Ciekawostki Historyczne
Druga wojna światowa

„Stałyśmy tam jak jałówki na targu”. Wstrząsające relacje kobiet z Auschwitz

Wiosną 1942 roku do Auschwitz zaczęły docierać masowe transporty młodych słowackich Żydówek. Niemcy tworzyli właśnie w Birkenau osobny obóz dla kobiet, nieprzygotowany jeszcze na tysiące więźniarek. Wśród deportowanych znalazła się Helen „Zippi” Spitzer, która po latach opowiedziała o upokorzeniach, przemocy i desperackiej walce o przetrwanie w pierwszych miesiącach funkcjonowania kobiecego obozu.

Fragment pochodzi z książki Anne Sebby „Trzeba było grać. Pierwszy reportaż o dziewczęcej orkiestrze z Auschwitz” (Znak Literanova) 2026

Masowe transporty Żydów i Żydówek do Auschwitz w 1942 roku zrodziły potrzebę założenia w Birkenau osobnego obozu dla kobiet. Zadanie to powierzono grupie dziewięciuset dziewięćdziesięciu siedmiu więźniarek przetransportowanych 26 marca z żeńskiego obozu w Ravensbrück, położonego na północ od Berlina. Były to kobiety nieżydowskiego pochodzenia zesłane przede wszystkim za aspołeczne zachowanie lub popełnione przestępstwa, rzadziej więźniarki polityczne. Miały one nadzorować napływ Żydówek do Auschwitz, choć obozu nie przygotowano jeszcze na przyjęcie tak licznej grupy osadzonych.

Tego samego dnia do Auschwitz dotarł pierwszy zarejestrowany transport młodych słowackich Żydówek z terenów wiejskich, zmuszonych do wyjazdu pod groźbą kary przez marionetkowe władze Słowacji. Kobiety nie podejrzewały, co je czeka. Powiedziano im jedynie, że zostaną wywiezione na roboty, a jeśli odmówią, ich rodzicom stanie się krzywda.

Przez długi czas przetrzymywano je w obozie przejściowym w słowackim Popradzie. Bez przerwy dowożono tam kolejne nieszczęśniczki, aż w końcu załadowano je wszystkie do wagonów bydlęcych, w których przez okrągłą dobę jechały do Auschwitz. W każdym stłoczono około osiemdziesięciu zdezorientowanych i oszołomionych kobiet. Za ubikację służyło im postawione w rogu wiadro. Dwa dni później do Auschwitz dotarł kolejny przepełniony transport, bez mała tysiąc kobiet z Bratysławy. Odtąd liczba zsyłanych do obozu więźniarek prędko rosła.

Przybycie do piekła

Z początku w Auschwitz osadzano jedynie młode, zdrowe kobiety, w wieku poniżej czterdziestu pięciu lat, ponieważ kierowano je do pracy. Kobiet z pierwszych transportów nie poddawano stosowanej później selekcji mającej na celu wyeliminowanie osób starszych i schorowanych. Wśród Żydówek dostarczonych drugim transportem słowackim znalazła się prawie dwudziestoczteroletnia Helen „Zippi” Spitzer. Ta zaradna młoda kobieta miała wykazać się nie lada sprytem i odwagą, wcielając się w różne role ułatwiające jej dojście do więźniarek stojących wyżej w obozowej hierarchii, a później także do żeńskiej orkiestry w Birkenau.

Pięćdziesiąt osiem lat później w 2000 roku Zippi, jak chciała być nazywana, bez cienia emocji zrelacjonowała upokorzenia zaznane tego lodowatego dnia pod koniec marca 1942 roku, kiedy to wysiadła z pociągu do Auschwitz. Sama podróż „do przyjemnych nie należała”, jak stwierdziła, lecz „wysiadka była ciężka, niesamowicie wręcz”.

Jej pociąg zatrzymał się na szczerym polu pod Auschwitz. Esesmani rozkazali wygłodniałym, wyczerpanym kobietom maszerować piątkami do głównej bramy obozu. Gdy przechodziły pod napisem „Arbeit macht frei”, Zippi rozpoznała słowo „Halt” oraz kilka innych znaków ostrzegawczych, w tym niewielki czarny napis na białym tle: „Konzentrationslager”. Potocznie: kacet. „Przekroczywszy bramę, wiedziałam od razu, gdzie trafiłam”, stwierdziła.

fot.PerSona77 / CC BY-SA 3.0 pl

Oświęcim, obóz koncentracyjny „Auschwitz-Birkenau”, 1940-1945

Więźniarkom kazano się rozebrać do naga i wejść pod zimny prysznic, a potem zgolono im włosy na całym ciele, nawet łonowe. Uzasadniano to względami sanitarnymi – walką z plagą wszy – sam zabieg jednak, nierzadko przeprowadzany przez mężczyznę, był także metodą poniżenia więźniarek. Po odwszeniu i zarejestrowaniu tatuowano im na przedramieniu rząd koślawych cyfr – Auschwitz był jedynym nazistowskim obozem, w którym trwale naznaczano w ten sposób osadzonych, odzierając ich z człowieczeństwa. W oczach obozowych władz byli tylko numerami.

