Historię starć tych dwóch wodzów można by porównać do pierwotnej trylogii „Gwiezdnych wojen”, choć z inną kolejnością zwycięstw. Przez dobrych kilka lat Stanisław Koniecpolski i Kantymir mieli ze sobą na pieńku. Ostatecznie jednak to hetman wyszedł z tego starcia zwycięsko.
Wielka armia, małe posłuszeństwo. Pierwsze porażki Koniecpolskiego
Początki zmagań wybitnego hetmana z Tatarami nie należały do udanych. Zarówno w 1615, jak i w 1616 roku najechali oni ziemie Rzeczypospolitej, uchodząc z nich z jasyrem oraz łupami. Dwukrotnie Stanisław Koniecpolski próbował ich doścignąć i dwukrotnie poniósł porażkę.
W kolejnym roku, wspólnie z hetmanem Stanisławem Żółkiewskim, starł się z wojskami Iskandera paszy, by następnie zawrzeć pod Buszą nad Dniestrem rozejm, na mocy którego Chocim trafił do Mołdawii. Zostało to przyjęte jako porażka w królestwie. Mimo tego na sejmie w 1618 roku rozdano buławy. Żółkiewski otrzymał buławę wielką, Koniecpolski musiał zadowolić się polną. Nowi hetmanowie stanęli wobec starego zagrożenia, czyli kolejnych najazdów tatarskich. I znów nie szło im najlepiej.
Pod Oryninem zgromadzono wprawdzie ponad 20 tysięcy żołnierzy, lecz istniało jedno zasadnicze „ale”. W obozie znajdowały się liczne poczty magnackie: Zbarascy, Sieniawscy, Wiśniowieccy, Kalinowscy, Czartoryscy, a także krewny Żółkiewskiego Tomasz Zamoyski. Wielu z nich uważało, że nie musi podporządkowywać się hetmanom, ponieważ formalnie podlegało im jedynie wojsko państwowe. Przygotowanie tych sił do walki było więc niezwykle trudne.
Kompromitacja tak duża, że hetmanów o zdradę oskarżano
28 września pojawili się Kantymir mirza, zwany Krwawym Mieczem, oraz Dewlet Girej. Uderzyli na obozy magnackie, które w obliczu zagrożenia „przytuliły się” do obozu hetmańskiego, wcześniej trzymając się od niego z dala. Tymczasem Żółkiewski i Koniecpolski unikali walnej bitwy. Gdy następnego ranka wojska szykowały się do walki, okazało się, że orda ruszyła już na północ, by szukać łupów. Przez kilka kolejnych dni wojska hetmańskie bezczynnie stały w obozie.
fot.Autor nieznany / domena publicznaStanisław Koniecpolski ok. 1640 r.
Oburzeni magnaci i żołnierze zaczęli rozsiewać plotki, jakoby Żółkiewski sprzymierzył się z Tatarami, a nawet planował obalenie króla. Wniosek był prosty. Gdzie wielu Polaków się kłóci, tam Krwawy Miecz korzysta.
Jeszcze na polu bitwy Koniecpolski próbował się zrehabilitować, lecz jak zauważył Zbigniew Ossoliński, było to „więcej z impetu swej młodości aniżeli z rozumu”. Ruszył w pościg za Tatarami, mimo że jego siły były zbyt szczupłe. Starcie zakończyło się stratą kilku rot, a on sam wraz z rotmistrzami ledwo uszedł z życiem. Jak miała pokazać przyszłość, doświadczenie to wiele go nauczyło.
Cecora 1620. Bitwa, panika i śmierć hetmana
W 1620 roku doszło do sławetnej bitwy pod Cecorą. Stanisław Koniecpolski towarzyszył w niej Stanisławowi Żółkiewskiemu, dowodząc armii liczącej około 10 tysięcy żołnierzy. Spora część tych sił składała się jednak z prywatnych pocztów, co ponownie utrudniało dowodzenie.
Naprzeciw wojsk Rzeczypospolitej stanęli Turcy Iskandera paszy oraz Tatarzy Kantymira. Pierwsze starcia miały miejsce 18 września. Choć atak został odparty, przeciwnik dokładnie rozpoznał rozmieszczenie polskich sił.
Dzień później, zapewne pod wpływem nacisków w obozie, Żółkiewski zdecydował się na walną bitwę. Decyzja ta okazała się brzemienna w skutki. W początkowej fazie walk na stronę wroga przeszli Mołdawianie. Iskander pasza przeprowadził serię kontrataków, a na prawym skrzydle, przy taborku, starły się siły Kantymira i Koniecpolskiego. Hetman obalił z koni dwóch Tatarów, lecz cała armia poniosła dotkliwe straty.
W nocy z 20 na 21 września w obozie wybuchła panika. Rozeszła się plotka, że hetmani próbują uciec. Choć zamieszanie udało się opanować, w chaosie, zarówno nad rzeką, jak i podczas nocnych ataków wroga, zginęło tylu żołnierzy, ilu poległo wcześniej w samej bitwie.
fot.Witold Piwnicki – zbiór cyfrowy Muzeum Narodowego w Krakowie Bitwa pod Cecorą, obraz pędzla Witolda Piwnickiego
Po kilku dniach i nieudanych rokowaniach zarządzono odwrót. Podążający krok w krok Kantymir wykorzystał kolejne zamieszanie. Zginął hetman Żółkiewski, choć Koniecpolski namawiał go, by ratował życie.
