Wąski przesmyk koryncki od tysięcy lat stanowił wyzwanie dla żeglarzy. Dziś przecina go Kanał Koryncki, ale na długo przed jego budową starożytni Grecy znaleźli własny sposób na „przenoszenie morza przez ląd”. Tak powstał diolkos – niezwykła kamienna droga, po której statki przeciągano niczym po starożytnej autostradzie.
Kanału Korynckiego – przydatny, ale niełatwy do żeglugi
Dla wszystkich obeznanych z geografią Grecji oraz historią żeglugi istnienie Kanału Korynckiego jest dziś czymś oczywistym. Przecina on w dość wąskim miejscu ląd, de facto czyniąc z Półwyspu Peloponeskiego wyspę. Przesmyk ten nosi nazwę „isthmus”, czyli szyja.
Sam kanał ma wysokość od 79 do 90 metrów, szerokość około 21 metrów oraz długość 6,4 kilometra. Ciekawostką konstrukcyjną jest to, że wybudowano go po prostu na poziomie morza, bez zastosowania śluz.
Bywa to źródłem specyficznych problemów. Pływy po obu stronach kanału są różne, co sprawia, że przepłynięcie przez niego nie zawsze jest łatwe. W samym kanale mogą powstawać silne prądy pływowe, utrudniające żeglugę.
Obecnie Kanał Koryncki wykorzystywany jest głównie przez mniejsze jednostki, w tym turystyczne. W przypadku przepływu większych statków przydatny okazuje się holownik. Niewielu zapewne zdaje sobie jednak sprawę, jak dawno zaczęto w ogóle myśleć o tym, by tę właśnie drogę mogły pokonywać statki.
Przeczytaj także: Ile wina pili starożytni?
Periander i pierwszy projekt kanału
Aby się temu przyjrzeć, musimy cofnąć się w czasie aż do przełomu VII i VI wieku p.n.e. Wtedy to w Koryncie żył i panował Periander – drugi w historii tyran tego liczącego się wówczas państwa-miasta.
To właśnie Periander jako pierwszy w dziejach wpadł na ambitny pomysł, by przekopać się przez przesmyk i połączyć Zatokę Koryncką oraz Sarońską. Dzięki temu statki mogłyby znacznie skrócić drogę.
fot.NASA – Istmo de Corinto desde el Espacio (NASA – 25 Jun. 2006) / domena publicznaZdjęcie satelitarne Przesmyku Korynckiego
W tamtych czasach morski handel był niezwykle ważną gałęzią gospodarki. Aby z Koryntu przedostać się na drugą stronę Peloponezu, trzeba było solidnie nadłożyć drogi – około 700 kilometrów. Podróż zajmowała od 8 do nawet 10 dni. Zdawano sobie sprawę, że możliwość zaoferowania innym polis krótszej trasy znacznie przyczyniłaby się do wzrostu atrakcyjności Koryntu oraz bogactwa, a zatem i potęgi samego miasta.
Podwładni Periandra z zapałem zabrali się do realizacji marzenia swojego władcy i… ponieśli klęskę. Pierwszy w dziejach plan wykopania kanału spalił na panewce. Trzeba było zatem poszukać alternatywy. I znaleziono ją.
Skoro nie da się usunąć lądu na tyle, by statki mogły przemieszczać się drogą morską, dlaczego nie skonstruować drogi dla nich… na lądzie? Tym razem przedsięwzięcie zakończyło się sukcesem.
Według archeologów diolkos powstał na przełomie VII i VI wieku p.n.e., czyli również za panowania Periandra. Droga ta biegła niemal równolegle do współczesnego Kanału Korynckiego.
Diolkos został wyłożony potężnymi płytami wykonanymi z wapienia. Były to prostokątne bloki porosu o długości od 0,6 do 1,2 metra, szerokości około 0,6 metra oraz grubości od 0,35 do 0,42 metra. Szerokość drogi wynosiła od 3,5 do 5 metrów, natomiast długość całej trasy to około 7,5 kilometra. Była ona dłuższa niż obecny Kanał Koryncki, ponieważ nie wszędzie biegła idealnie prosto.
fot.Dan Diffendale/ CC BY-SA 2.0Odkryty fragment diolkosu
Całość znajdowała się na swoistym nasypie o wysokości od 0,43 metra w części zachodniej do 1,2 metra w części wschodniej. Celem jego istnienia było zapewne ułatwienie odprowadzania wody deszczowej.
Naziemna śluza z napędem niewolniczym
W jaki jednak sposób transportowano tamtędy statki? Cóż… dokładnie tego niestety nie wiemy.
Wielu historyków i archeologów zakłada, że metodę tę stosowano głównie w przypadku mniejszych jednostek, ponieważ przewożenie większych statków byłoby ogromnym wyzwaniem. Jak przykładowo za Bélą Gersterem podaje Marcin Matera, droga ta „w głównej mierze służyła do transportu towarów. Jeżeli przewożono statki, to jego zdaniem były to raczej jednostki o małym tonażu, a te o większej wadze pokonywały tę trasę jedynie w wyjątkowych sytuacjach”.
