Ciekawostki Historyczne
Historia najnowsza

Ludobójstwo w Sinkiangu

Tortury, „reedukacja” w obozach, przymusowe sterylizacje... Kilkadziesiąt państw potępiło chińskie postępowanie wobec Ujgurów jako zbrodnię przeciw ludzkości.

Jako pierwszy, bo już w 2008 r., mianem ludobójstwa określił chińską politykę wobec Ujgurów ówczesny turecki premier, a obecnie prezydent, Recep Tayyip Erdoğan. Ale Turcja, coraz bliżej związana z Chinami, następnie się z tego określenia wycofała, a w marcu 2021 r. turecki parlament odrzucił zawierającą to określenie rezolucję. Kilkadziesiąt państw, nie używając słowa „ludobójstwo”, w rozmaitych oficjalnych wystąpieniach potępiło chińskie postępowanie wobec Ujgurów jako rażące naruszenie praw człowieka lub wręcz zbrodnię przeciw ludzkości. Kilkadziesiąt innych, w tym wiele państw członkowskich Organizacji Współpracy Islamskiej, blisko współpracujących z Pekinem, potępiło te potępienia i wręcz chwaliło chińską politykę w Sinkiangu.

Nie ulega wątpliwości, że Ujgurzy doświadczają dziś najbardziej systematycznych i okrutnych prześladowań na tle etnicznym ze wszystkich dyskryminowanych narodów na świecie. Nie ulega też wątpliwości, że kwestia ujgurska nabrała takiego znaczenia międzynarodowego na skutek spektakularnego wzrostu pozycji międzynarodowej Chin – ponowna, tym razem zimowa, olimpiada w Pekinie w lutym 2022 r. jest tylko kolejnym tego dowodem. (…) Wątpliwości nie ulega również, że ten wzrost pozycji doprowadził Chiny do dramatycznej rywalizacji z USA (…) – i że ta rywalizacja ma bezpośredni związek z amerykańskim i międzynarodowym potępieniem chińskich działań wobec Ujgurów (…).

Ujgurzy doświadczają dziś najbardziej systematycznych i okrutnych prześladowań na tle etnicznym ze wszystkich dyskryminowanych narodów na świecie.fot.Colegota /CC BY-SA 2.5 es

Ujgurzy doświadczają dziś najbardziej systematycznych i okrutnych prześladowań na tle etnicznym ze wszystkich dyskryminowanych narodów na świecie.

Nie ulega wreszcie wątpliwości, co władze w Pekinie podkreślają na każdym kroku, że cokolwiek by się z Ujgurami w Sinkiangu działo, nikt ich tam zbiorowo nie masakruje, a pojedyncze mordy, do których dochodzi, być może nie odzwierciedlają jakiejkolwiek, oficjalnej lub tajnej, linii politycznej władz. Dlatego też Pekin z oburzeniem odrzuca oskarżenie o ludobójstwo jako szczególnie oszczercze i całkowicie bezpodstawne. Dlatego też wiele państw, bardzo nawet krytycznych wobec działań Chin, unika tego określenia. Nawet eksperci prawni Departamentu Stanu ostrzegali, gdy USA po raz pierwszy tak określiły chińskie postępowanie, że brak po temu wystarczających podstaw prawnych.

Czytaj też: Masakra w Srebrenicy

Co to jest ludobójstwo?

A jednak sprawa nie jest tak jednoznaczna. Konwencja ONZ „w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa” (…) uznaje w art. II za ludobójstwo „którykolwiek z następujących czynów, dokonany w zamiarze zniszczenia w całości lub części grup narodowych, etnicznych, rasowych lub religijnych, jako takich”, po czym wylicza nie tylko zabójstwa (punkt a), lecz także

b) spowodowanie poważnego uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia psychicznego członków grupy,

c) rozmyślne stworzenie dla członków grupy warunków życia, obliczonych na spowodowanie ich całkowitego lub częściowego zniszczenia fizycznego,

d) stosowanie środków, które mają na celu wstrzymanie urodzin w obrębie grupy,

e) przymusowe przekazywanie dzieci członków grupy do innej grupy.

Zobacz również:

Zbrodnia przeciwko Ujgurom

Tymczasem chińska polityka represyjna wobec Ujgurów, na skutek której ponad milion, czyli ok. jednej dziesiątej członków tego narodu, zostało osadzonych w „obozach reedukacyjnych”, w istocie więzieniach, których nie mogą opuszczać, aż ich chińscy nadzorcy nie orzekną, iż więźniowie zostali wystarczająco wyleczeni z „religijnego ekstremizmu” oraz „separatyzmu”, z całą pewnością wyczerpuje warunki punktów b) i c) art. II Konwencji.

