Ciekawostki Historyczne
Nowożytność

Mezalians w dawnej Polsce. Miłość, która łamała prawo i obyczaje

Mezalians w dawnej Polsce niósł poważne skutki prawne i społeczne. Jakie konsekwencje czekały pary łamiące podziały stanowe?

Dawniej przedstawiciele różnych stanów przywiązywali dużą uwagę do pochodzenia partnerów i partnerek. Jednak, jak mówi przysłowie, „serce nie sługa”. Co, jeśli pan z dworu zakochał się w chłopce albo gdy szlachcianka zapragnęła związać się ze swym sługą? Mezalians niósł ze sobą wiele konsekwencji – nie tylko obyczajowych, lecz także prawnych.

Jak znaleźć dobrą partię?

Szlacheckie pary swatano, a małżeństwa największych rodów opierały się bardziej na polityce niż faktycznych uczuciach. Jednak czy chłopskie i mieszczańskie pary mogły się cieszyć pełną swobodą? Nie do końca. Choć faktycznie tu wymagania były mniejsze, to i tak związek powinien być, jak najkorzystniejszy. W wiejskich rodzinach ziemia i żywy inwentarz były na wagę złota. Do małżeństwa podchodzono więc strategicznie. Zdarzało się czasem, że pary aranżowano już w dzieciństwie głównych zainteresowanych.

Taka sytuacja przestaje dziwić, gdy spojrzymy ogółem na specyfikę chłopskich małżeństw. Do zwykłego pragmatyzmu należy tu dodać sytuację prawną. Chłop był poddanym, który nie mógł bez zgody szlachcica opuścić swojej wioski. Dystans miał więc ogromne znaczenie podczas poszukiwania drugiej połówki. Czasem brak zgody na przeprowadzkę przesądzał o zakończeniu związku.

Kwestia poddaństwa była zresztą niezwykle ważna w przypadku małżeństw międzystanowych, czyli właśnie mezaliansów. Dla jednych „zakazana miłość” okazywała się przepustką do wolności. Dla innych – wręcz przeciwnie. Niektórzy szczęśliwcy faktycznie byli uwalniani z poddaństwa przez właścicieli ziemskich, by mogli wziąć ślub z ukochaną osobą – czy to z wyższego stanu, czy też po prostu z innej wioski.

Dalsza część artykułu pod ramką
Zobacz również:

Mezalians – związek społecznie niepożądany

Chłopi, mieszczanie, a nawet szlachta nie tworzyli jednolitych stanów. Gdyby Polaków sprzed wieków symbolicznie ustawić na drabinie, okazałoby się, że zubożałemu szlachcicowi nie tak daleko do bogatego kmiecia… Właśnie na pograniczu stanów najczęściej dochodziło do mezaliansów. Wśród najbiedniejszej szlachty zdarzali się ludzie w tak złej sytuacji, że związek poza własnym stanem wręcz pomagał im się ustabilizować.

Takie związki nie cieszyły się zbytnim entuzjazmem postronnych. Niektórzy traktowali je wręcz jak zjawisko godzące w obowiązujący porządek społeczny. Małżeństwo osób o nierównym statusie tworzyło problemy formalne związane z dziedziczeniem. Rodziło też wątpliwości co do podziału społeczeństwa na panów i poddanych.

Johann Hamzafot.Johann Hamza / domena publiczna

Na pograniczu stanów najczęściej dochodziło do mezaliansów

Jak pisze Wyżga w książce „Polska sarmacka. Historia zwykłych ludzi”, solą w oku ziemiaństwa było to, że ich poddani zakładają rodziny z ubogą szlachtą, co rozprzęga oddolnie strukturę układu feudalnego. Nawet zawieszony w swych prawach stanowych szlachcic to nie jest zwykły poddany, którym można by pomiatać. Wszak taki poddany może mieć powieszoną nad łóżkiem szablę po pradziadach i nie zawaha się jej użyć, kiedy przyjdzie pora. A i u chłopów kosy wiszą ponad stodolnym boiskiem.

Przeczytaj także: Suknie ślubne w dawnej Polsce

Ile za żonę?