W pierwszym wywiadzie udzielonym w 1946 roku, niedługo po zakończeniu wojny, Zippi z nieskrywanymi emocjami opisuje, że czuła się, jak gdyby ją i inne kobiety poddano „inspekcji niczym bydło. Stałyśmy tam jak jałówki na targu. Popychali nas, obracali raz w lewo, raz w prawo [byłyśmy] nagie […]. [SS‑Obersturmführer] Franz [von] Bodemann z SS, ówczesny lekarz obozowy […] to on dokonywał tych oględzin”.

Zapytana, czy tatuowanie numeru bolało, odparła: „Bólu już nie czułyśmy, bo […] dla kobiety ogolenie głowy […], cała ta przemiana, jaką przeszłyśmy w tamtym czasie, była o wiele bardziej bolesna. Więc już niczego nie czułyśmy, jakbyśmy… czy ja wiem, zamieniły się w kamień?”. Zippi nadano numer 2286, wyróżniający ją na tle szeregowych więźniarek tym bardziej, im dłużej udawało jej się przetrwać. Z tak „starym” numerem zaliczała się do grona prominentek – obozowej elity. W licznych wywiadach udzielonych na przestrzeni lat nigdy nie wspominała, czy padła ofiarą brutalnych przeszukań, jakim poddawano młode Słowaczki: wielu z nich wpychano palce w pochwy w poszukiwaniu ukrytych kosztowności. Doświadczenie to pozostawiło w ich psychice traumę tak głęboką – często były to nastolatki przed inicjacją seksualną, gdyż w pierwszych transportach zwożono jedynie dziewczyny i kobiety niezamężne – że do końca życia nie potrafiły mówić o tym otwarcie. Niektóre pamiętały krwawe plamy na śniegu.

Być może w wyniku tych rewizji, a być może dlatego, że menstruującym kobietom nie dawano choćby strzępka materiału na podpaski. Zippi zawsze bardziej swobodnie czuła się w rozmowach o pracy w obozie niż własnych uczuciach.

Dalsza część artykułu pod ramką
Zobacz również:

Obozowa codzienność 

Kobietom w końcu wydano mundury po świeżo pomordowanych jeńcach radzieckich – za duże, poplamione zakrzepłą krwią i zawszone. Więźniarki nie otrzymały żadnej bielizny, a jedynie kilku udało się zdobyć buty w pasującym rozmiarze. Dobre obuwie było warunkiem przetrwania więźniarek pędzonych do pracy po grząskim błocie i zamarzniętych kamienistych drogach. Kto chodził boso, nabawiał się odmrożeń lub ran na stopach, w które prędko wdawało się zakażenie, zwiększając ryzyko zesłania do komory gazowej. Buty były zatem cennym towarem, cenniejszym nawet niż chleb, i przez to często kradzionym.

fot.Takkk / CC BY-SA 3.0

Odzież z Auschwitz

Nie wiadomo, jak dokładnie Zippi udało się zachować swoje solidne skórzane buty turystyczne zapinane na metalowe klamry, ale jest to niewątpliwie dowód jej determinacji. Kiedy zapytano ją o to po latach, wyjaśniła: „Ilekroć ktoś próbował zabrać mi buty, okazywały się na niego za małe. Interesowały się nimi szczególnie Niemki. One ciągle mnie zatrzymywały, bo buty wyglądały na ciężkie i nie do zdarcia. Nie raz chciały mi je ściągać z nóg, ale żadnej z nich się nie poszczęściło […]. Mam małą stopę. Dlatego ich nie straciłam”.

Skierowano ją do ciężkich robót w komandzie zajmującym się rozbiórką budynków i oczyszczaniem terenu pod rozbudowę kompleksu obozowego. Nie minął nawet miesiąc, a doznała bolesnego urazu pleców, gdy zawalił się na nią komin. W desperacji postanowiła zaryzykować i poprosić starszą obozu, niemiecką komunistkę Evę Wiegel, o przeniesienie do innej pracy. Ponieważ biegle mówiła po niemiecku, wyjaśniła jej, że odebrała wykształcenie jako graficzka, co w owych czasach było dla kobiety rzadkim osiągnięciem. Parę dni później trafiła do komanda pracującego pod dachem.