Za religijny ekstremizm uważa się odmowę jedzenia wieprzowiny, noszenie przez mężczyzn długich bród, a przez kobiety długich spódnic czy nadawanie dzieciom imion takich jak Muhammad czy Dżihad. Za separatyzm – niewystarczającą znajomość języka chińskiego czy brak entuzjazmu dla polityki partii komunistycznej i jej przewodniczącego. Ci, którzy nie wykazują wystarczających postępów w reedukacji, są bici, czasem torturowani. Co więcej, Chiny podjęły celowe działania mające na celu ograniczenie płodności ujgurskich kobiet. Oficjalne chińskie dane świadczą, że między rokiem 2017 a 2019 liczba narodzin w południowym Sinkiangu spadła o 48,7 proc. To z kolei wyczerpuje znamiona punktu d). Wreszcie wyroki śmierci na działaczy ujgurskich mogą w tym kontekście podpadać pod punkt a); pojawiają się też doniesienia, trudne do zweryfikowania, o czynach opisanych w punkcie e).

Najważniejsze jest jednak, że Konwencja nie wymaga dla uznania czynu za ludobójstwo, by wszystkie wymienione w punktach od a) do e) zbrodnie zostały popełnione; wystarczy, że popełniona zostanie „którakolwiek” z nich (…). Oskarżenia pod adresem Chin są więc prawdopodobne, a obawy prawników z Departamentu Stanu wiązały się zapewne z tym, że w praktyce międzynarodowej sprawiedliwości ludobójstwo orzekano do tej pory jedynie na podstawie stwierdzenia czynów z punktu a).

Czytaj też: „A na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści”. Najohydniejsze ludobójstwo w najnowszej historii

Restrykcje na „Nowych Terytoriach”

Ale dlaczego Pekin w ogóle podjął działania, które mogą być uznane za ludobójcze? Ujgurzy, wyznający sunnicki islam naród z tureckiej grupy etnicznej, zamieszkują północno-zachodnią prowincję kraju – Sinkiang, czyli „Nowe Terytoria”, które dostały się pod władanie Pekinu w XIX wieku, mniej więcej w tym samym czasie, kiedy Rosja podbiła resztę Azji Środkowej. Postsowieckie „-stany”, od Turkmenistanu po Kazachstan, zyskały niepodległość, gdy rozpadł się ZSRR. W Chinach jednak komunizm dotąd nie upadł i chińskie imperium kolonialne nadal trzyma się mocno; obok Tybetu Sinkiang jest jego najważniejszą częścią. Ale Ujgurzy stanowią tam już tylko 45 proc. ludności, a w stolicy prowincji Urumczi już wręcz jedynie 13 proc., i są systematycznie wynaradawiani.

Restrykcje te skupiają się przede wszystkim na ograniczeniach i zakazach praktyk muzułmańskich, nawet takich, które są tolerowane w pozostałych częściach Chin. I tak w Sinkiangu zabroniono prowadzenia szkółek przy meczetach oraz innych prywatnych szkół islamskich, choć w reszcie Chin funkcjonują one bez większych przeszkód. Podobnie ujgurskim pracownikom państwowym nie wolno pościć w ramadan, choć post taki jest dozwolony dla pracowników państwowych Hui, czyli etnicznych Chińczyków wyznania muzułmańskiego.

Jeszcze na początku obecnego stulecia (…) polityka wobec Ujgurów nie różniła się zasadniczo od polityki wobec innych podbitych przez Pekin narodów. Ujgurzy reagowali na nią też podobnie jak inne narody, starając się obchodzić restrykcje lub podporządkowując się jedynie z pozoru. (…) Niektórzy Ujgurzy jednak sporadycznie sięgali też i po terroryzm, zwłaszcza w Urumczi, gdzie demograficzna skala konfrontacji z etnicznymi Chińczykami Han jest największa. W 1997 r. dziewięć osób zginęło tam w trzech zamachach bombowych na autobusy. Do zamachu przyznała się nieznana szerzej Islamska Partia Turkiestanu (TIP), lecz Pekin oficjalnie odrzucił wówczas terroryzm jako przyczynę tego pierwszego ataku.

