W świecie, w którym synowie gwarantowali ciągłość rodu, a córki budowały polityczne sojusze, narodziny dziewczynki mogły oznaczać zarówno błogosławieństwo, jak i problem. Źródła z epoki odsłaniają zaskakująco brutalną rzeczywistość – od królewskich strategii małżeńskich po porzucanie niemowląt.
Kleopatra II urodziła się około 185 roku p.n.e., niedługo po narodzinach jej brata Ptolemeusza VI. W istocie Kleopatra I Syra, jej matka, musiała ponownie zajść w ciążę niemal natychmiast po wydaniu na świat pierwszego dziecka. Nie przetrwało nic, co by wskazywało, jak para królewska postrzegała narodziny córki, ale można przypuszczać, że mając już męskiego dziedzica, małżonkowie mogli być zadowoleni z powitania w domu jego siostry. W końcu dziewczynka mogła się okazać odpowiednią żoną dla brata.
Obecność kilku dziewcząt w każdej rodzinie królewskiej była korzystna – stawały się potencjalnymi pannami młodymi w endogamicznychi egzogamicznych związkach małżeńskich – ale wszyscy monarchowie rozumieli, że wyłącznie żeńskie narodziny mogły oznaczać jedynie katastrofę: królowie potrzebowali męskich dziedziców.
Ale jeśli chodzi o podejście do narodzin dziewczynek, jakie normy obowiązywały w hellenistycznym Egipcie jako całości? Greckie i demotyczne rejestry podatkowe z Fajum, obszaru o sporym przemieszaniu rodowitych Egipcjan i osiadłych Greków, są cenną bazą danych dotyczącą imion i struktury czterystu dwudziestu siedmiu płacących podatki greckich i egipskich rodzin. Z dokumentów tych można wyciągnąć informacje na temat wielkości gospodarstw domowych i stosunku płci w rodzinach, tak więc dla naukowców stało się jasne, że greckie domostwa wyróżniały się niedostateczną liczbą córek, cechą obcą egipskim rodzinom.
fot.Rémih / CC BY-SA 3.0Płaskorzeźba ścienna przedstawiająca Kleopatrę III, Kleopatrę II i Ptolemeusza VIII przed Horusem
To sugeruje, że Egipcjanie skłaniali się do wychowywania wszystkich urodzonych dzieci (jak zanotował Strabon, „nadzwyczaj gorliwie wychowują każde urodzone dziecko”). Istotnie, egipska literatura mądrościowa tradycyjnie podkreślała, że córki są mile widziane w domostwie. Sporządzone na papirusach rejestry potwierdzają, że na obszarach zamieszkiwanych głownie przez Egipcjan rodziny miały niemal dwa razy więcej córek niż synów, podczas gdy na zasadniczo greckich terenach córek było zdecydowanie mniej. Grecy postrzegali dziewczynki jako finansowe brzemię i nie chcieli ich w swoich rodzinach. W konsekwencji w społecznościach greckich w Egipcie niemowlęta płci żeńskiej porzucano z pewną regularnością.
Oprócz przypadków fizycznych deformacji lub nieślubnego pochodzenia za zakres żeńskiego dzieciobójstwa wśród greckich mieszkańców Egiptu odpowiadają powody socjoekonomiczne, w ramach których porzucenie było akceptowane jako godny pożałowania fakt.
Mimo że niektórzy filozofowie wypowiadali się przeciwko niemu, ostatecznie dopiero pod koniec starożytności prawo królewskie wprowadziło środki mające odstręczać od porzucania dziewczynek i zachęcało do ratowania porzuconych żeńskich noworodków. Nie możemy zakładać, że we wszystkich greckich domach rutynowo porzucano maleńkie córki. Powinniśmy pamiętać, że stosunek liczby mężczyzn do kobiet, oszacowany na podstawie papirusowych rejestrów podatkowych, mogło wypaczyć greckie przekonanie o bezwartościowości dziewczynek, co oznaczało, że nie są one nawet na tyle istotne, by umieszczać je w oficjalnych danych. Jest zatem możliwe, że ekstremalna nierównowagą płciowa w dokumentacji mogła być raczej skutkiem rejestrowania niższej niż w rzeczywistości liczby niedorosłych kobiet niż ich ujawniania – choć trzeba przyznać, że zapisane na papirusach statystyki sugerują dużo okrutniejszą rzeczywistość.
Porzucenie niemowlęcia było przypuszczalnie decyzją podejmowaną ad hoc przez rodzicow, zależną tyleż od pomyślności żniw, co od płci czy stanu zdrowia dziecka. Jeśli perspektywy rodziny rysowały się kiepsko, to pierwsze mogło ponieść konsekwencje żeńskie niemowlę.
Zważywszy na bogactwo Ptolemeuszy, socjoekonomiczna potrzeba dzieciobójstwa w rodzinie królewskiej jest nadzwyczaj mało prawdopodobna. Synowie byli powszechnie pożądani jako potencjalni dziedzice, ale ptolemejscy królowie mogli preferować posiadanie zrównoważonej rodziny, z synami dla zapewnienia sukcesji i z córkami, które można było wykorzystać w polityce małżeństw
dynastycznych. W istocie, jeden z tekstów ujawnia, że posiadanie przez parę królewską zarówno synów, jak i córek uważano za błogosławieństwo:
Obdarz króla i królową życiem, zdrowiem, wieloma latami i dziećmi: synami i córkami w pierwszym i drugim pokoleniu, i obdarz męskie potomstwo męskością i odwagą, a żeńskie kobiecością i macierzyństwem!
