Wojna trojańska dobiegła końca, lecz dla Odyseusza prawdziwa próba dopiero się zaczyna. Poznaj początek jednej z najsłynniejszych historii świata – opowieści o odwadze, sprycie i tęsknocie za domem.
ZACZYNA SIĘ OPOWIEŚĆ
Och, Muzo, pomóż mi wyśpiewać
historię Odyseusza, człowieka przebiegłości,
odwagi i mądrości, i jego epicką
podróż do domu z Troi
Wojna dobiegła wreszcie końca. Miasto Troja zostało spalone do gołej ziemi, jego wojownicy zginęli albo udali się na wygnanie, jego kobiety trafiły do niewoli. Bohaterowie greccy – ci, którzy przeżyli dziesięcioletnie oblężenie – powrócili do domu; udziałem niektórych stało się życie w pokoju, innych zaś – przemoc i tragedia.
Dotyczyło to wszystkich bohaterów Grecji z wyjątkiem jednego – Odyseusza. Wciąż przebywał na wyspie z dala od ziemi ojczystej, uwięziony przez nimfę Kalipso.
W swym pałacu na uwieńczonej śniegiem górze Olimp Zeus, ojciec bogów, rozmyślał nad losem śmiertelników. Jego córka, mądra Atena, przyszła doń, by wstawić się za Odyseuszem.
– Wszechwładny ojcze, Odyseusz wciąż marnieje na dalekiej wyspie, gdzie Kalipso próbuje zmusić go do małżeństwa. On zaś tęskni za swym domem na Itace i za swą wierną żoną Penelopą. Biedny Odyseusz. Zawsze był gotów…poświęcać się dla ciebie, a jednak błąka się po świecie dłużej niż jakikolwiek inny wojownik grecki.
fot.Bibi Saint-Pol – Own work / domena publicznaPoczątek Odysei w języku greckim klasycznym
-Ach, Odyseusz – rzekł w zamyśleniu Zeus. – Nie zapomniałem o nim i nie żywię do niego wrogich uczuć. Lecz rozzłościł mego brata Posejdona, kiedy oślepił jego syna cyklopa Polifema. To gniew Posejdona trzyma Odyseusza uwięzionego tak daleko od wszystkiego, co kocha, Masz słuszność: już czas, by mój brat zapomniał o swej urazie i przyłączył się do nas w celu wspomożenia Odyseusza w jego powrocie.
Słowa Zeusa sprawiły, że Atena rozpromieniła się radością.
– Wszechwładny ojcze, błagam, byś bezzwłocznie wysłał Hermesa do Kalipso w celu uwolnienia Odyseusza. Tymczasem ja udam się do Itaki. Jego żona żyje w otoczeniu aroganckich zalotników. Uważają, że jej mąż nie żyje, zatem rozgościli się w jego pałacu niczym pasożyty. Odyseusz nie zdoła odzyskać swego domu bez pomocy. – Ujęła swą potężną włócznię zwieńczoną ostrzem z brązu, postrach wszystkich wrogów bóstw Olimpu. – Pomówię z synem Odyseusza Telemachem i przygotuję go na ojcowski powrót.
fot.FinnBjo~commonswiki / CC BY 2.5Popiersie Zeusa w Muzeum Brytyjskim
Pałac Odyseusza w Itace przemienił się bowiem w odrażającą scenę. Niemile widziani zalotnicy Penelopy rozsiedli się pośród resztek ostatniej uczty, zalegając leniwie na skórach zarżniętych wołów, oddając się grom w kości i żądając, by służba przyniosła im więcej wina i mięsiwa z pałacowych zapasów. Telemach siedział osobno, obserwując z niepokojem niepożądanych gości. Młody chłopiec bez ojca, który mógłby wyszkolić go w walce, nie mógł się przeciwstawić tak wielu dorosłym mężczyznom. Lecz oburzał się gorąco na ich arogancję i na to, jak obrażają jego rodzinę. Każdego dnia wyczekiwał ojca powracającego do domu i przeganiającego intruzów. Spoglądał ku bramie pałacu, wyobrażając sobie, że Odyseusz kroczy ścieżką na czele swych wiernych ludzi z ich mieczami z brązu i włóczniami błyszczącymi w słońcu.
Jego blask oślepił go na chwilę, a gdy odzyskał ostrość wzroku, zobaczył, że u bram rzeczywiście stoi jakiś wojownik, nieznajomy o wysokim wzroście, odziany w bogate szaty i dzierżący ciężką włócznię. Zalotnicy byli zbyt
prostaccy, by się ruszyć; Telemach jednak pospieszył, by powitać grzecznie nowo przybyłego, proponując mu gościnę.