Gdy młodzi (metaforyczni – w końcu osoby owdowiałe też spoglądały czasem przychylnym okiem na kogoś spoza swego stanu) chcieli „sformalizować związek”, pojawiały się schody. Jeśli któraś ze stron była poddana szlachcicowi, potrzebna była jego dobra wola, a czasem też przychylność duchownego, który w problematycznym ślubie widział swą szansę na zarobek.

Co zrobić, gdy jedna osoba jest w pełni wolna, a druga podlega dziedzicowi? Można spróbować wykupić przyszłego małżonka. Nazywano to „skrzynnym” albo „kunicą”. Zwyczaj ten dotyczył nie tylko ludzi poddanych, lecz także symbolicznego wykupienia panny młodej od rodziny. W przypadku związku z kimś o chłopskim pochodzeniu ostateczny koszt zależał od umowy ze szlachcicem i podejścia kapłana. Wykupić kogoś można było zarówno pieniędzmi, jak i zbożem albo żywym inwentarzem (np. końmi).

Alfred Wierusz-Kowalskifot.Alfred Wierusz-Kowalski / domena publiczna

Wolni chłopi, mieszczanie czy nawet drobna szlachta mogli zrobić to dobrowolnie, by wziąć ślub z kimś, kto formalnie pozostawał poddanym

Jednak jeśli właściciel ziemski nie zgodził się na uwolnienie, kolejną opcją było oddanie się w poddaństwo. Wolni chłopi, mieszczanie czy nawet drobna szlachta mogli zrobić to dobrowolnie, by wziąć ślub z kimś, kto formalnie pozostawał poddanym. W przypadku szlachty była to stosunkowo rzadka sytuacja. Jak się okazuje, większość spraw dobrowolnego oddania się w poddaństwo dotyczyła właśnie ślubów, a mężczyźni decydowali się na taki krok częściej niż kobiety.

Przeczytaj także: Staropolskie tradycje ślubne

Żyli długo i…

Udało się. Mimo przeciwności losu ślub zostaje zawarty. I co dalej? Mezalians rodził komplikacje prawne, związane m.in. z dziedziczeniem i prawem do ewentualnych tytułów. Najbliższe otoczenie pary rzadko cieszyło się ich szczęściem, a próby ingerencji czasem kończyły się w sądzie. Z drugiej strony międzystanowe małżeństwa z czasem coraz bardziej powszechniały. Pod koniec XVIII wieku zdarzały się parafie, w których co piąty, a nawet co trzeci ślub szlachecki był mezaliansem. Przykładowo aż trzy córki Jana Krypskiego spod Krasnegostawu wyszły za chłopów. Jaki los je spotkał?

Stanisław Wyspiański z żonąfot.Stanisław Wyspiański / domena publiczna

Międzystanowe małżeństwa z czasem coraz bardziej powszechniały

W ramach ugody zawartej przez spadkobierców po Janie i jego synu Adamie, że „siostry jego, Czaplińska, Orlikowa i Kucharzowa, za nierówne sobie osoby za mąż poszły, przez którą to okoliczność posag utraciły” i na innych krewnych sukcesja „spadła […] prawem natury” – opisuje Wyżga. Dla wyżej urodzonych mezalians wiązał się najczęściej z rezygnacją z udziałów w rodzinnym majątku. Czasem zdarzało się, że sąd ziemski przyznawał prawo do wiana szlachciankom wychodzącym za chłopów.

Co do dzieci z takiego związku – zazwyczaj ich los nie był zbyt wesoły. O ile jeszcze, gdy niższy stanem małżonek wywodził się z bogatego mieszczaństwa, konflikty można było dość łatwo załagodzić, gorzej, gdy finansowe rozbieżności były zbyt duże. Wtedy przynajmniej część rodziny nie uznawała dzieci za pełnoprawnych potomków. Co do zasady przynależność do stanu społecznego była dziedziczona po ojcu. Jednak gdy szlachcic postanowił ożenić się poza swym stanem, w większości przypadków tracił swe prawa. Musiał liczyć się z wydziedziczeniem, a nawet z infamią. Szlachcianka natomiast formalnie nie traciła swego tytułu, a „jedynie” przywileje z nim związane.

