Od zera do… krzyżowca? Być może to o tym właśnie marzył ten z synów Bolesława Krzywoustego, który nie przepuścił żadnej okazji, by zapisać się w ten sposób w historii. A być może nawet wziął udział w większej ilości wypraw, niż wskazują na to znane nam kroniki
Polityka? Nie, dziękuję
Henryk, przyszły książę sandomierski, przyszedł na świat zapewne na przełomie lat 20. i 30. XII wieku. Do roku 1144 piąty z synów Bolesława Krzywoustego z małżeństwa z Salomeą wychowywał się w Łęczycy, gdzie opiekę nad nim sprawowała matka. Zamieszkali tam po śmierci Krzywoustego. Od polityki dynastycznej być może jednak wolał legendy – jego dalsze losy przywodzą na myśl opowieści o królu Arturze. Mógł poznać je dzięki niemieckim nauczycielom, którzy odpowiadali za jego edukację. Zresztą do rozgrywek politycznych mogły go tym bardziej zniechęcić konflikty, jakie wybuchły po śmierci matki. Tym bardziej że we władanie otrzymał jedynie niewielką dzielnicę sandomierską.
fot.Jan Matejko – Biblioteka Narodowa / domena publiczna Bolesław Krzywousty
Sam nie znosił, gdy nazywano go księciem. Nawet w późniejszym okresie życia wolał określenia „syn księcia Bolesława” lub „rodzony brat Bolesława”. Tymczasem w roku 1146, a następnie w 1147, Konrad III wkroczył do Polski na czele wojsk niemieckich, dążąc do ponownego osadzenia na tronie wypędzonego przez braci Władysława Wygnańca (co przy okazji zapewniłoby mu wpływy w Polsce). Niemieckim wojskom nie udało się jednak przekroczyć Odry. Doszło zatem do pertraktacji, w wyniku których Konrad III uzyskał trybut.
Przeczytaj także: Dlaczego Bolesław Krzywousty doprowadził do rozbicia dzielnicowego?
Tajemniczy władca Lechitów i lakoniczni kronikarze
Jeżeli rzeczywiście tak było, to właśnie wtedy mogła zastać go wieść o organizowanej wyprawie krzyżowej. W kontekście udziału Henryka należy jednak podkreślić, że jest to jedynie hipotetyczny przebieg wydarzeń zaproponowany przez Szymona Wrzesińskiego. Była to druga krucjata, której główne siły wyruszyły z portu w Dartmouth w maju 1147 roku, a w czerwcu swoją drogę rozpoczęły również oddziały francuskie.
Czy w tym czasie Henryk ujrzał w niemieckim władcy swoistego króla Artura? I czy, jeśli postanowił wyruszyć do Ziemi Świętej, był tam jedynym Piastem? Niewykluczone, że nie – na dworze niemieckim przebywał wówczas również Władysław Wygnaniec oraz jego syn Bolesław Wysoki.
Samo przypuszczenie, że Władysław mógł brać udział w tej wyprawie, wynika z przekazu jednego z kronikarzy, który wspomniał o „władcy Lechitów”. I tutaj pojawia się problem: tym władcą raczej nie mógł być stroniący od polityki i władzy Henryk Sandomierski. Ku takiej interpretacji skłania się zresztą profesor Maria Starnawska, która dodatkowo podkreśla, że w momencie drugiej krucjaty Henryk był jeszcze niepełnoletni, a zatem nie mógł prowadzić samodzielnej polityki zagranicznej.
fot.Farary – Praca własna w oparciu m.in. o: Samsonowicz H., Historia Polski do roku 1795, Warszawa 1990, s. 36–38. ISBN 83-02-04285-4. / domena publiczna Podział ziem Bolesława III Krzywoustego:
Wiele zależy jednak od tego, w którym dokładnie roku przyszedł na świat. W każdym razie badaczka sugeruje, że to właśnie Wygnaniec, a nie Sandomierski, „reprezentował” Polskę podczas tej krucjaty. Niestety kronikarze nie pozostawili nam w tej kwestii większej liczby wskazówek.
Najpierw klęska. A potem klęska
W każdym razie, przyjmując hipotezę o jego udziale w krucjacie, Henryk zapewne dołączył do księcia czeskiego Władysława II oraz jego brata, również Henryka. Wynikało to z faktu, że od strony matki Sandomierskiego istniało między nimi pokrewieństwo. Po drodze uczestnicy krucjaty zawitali do Konstantynopola. Wyprawa zbliżała się do Anatolii, jednak niemiecki władca prawdopodobnie nie kwapił się zbytnio, by dzielić się z innymi swoją chwałą.
Według innej wersji do podjęcia samodzielnych działań skłoniły go opóźnienia w dotarciu na miejsce wojsk innych nacji, a także sugestie bizantyjskiego cesarza Manuela Komnena. W każdym razie Konrad III wyprzedził oddziały z innych państw i ruszył do ataku sam.
25 października nad rzeką Bathys pod Doryleum poniósł jednak sromotną klęskę. Czeska lub polsko-czeska odsiecz musiała ujrzeć na miejscu istną makabrę – niewielu przeżyło. Niemiecki władca zarządził odwrót do Nikei. Z opisu tej bitwy i wydarzeń po niej autorstwa Kinnamosa dowiadujemy się natomiast o udziale Czechów i Polaków w tej wyprawie: „Niemcy zostali wielokrotnie pokonani przez Turków, tracąc wielu ze swych ludzi; porzuciwszy przejście przez Filiomilion, rozpoczęli pospieszny odwrót. Przybywszy do Nikei [Izniku], połączyli się z idącymi tym szlakiem Francuzami, jak też z innymi królami, którzy wiedli ze sobą liczne wojska. Spośród nich jeden dowodził plemieniem Czechów, a królem uczyniony został przez Konrada. Inny przewodził Lechitom, plemieniu scytyjskiemu, które zamieszkuje w pobliżu zachodnich Węgrów”.
