Ciekawostki Historyczne
Średniowiecze

Syn porwanej. Jak zaczęła się historia Czyngis-chana

Legenda mówi, że przyszedł na świat ze skrzepem krwi w dłoni. Faktem jest, że był synem porwanej kobiety i potomkiem chanowskiej linii Bordżiginów. Początki Czyngis-chana są bardziej zaskakujące, niż mogłoby się wydawać.

Artykuł powstał na podstawie książki Jacka Weatherforda Czyngis chan. Architekt nowoczesnego świata, Wydawnictwo Znak Horyzont, Kraków 2026.

Małżeństwo według stepowego obyczaju

W książce „Czyngis chan. Architekt nowoczesnego świata” Jack Weatherford pisze: „Zgodnie z legendą Mongołowie wywodzą się z górskiego lasu, gdzie nad brzegiem wielkiego jeziora Szary Wilk poślubił Piękną Łanię. Po śmierci Czyngis-chana Mongołowie konsekwentnie bronili przybyszom dostępu do tych rejonów, dlatego nie sposób znaleźć ich opisu w dokumentach historycznych. Nazwy rzek i gór praktycznie nie występują w źródłach literackich, a rozmaite wersje pisowni pojawiają się nawet na współczesnych mapach”.

Jak jednak było naprawdę? I kim byli rodzice przyszłego wielkiego wodza Mongołów?

Zacznijmy od pochodzenia jego matki. Nazywała się Hoelun i wywodziła się z plemienia Olchonutów, które ponoć słynęło z pięknych kobiet. To właśnie do tego plemienia, w poszukiwaniu małżonki, udał się młody wojownik z plemienia Merkitów imieniem Cziledu. Zgodnie z ówczesnym obyczajem potencjalny pan młody musiał najpierw, przywożąc dary, nająć się do pracy u rodziców wybranki. I tak też uczynił Cziledu. Po pewnym czasie pracy pojął Hoelun za żonę i mógł wyruszyć z nią do swoich rodzinnych stron, gdzie mieli wspólnie zamieszkać.

Porwanie, które zmieni historię

I wyruszyli. Hoelun miała jechać na czarnym wozie ciągniętym przez jaka lub woła. Tymczasem Cziledu dumnie „orbitował” wokół niej na bułanym koniu. Przemieszczali się wzdłuż rzeki Onon, a za górami, przez które musieli się przedostać, znajdowała się już ojczyzna Merkitów. Nie było im jednak dane bezpiecznie tam dotrzeć. Oto bowiem ze wzgórza dostrzegł ich pewien myśliwy, który powrócił po swoich braci, by „zapolować” na znacznie łatwiejszy niż zwierzyna cel — i w ten sposób zdobyć żonę.

Czyngis-chan w młodości – ilustracja inspirowana XIII-wiecznymi realiami. Ilustracja wygenerowana przez AI

Kiedy Cziledu i Hoelun zorientowali się w sytuacji i zobaczyli nadciągających trzech braci, było już za późno. Cziledu spróbował jeszcze odjechać od wozu, by odciągnąć ich od żony, lecz na próżno. Wtedy to Hoelun zdecydowała się na poświęcenie. Postanowiła pozostać na miejscu, dając mężowi szansę ucieczki — uznała, że gdyby oboje próbowali ratować się na jednym koniu, niechybnie zostaliby schwytani i zabici.

Takimi słowami miała go pożegnać: „Jeżeli zachowasz życie, znajdziesz sobie młodą kobietę. A gdyby miała inaczej na imię, możesz ją nazwać ponownie Hoelun”. Następnie szybko zdjęła koszulę i kazała nowo poślubionemu mężowi uciekać. Na pożegnanie rzuciła mu ją na twarz i przykazała: „A teraz zapamiętaj mój zapach i jedź!”.

Cziledu przycisnął koszulę do twarzy i ruszył, nieustannie oglądając się za żoną. „Kiedy Hoelun spostrzegła, że mąż przejeżdża przez przełęcz i znika jej z oczu, dała ujście rozpaczy przepełniającej jej serce. Krzyczała tak głośno, że — według Tajnej historii Mongołów, anonimowej kroniki z XIII wieku — poruszyła fale Ononu i wzbudziła echo w nadbrzeżnym lesie”.

