Historia śląskich tkaczy to opowieść o nędzy, wyzysku i buncie, który w XIX wieku wstrząsnął Europą i stał się symbolem walki o godność pracy.
W XIX wieku Dolny Śląsk był jednym z ważniejszych ośrodków włókienniczych w Europie Środkowej. Jednak rozwój przemysłu włókienniczego nie przyniósł dobrobytu wszystkim – dla wielu rodzin oznaczał nędzę i walkę o przetrwanie.
Tkactwo na Dolnym Śląsku
Dolny Śląsk stał się ważnym regionem włókienniczym dzięki działalności cystersów. To oni nauczyli miejscowych uprawy oraz obróbki lnu, a także stworzyli ośrodki dla tkaczy, gdzie rzemieślnicy mogli rozwijać swoją działalność. Tak mijały kolejne stulecia, w trakcie których dolnośląski przemysł tkacki rozwijał się na dość znaczącą skalę, stając się jednym z ważniejszych ośrodków w Europie.
Po przejęciu Śląska przez Królestwo Prus w połowie XVIII wieku region został jednym z kluczowych ośrodków produkcji płótna lnianego w monarchii. Państwo pruskie prowadziło aktywną politykę wspierania eksportu, a śląskie płótno trafiało na rynki Europy Zachodniej.
fot.domena publicznaKarykatura o powstaniu tkaczy śląskich z napisem „Nędza na Śląsku / Głód i rozpacz / Pomoc rządowa”
Produkcja opierała się na tzw. systemie nakładczym. Kupcy – zwani faktorami – dostarczali przędzę i odbierali gotowy produkt. Tkacze pracowali w domach, przy ręcznych warsztatach, ponosząc koszty utrzymania narzędzi i organizacji pracy. Najważniejsze ośrodki tkackie znajdowały się w rejonie Gór Sowich, w takich miejscowościach jak Bielawa, Dzierżoniów oraz Pieszyce. W niektórych wsiach niemal każda rodzina posiadała warsztat tkacki. System ten przez dekady zapewniał względną stabilność, lecz miał jedną zasadniczą wadę: całkowitą zależność producenta od pośrednika. Tkacz nie miał wpływu ani na cenę surowca, ani na wysokość zapłaty za gotowe płótno.
Wielu kupców dorobiło się w ten sposób fortun, których echa dziś możemy podziwiać w kamienicach dolnośląskich miast. Niestety, nie można tego samego powiedzieć o tkaczach, których ci pierwsi traktowali nierzadko jako tanią siłę roboczą, mającą podporządkować się ich ustaleniom. Lata takiej opresji doprowadziły do pierwszego buntu tkaczy, wymierzonego właśnie w kupców, w 1793 roku. Sytuacja została rozwiązana przy mediacji pruskich władz i pozostawała w miarę kontrolowana przez kolejne dekady.
Niestety, po upływie niespełna pół wieku śląscy tkacze musieli zmierzyć się z nowym wrogiem – postępem.
Wyzysk rewolucji przemysłowej
W pierwszej połowie XIX wieku europejski przemysł włókienniczy zaczął przechodzić gwałtowną transformację. Mechaniczne krosna i fabryczna produkcja znacząco obniżyły koszty wytwarzania tkanin. Tradycyjni tkacze, pracujący w domach, nie byli w stanie konkurować z wielkimi zakładami. Jednak pracownicy manufaktur nie mieli się wiele lepiej.
Dwunastogodzinny dzień pracy za głodową pensję, fatalne warunki, niedożywienie i przemęczenie przyczyniały się do wielu wypadków. Do tego dochodził brak jakiejkolwiek ochrony pracowników oraz łatwość zastępowania ich w wypadku choroby czy spadku wydajności przez nowe osoby, których pensje nierzadko były jeszcze niższe.
Wynagrodzenia spadały, podczas gdy ceny żywności rosły. Wielu tkaczy żyło na granicy głodu. Relacje urzędników pruskich oraz duchownych z tego okresu opisują skrajne ubóstwo. W wielu domach brakowało opału i podstawowych produktów żywnościowych. Potrafiono jadać wyłącznie ziemniaki lub chleb z domieszką trocin. Dochodziło do sprzedaży mebli, a nawet części warsztatów tkackich, aby zdobyć środki na przetrwanie. Na zamieszkiwanych przez tkaczy terenach Gór Sowich brakowało również alternatywnych możliwości zatrudnienia.
fot.Carl Wilhelm Hübner / domena publicznaTkacze coraz wyraźniej dostrzegali nierówność między własnym losem a bogactwem właścicieli fabryk i handlarzy
Bieda miała zarówno wymiar ekonomiczny, jak i społeczny. Tkacze tracili poczucie bezpieczeństwa oraz stabilności. Coraz wyraźniej dostrzegali nierówność między własnym losem a bogactwem właścicieli fabryk i handlarzy. Z roku na rok nastroje wrzały coraz mocniej i w końcu doprowadziły do erupcji niezadowolenia. Bunt ten miał się na stałe zapisać na kartach historii Europy.