Sama krucjata była jeszcze później kontynuowana, choć ostatecznie zakończyła się porażką – i to wręcz kompromitującą klęską.
W końcu spełnił swoje marzenie
Ze zrozumiałych względów Henryk Sandomierski – o ile rzeczywiście uczestniczył w drugiej krucjacie – mógł odczuwać pewien niedosyt. W międzyczasie wziął jeszcze udział w wyprawie Bolesława Kędzierzawego na Ruś, jednak zapewne wciąż marzyła mu się ekspedycja do Ziemi Świętej. Jak napisał Jan Długosz, „szczególnym jego pragnieniem było udać się z możliwie jak największym wojskiem na pomoc Ziemi Świętej, o której odzyskanie zabiegali w tym czasie królowie i książęta katoliccy”. Paradoksalnie to właśnie Długosz dostarcza nam najwięcej informacji o tej wyprawie. W końcu wiosną 1153 roku Henrykowi udało się zebrać odpowiednie środki finansowe i, zgromadziwszy rycerzy, ruszył do Konstantynopola. O samej wyprawie lakonicznie informuje nas również „Rocznik lubiński”.
fot.Guillermo de Tiro / domena publiczna / wikipediaBaldwin IV of Jerusalem
Na miejscu wsparł Baldwina, króla Jerozolimy. Jego wojska najprawdopodobniej wzięły udział w oblężeniu twierdzy Askalon – zakończonym sukcesem – o czym pośrednio informuje Wilhelm z Tyru. Łącznie Henryk Sandomierski spędził w Ziemi Świętej około roku. Zmuszony został jednak do odwrotu ze względu na poniesione straty wśród żołnierzy, wynikające nie tylko z walk, lecz także z trudnych warunków klimatycznych, tak odmiennych od tych znanych im z Europy. W 1154 roku powrócił więc do kraju, gdzie zajął się nieco inną działalnością – rozpoczął liczne fundacje na rzecz Kościoła.
Przeczytaj także: Baldwin IV – król trędowaty
Wyprawa przeciwko Prusom
Wciąż nie był to jednak koniec kariery Henryka Sandomierskiego jako krzyżowca. Tym razem miał obrać zdecydowanie inny kierunek. W 1164 roku Mazowsze zostało zaatakowane przez Prusów i Henryk postanowił ruszyć tym ziemiom z pomocą – tym bardziej że władał nimi wówczas Bolesław Kędzierzawy. Wraz z nim oraz Mieszkiem Starym wyruszył ku granicy na rzece Ossie. Prusowie unikali jednak walnej bitwy, kryjąc się w lasach. Chcąc zmusić ich do podjęcia rozmów, piastowscy książęta zaczęli palić ich wioski.

Grafika poglądowa / wygenerowana przy pomocy AI
To przyniosło skutek. Prusowie przysłali swoich przedstawicieli, którzy usłyszeli polskie warunki: mieli przyjąć chrześcijaństwo, wyrzec się „plugastwa” dawnych obyczajów oraz zburzyć miejsca dotychczasowych kultów. Przystali na nie, ale tylko tymczasowo. Księża byli odsyłani do Polski, a w razie powrotu grożono im śmiercią. Sami Prusowie powrócili natomiast do przerwanej tradycji najazdów na ziemie polskie.
Przekupstwo nie gwarantuje sukcesu
Piastowscy książęta powrócili jednak do pierwotnego planu i ponownie ruszyli przeciw Prusom. Był to rok 1166. Tym razem postanowili lepiej się zabezpieczyć – przekupili kilku miejscowych. Ci jednak tylko pozorowali przejście na ich stronę, by wciągnąć książąt w pułapkę.
18 października oddziały piastowskie przemieszczały się przez mokradła, gdy nagle zostały zaatakowane ze wszystkich stron przez Prusów, którzy zasypali je włóczniami, strzałami i kamieniami. Rycerze ginęli masowo – albo od odniesionych ran, albo tonąc pod ciężarem własnych zbroi.
Śmierć dosięgła także samego Henryka Sandomierskiego, o którym Jan Długosz napisał: „Pierwej wyzionął ducha, niż zaniechał wojny. Wolał, straciwszy mężnie czoło, umrzeć, niż żyć w hańbie. Przebity, umierając, zsunął się na ziemię, by skonać”. Prawdopodobnie pochowano go w kolegiacie romańskiej w Wiślicy, którą zresztą sam ufundował. Na płycie w tej świątyni widnieje napis: „Hi conculari querunt ut in astra levari possint et pariter”, czyli „Ci chcą być podeptani, aby mogli być wzniesieni ku gwiazdom”.
Swoich gwiazd Henryk Sandomierski z pewnością sięgnął – zapisał się w historii jako rycerz-krzyżowiec.
Bibliografia
- R. Grodecki, S. Zachorowski, Dzieje Polski średniowiecznej, tom I do roku 1333, Wydawnictwo Platan, Kraków 1995.
- D. von Güttner-Sporzyński, Święte wojny Piastów, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2017.
- P. Korczyński, Krucjata po polsku, „Historia Polska Zbrojna”, nr 4/2021.
- J. Radecki, Henryk Sandomierski – polski błędny rycerz, https://www.konflikty.pl/historia/sredniowiecze/henryk-sandomierski-polski-bledny-rycerz/, dostęp: 30.03.2026.
- Sz. Wrzesiński, Henryk Sandomierski: pierwszy Polak-Krzyżowiec, https://www.focus.pl/artykul/sandomierski-desperado, dostęp: 30.03.2026.
KOMENTARZE
W tym momencie nie ma komentrzy.