Nie ulega wątpliwości, że w epoce ptolemejskiej zakładano, iż córki są integralnymi członkiniami rodziny królewskiej. Dworski poeta Kallimach, zręczny w oddawaniu tkliwych uczuć między rodzicami i córkami, w Hymnie o Artemidzie wyczarowuje uroczą wizję Zeusa podrzucającego na kolanie córkę Artemidę, która ciągnie go za brodę. To realistyczny i utrwalony obraz relacji ojciec–córka i być może, gdy Kallimach pisał ten wiersz, miał na myśli aleksandryjskiego króla i jego dziecko, których obsadził w rolach boga i boskiej córki:
Artemidę opiewam […]. Zacznę od tego, jak kiedyś, w wieku maleńkiej dzieweczki, siedząc na ojca kolanach, tak szczebiotała do niego: „Daj mi, ojcze kochany, dotrzymać panieństwa wiecznego […] daj mi strzały i łuk […] chiton natomiast krótki ze szlakiem mi daj i pochodnię, abym ścigała zwierzęta dzikie po kniejach swobodnie. Daj mi młodziutkich Oceanidek sześćdziesiąt wokoło, dziewięcioletnich panienek. […] Wszystkie góry mi przekaż, a miasto daj, w posiadanie, jakie uważasz; bo rzadko wracać będę do grodu. W górach będę mieszkała; chyba gdy w czasie porodu wzywać mię będą niewiasty z bólu tracące swe siły, wtedy się zjawię z pomocą. Wszak Mojry tak zarządziły w chwili moich urodzin, abym tę pomoc nosiła […]”. Tak powiedziawszy, ojca uchwycić pragnęła za brodę, lecz wyciągała daremnie przez chwilę rączki swe młode, aż ją chwyciła. A ojciec, z uśmiechem głaszcząc dziecinę […].
fot.Grafika wygenerowana przy pomocy AINarodziny i codzienność w świecie starożytnym
Hymn o Artemidzie pokazuje także boginię jako przedwcześnie rozwiniętego brzdąca. Trzyletnia Artemida kradnie łuk, kołczan i strzały Cyklopowi, a Kallimach pozostawia nas z jej obrazem, gdy drepcze do koźlonogiego bożka Pana, by dostać psy na swoje wyprawy myśliwskie. Wiersz ten ma pokazać, że bogowie, nawet jako berbecie, odstawali od norm życia, wedle których dzieci są słabe, niezdolne, bojaźliwe i nieświadome. Hellenistyczny żydowski tekst mądrościowy podkreśla niepokoje, jakie każdy opiekuńczy ojciec mógł odczuwać w związku ze swoją córeczką:
Córka jest skarbem, który utrzymuje ojca w czujności, a sen oddala od niego troska o nią: żeby nie pozostała niezamężna w młodości albo gdy jest mężatką, żeby nie była bezdzietna; gdy niezamężna, żeby nie była skalana albo żeby nie okazała się niewierna wobec męża; żeby nie zaszła w ciążę w domu swojego ojca albo żeby nie była bezpłodna w domu męża. Uważnie strzeż swojej córki, żeby nie uczyniła cię zabawą twoich wrogów i przez plotkę na mieście i w zgromadzeniu nie stała się przedmiotem szyderstw publicznych zebrań. Dopilnuj, żeby w jej pokoju nie było okna ze szprosami, żadnego miejsca, które wygląda na podejścia do domu. Nie pozwól, żeby ukazała swą urodę jakiemuś mężczyźnie albo żeby spędzała czas z zamężnymi kobietami; jak bowiem mole wychodzą ze strojów, tak niewieścia bezecność wychodzi z kobiety. Lepsza bezecność mężczyzny niż kobieca dobroć, ale lepsza pobożna córka od bezwstydnego syna.
Nadrzędnym zmartwieniem ojca – króla czy plebejusza – było jego dobre imię, które mogło zostać skalane przez zachowanie córki lub opinię o niej. W wielu „tradycyjnych” społeczeństwach, w tym w świecie ptolemejskim, ideał męskości opierał się na pojęciu „honoru” i był zasadniczo związany z nadzorowaniem zachowania oraz seksualności kobiet, honor bowiem powszechnie postrzegano jako tkwiący w ich ciałach.
„Honor” stanowił najpotężniejszą broń, jaką mężczyźni mieli wobec kobiet: przed małżeństwem kobieta jako córka, reprezentowała „honor” ojca; jako siostra „honor” braci; jako ukochana „honor” oblubieńca. Po ślubie jako żona, symbolizowała „honor” męża; jako synowa „honor” teścia; a jako matka symbolizowała „honor” swych synów. W końcu, w przypadku księżniczki królewskiego rodu, reprezentowała „honor” dynastii, kraju i narodu.
KOMENTARZE
W tym momencie nie ma komentrzy.