Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Nie tylko getto warszawskie. Zapomniane żydowskie powstanie w Treblince

fot.Jochen Zimmermann, lic. CC BY 2.0 Esesmani schowani w wieżach strażniczych czuwali nad tym, by żadnemu z więźniów nie udało się uciec z obozu.

Losy ludności żydowskiej w czasie II wojny światowej były wyjątkowo tragiczne. Cały naród został skazany na zagładę. W zbiorowej pamięci utrwalił się obraz narodu pogodzonego ze swym straszliwym losem. Był jednak błędny. Świadczy o tym nie tylko powstanie w getcie warszawskim. Powstańcze plany mieli nawet więźniowie obozów koncentracyjnych…

Zadanie eksterminacji Żydów było realizowane z bezwzględną dokładnością. Według nazistowskich założeń wszyscy Żydzi mieli zniknąć z Europy. Pierwszym krokiem na tej drodze było wyizolowanie ludności żydowskiej od reszty społeczeństwa i zamkniecie jej w gettach. W fatalnych warunkach, niedożywieni i obciążeni pracą ponad siły mieli pracować dla III Rzeszy. Na końcu tej drogi były obozy śmierci, w których wycieńczonych ludzi masowo zabijano.

System obozów zagłady

Po zajęciu Polski przez Niemcy tworzono obozy koncentracyjne, do których kierowano osoby skazane za różne przestępstwa – w tym udział w konspiracji. Najbardziej znany i największy był obóz Auschwitz-Birkenau.

Od konferencji w Wannsee w styczniu 1942 roku zaczęto natomiast realizować założenia tzw. ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej (akcja „Reinhardt”). Do Auschwitz-Birkenau zaczęły wówczas napływać transporty ludności żydowskiej z okupowanej Polski i z innych krajów europejskich.

Przed wejściem do komory gazowej więźniom kazano się rozbierać. Ubrania mieli odebrać po „prysznicu”.

Takie obozy zagłady dla ludności żydowskiej powstały także w Chełmnie nad Nerem, Bełżcu, Sobiborze i Treblince. Funkcjonowały one do końca 1944 roku, a niektóre nawet do początku 1945 roku. Przed nadejściem frontu były likwidowane, a więźniowie najczęściej mordowani.

Czytaj też: Najgorsi z najgorszych. Sadystyczni psychopaci i masowi mordercy z SS

Traktowanie ludności żydowskiej

Transporty ludności żydowskiej, które docierały do tych obozów, były poddawane wstępnej selekcji. Zdecydowaną większość kobiet, dzieci i niezdolnych do pracy mężczyzn kierowano natychmiast do likwidacji. Odbierano im odzież i skromny dobytek, następnie strzyżono i kierowano do komór gazowych. Ciała zamordowanych palono.

W niektórych obozach, np. w Chełmnie nad Nerem, mordowano przy użyciu gazów spalinowych, wprowadzanych systemem rur do szczelnej części nadwozia samochodu. Nastręczało to jednak sporo „kłopotów”, bowiem nadmierne stężenie gazów powodowało gaśniecie silnika. Ten „techniczny problem” rozwiązano, opracowując specjalne dysze, które po wojnie… opatentowano.

Dokonano także przeróbki podwozia samochodu, ponieważ umierający ludzie naciskali na tylną ścianę, co powodowało podnoszenie się przodu. Z tym niemieccy konstruktorzy poradzili sobie, przesuwając tylną oś o kilkadziesiąt centymetrów!!!

Tekst powstał m.in. w oparciu o książkę Michała Wójcika „Zemsta. Zapomniane powstania w obozach Zagłady: Treblinka, Sobibór, Auschwitz-Birkenau”, która ukazała się właśnie nakładem Wydawnictwa Poznańskiego.

Tekst powstał m.in. w oparciu o książkę Michała Wójcika „Zemsta. Zapomniane powstania w obozach Zagłady: Treblinka, Sobibór, Auschwitz-Birkenau”, która ukazała się właśnie nakładem Wydawnictwa Poznańskiego. Kup teraz „

W innych obozach do zabijania używano cyklonu B, a ciała palono na otwartej przestrzeni. Tak było np. w Treblince. Pierwszy transport więźniów z getta warszawskiego dotarł tam 23 lipca 1942 roku. Składał się z 60 wagonów. W następnych dniach codziennie docierało ok. 5 tysięcy Żydów. Pierwszym masowym mordem było zabicie żydowskich robotników pracujących przy budowie obozu. Jeden z więźniów Treblinki wspominał:

Najwięcej cierpiałem, patrząc na dzieci przy matkach lub samotne, które nie zdawały sobie sprawy z tego, że pasmo ich krótkiego życia urwie się za kilka minut wśród największych męczarni. Oczęta ich rozżarzone były strachem, a jeszcze bardziej zdziwieniem. Na ustach dziecka jakby zastygło pytanie „a co to, a po co, a dlaczego”. Widząc jednak skamieniałe twarze starszych, dostosowują się do chwili. Stoją bez ruchu lub tulą się jedne do drugich lub do rodziców, czekając w naprężeniu groźnego końca.