Przeczytaj także: Początek rewolucji przemysłowej
Bunt tkaczy śląskich
Bezpośrednią przyczyną wybuchu protestów było kolejne obniżenie stawek zatrudnienia oraz masowe zwolnienia w wielu fabrykach. Zaczęły również krążyć plotki na temat działań kolejnych fabrykantów, w tym właściciela jednego z bardziej znaczących zakładów – Zwanzigera z Pieszyc. Miał on zatrudnić około 300 nowych pracowników za znacznie niższą pensję.
Wybuch buntu nastąpił 4 czerwca 1844 roku, właśnie w Pieszycach. Rebelianci ruszyli na domy najbogatszych właścicieli fabryk oraz kupców, a także na miejscowe zakłady. 5 czerwca zbuntowany tłum liczył już kilka tysięcy niezadowolonych z sytuacji ludzi. Sprowadzona do pacyfikacji policja spotkała się z „amunicją” wymierzoną w jej stronę w postaci brukowej kostki. Rebelianci bronili się z zabarykadowanych zakładów przez trzy dni. 6 czerwca sprawę rozwiązano przy użyciu wojska. Zginęło co najmniej kilkanaście osób, a ponad 100 zostało rannych. Wielu buntowników pojmano, a ich procesy zakończyły się surowymi wyrokami więzienia. Reperkusji tej rebelii nikt się jednak nie spodziewał. Bunt tkaczy trwał zaledwie kilka dni, ale jego znaczenie jest analizowane do dziś.
Przeczytaj także: Z kołyski do… fabryki lub kopalni. Najniebezpieczniejsze zawody wykonywane dawniej przez dzieci
Dziedzictwo tkaczy śląskich
Powstanie tkaczy odbiło się szerokim echem w niemieckiej prasie i publicystyce. Wydarzenia te stały się jednym z symboli narastających napięć społecznych, które cztery lata później doprowadziły do Wiosny Ludów. Bunt śląskich tkaczy obecnie jest przywoływany jako przykład konfliktu między pracą a kapitałem w dobie industrializacji.
Zainspirował również wielu artystów. Najbardziej znanym literackim dziełem poświęconym tym wydarzeniom jest dramat Tkacze Gerharta Hauptmanna. Utwór ukazuje beznadzieję i desperację śląskich rodzin, a za ich działania oskarża system społeczny oparty na wyzysku. Dzieło przyniosło Hauptmannowi międzynarodową sławę i stało się jednym z najważniejszych tekstów niemieckiego naturalizmu.
fot.Chmee2 / CC BY-SA 3.0Kamień w Bielawie upamiętniający powstanie tkaczy śląskich
Co zaś stało się z dolnośląskimi tkaczami? Ręczne tkactwo zanikło praktycznie całkowicie, zaś pracownicy fabryk nadal przyczyniali się do rozwoju włókienniczego przemysłu regionu. Kolejne dekady przyniosły również rozwój ruchów robotniczych, a wraz z nimi pojawiły się związki zawodowe, które coraz głośniej mówiły o konieczności poprawy warunków pracy i zatrudnienia.
Zaczęło się także zmieniać podejście właścicieli zakładów do pracowników. Stopniowo zaczynali rozumieć zależności pomiędzy wydajnością zatrudnionych a tym, co otrzymują w zamian. Droga ta jednak była długa i przy okazji doprowadziła do kilku przewrotów politycznych.
Bibliografia
- Moździerz Z., Ruchy społeczne na Śląsku w XIX wieku, Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego, 1992.
- Dobkiewicz A., Powstanie tkaczy sudeckich stało się symbolem buntu robotników w Europie. Zaczęło się od sarkastycznej piosenki, walbrzych.wyborcza.pl, 13.08.2024 / dostęp: 13.02.2026.
- Poloczek M., „Ten bunt stał się legendą w całej Europie”. Dariusz Zalega przed premierą „Tkŏczy” w Teatrze Śląskim w Katowicach, www.slazag.pl, 07.02.2025 / dostęp: 13.02.2026.
- Hahn J., Tkactwo śląskie, wachtyrz.eu, 03.06.2019 / dostęp: 13.02.2026.


KOMENTARZE
W tym momencie nie ma komentrzy.