Ciekawostki Historyczne
Druga wojna światowa

Wzgórze 593, czyli gdzie alianci nie mogą, tam Polaków poślą

Jeżeli chcesz dotrzeć do Monte Cassino, najpierw musisz pokonać mnie. Tak mogłoby powiedzieć o sobie Wzgórze 593, zwane też Górą Ofiarną – ze względu na liczbę tych, którzy tam polegli. Wielu próbowało je zdobyć i utrzymać: Amerykanie, Brytyjczycy, ale to właśnie Polakom się to udało!

 

Artykuł powstał na podstawie książki Jamesa Hollanda Monte Cassino 1944, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2026.

Dzierżysz Wzgórze 593 – masz oko na całą okolicę

Nieopodal góry, na której szczycie wznosiło się słynne, zburzone podczas walk opactwo, znajdowało się inne wzgórze, o którym można powiedzieć, że strzegło dostępu do Monte Cassino. Przynajmniej od jednej strony. I zostało przez Niemców więcej niż dobrze ufortyfikowane. Możemy spotkać różne jego nazwy: od „technicznej”, czyli po prostu Wzgórza 593, poprzez Górę Kalwarię aż po Górę Ofiarną, nazywaną tak przede wszystkim przez Polaków ze względu na ilość polskiej krwi, która w nią wsiąkła. Zresztą nie tylko polskiej, bo alianckich ofiar ta ziemia przyjęła wiele. Na czym jednak polegała specyfika tak strategicznego położenia Wzgórza 593? Te zdania z książki Jamesa Hollanda „Monte Cassino 1944” wszystko po kolei wyjaśnią:

„Wzgórze 593 — Góra Kalwaria — stanowiło najważniejszy element całego masywu, bo chociaż nie było najwyższym punktem, to ze względu na swoje położenie na końcu grzbietu dominowało nad okolicą. Stamtąd na południowym wschodzie mogli widzieć siodło, które opadało ku polom uprawianym przez benedyktynów. Dalej teren znowu wznosił się lekko ku ostrodze na końcu masywu, gdzie stał klasztor, ale ze Wzgórza 593 patrzyło się prosto na opactwo położone około półtora kilometra dalej. (…) W promieniu 360 stopni wszystko to było widać ze Wzgórza 593, a nawet jeszcze więcej, ponieważ w ramach wcześniejszych przygotowań do obrony tego węzłowego punktu wszelkie drzewa i zarośla zostały wykarczowane. Monte Cassino stało się wypiętrzeniem nagich grzbietów z cienką warstwą gleby i karłowatymi ciernistymi krzewami. To właśnie z uwagi na wyjątkowe zalety Wzgórza 593 jako punktu obserwacyjnego generał Baade uczynił z niego centralny element swojego systemu obrony masywu”.

Ten punkt strategiczny był wyjątkowo łatwy w obsłudze

Zresztą to położenie oznaczało, że z jednej strony Wzgórze 593 chroniło okolicę przed alianckimi atakami, ale i ta okolica miała oko na Wzgórze 593. Atakujący nadzialiby się na przygważdżający do ziemi krzyżowy ogień zarówno z samego 593, jak i z opactwa czy Colle Sant’Angelo. Był to ogień moździerzowy oraz z karabinów maszynowych, w tym MG 42, który zaprojektowano tak, by nie prowadził precyzyjnego ostrzału, lecz raczej przykrywał okolicę masą ołowiu w tempie 23 pocisków na sekundę.

fot.Klasztor na Monte Cassino – widok z Polskiego Cmentarza Wojennego / CC BY 3.0

Klasztor na Monte Cassino – widok z Polskiego Cmentarza Wojennego

Do samej obrony tego punktu bynajmniej nie potrzeba było wielu żołnierzy, co dla Niemców, którym coraz bardziej kurczyły się rezerwy, było wyjątkowo korzystne. Co zaś stałoby się z niedobitkami, wyjątkowo obrazowo przedstawia ponownie James Holland: „Gdyby jacyś alianccy żołnierze nadal byli w stanie się ruszyć, można by ich wykończyć granatami, pistoletami maszynowymi i nowymi karabinami szturmowymi”. I właśnie to piekielne wzgórze, leżące po drodze do samego opactwa na Monte Cassino, trzeba było spróbować zdobyć.

Dalsza część artykułu pod ramką
Zobacz również:

Alianccy żołnierze łamali sobie na nim zęby. Dosłownie.