Akty terroru

W szczególnie krwawym roku 2012 w trzech odrębnych atakach, popełnionych przez uzbrojonych w noże napastników w trzech miastach Sinkiangu, zginęło łącznie 68 osób, z napastnikami włącznie. W rok później pięć osób zginęło na pekińskim placu Niebiańskiego Spokoju w zamachu terrorystycznym, który władze przypisały Ujgurom, nie podając przekonujących dowodów. W kwietniu 2014 r. trzy osoby zginęły w Urumczi w ataku na stację kolejową, a w maju tego roku, w najkrwawszym ataku, 43 w stolicy, gdy nieznani sprawcy obrzucili ładunkami wybuchowymi zatłoczone śródmiejskie ulice. Dochodziło też do innych zamachów, w Sinkiangu i reszcie Chin, a także poza ich granicami, ostatni miał miejsce w 2016 r.

Nie jest jasne, kto stał za tymi atakami. (…) Ale władze chińskie akty nieposłuszeństwa wobec ich coraz bardziej represyjnych posunięć chętnie przypisują „terrorystom z ETIM” – to skrót angielskiej nazwy Islamskiego Ruchu Turkiestanu Wschodniego. (…) Zanim na początku drugiej dekady stulecia doszło do nasilenia przypisywanych mu ataków w Sinkiangu, o istnieniu ETIM miało świadczyć pojmanie jego domniemanych bojówkarzy przez Amerykanów w Afganistanie.

Ujgurów oskarżano m.in. o atak na plac Tian’anmen z użyciem samochodu-pułapki w październiku 2013 rokufot.DF08/CC BY-SA 3.0

Ujgurów oskarżano m.in. o atak na plac Tian’anmen z użyciem samochodu-pułapki w październiku 2013 roku

W tej sprawie tylko jedno było pewne – Tirana nieoczekiwanie okazała więcej odwagi niż dwadzieścia parę innych rządów razem wziętych. Godząc się, gdy inni amerykańscy sojusznicy odmówili, na udzielenie w maju 2006 r. azylu pięciu chińskim Ujgurom zwolnionym przez Amerykanów z więzienia w Guantanamo, Albania, ongiś jedyny chiński sojusznik w europejskim obozie socjalistycznym, nie ugięła się przed groźbami Pekinu, który Ujgurów uważa za terrorystów i chciałby ich sądzić u siebie. Wprawdzie rząd premiera Sali Berishy nie był znany z przesadnej troski o prawa człowieka, a jego decyzja wynikała raczej z chęci utrzymania dobrych stosunków z USA, lecz piątce niesłusznie aresztowanych jego decyzja otworzyła drogę na wolność (…).

Czytaj też: Zagłada Herero i Nama – pierwsze niemieckie ludobójstwo w XX wieku

Piątka z Tirany

Ujgurów Amerykanie aresztowali zapewne w 2003 r., prawdopodobnie w Afganistanie. (…) Ustalenie, że ci akurat mężczyźni „wrogimi bojownikami” nie byli, zajęło Waszyngtonowi rok. Kolejny rok minął, zanim wreszcie zgodziła się ich przyjąć Tirana. Ujgurzy przylecieli do Albanii w połowie maja 2006 r. Umieszczono ich w czteropokojowym mieszkaniu w ośrodku dla uchodźców pod Tiraną. Ich prawnicy jednak wystąpili do władz amerykańskich o znalezienie im innego schronienia. Twierdzili, nie bez pewnej racji, że Ujgurom trudno będzie w Albanii rozpocząć nowe życie.

Ale ich wcześniejsze życie w chińskim Sinkiangu też nie było łatwe. Pekin wtedy już bezwzględnie tłumił wszelką odrębność muzułmańskich Ujgurów w tej bogatej w gaz i ropę prowincji. (…) W warunkach takiego ucisku nietrudno o gwałtowny opór. Niektóre ugrupowania ujgurskie szukały kontaktów z Al-Kaidą. O to właśnie podejrzana była zwolniona piątka. Inne współpracowały z Dalajlamą, który od lat bezskutecznie zabiegał o złagodzenie chińskich represji wobec mniejszości narodowych.

W tym klimacie powszechnej niejasności nietrudno było Pekinowi przedstawiać piątkę z Tirany jako terrorystów, Amerykanom siebie jako ofiarę pomyłki, a Berishy stroić się w piórka obrońcy praw człowieka. Nie wydaje się, by ktokolwiek, z samymi zwolnionymi włącznie, był naprawdę zainteresowany wyjaśnieniem wszystkich okoliczności związanych z ich dramatycznym losem (…).

