobec lokalnego wrogiego nastawienia.

Dziewiątego stycznia 1349 roku w Bazylei cała gmina żydowska, składa­jąca się z kilkuset osób, została spalona w drewnianym budynku, specjalnie w tym celu zbudowanym na wyspie na Renie. Uchwalono tam dekret, że ża­den Żyd nie ma prawa osiedlić się w Bazylei w ciągu następnych dwustu lat. W Strasburgu rada miejska, która sprzeciwiała się prześladowaniom, została po przeprowadzeniu głosowania w gildiach usunięta i wybrano nową, gotową spełnić wolę ogółu. W lutym 1349 roku zanim jeszcze zaraza dosięgła miasta, około dwóch tysięcy Żydów ze Strasburga sprowadzono na cmentarz i wszystkich, z wyjątkiem tych, którzy zgodzili się na nawró­cenie, spalono na specjalnie w tym celu przygotowanych stosach.

Tekst jest fragmentem książki Barbary W. Tuchman „Odległe zwierciadło, czyli rozlicznymi plagami nękane XIV stulecie”, w przekładzie Marii Janiny Michejdy i Andrzeja Michejdy, która ukaże się nakładem Wydawnictwa Prześwity.

Teraz dołączył się jeszcze jeden głos podżegający do napaści na Żydów. Pojawili się biczownicy. Wśród rozpaczliwego błagania o zmiłowanie Boże ruch ten wybuchł w nagłym szale i popędził przez całą Europę z taką samą porywającą siłą, jak i zaraza. Samobiczowanie miało wyrażać skruchę i za­dośćuczynienie za grzechy wszystkich. Jako forma pokuty, mająca skłonić Boga do wybaczenia grzechów, ruch ten na długie lata wyprzedził zarazę. Biczownicy uważali się za wybawców, którzy biczując się aż do krwi, tak jak to czyniono Chrystusowi, odbywają pokutę za ludzką nikczemność i wypraszają jeszcze jedną szansę dla rodzaju ludzkiego.

Zorganizowane grupy dwustu, trzystu ludzi, a czasem nawet większe (kronikarze mówią i o tysiącu), ciągnęły od miasta do miasta. Obnaże­ni do pasa biczowali się skórzanymi batami zakończonymi żelaznymi kolcami. Gdy głośno błagali Chrystusa i Matkę Boską o litość i wołali do Boga: „Oszczędź nas!”, patrzący na nich mieszczanie szlochali ze współ­czuciem. Grupy te dawały regularne występy trzy razy dziennie: dwa pu­bliczne na placu obok kościoła, a trzeci w odosobnieniu. Zorganizowani pod przewodnictwem świeckiego mistrza na ustalony okres, zazwyczaj na trzydzieści trzy i pół dnia, co miało symbolizować lata ludzkiego ży­cia Chrystusa, uczestnicy zobowiązani byli do płacenia za swe utrzy­manie po cztery pensy dziennie lub inną określoną kwotę i przysięgali uratowania świata przed zagładą poprzez zadawanie sobie bólu, zaraził się żądzą władzy i dążył do przejęcia roli Kościoła.

fot.Domena publiczna

Biczownicy w Tournai w 1349 roku. Średniowieczna miniatura z kroniki Gillesa Li Muisisa.

Zaczęto się ich bać jako źródła rewolucyjnego fermentu i zagrożenia dla klas posiadających: świeckiej i kościelnej. Cesarz Karol IV wniósł petycję do papieża, by poskromił biczowników, jego apel zaś uzyskał poparcie rów­nie majestatycznego Uniwersytetu Paryskiego. W czasie, gdy wydawało się, że świat znajduje się na skraju przepaści, podjęcie akcji przeciw biczowni­kom, którzy przypisywali swe powstanie Boskiej inspiracji, nie było decyzją łatwą. Kilku kardynałów w Awinionie sprzeciwiło się środkom represyjnym.

Tymczasem biczownicy znaleźli lepszą ofiarę. W każdym z miast, do którego weszli, śpieszyli do dzielnicy żydowskiej, pociągając za sobą mieszkańców i nawołując do zemsty na „trucicielach studni”. We Frybur­gu, Augsburgu, Norymberdze, Monachium, Królewcu, Ratyzbonie i in­nych miastach Żydzi zostali wymordowani tak doszczętnie, że zdawało się, iż jest to już rozwiązanie ostateczne. W marcu 1349 roku w Wormacji czterystuosobowa gmina żydowska, podobna do tej w Yorku, uciekając się do dawnej tradycji, spaliła się sama we wnętrzu własnych domów, woląc to niż śmierć zadaną przez wrogów. Jeszcze większa gmina we Frankfurcie nad Menem wybrała w lipcu to samo wyjście, przy okazji wzniecając pożar w sporej części miasta. Rada miejska w Kolonii przytaczała słowa papieża, że Żydzi umierają od zarazy jak wszyscy inni, lecz biczownicy zgromadzili wielki tłum pospólstwa „z tych, co to nie mają nic do stracenia”, nie licząc się wcale z tym argumentem.

Członkowie największej w Europie gminy żydowskiej z Moguncji uciekli się w końcu do samoobrony. Posługując się zgromadzoną wcześniej bronią, zabili dwieście osób z tłumu. Czyn ten ściągnął na nich wściekły atak mieszczan, będący odwetem za śmierć chrześcijan. Żydzi walczyli do upadłego, a w końcu wycofali się do swych domów i podpalili je. Mówiono, że 24 sierpnia 1349 roku sześć tysięcy Ży­dów z Moguncji straciło życie. Z trzech tysięcy Żydów w Erfurcie żaden podobno nie przeżył.