Czym groziło zbyt niefrasobliwe wejście w zasięg ostrzału z 593, najlepiej świadczy poniższa sytuacja. Inna rzecz, że niefrasobliwy okazał się tutaj dowódca 2. batalionu 135. Pułku, podpułkownik Jerome Kessner, który w pewnym momencie uparcie twierdził, że na Wzgórzu panują Amerykanie. Na podstawie tej informacji do ataku na kolejne pozycje ruszył 3. batalion 168. Pułku – i stracił 165 ludzi skoszonych ostrzałem właśnie z Góry Kalwarii. Za sianie dezinformacji Kessner musiał pożegnać się ze stanowiskiem.

fot.Lonio17 – Praca własna / CC BY-SA 4.0

Udział II Korpusu Polskiego w kampanii włoskiej (21.12.1943 – 21.04.1945)

Tymczasem wspomniany 2. batalion 135. Pułku podjął wyzwanie i na początku lutego spróbował opanować Wzgórze 593. Walka była zażarta, a dowódca samego 135. Pułku posłał do boju nawet kierowców, zaopatrzeniowców i kucharzy. W pewnym momencie doszło do walki wręcz, podczas której sierżant Ralph Schaps, uderzony kolbą, stracił kilka zębów, a ich resztki potem wypluł. Znaleziona brandy posłużyła mu do dezynfekcji jamy ustnej. Wydawało się bowiem, że można uczcić sukces – 9 lutego Niemców udało się wyprzeć z pozycji dookoła Wzgórza.

Niemiecki bumerang wciąż powracał na to Wzgórze

Gdyby jednak na tym historia się skończyła, opowieść można by już w tym miejscu zakończyć, a i niniejszy artykuł stałby się niepotrzebny. Ale zdobyć Wzgórze 593 to jedno, utrzymać kontrolę nad nim – zupełnie inna sprawa. Generał Ernst-Günther Baade dobrze rozumiał, co oznacza utrata tego strategicznego punktu. Major Rudolf Kratzert osobiście poprowadził więc oddział, który miał go odbić. W przeciwieństwie do Niemców Amerykanie nie stawili większego oporu i po obrzuceniu pozycji granatami oraz krótkiej walce to właśnie ci pierwsi znowu byli górą. I na górze. Kalwarii. Alianci wracali do punktu wyjścia.

Już 11 lutego Amerykanie podjęli próbę odzyskania Wzgórza. Bezskutecznie. Ciągle nadziewali się na kontry podkomendnych Kratzera. W międzyczasie zaczynał się uwidaczniać lekki bałagan w przepływie informacji pomiędzy wielonarodowymi jednostkami walczącymi pod Monte Cassino. Otóż w połowie lutego amerykańskie pozycje w okolicach Wzgórza 593 miały przejąć dywizje hinduskie. Tymczasem były one przekonane, że na Górze Kalwarii wciąż znajdują się Amerykanie – informacji o udanym kontrataku Niemców im nie przekazano. O tym, jak wygląda stan faktyczny, zorientował się jednak m.in. dowódca 7. Brygady Hinduskiej Osmond Lovett. I to właśnie on stwierdził, że bez zdobycia Wzgórza nie da się dojść do Wzgórza Klasztornego, zaproponował zatem odrębną operację zdobycia tego problematycznego punktu.

fot.Elżbieta Kossecka – Praca własna / CC0

Odznaka szturmowa 3 DSK

Opracowano plan, zgodnie z którym atak miał nastąpić w nocy z 15 na 16 lutego, a do akcji mieli wkroczyć brytyjscy żołnierze z Royal Sussex. A konkretnie – kompania C z 1. batalionu. Ponieważ jednak natarcie przygotowano w pośpiechu, zabrakło wystarczającego rozpoznania, a i zaopatrzenie kulało. Nacierający natknęli się na spadochroniarzy Kratzerta, którzy wyszli im naprzeciw, witając ich karabinami maszynowymi i granatami. Jak napisał James Holland: „Żołnierze Sussex też rzucali granaty, dopóki się nie skończyły, czyli o wiele za szybko”. I jak nietrudno się domyślić, kiedy nastał świt, Wzgórze 593 wciąż było w niemieckich rękach, a kompania C musiała się wycofać. Kolejna porażka. Taki sam był zresztą rezultat następnej próby, podjętej już kolejnej nocy. Na krótko Wzgórze 593 udało się zająć strzelcom radżputańskim, ale i oni zostali z niego szybko wyparci.