Czytaj też: Ludobójstwo w Rwandzie. Na oczach świata w ciągu 100 dni zamordowano nawet milion osób

Piekło obozów „reedukacyjnych”

Jak ustalił ONZ, ok. miliona z kilkunastu milionów Ujgurów jest uwięzionych w „obozach reedukacyjnych”, w których mają wyrzec się „ekstremizmu”. Można tam trafić za samo praktykowanie islamu albo za namawianie innych, by rzucili alkohol lub papierosy, co świadczy o zwiększonej pobożności, czy za to, że zegarek wskazuje czas o dwie godziny wcześniejszy niż oficjalny pekiński – bo w ten symboliczny sposób Ujgurzy chcą wyrażać swą odrębność.

Według relacji osób, które przeszły przez te obozy, stosuje się tam rutynowo bicie, czasem tortury, ale najprostsze metody pozostają najskuteczniejsze. Ot, nie dostaniesz jeść, dopóki nie odśpiewasz wszystkich zwrotek pieśni Gdyby nie partia komunistyczna, nie byłoby Chin ku pełnemu zadowoleniu strażników. Od nich też zależy, ile miesięcy czy lat spędzisz w obozie, zanim uznają cię za zreedukowanego (…).

Jak ustalił ONZ, ok. miliona z kilkunastu milionów Ujgurów jest uwięzionych w „obozach reedukacyjnych”fot.”Xinjiang Juridical Administration”/fair use

Jak ustalił ONZ, ok. miliona z kilkunastu milionów Ujgurów jest uwięzionych w „obozach reedukacyjnych”

Kazach Omir Bekali w chińskim obozie przesiedział kilka miesięcy, po czym został wydalony do Kazachstanu. Wypowiadał się tam publicznie o swym doświadczeniu i wnet uznał, iż bezpieczniej będzie przenieść się do Stambułu. We wrześniu 2018 r. miała do niego tam dołączyć żona z synem, ale zatrzymano ich po wylądowaniu, grożąc deportacją z powrotem do Kazachstanu, gdzie grasują chińskie służby. Oficjalnym powodem było podejrzenie o sfałszowanie paszportów. Rzeczywistym, jak się wydaje, były coraz ściślejsze więzy gospodarcze między Pekinem a Ankarą (…).

Turcja zamilkła na temat Ujgurów – jak wcześniej, po zbliżeniu z Moskwą, na temat Tatarów krymskich. Nie tylko ona – milczy cały świat muzułmański. Egipt i Malezja także otrzymują chińskie kredyty – i deportowały ujgurskich uchodźców (…).

Czytaj też: Milczące ofiary rządu Erdoğana. Jak tureckie władze próbują wymazać historię?

Wychowanie „młodszego rodzeństwa”

Tymczasem w Sinkiangu do końca 2018 r. już prawie półtora miliona chińskich ochotników nawiedziło ujgurskie domostwa. Przybywają obładowani nowoczesnymi urządzeniami, od elektrycznych czajników po szybkowary, których próżno się spodziewać w prymitywnych domostwach „młodszego rodzeństwa” – jak w chińskiej literaturze propagandowej określa się mniejszości etniczne. Ujgurskie dzieci na ich widok nerwowo wykrzykują, że kochają Chiny i ich przywódcę Xi Jinpinga. A „starsi bracia i siostry” wprowadzają się do domów Ujgurów i organizują im życie. Rano pieśni patriotyczne przy podnoszeniu na maszt chińskiej flagi, wieczorem lekcje myśli Xi Jinpinga, w przerwach kursy chińskiego. Żadnego obijania się, bo można trafić do ośrodka kształcenia zawodowego.

Agencja AFP opublikowała jesienią 2018 r. zamówienie na sprzęt edukacyjny, jakie złożył w centrali wydział nadzorujący pracę ośrodków w jednym tylko sinkiańskim obwodzie Hotan: 2768 pałek policyjnych, 550 elektrycznych ościeni do bydła, 1367 par kajdanków i 2792 puszki gazu pieprzowego. Inne ośrodki zamawiały także paralizatory elektryczne i specjalne krzesła do tortur. A starsi bracia i siostry, chińscy ochotnicy, przybywają do Sinkiangu, by swe ujgurskie młodsze rodzeństwo uchronić przed takim losem. Oczywiście jeśli jest niewinne.