Przeczytaj także: (Nie)wesołe jest życie bękarta. Nieślubne dzieci z rodzin królewskich

Nieobyczajne zachowanie

Konsekwencje prawne to jedno, ale pozostawały jeszcze kwestie społeczne. Jeśli osoba niższa stanem nie miała solidnych (finansowych) argumentów, małżeństwo zazwyczaj oznaczało całkowite zerwanie kontaktów z częścią rodziny. Szlachcianki poprzez mezalians narażały się wręcz na przemoc. Nie da się określić, jak często dochodziło do ataków na kobiety wychodzące za mąż poniżej swego stanu. Zdarzały się jednak procesy sądowe, w których poszkodowane pokazywały poważne obrażenia. Pozywały one szlachciców próbujących ukarać je w ten sposób za „nieobyczajny” związek.

Para, która postanowiła się pobrać, nie zważając na różnice stanowe, zawsze ryzykowała ostracyzm. Niżej postawiona strona miała przy tym mniej do stracenia i więcej do zyskania, ale i tak musiała mierzyć się z zawiścią otoczenia. Mniej znaczące rodziny czasem przymykały na to oko. Jednak im lepiej ktoś był sytuowany, tym wyższa stawka. Dla największych rodów szlacheckich ślub był sprawą wręcz rangi państwowej, a potencjalne skutki mezaliansu zazwyczaj skutecznie do niego zniechęcały.

Bibliografia

  1. Chwałba A., Obyczaje w Polsce. Od średniowiecza do czasów współczesnych, Warszawa 2008.
  2. Możejko B., Poner A. (red.), Miłość w czasach dawnych, Gdańsk 2009.
  3. Wyżga M., Polska sarmacka. Historia zwykłych ludzi, Kraków 2025.

Zobacz również

Nowożytność

Czy szlachta pracuje? To zależy!

Nie ma co ukrywać, dzięki słynnemu opisowi na Facebooku wyrażenie „szlachta nie pracuje” naprawdę zrobiło karierę. Ale jak z tym tak naprawdę było? Czy rzeczywiście...

2 stycznia 2026 | Autorzy: Herbert Gnaś

XIX wiek

Suknie ślubne w dawnej Polsce

Trudno wyobrazić sobie pannę młodą w innej niż biała sukience. Ale jeszcze w XX wieku suknia ślubna mogła być nawet czarna. I nikt nie uważał...

26 września 2023 | Autorzy: Gabriela Bortacka

Nowożytność

Staropolskie tradycje ślubne

Ślub zawsze był jednym z najhuczniej świętowanych wydarzeń w życiu. Dziś wiąże się z wieloma obrzędami i zwyczajami. Dawniej było ich... jeszcze więcej.

21 sierpnia 2023 | Autorzy: Gabriela Bortacka

Nowożytność

Swaty w dawnej Polsce

W oknie panna czeka na wybranka swego serca. Zamiast niego do drzwi puka... swat. I pół biedy, jeśli przyszli małżonkowie w ogóle się wcześniej znali.

12 sierpnia 2023 | Autorzy: Gabriela Bortacka

Średniowiecze

Zastaw się, a postaw się! Jak wyglądało wesele w średniowieczu?

W średniowieczu uznawano ślub za jeden z najważniejszych momentów w życiu - i odpowiednio go celebrowano. Tak jak obecnie, obrządek w kościele był tylko wstępem...

3 grudnia 2022 | Autorzy: Frances Gies

Średniowiecze

Skąd wziął się zakaz rozwodów?

Prawo rzymskie dopuszczało rozwody. Dopiero w średniowieczu surowo ich zakazano – z kilkoma wyjątkami. Dlaczego? I kiedy jednak można było się rozstać?

9 lutego 2022 | Autorzy: Frances Gies

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

W tym momencie nie ma komentrzy.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Przeglądaj książki historyczne w najlepszych cenach

Odkryj najciekawsze książki historyczne w atrakcyjnych cenach. Sekcja powstała we współpracy z Lubimyczytac.pl, największą społecznością miłośników literatury w Polsce – dzięki temu możesz wybierać spośród tytułów najwyżej ocenianych przez czytelników.