W kontekście zawziętości Kantymira wydaje się, że nie bez powodu tak opisał go w książce „Fatum” Maciej Liziniewicz, który zresztą czyni go jedną z głównych postaci swojej powieści:
„pogromca Żółkiewskiego trzymał się nad wyraz krzepko. Był jak granitowa góra, której nic nie zmoże. Potężny i zarazem groźny. Niezniszczalny. Patrząc na niego, łatwo było zrozumieć, dlaczego zawsze uchodził cało z bitew i utarczek, choć wielokroć go raniono. Był niczym tur lub niedźwiedź, którego trzeba by celnie trafić w łeb, żeby zabić. Inaczej ujdzie w niedostępne ostępy, a potem powróci, żeby się mścić”.
Przeczytaj także: W tej kampanii jeden hetman stracił życie, a drugi trafił do niewoli.
Cena klęski. Niewola i okup za hetmana
Po klęsce pod Cecorą Koniecpolski dostał się do tureckiej niewoli wraz z Janem Żółkiewskim, Łukaszem Żółkiewskim, Samuelem Koreckim, Mikołajem Strusiem oraz Mikołajem Potockim. Najpierw osadzono go w Białogrodzie pod strażą Iskandera paszy, a następnie przewieziono do Zamku Siedmiu Wież pod Konstantynopolem.
W niewoli przebywał do czasu przybycia posła Krzysztofa Zbaraskiego, który wykupił go za ogromną sumę 30 tysięcy talarów.
Powrót Krwawego Miecza. Zemsta i nowy najazd
Saga ta nie zakończyła się jednak w tym miejscu. W lutym 1624 roku Kantymir ponownie najechał Rzeczpospolitą. 6 lutego pod Szmańkowicami jedna z tatarskich watah została rozbita przez siły Koniecpolskiego. Według jednych relacji syn Kantymira ledwo uszedł z życiem, według innych poległo tam jego kilku synowie.
fot.Maksymilian Gierymski / domena publicznaPotyczka z Tatarami, obraz Maksymiliana Gierymskiego z 1867
5 czerwca Krwawy Miecz na czele swojej armii w sile 6000 ludzi ponownie wkroczył w granice Rzeczypospolitej. Mawiano, że nadciąga pomścić swoich synów. Tak zresztą wspominając o tym w książce „Fatum” scharakteryzował go Maciej Liziniewicz:
„Ponury, skłonny do gniewu i mściwy. Nawet pośród Tatarów nie ma takiego, który by się go nie bał. On sam zaś lęka się tylko sułtana i jemu jest jak pies posłuszny. Lachów Krwawy Miecz nienawidzi z całego serca, odkąd stracił kilku synów w walkach z nami”.
Sam pisał do Zygmunta III:
„Za pomocą bożą chorągiew naszą pod stolicę Waszą postawiwszy, zagony nasze do Białego Morza rozszerzyć bardzo sobie życzymy”.
Przeczytaj także: Nasi górą. Pięć bitew, w których spuściliśmy łomot Turkom
Martynów 1624. Zasadzka, salwa i wreszcie zwycięstwo
Koniecpolski, nauczony wcześniejszymi doświadczeniami, nie ruszył w pościg. Zebrał siły, rozesłał uniwersały i ostrzegł ludność, by ta zdążyła się ewakuować. Tymczasem Kantymir ochoczo podczas wyprawy sobie poczynał paląc wsie pod Przemyślem, Łańcutem, Krosnem czy Rzeszowem, który nawet zaatakował. Gdy orda, objuczona łupami, zaczęła wracać, hetman przygotował zasadzkę nad Dniestrem, w rejonie Martynowa.
20 czerwca 1624 roku doszło do decydującej bitwy. Kozacy, udając odwrót, sprowokowali Tatarów do ataku na tabor. Wówczas polskie oddziały oddały potężną salwę z całej posiadanej broni palnej, wprowadzając zamęt w szeregach przeciwnika.
fot.Ilustracja poglądowa, przygotowana przez AIStanisław Koniecpolski kontra Krwawy Miecz.
Hetman rzucił do pościgu wszystkie dwanaście chorągwi jazdy. Tym razem to Krwawy Miecz został ranny. Postrzelony trzykrotnie, ledwo uszedł z życiem. Swój żywot zakończył w 1637 roku zabity w Stambule z rozkazu sułtana.
Orda poniosła druzgocącą klęskę, jasyr został odbity, a Stanisław Koniecpolski ostatecznie zmazał swoje wcześniejsze porażki.
Wieści o zwycięstwie rozeszły się szybko. Od tej pory hetmana traktowano jako autorytet wojskowy, bo dawno Tatarzy nie ponieśli na ziemiach Rzeczypospolitej tak dotkliwej klęski.
A jeśli chodzi o dalsze losy tej rywalizacji, Koniecpolskiemu przyjdzie się jeszcze zmierzyć ze słynnym Tuhaj-bejem pod Ochmatowem. Ale to już materiał na zupełnie inną opowieść.
Inspiracją dla napisania artykułu stała się książka Macieja Liziniewicza pt. Fatum, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2026.

KOMENTARZE
W tym momencie nie ma komentrzy.