Wszyscy przechodnie mogą, a wszyscy wchodzący do budynków publicznych czy środków komunikacji muszą zostać elektronicznie sfotografowani i zidentyfikowani.fot.Eric Feng /CC BY-SA 2.0

Wszyscy przechodnie mogą, a wszyscy wchodzący do budynków publicznych czy środków komunikacji muszą zostać elektronicznie sfotografowani i zidentyfikowani.

Amerykański antropolog Darren Byler, który przez dwa lata pracował wśród Ujgurów i starszych braci, wylicza obowiązki nadzorcze starszego rodzeństwa. Należy sprawdzić, czy w domu jest egzemplarz Koranu albo czy nie wita się przychodzących słowami Salam alejkum. Czy, nie daj Boże, ktoś się w piątek modli, a w ramadanie pości? Albo jakaś młodsza siostra nosi za długą sukienkę, albo braciszek nieregulaminową brodę? Wszystkie uwagi zapisuje się w stosownych notatnikach obserwacji, które następnie przekazane zostaną władzom; w przypadku niewłaściwej sukienki lub brody zalecane jest natychmiastowe skrócenie. A w ogóle, jak głosi instrukcja dla starszego rodzeństwa opublikowana przez AFP, chodzi o to, by „strzaskać ich spuściznę, strzaskać ich korzenie, strzaskać powiązania, strzaskać pochodzenie” (…).

Wielki Brat patrzy

Władze, rzecz jasna, nie ograniczają się jedynie do braterskiej pomocy. Wszyscy przechodnie mogą, a wszyscy wchodzący do budynków publicznych czy środków komunikacji muszą zostać elektronicznie sfotografowani i zidentyfikowani. (…) W chińskich ośrodkach kształci się według ONZ może nawet milion z 11 milionów Ujgurów z Sinkiangu. Władze zaś nie ustają w staraniach, by pozostałych uchronić przed zgubnym przestrzeganiem narodowych tradycji i religii.

Według radia Wolna Azja w zaledwie trzy miesiące w 2016 r. zburzono 5 tysięcy z 24 tysięcy sinkiańskich meczetów. Na sesji Rady Praw Człowieka ONZ państwa zachodnie potępiły w końcu Pekin, choć sprowadzony przezeń ujgurski burmistrz zapewniał, że ośrodki kształcenia zawodowego, których istnieniu do niedawna Chiny zaprzeczały, w rzeczywistości sprawiają, że byli ekstremiści z radością oddają się kulturze i sportowi. No i warto jednak pamiętać, że w wielu urzędach, a nawet szkołach, nadal wolno mówić po ujgursku.

Wiadomości o prześladowaniach w Sinkiangu systematycznie narastały. W lipcu 2020, w pół roku po oświadczeniu Departamentu Stanu, „rząd na wygnaniu Turkiestanu Wschodniego” złożył do Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze wniosek o wszczęcie przeciwko Chinom postępowania o zbrodnie ludobójstwa i przeciw ludzkości popełnione na Ujgurach w Sinkiangu (…).

Protestujący Ujgurowie z flagą Wschodniego Turkiestanu przed budynkiem ONZ w Nowym Jorku w 2014 rokufot.SFT HQ /CC BY 2.0

Protestujący Ujgurowie z flagą Wschodniego Turkiestanu przed budynkiem ONZ w Nowym Jorku w 2014 roku

MTK może interweniować jedynie w sprawie najcięższych zbrodni, jeśli są ku temu podstawy. I jeśli sprawiedliwość kraju, w którym miały one zostać popełnione, nie może lub nie chce tego uczynić. W przypadku Chin oba warunki były spełnione – setki rządowych dokumentów i relacji świadków dokumentowały kampanię Pekinu przeciwko Ujgurom za manifestowanie narodowej i religijnej tożsamości. A prześladowania na tle „politycznym, religijnym i rasowym” stanowią zbrodnię przeciw ludzkości (…).

Czytaj też: To ten człowiek stworzył komunistyczne Chiny. Za jaką cenę?

Nowy sposób na ludobójstwo

Ale przyjęcie wniosku w sprawie Ujgurów, choćby do wstępnego rozpatrzenia, oznaczałoby wojnę z Chinami – w której MTK pozostałby sam. Jego prokurator Fatou Bensouda nie mogłaby liczyć nawet na naturalnych na pozór sojuszników, czyli USA i państwa muzułmańskie. (…) Oprócz zależności biznesowych zadziałała zapewne solidarność dyktatur, silniejsza najwyraźniej niż ta religijna. Kiedy „rząd na wygnaniu” składał swój wniosek, Rada Praw Człowieka ONZ miażdżącą większością głosów, w tym państw muzułmańskich, poparła nową chińską ustawę znoszącą rządy prawa w Hongkongu. Stanowi to niewątpliwie wiążący wyraz preferencji społeczności międzynarodowej (…).