Polibiusz wspominał, że tą drogą transportowane były niezbyt duże okręty, takie jak hemiole. Czasem z pewnością wygodniej było przetransportować same towary zamiast całego statku.
fot.Grafika poglądowa, stworzona przez AIJak przykładowo za Bélą Gersterem podaje Marcin Matera, droga ta „w głównej mierze służyła do transportu towarów.
Robert Manuel Cook twierdził natomiast, iż na podstawie przeprowadzonych badań można było stwierdzić, że do roku 428 p.n.e. po diolkosie wędrowały wyłącznie towary.
Przeczytaj także: Sympozjony – greckie libacje
Triery na kamiennych torach
Droga pozwalała jednak na transport nawet potężnych trier. Wymagało to jedynie zaangażowania odpowiednich sił oraz czasu. Źródła sugerują, że potrzeba było około 200 osób oraz co najmniej 3 godzin pracy, aby przeciągnąć okręt na drugą stronę przesmyku. Można niemal z pewnością powiedzieć, że do transportowania statków i towarów wykorzystywano siłę ludzką, czyli niewolników.
Wynika to z badań archeologicznych prowadzonych w latach 1956–1959 przez pracowników Greckiego Serwisu Archeologicznego. Nie wykazały one obecności śladów kopyt zwierząt na drodze, a co do ewentualnych maszyn – brak jest dowodów na ich istnienie.
O tym, że transport trier był możliwy, wiemy chociażby z pism Tukidydesa. W „Wojnie peloponeskiej” wspominał on, że właśnie przez ten przesmyk w 412 roku p.n.e. przeciągano okręty.
Co ciekawe, diolkos nie był przystosowany do udźwignięcia najcięższych jednostek. Polibiusz wspominał w kontekście roku 217 p.n.e., że nie transportowano tędy penter – okrętów zbliżonych gabarytowo do trier, lecz znacznie cięższych.
fot.Ilustracja poglądowa, stworzona przez AIO tym, że transport trier był możliwy, wiemy chociażby z pism Tukidydesa.
Wydaje się więc, że statki przewożono po diolkosie raczej w wyjątkowych sytuacjach, zwłaszcza gdy chodziło o okręty wojenne. Triery były dłuższe, ale węższe i lżejsze, a ich zanurzenie było stosunkowo niewielkie w porównaniu do masywniejszych statków handlowych, których ciężar zwiększał dodatkowo przewożony ładunek.
„Dajcie mi dźwignię…”
Czy jednak sama droga oraz 200 ludzi i 3 godziny wystarczały, by przenieść trierę? Zdaniem Nikolaosa Verdelisa potrzeba było czegoś więcej. Badacz ten uważał, że trasą przewożono również duże statki, przy pomocy specjalnej platformy wyposażonej w koła. Statek musiał jednak najpierw zostać na nią umieszczony.
Verdelis twierdził, że istniało służące do tego urządzenie, umiejscowione nad brzegiem Zatoki Korynckiej, przy zachodnim krańcu diolkosu. Była to olbrzymia kamienna platforma o długości aż 10 metrów. Zdania badaczy co do funkcji tej konstrukcji są jednak podzielone. Według niektórych był to raczej żuraw służący do przeładunku towarów. Inni sugerują, że platforma mogła spełniać oba zadania.
Przeciwnicy koncepcji Verdelisa zauważają też, że po przeciwnej stronie diolkosu nie znaleziono niczego podobnego. Trudno byłoby się spodziewać, że statki transportowano tylko w jedną stronę. Verdelis odpowiadał, że podobna konstrukcja mogła istnieć, lecz została zniszczona w trakcie budowy Kanału Korynckiego.
fot.Heinz Schmitz / CC BY-SA 2.5Miejsce cumowania
Zresztą właśnie wtedy znaczna część starożytnego diolkosu uległa zniszczeniu. Stan diolkosu również odchodzi jednak do historii. Już w 2021 roku rozpoczęto działania zmierzające do odrestaurowania tej niezwykłej starożytnej drogi. Pozostaje pytanie: czy kiedykolwiek jeszcze zobaczymy na niej statki?
Bibliografia
- A. Grabiszewska, XIV Sympozjum wyjazdowe „Energetyka odnawialna i jądrowa”, „Biuletyn Techniczno-Informacyjny Oddziału Łódzkiego Stowarzyszenia Elektryków Polskich”, nr 3/2022.
- A. Kowal, Marzenia na miarę CPK to żadna nowość. Już starożytni projektowali infrastrukturę z rozmachem, https://www.focus.pl/artykul/starozytny-szlak-diolkos-grecja-droga, dostęp: 29.01.2026.
- M. Marvidis, Starożytna grecka droga Diolkos w trakcie odbudowy, https://polonorama.com/starozytna-grecka-droga-diolkos-w-trakcie-odbudowy/, dostęp: 29.01.2026.
- M. Matera, Infrastruktura portów starożytnego Koryntu, „Studia i Materiały Archeologiczne”, nr 13/2006.
KOMENTARZE
W tym momencie nie ma komentrzy.