– Bądź pozdrowiony, nieznany gościu, zapraszam do naszego domu. Proszę, siądź ze mną i posil się, a potem rzeknij, jak możemy ci pomóc.
Wprowadził przebraną Atenę do głównej sali, jej włócznię zaś umieścił w dużym stojaku pełnym broni Odyseusza. Następnie polecił niewolnikowi przygotować krzesło i podnóżek z dala od zalotników, by ci nie zakłócali nieznajomemu przyjemności posiłku. Sam usiadł obok gościa. Chciał z nim pomówić o swoim ojcu.
Służebna przyniosła zimną wodę w złotym dzbanie i obmyła im dłonie nad srebrną misą. Nakryła do stołu i podała bochny chleba i smakowite słodkości. Masarz przyniósł różnorakie mięsiwa, a niewolnik napełnił kielichy winem.
Zalotnicy też zaczęli teraz biesiadować, siedząc w rzędach przy niskich stołach.
Krążyli wokół nich niewolnicy, obmywając im dłonie i przynosząc więcej parujących bochnów. Wielkie kielichy napełniane były winem i zalotnicy stawali się coraz bardziej hałaśliwi. Zażądali zabawy – śpiewu i tańca, najlepszej części dobrej uczty. Niewolnik wręczył lirę pieśniarzowi Femiosowi, a zalotnicy poczęli nalegać gorąco, by uraczył ich przeróżnymi opowieściami. Femios uderzył w struny.
Telemach nachylił się ku gościowi, aby inni go nie słyszeli.
– O, nieznajomy, mam nadzieję, że się nie obrazisz, jeśli będę mówił szczerze? Ci ludzie objadają się, śpiewają i tańczą. Wszystko, czym się raczą, należy do człowieka, który nigdy już nie powróci! Mój ojciec, Odyseusz, nie żyje! Jego zbielałe kości spoczywają na jakimś wybrzeżu, gdzie fale wyrzuciły je na piasek. Nigdy nie powróci, by dokonać zemsty na tych ludziach! Mój ojciec nie żyje, odszedł! Chciałbym dowiedzieć się o nim coś więcej. Powiedz mi, czy zjawiałeś się tu wcześniej, odwiedzając mego ojca? Pamiętam, że przyjmował wielu gości, kiedy jeszcze byłem mały. Kim jesteś i skąd przychodzisz? Gdzie leży twoje miasto i kim są twoi rodzice? Jak tu dotarłeś? Kim byli żeglarze, którzy cię tu przywiedli? Nie wierzę, że przybyłeś tu na piechotę!
– Jestem Mentes, król Tafijczyków – odrzekła Atena. – Mój statek zacumował w porcie. Płynę na zachód przez morze, by nabyć miedź w zamian za żelazo, które wiozę. Twój ojciec i ja byliśmy starymi przyjaciółmi – możesz o mnie spytać ojca Odyseusza, twego dziadka Laertesa. Jak słyszę, wiedzie nędzne życie w górach, gdzie uprawia marny skrawek ziemi pod opieką pewnej starej kobiety. Słyszałem, że twój ojciec powrócił, ale widzę, że się myliłem. Może przebywa gdzieś w niewoli, przetrzymywany przez barbarzyńców.
fot.Carole Raddato from FRANKFURT, Germany / CC BY-SA 2.0Odyseusz strzelający do zalotników Penelopy. Skyfos z ok. 440 p.n.e., Muzeum Pergamońskie
Wydaje się, iż bogowie są mu przeciwni, ale jestem pewien, że wróci. To dzielny i przebiegły mąż. Lecz powiedz mi, czy naprawdę jesteś synem Odyseusza? Przypominasz go. Masz takie oczy jak on, a także czoło. Twój ojciec i ja spędzaliśmy razem wiele czasu, dopóki nie wyruszył z Achajami pod Troję. Od tamtej pory nie widziałem Odyseusza ani on mnie.
– No cóż, matka w każdym razie powiada, że jest moim ojcem – odparł Telemach. – Któryż człowiek wie tak naprawdę, kim są jego rodzice? Powiedziała, że jest moim ojcem, ale wolałbym urodzić się człowiekowi, który zmarł w spokoju pośród swych włości, umiłowany przez wszystkich, niż najbardziej niefortunnemu, jaki kiedykolwiek żył.
Raduj się, że pochodzisz z tak świetnej rodziny i że twoi synowie też będą się z niej wywodzić – odpowiedziała mu Atena. – Co jednakże dzieje się w tym miejscu? Czy to jakieś przyjęcie weselne? Jest rzeczą oczywistą, że ci ludzie nie przynieśli swego własnego jadła. Każdy byłby oburzony na taki widok. Ja, szczerze mówiąc, jestem!