Historia Zippi, której udało się przetrwać trzy lata w Auschwitz, stanowi niezwykle cenne świadectwo obozowego życia, ujawniające absurdy tamtejszego systemu. W późniejszych wywiadach Zippi wiele przypisywała „szczęściu”. Jak pokrętne bywało owo szczęście, najlepiej pokazuje moment jej zamknięcia w obozie.

fot.Nieznany autor – https://www.yadvashem.org/yv/en/exhibitions/album_auschwitz/assignment-to-slave-labor.asp

Kolejka więźniarek w Birkenau z ogolonymi głowami, maj 1944 r.

Gdyby nastąpiło to później, po opanowaniu początkowego zamętu, nie miałaby okazji udowodnić strażnikom, że jest w stanie narzucić współwięźniarkom dyscyplinę. Ponieważ dorastała w Bratysławie, w dobrze sytuowanej żydowskiej rodzinie z klasy średniej, biegle mówiła po niemiecku, słowacku i węgiersku, a także znała trochę francuski. Zdolności językowe ułatwiły jej uczenie się przydatnych zwrotów z innych języków używanych w obozie: polskiego, jidysz i rosyjskiego oraz z Lagersprache, gwary obozowej, która wnet stała się najpowszechniejszą formą komunikacji.

Fragment pochodzi z książki Anne Sebby „Trzeba było grać. Pierwszy reportaż o dziewczęcej orkiestrze z Auschwitz” (Znak Literanova) 2026

Zobacz również

Druga wojna światowa

Jak działała kobieca orkiestra obozowa w Auschwitz?

W Auschwitz-Birkenau zginęło ponad 1,1 miliona ludzi. Ostatnim, czego spodziewalibyśmy się usłyszeć zza obozowych murów, jest… muzyka.

22 marca 2026 | Autorzy: Gabriela Bortacka

Druga wojna światowa

Muzyka w cieniu komór gazowych. Historia żeńskiej orkiestry Auschwitz

Śmierć i muzyka w groteskowy sposób spotykały się w Auschwitz. Niektórym dawała nadzieję na przeżycie, by odprowadzać innych na przymusowe roboty. Wśród obozowych muzycznie uzdolnionych...

13 stycznia 2026 | Autorzy: Herbert Gnaś

Dwudziestolecie międzywojenne

Janusz Korczak i jego dzieci

Był prekursorem walki o prawa dzieci i autorem książek dla najmłodszych. Kim był Stary Doktor, który, choć mógł uciec, poszedł na śmierć razem z podopiecznymi?

29 stycznia 2022 | Autorzy: Maria Procner

Druga wojna światowa

Kawa, tort i… gulasz z owczarka niemieckiego. Jak wyglądał jadłospis więźniów obozów koncentracyjnych?

Głód był nieodłącznym elementem obozowej egzystencji. Wyniszczał ciało i psychikę, popychał wielu na skraj desperacji. Dla tych więźniów, którym udało się utrzymać przy życiu, nie...

27 stycznia 2021 | Autorzy: Agnieszka Bukowczan-Rzeszut

Druga wojna światowa

Największy zwyrodnialec wśród komendantów niemieckich obozów? Wszystkie zbrodnie Amona Götha

Amon Göth, komendant obozu pracy w Płaszowie, miał swoją poranną rutynę. Po przebudzeniu chwytał za lornetkę i broń, a następnie strzelał do więźniów, którzy jego...

29 czerwca 2019 | Autorzy: Zuzanna Pęksa

Dwudziestolecie międzywojenne

Sprawdzamy jak było NAPRAWDĘ. Czy w nazistowskich Niemczech w ogóle istniał jakiś ruch oporu?

Niemcy kochali swojego wodza tak bardzo, że naziści nie musieli się nawet przykładać do fałszowania wyborów. Przeciwnicy dyktatury tkwili w tępej apatii. A twardą opozycję...

10 października 2017 | Autorzy: Jakub Kuza

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

W tym momencie nie ma komentrzy.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Przeglądaj książki historyczne w najlepszych cenach

Odkryj najciekawsze książki historyczne w atrakcyjnych cenach. Sekcja powstała we współpracy z Lubimyczytac.pl, największą społecznością miłośników literatury w Polsce – dzięki temu możesz wybierać spośród tytułów najwyżej ocenianych przez czytelników.