To była prawdziwa polska szarża

Tak więc na Wzgórzu 593 zęby połamali sobie kolejno Amerykanie, Brytyjczycy, a nawet oddziały hinduskie. I taki stan rzeczy utrzymywał się aż do maja, kiedy do akcji wkroczyli Polacy. Początki mieli, podobnie jak poprzednicy, trudne. Co prawda dywizji karpackiej udało się uporać z niemieckimi obrońcami, ale dość szybko Władysław Anders zdał sobie sprawę z tego, co wiedzieli już wszyscy, którzy mieli z tym punktem do czynienia. James Holland przytacza zapisane przez niego słowa: „Okazało się — napisał — że łatwiej było zdobyć te przedmioty natarcia, niż je utrzymać”. Zrozumiano przede wszystkim, że aby tego dokonać, trzeba zdobyć jednocześnie ponad połowę zajmowanych przez Niemców okręgów. Anders: „Zamierzał przygnieść przeciwnika przewagą liczebną po wcześniejszej zaporze ogniowej oraz serii skoncentrowanych ostrzałów artyleryjskich i moździerzowych”.

Główny atak Polaków, i to szerszym frontem, miał ruszyć 17 maja. Samo Wzgórze 593 w ciągu tego jednego zaledwie dnia wielokrotnie przechodziło z rąk do rąk. O tym, jak zażarte toczyły się wtedy walki, najlepiej świadczą cytowane przez Jamesa Hollanda w książce „Monte Cassino 1944” słowa porucznika Władysława Rubnikowicza:

„Wybór był często prosty: zabić lub zostać zabitym — wspominał Rubnikowicz. — Kule latały wszędzie dookoła. Człowiek musiał się tylko modlić, żeby aniołowie kierowali te kule w inną stronę” — ostatecznie Wzgórze udało się zająć o zmroku tamtego dnia. Nazajutrz natarcie miało być kontynuowane. Zanim jednak do niego doszło, w teren wysłano patrole w celu przeprowadzenia rozpoznania. Pod samym Wzgórzem 593 natrafiono podczas niego już tylko na trzech Niemców. Dla upamiętnienia Polaków na zdobytym przez nich szczycie stanął pomnik 3. Dywizji Strzelców Karpackich.

fot.pietro scerrato / CC BY 3.0

Pomnik 3 Dywizji Strzelców Karpackich na wzgórzu 593

Polski plan ataku szerokim frontem się powiódł: wygonić naszych żołnierzy ze Wzgórza nie było już komu. Naturalną kontynuacją było zatem skierowanie się ku opactwu, ku Monte Cassino. Ruszył tam liczący 13 żołnierzy patrol z pułku wspomnianego Władysława Rubnikowicza, by na miejscu znaleźć tylko 30 rannych niemieckich spadochroniarzy oraz dwóch sanitariuszy. Wszyscy poddali się bez walki. A polscy żołnierze, nie mając pod ręką polskiej flagi, zatknęli w gruzach klasztoru proporzec 12. Pułku Ułanów Podolskich. 18 maja o 10:20 Monte Cassino zostało zdobyte. Jak powiedział o tym Rubnikowicz: „Kiedy je zdobyliśmy, czuliśmy się tak, jakbyśmy pokazali wszystkim, na co nas stać”. I bynajmniej nie ma w tych słowach przesady.

Artykuł powstał na podstawie książki Jamesa Hollanda Monte Cassino 1944, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2026.

Zobacz również

Druga wojna światowa

Monte Cassino 1944. Pięć miesięcy piekła we Włoszech

Ponad 75 tysięcy ofiar. Pięć miesięcy walk. Jedna z najbardziej krwawych i legendarnych bitew II wojny światowej.

12 sierpnia 2026 | Autorzy: Redakcja

Druga wojna światowa

Bitwa o Ankonę (1944)

Jedyna taka operacja Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie w czasie II wojny światowej! Polacy wygrali bitwę o Ankonę bez wsparcia Brytyjczyków i Amerykanów.

24 maja 2024 | Autorzy: Herbert Gnaś

Druga wojna światowa

Psychowojna o Monte Cassino

Niszcząc morale przeciwnika, można znacząco ułatwić sobie zadanie. Obie walczące o Monte Cassino strony rozumiały to doskonale. Ich bronią były... ulotki!

9 kwietnia 2024 | Autorzy: Herbert Gnaś

Druga wojna światowa

Bitwa o Monte Cassino

Do bitwy o Monte Cassino w 1944 roku można porównać tylko rzezie pod Verdun i Ypres czy najcięższe walki drugiej wojny światowej na froncie wschodnim.

2 kwietnia 2024 | Autorzy: Matthew Parker

Monte Cassino

Bitwa narodów II wojny światowej

26 marca 2024 | Autorzy: Redakcja

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

W tym momencie nie ma komentrzy.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Przeglądaj książki historyczne w najlepszych cenach

Odkryj najciekawsze książki historyczne w atrakcyjnych cenach. Sekcja powstała we współpracy z Lubimyczytac.pl, największą społecznością miłośników literatury w Polsce – dzięki temu możesz wybierać spośród tytułów najwyżej ocenianych przez czytelników.