– Nasz dom był niegdyś bogaty, gdy mieszkał tu Odyseusz – rzekł Telemach. – Jednak bogowie sprawili, że zniknął. Nie byłbym tak przybity, gdyby zmarł pod Troją w ramionach swych przyjaciół i zasłużył na godny pochówek. Miast tego zniknął. Teraz wszyscy książęta z okolicznych wysp, a także z Itaki, zabiegają o rękę mej matki. Nie może się zgodzić ani odmówić. A tymczasem zalotnicy przejadają mój majątek. Będę zrujnowany!
– Straszna sytuacja – powiedziała Atena z gniewem, który wywołały słowa Telemacha. – Naprawdę potrzebujesz ojca.
Pragnąłbym, by był tu teraz.
Stanąłby pod zewnętrzną bramą, w zbroi, z tarczą i dwiema włóczniami, tak jak widziałem go, gdy zatrzymał się przed wielu laty przy mym domu. Szukał trucizny do swych strzał, a mój ojciec dał mu jej trochę. Chciałbym, żeby był tutaj i żeby zabił tych ludzi. Byłby to dla nich wspaniały ożenek! Posłuchaj mnie. Zbierz jutro zalotników i każ im odejść. Wrócić do swych włości. Co się zaś tyczy twej matki, odeślij ją do domu ojca w Sparcie. Niech wyjdzie tam za mąż, jeśli naprawdę wierzy, że twój ojciec nie żyje. Będzie miała wspaniałe wesele, godne kobiety jej pozycji. Ty natomiast znajdź wioślarzy i przygotuj się do podróży, by poznać w miarę możności ojcowski los.
Dowiedz się, czy wciąż żyje. Może ktoś o nim słyszał. Najpierw popłyń przez morze do Pylos. Rządzi tam sędziwy Nestor, najstarszy z Achajów, którzy walczyli pod Troją. Udaj się następnie do Sparty i odszukaj Menelaosa, brata Agamemnona. Menelaos jako ostatni wrócił spod Troi. Może coś wiedzieć. Jeśli odkryjesz, że Odyseusz nie żyje, będziesz musiał powrócić do Itaki i wznieść kopiec grobowy. Odmów nad nim modlitwy i oddaj komuś matkę za żonę. Uczyniwszy to, zastanów się, jak najpewniej zabić tych ludzi – podstępem albo nie cofając się przed niczym. Nie jesteś już dzieckiem. Bądź mężny jak twój ojciec! Teraz muszę jednak udać się na swój statek, gdyż czekają na mnie moi ludzie. Uczyń, jak rzekłem.
Dzięki za twe rady, Mentesie – odparł Telemach. – Przemawiałeś jak ojciec do syna. Uczynię wedle twych słów. Lecz chodź, weź ciepłą kąpiel i posil się do syta. Potem będziesz mógł z radością powrócić na swój statek. A ja wręczę ci dar, coś, co będzie ci mnie przypominać i co zwiąże nas węzłem przyjaźni.
Dziękuję ci, mój synu, nie mogę jednak zwlekać. Jeśli chodzi o dar, odbiorę go w drodze powrotnej. Zostaniemy przyjaciółmi na zawsze, a ja też cię czymś obdaruję.
Tak rzekła Atena, po czym pofrunęła w górę niczym ptak. Telemach był zdumiony, choć już wcześniej podejrzewał, że jego gość nie jest zwykłą istotą. Pewny siebie wstał teraz, by przyłączyć się do zalotników.
Ten jeden raz się uciszyli, oczarowani melodyjną pieśnią Femiosa, opowiadającą o klęskach, które spotkały wielu Greków w ich drodze powrotnej z Troi. Penelopa, córka Ikariosa, usłyszała cudowną muzykę i zeszła po schodach ze swej komnaty w towarzystwie dwóch służebnych. Stanęła obok filara w pobliżu sali biesiadnej, zakryła twarz welonem i rzekła ze łzami w oczach:
– Femiosie, znasz pieśni o szlachetnych ludziach i wielkich czynach, których dokonują, a twe opowieści czynią ich wielkimi. Proszę, zaśpiewaj jedną z tych pieśni i spraw, by ci ludzie siedzieli w milczeniu i pili swe wino. Przerwij tę pieśń o strasznej Troi! Nawet teraz, wypowiadając te słowa, mam przed oczyma twarz męża. Lecz Telemach wtrącił:
– Matko, w imię wszystkiego, co dobre, pozwól temu biednemu człekowi śpiewać, co zechce! To nie jego wina! Śmiem twierdzić, iż Zeus daje każdemu człowiekowi to, na co ten zasługuje. Nie możesz winić pieśniarza za zły los, jaki spotkał Achajów. To jego najnowsza pieśń, więc ją lubi. Słuchaj i nie upadaj na duchu. Twój Odyseusz nie jest jedynym, któremu nie był dany szczęśliwy powrót do domu. Teraz idź do swej komnaty, matko. Weź ze sobą służebne i usiądź przy krosnach. Ta pieśń przeznaczona jest dla mężczyzn! Dla każdego mężczyzny, ale ponad wszystko dla mnie, gdyż to ja jestem panem tego domu! Tak rzekł Telemach z wielkim żalem w sercu.