Porywacze jednak nadeszli. Hoelun została zabrana przez pierwszego z braci o którym wspomnieliśmy, zwał się Jesügej.  Wywodził się on ze słynnego, ale podupadłego klanu Bordżyginów. Szczep ten w przyszłości stanie się powszechnie znany pod nazwą Mongołowie.

Dalsza część artykułu pod ramką
Zobacz również:

Surowa codzienność Bordżiginów

Hoelun stała się żoną-branką i musiała w nowym domu konkurować o pozycję z inną kobietą, nałożnicą lub żoną Jesügeja imieniem Soczygel, która urodziła mu już syna. Warunki życia w miejscu, do którego trafiła, nie należały do łatwych. Był to obszar pogranicza pastwisk, na styku stepu i zalesionych gór.

fot.Chinneeb / CC BY-SA 3.0

Rzeka Onon , w pobliżu której urodził się Temudżyn, sfotografowana tutaj w prowincji Chentii w Mongolii

Dieta Bordżiginów opierała się głównie na tym, co udało się upolować lub złowić: świstakach, ptactwie i rybach. Zdarzało się jednak, że na stołach pojawiały się także… szczury. Pierwotni Mongołowie uchodzili zresztą w oczach sąsiadów za ludzi surowych obyczajów, oskarżano ich o padlinożerstwo oraz o napady na pasterzy, którym odbierali zarówno zwierzęta, jak i kobiety.

To właśnie w takich warunkach przyszło żyć Hoelun, przed którą wcześniej rysowała się znacznie spokojniejsza przyszłość. Tam zaszła w ciążę i urodziła syna. Według przekazu chłopiec przyszedł na świat z czymś zaciśniętym w dłoni. Po narodzinach Hoelun musiała rozgiąć jego palce, by zobaczyć, co trzyma. Okazało się, że był to skrzep krwi — symbol, który w stepowej tradycji mógł zapowiadać los wojownika. Jak zinterpretowała go matka? Możemy się jedynie domyślać.

Śmierć Jesügeja

Paradoksalnie kilka lat później los skierował Temudżyna i jego ojca ponownie w strony rodzinne Hoelun, a przynajmniej w ich okolice. Gdy Temudżyn miał dziewięć lat, wyruszyli, by znaleźć mu przyszłą żonę (tak, już w tym wieku). Być może była to inicjatywa matki, a być może Jesügej chciał w ten sposób oddalić syna i zapobiec ewentualnemu konfliktowi z pierworodnym. Nigdy się tego nie dowiemy.

Nie dotarli jednak do plemienia Hoelun i to nie z powodu napadu. Po drodze trafili na rodzinę, której córka przypadła Temudżynowi do gustu, zresztą z wzajemnością. Jesügej zostawił tam syna i sam ruszył w drogę powrotną do obozowiska.

fot.JukoFF / CC BY-SA 4.0

Pomnik Hoelun znajdujący się w pobliżu konnego pomnika jej syna w Tsonjin Boldog w Mongolii

W drodze natknął się na świętujących Tatarów. Choć lata wcześniej zabił jednego z ich wojowników, zdecydował się przyłączyć do uczty. Został jednak rozpoznany i potajemnie otruty. Zdołał jeszcze wrócić do obozu i wysłać posłańca po syna, lecz gdy Temudżyn dotarł na miejsce, ojciec już nie żył.

Wkrótce obie wdowy wraz z dziećmi zostały usunięte z obozu. Hoelun nadludzkim wysiłkiem zapewniała wyżywienie całej piątce swoich dzieci. Pomagał jej w tym Temudżyn wyrabiał drewniane strzały z kościanymi grotami i haczyki na ryby z igieł, a z czasem wraz z braćmi nauczył się polować. W ten sposób rodzina spadła na najniższy szczebel mongolskiej hierarchii społecznej.

Jak wiemy, Temudżynowi uda się jednak nie tylko powrócić, lecz także sięgnąć po najwyższą władzę. To już jednak temat na zupełnie inną opowieść.

Temudżyn czyli kto?

Na koniec warto pochylić się nad kwestią oryginalnego imienia Czyngis-chana, Temudżyn. Co ono oznaczało? Skąd pomysł, by tak go nazwać?