Czytaj też: Cuda się zdarzają. Największy bunt więźniów w historii Auschwitz-Birkenau

Żydzi nie byli „bezwolną masą”

Panuje dość powszechne przekonanie, że ludność żydowska była pogodzona ze swym losem i biernie mu się poddawała. Jest to jednak duże uproszczenie. Prawdą jest, że możliwości oporu były niewielkie, żeby nie powiedzieć żadne. Każdy sprzeciw był natychmiast likwidowany, a „sprawcy” mordowani.

Zamknięci w gettach ludzie tworzyli jednak związki konspiracyjne, szukali kontaktu z podziemiem po drugiej stronie muru. Broniąc się przed likwidacją, organizowali opór, choć mieli świadomość, że bez pomocy z zewnątrz jest on skazany na niepowodzenie.

Możliwości wspierania tych działań przez podziemie działające w okupowanym kraju były jednak dość ograniczone. Za pomoc Żydom groziła w okupowanej Polsce kara śmierci – i to nie tylko osoby uznanej za głównego winowajcę, ale także jej rodziny. Nie wszyscy też byli przekonani, że pomocy takiej należy udzielać.

Czytaj też: Na drugą stronę. Jak można było uciec z getta w okupowanej przez Niemców Polsce?

Żydowskie powstania

Najbardziej znanym przykładem oporu i walki z niemieckimi oprawcami jest oczywiście powstanie w getcie warszawskim. Konspiracja tworzona była jednak nawet tam, gdzie zupełnie nie było warunków dla takiej działalności: w obozach zagłady.

Jednym z takich obozów była Treblinka. Większość docierających tu osób nie miała takiej szansy. Była bowiem natychmiast po opuszczeniu transportu kierowana na śmierć. Nieliczni wyselekcjonowani do pracy mogli przeżyć. Ich dłuższy pobyt w obozie stwarzał możliwości działania. Obserwowali na co dzień, co się dzieje z przybyszami, i mieli świadomość, że ich los będzie podobny.

Najpierw starano się organizować ucieczki, co teoretycznie nie było zbyt trudne, bowiem pilnujący strażnicy niezbyt przykładali się do swej „pracy”. Jednak sama ucieczka z obozu nie dawała szansy na przeżycie. Trzeba było znaleźć życzliwych ludzi, którzy mogli pomóc. Ewentualne wsparcie nie zawsze było jednak bezinteresowne. Poza tym wśród więźniów narastał gniew i chęć odwetu na prześladowcach. Część z nich patrzyła przecież na tragiczny los swych bliskich, a niekiedy uczestniczyła w tej tragedii, odprowadzając ich do komór, a następnie wyjmując ich ciała.

W Treblince zorganizowała się grupa więźniów, która nie tylko planowała ucieczkę. Chciała doprowadzić do wybuchu powstania i spalenia obozu, by w ten sposób zemścić się na strażnikach za doznane krzywdy. Byli zdesperowani i gotowi na wszystko. Jak powiedział jeden z konspiratorów: „Nieważne, czy pozostaniemy potem przy życiu”.

Na czele tej grupy stał Julian Chorążycki. By jednak pomysł można było zrealizować, trzeba było wtajemniczyć w plany tych więźniów, którzy mieli możliwość zgromadzenia broni. W tym celu konspiratorzy gromadzili potajemnie pieniądze i kosztowności pochodzące z bagażu przywiezionych więźniów. Planowano przekupić za nie niektórych strażników i w ten sposób uzyskać pistolety czy granaty. Perfekcyjnie zaplanowano także wyniesienie broni z obozowego magazynu. Stało się to możliwe, gdyż jednemu z więźniów, Eugeniuszowi Turowskiemu, udało się skopiować klucz do drzwi magazynu z bronią i to pod bokiem nieświadomych tego faktu strażników.

Julian Chorążycki, pierwszy przywódca konspiracji w Treblince

Najważniejszymi osobami w konspiracji byli więźniowie mający za sobą przeszkolenie wojskowe. Byli wśród nich oficerowie przywiezieni z Czech, a także polscy wojskowi. Potrafili nie tylko obchodzić się z bronią, ale i precyzyjnie zaplanować całą akcję.