Co więc można zrobić? Niewiele. Amerykańscy celnicy skonfiskowali 13 ton ludzkich włosów wartości 800 tysięcy dolarów, importowanych do USA na wstawki przez firmę, a jakże, Innocence, czyli niewinność, która reklamowała też ich „antybakteryjne działanie”. Pełną nazwę firmy Innocence EZ BRAID Professional I&I Hair Corporation warto zapamiętać; w końcu jej produkt mógł trafiać nie tylko do USA, a pochodził z chińskich obozów. Świadkowie donoszą, że kobiety ujgurskie strzyżono tam do gołej skóry. I tak lepsze to od pobierania od skazanych w Chinach na śmierć narządów do transplantacji, czasem po egzekucji, czasem przed nią (…).

Celem ludobójstwa było do tej pory usunięcie „grupy etnicznej, narodowej, rasowej lub religijnej”, której dalsze istnienie stanowi przeszkodę dla szczęścia ludzkości lub choćby jakiejś innej „grupy”. Realizowano to metodą masowego mordu, kosztowną i pracochłonną. Jest całkiem możliwe, że na naszych oczach Chiny wynajdują metodę bezkrwawą i dużo prostszą: zamiast mordowania ciał wystarczy przeredagowanie tożsamości. Po latach spędzonych w „obozie reedukacyjnym” jego byli ujgurscy więźniowie będą jak ognia unikać ryzyka, że mogą tam trafić ponownie, a więc unikać bycia Ujgurami. Ich przykład, wsparty państwową pedagogiką, ma szanse przekonać także i tych, którzy sami do obozów nie trafili. Z niereformowalnymi będzie można postąpić bardziej tradycyjnie, ale – jeśli cały projekt się powiedzie – będzie to już jedynie margines.

Źródło:

Tekst stanowi fragment książki Konstantego Geberta „Ostateczne rozwiązania. Ludobójcy i ich dzieło”, która ukazała się właśnie nakładem wydawnictwa Agora.

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

W tym momencie nie ma komentrzy.

Zobacz również

Starożytność

Grobowce Egiptu - domy dla tamtego świata

Sztuka, architektura i piśmiennictwo funeralne państwa faraonów do dziś zadziwia i fascynuje badaczy. Kultura ta była "przesiąknięta" kultem śmierci i życia po drugiej stronie. Dla...

7 marca 2022 | Autorzy: Marcin Moneta

Historia najnowsza

Masakra w Srebrenicy – ludobójstwo na oczach ONZ

Do dziś ta potworna zbrodnia jest największym ludobójstwem w Europie od czasów II wojny światowej. Co dokładnie wydarzyło się 12 lipca 1995 roku w Srebrenicy?

24 lutego 2022 | Autorzy: Anna Baron-Jaworska

Więzienne tatuaże, głodzenie, przymusowa praca i bestialskie eksperymenty na ludziach. To tu Niemcy „wprawiali się” przed Auschwitz

Umierali powoli na pustyni, pod palącym słońcem – z głodu, pragnienia i wyczerpania. Niemiecki korpus ekspedycyjny blokował im dostęp do wody. Tak został „ukarany” lud...

13 lipca 2021 | Autorzy: Marcin Moneta

Historia najnowsza

Ludobójstwo w Rwandzie. Na oczach świata w ciągu 100 dni zamordowano nawet milion osób

6 kwietnia 1994 roku zestrzelono samolot z prezydentem Rwandy, Juvenalem Habyarimanem, na pokładzie. O zamach oskarżono lud Tutsi. Był to „sygnał do rozpoczęcia tego, co...

5 grudnia 2020 | Autorzy: Filip Bogaczyk

XIX wiek

Odcięte dłonie symbolem bestialstwa w belgijskim Kongo. Tragedia, o której milczał świat

Do tubylców strzelano dla zabawy, obcinano im ręce, gotowano żywcem. Przez lata nikt nie wierzył, że słynna opowieść "Jądro Ciemności" oparta została na faktach. A...

8 lipca 2020 | Autorzy: Filip Bogaczyk

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Najciekawsze historie wprost na Twoim mailu!

Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.