Istnieje kilka koncepcji. Najczęściej przywoływana mówi, że niedługo po porwaniu Hoelun, Jesügej pozostawił ją w rodzinnych stronach i wyruszył na wojnę z Tatarami. Na polu bitwy miał starć się z tatarskim wojownikiem imieniem Temudżyn Uge i go zabić. Gdy wrócił z wyprawy, dowiedział się, że Hoelun urodziła syna. Chłopcu nadano imię Temudżyn, być może dla upamiętnienia tego zwycięstwa.

W dawnych kulturach imiona rzadko bywały przypadkowe. Co zatem mogło oznaczać imię Temudżyn? Warto pamiętać, że wśród Mongołów istniała tradycja nadawania dzieciom imion o wspólnym rdzeniu. Tak było również w przypadku rodzeństwa przyszłego chana. Jego najmłodszy brat nosił imię Temüge, a jedyna siostra Temulun.

fot.Autor nieznany / domena publiczna

Reprodukcja portretu Czyngis – Chana z 1278 roku pochodzącego z albumu z epoki Yuan

Badacze wskazują, że wspólnym mianownikiem tych imion był czasownik „temul”, który w języku mongolskim pojawia się w złożeniach oznaczających bieg na złamanie karku, działanie pod wpływem natchnienia, twórcze myślenie, a nawet bujanie w obłokach. Jak wyjaśnił Jackowi Weatherfordowi jeden z mongolskich studentów, najlepszym odzwierciedleniem tego słowa jest „wyraz oczu wierzchowca, który pędzi, gdzie chce, nie zwracając uwagi na jeźdźca”.

Trudno zaprzeczyć, że takie znaczenie wyjątkowo trafnie pasuje do wodza, który podbił znaczną część znanego wówczas świata.

Artykuł powstał na podstawie książki Jacka Weatherforda Czyngis chan. Architekt nowoczesnego świata, Wydawnictwo Znak Horyzont, Kraków 2026.

Zobacz również

Średniowiecze

Czyngis-chan. Architekt nowoczesnego świata

Z chaosu – porządek. Z wojen – postęp.

23 lutego 2026 | Autorzy: Redakcja

Średniowiecze

Imperium bez granic. Jak Mongołowie zbudowali świat, który połączył kontynenty

Choć kojarzeni są z podbojami i zniszczeniem, Mongołowie stworzyli coś, czego nie dokonała żadna wcześniejsza cywilizacja — spójny system handlu łączący Europę z Azją. Złota...

14 października 2025 | Autorzy: Marie Favereau

Średniowiecze

Mongolska apokalipsa na Rusi

Jeńcy umierali długo i w męczarniach. Kilkanaście tysięcy ludzi wymordowano. Był to przedsmak piekła, jakie Mongołowie pod wodzą Czyngis-chana zgotowali Rusi. 

11 maja 2023 | Autorzy: Marcin Moneta

Starożytność

Wielki Mur Chiński – dlaczego powstał?

Dawniej miał pełnić funkcję zapory chroniącej Chiny przed wrogami. Uważany jest za jeden ze współczesnych cudów świata. Czy naprawdę widać go z kosmosu?

7 kwietnia 2023 | Autorzy: Herbert Gnaś

Średniowiecze

Czyngis-chan był największym mordercą w dziejach

Który z wielkich historycznych władców zabił najwięcej ludzi? Zdaniem wielu nikt w tym aspekcie nie mógł równać się ze sławnym Czyngis-chanem. Czy faktycznie?

10 lutego 2022 | Autorzy: Paweł Filipiak

Starożytność

Historia Jedwabnego Szlaku

To tędy docierał do Europy jedwab, papier i inne zdobycze cywilizacyjne Państwa Środka. W drugą stronę – do Chin – płynęły m.in. perfumy czy biżuteria.

16 października 2021 | Autorzy: Marcin Moneta

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

W tym momencie nie ma komentrzy.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Przeglądaj książki historyczne w najlepszych cenach

Odkryj najciekawsze książki historyczne w atrakcyjnych cenach. Sekcja powstała we współpracy z Lubimyczytac.pl, największą społecznością miłośników literatury w Polsce – dzięki temu możesz wybierać spośród tytułów najwyżej ocenianych przez czytelników.