Jego słowa boleśnie dotknęły Penelopę. Odwróciła się szybko i poszła na górę do swej komnaty, gdzie usiadła i opłakiwała gorzkimi łzami stratę uwielbianego męża, dopóki nie zmógł jej sen. Na dole zalotnicy śmiali się i szydzili z niej, a każdy mówił, że chętnie spałby z tą kobietą.
Konkurenci do ręki mej matki! – zwrócił się Telemach do mężczyzn. – Na razie ucztujemy, pijemy i słuchamy tego miłego pieśniarza. Jutro rano jednakże zbierzemy się wszyscy na miejskim placu. Pojmijcie to: musicie opuścić ten pałac na zawsze! Albo – jeśli sądzicie, że jest czymś sprawiedliwym uszczuplać bogactwo mego ojca – zostańcie, ja zaś zwrócę się do Zeusa i innych bogów, by ujrzeli, jak giniecie w mych salach!
Jego śmiałe słowa zdumiały ich.
Dobra przemowa – rzekł Antinoos, najważniejszy pośród zalotników. – Czyżby bogowie udzielali ci lekcji? Mam nadzieję, że Zeus nigdy nie powierzy ci rządów nad Itaką.
No cóż, Antinoosie, jest w Itace wielu mężów, którzy mogliby być królami. Niechaj jeden z nich zostanie nim, skoro Odyseusz nie żyje. Jakkolwiek jednak będzie, ja jestem panem tego domu! I będę sprawował pieczę nad włościami, które zostawił mi ojciec.
Wówczas Eurymach, inny prowodyr zalotników, rzekł:
– Wierzę, że to bogowie decydują, kto ma być królem. Co do twych włości, zachowaj je, także swój dom. Nie sądzę, by ktokolwiek chciał przejąć je siłą. My, mieszkańcy Itaki, nie pozwolimy na to. Lecz powiedz mi, Telemachu, kim był ten człowiek, który siedział obok ciebie w ciemności? Kto to taki? Czy zjawił się z wieściami o powrocie twego ojca, czy w jakiejś innej sprawie? Mam na myśli to, że bawił tu przez jakiś czas, a potem odszedł, nie dawszy nam okazji, by go poznać. A jeśli sądzić po stroju, nie był to ktoś pośledni.
fot.Pablo E. Fabisch – https://paesmem.stanford.edu/html/proceedings_4.html / domena publiczna/ wikipediaTelemach i Mentor
Nie pokładam wiary w doniesieniach o powrocie mego ojca – odparł Telemach. – Wiem bowiem, że nigdy nie wróci. że zaginął. Nie przywiązujemy wagi do proroctw, które moja matka słyszy od wróżbitów. Ten człowiek
był przyjacielem mego ojca, a pochodzi z Tafos. Ma na imię Mentes i jest potężny pośród Tafijczyków.
Tak rzekł Telemach, lecz w głębi serca wiedział, że jego gość nie był śmiertelnikiem.
Zalotnicy powrócili do biesiady, tańcząc i słuchając śpiewu, dopóki nie zapadła noc. Wtedy każdy udał się do swego domu. Telemach wyszedł na otwarty dziedziniec, a jego wierna niewolnica Eurykleja niosła przed nim pochodnię. Była piastunką Telemacha w jego dzieciństwie. Ojciec Odyseusza Laertes kupił ją przed laty, płacąc dwudziestoma sztukami bydła.
Komnata Telemacha znajdowała się przy dziedzińcu. Otworzył drzwi, wszedł do pomieszczenia i usiadł na łożu opartym na mocno splecionych sznurach. Eurykleja wzięła od niego białą tunikę, powiesiła na kołku i wyszła. Zamknęła za sobą drzwi i zabezpieczyła srebrną sztabą.
Telemach nie mógł zasnąć przez całą noc, rozmyślając o podróży, która go czekała.

Z kodem CIEKAWOSTKI – 25% rabatu od cen katalogowych na wszystkie książki PWN dostępne na ksiegarnia.pwn.pl. Oferta obowiązuje do końca sierpnia. Kod należy wpisać w ostatnim kroku składania zamówienia.

KOMENTARZE
W tym momencie nie ma komentrzy.