Pełne dane są w historii rzadkością, a kronikarze żydowscy mogli tak­że cechować się średniowieczną skłonnością do przesadnych ocen. Pewna liczba Żydów zdołała się ocalić poprzez konwersję, zaś grupom uchodźców udzielili schronienia Rupert z Palatynatu i inni książęta. Książę Albert II z Austrii, stryjeczny dziadek Enguerranda VII, należał do tych nielicz­nych, którzy podjęli na swoim terytorium skuteczne kroki dla uchronienia Żydów przed napaściami. Ostatnie pogromy miały miejsce w Antwerpii i w Brukseli, gdzie w grudniu 1349 roku cała gmina żydowska uległa za­gładzie. Gdy epidemia wygasła, w Niemczech i w Niderlandach pozostało zaledwie kilku Żydów.

W tym czasie i państwo, i Kościół były już gotowe do podjęcia ryzyka zlikwidowania ruchu biczowników. Patrycjat miast nakazał zamykanie przed nimi bram; Klemens VI w bulli z października 1349 roku wezwał do ich rozpędzania i aresztowania; Uniwersytet Paryski zaprzeczył ich oświadczeniom, że działają z inspiracji Boskiej; wkrótce Filip VI zakazał pod karą śmierci publicznego biczowania się; lokalni władcy ścigali odtąd „mi­strzów błędu”, aresztowali ich, wieszali i ścinali im głowy. Biczownicy poszli w rozsypkę i pierzchli, „znikając tak nagle, jak się pojawili – pisze Henryk z Herefordu – niby nocne widma i złudne upiory”. Tylko gdzieniegdzie, aż po rok 1357, błąkały się jeszcze resztki band.

Pogrzeb ofiar Czarnej Śmierci w Tournai – miniatura z Kronik Gillesa Li Muisisa

Żydzi, bezdomni tułacze, przesączali się z powrotem ze wschodniej Europy, dokąd uszli na wygnanie. W 1354 roku dwóch Żydów pojawiło się w Erfurcie przejazdem, następnie dołączyli do nich inni, a trzy lata później ponownie zaczęli się osiedlać. Do 1365 roku gmina żydowska liczyła osiem­dziesięciu sześciu płatników podymnego oraz pewną liczbę rodzin biedo­ty, nieobjętych obowiązkiem podatkowym. Powracali tu i ówdzie, by żyć w osłabionych i bojaźliwych gminach, w warunkach gorszych i w większej separacji niż poprzednio. Zarzut zatruwania studni i późniejsze pogromy utrwaliły stereotypowy wizerunek wrogiego Żyda.

Ponieważ jednak Ży­dzi byli użyteczni, miasta, które wydały nakazy wypędzenia, obecnie ich ściągały, a przynajmniej pozwalały im na ponowne osiedlanie się, ustalając dla nich jednak dalsze ograniczenia prawne. Wcześniejsze kontakty uczo­nych, lekarzy i finansistów z „elity żydowskiej” ze społecznością chrześci­jańską wygasły zupełnie. Okres średniowiecznej prosperity dla Żydów się zakończył. Wzniesiono mury getta, choć jeszcze nie w sensie fizycznym.

Tekst jest fragmentem książki Barbary W. Tuchman „Odległe zwierciadło, czyli rozlicznymi plagami nękane XIV stulecie”, w przekładzie Marii Janiny Michejdy i Andrzeja Michejdy, która ukaże się nakładem Wydawnictwa Prześwity.

Zobacz również

Średniowiecze

Prawo pierwszej nocy. Co naprawdę mówią średniowieczne źródła?

Jedni uważają je za jedną z największych legend o średniowieczu, inni są przekonani, że było codziennością feudalnej Europy. Jak było naprawdę? Zachowane dokumenty z Francji,...

2 lipca 2026 | Autorzy: Anna Zielińska

Średniowiecze

Historyczne bzdury o średniowieczu

Historyczne bzdury o średniowieczu. Jak naprawdę żyło się w czasach dam i rycerzy? Wcale nie takie mroczne wieki. Ile prawdy jest w mitach na temat...

30 czerwca 2026 | Autorzy: Redakcja

Historia najnowsza

Od kiedy sprzątamy miasta?

Przez wieki miasta tonęły w brudzie i smrodzie. Kiedy zaczęto sprzątać ulice, wprowadzać kanalizację i dbać o higienę miejską?

19 grudnia 2025 | Autorzy: Gabriela Bortacka

Średniowiecze

Zapomniane bohaterki średniowiecza. Historie, które zmieniają naszą pamięć o przeszłości

Historia kobiet przez stulecia pozostawała na marginesie narracji historycznej, zdominowanej przez wielkich królów, wodzów i polityków. Tymczasem średniowiecze kryje w sobie niezwykle bogaty świat kobiecych...

7 października 2025 | Autorzy: Anna Baron-Jaworska

Średniowiecze

W co wierzyli wikingowie?

Wikingowie w końcu poddali się chrystianizacji. Wcześniej mieli jeden z ciekawszych systemów religijnych w Europie. W co wierzyli, nim przyjęli chrześcijaństwo?

7 lipca 2025 | Autorzy: Herbert Gnaś

Średniowiecze

Jan XXII – pogromca czarownic

Jan XXII zasłynął jako papież, który zapoczątkował masowe polowania na czarownice. Powodem takiego działania miał być jego obsesyjny strach przed magią.

20 marca 2025 | Autorzy: Anna Baron-Jaworska

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

W tym momencie nie ma komentrzy.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Przeglądaj książki historyczne w najlepszych cenach

Odkryj najciekawsze książki historyczne w atrakcyjnych cenach. Sekcja powstała we współpracy z Lubimyczytac.pl, największą społecznością miłośników literatury w Polsce – dzięki temu możesz wybierać spośród tytułów najwyżej ocenianych przez czytelników.