Najistotniejszym elementem było utrzymanie przygotowań w absolutnej tajemnicy, co nie było łatwe. W obozie nie brakowało osób, które były gotowe przypochlebić się Niemcom, zdradzając spiskowców. Zanotowano też kilka wpadek. W kwietniu 1943 roku główny organizator spisku dr Chorążycki został skatowany i zabity przez strażników, znaleziono bowiem u niego dużą sumę pieniędzy przeznaczoną na przekupienie Niemców. Mogło się wydawać, że plan upadnie. Konspiratorzy działali jednak dalej.

Ogromnym wstrząsem dla więźniów były transporty z getta warszawskiego po upadku powstania. Dla jednych było to przygnębiające. Innych zainspirowało do oporu, było bowiem dowodem na to, że można z Niemcami walczyć. Informację o powstaniu przekazały trzy kobiety, jego uczestniczki, przywiezione do Treblinki. Jak wspominali więźniowie:

mówiły o boju z pasją. Że były z siebie dumne. Mimo skrajnego wyczerpania przepełniała je radość. (…) Powstanie żydowskie zagrzało nas, wlało w nasze żyły moc i nowe decyzje. Okrzepliśmy, chcieliśmy również działać, nie dawać się prowadzić na śmierć.

Czytaj też: Żywe trupy na ulicach, łapanki i głód. Jak wyglądała codzienność w getcie warszawskim? Relacja ocalałego

Rebelia w Treblince

Powstańcy chcieli opanować obóz, zlikwidować strażników, a następnie spalić zabudowania. Mimo napięcia termin wybuchu powstania przesuwano. W wyznaczonym pierwotnie dniu udało się wynieść z magazynu granaty. W warsztatach obozowych przygotowano noże, łomy i siekiery. Buntownikom przeszkodził jednak kolejny transport więźniów. Z narażeniem życia trzeba więc było odnieść skrzynię z granatami do magazynu, by strażnicy nie zauważyli braku.

Latem Niemcy rozpoczęli likwidację śladów zbrodni. Zwłoki zabitych wydobywano z masowych grobów i palono. W tym czasie konspiratorzy rozpoczęli dokumentowanie bestialstw popełnionych w Treblince, by opowiedzieć o nich światu.

Wreszcie przyszedł ten dzień – 2 sierpnia 1943 roku. Spiskowcy weszli ponownie do magazynu z bronią i wynieśli stamtąd jeden ciężki karabin maszynowy, 20 karabinów i granaty. Następnie rozdzielili broń pomiędzy wyznaczone osoby. Udało się też wynieść broń z magazynu ukraińskich strażników. W obozowej narzędziowni rozdali noże i siekiery, młoty.

Szczegółowo zaplanowano całą akcje, poszczególnym grupom przydzielono konkretne zadania. Nerwowa atmosfera w oczekiwaniu na wybuch powstania udzieliła się wszystkim konspiratorom. Początek rebelii nastąpił jednak przed czasem, mimo że nie wszystkie elementy planu zostały zrealizowane. Jeden ze strażników odkrył bowiem u więźnia schowane złoto.

Powstańcy przystąpili do akcji. Wysadzono magazyn paliwa. W obozie toczyła się walka, Żydzi zdobyli główną wieżę strażniczą. Więźniowie krzyczeli, że w Berlinie wybuchła rewolucja – co miało zdezorientować Niemców. Zabito kilku ukraińskich strażników, niektórzy oddawali broń sami. Zaskoczenie było całkowite.

Zdobyto podobóz II i szybko go ufortyfikowano, ustawiając karabin maszynowy. Jednak spiskowcy nie chcieli tylko uciec z obozu – chcieli zniszczyć tę „fabrykę śmierci”, by już nigdy nie pełniła tej roli. Podpalono komory gazowe i obozowe baraki. Dowództwo nad walką przejęli oficerowie rezerwy, jednak w działaniach widać już było pewną dezorganizację. Zabijano znienawidzonych strażników i donosicieli spośród więźniów. Zdobyto nawet wóz pancerny, który wykorzystano do walki przeciwko załodze obozu. Zdobyczny arsenał pozwolił uzbroić kolejnych 200 powstańców.

Obóz zagłady w Treblince podpalony przez zbuntowanych więźniów; zdjęcie potajemnie wykonane przez Franciszka Ząbeckiego

Czech Rudolf Masarek strzelał z ciężkiego karabinu maszynowego w kierunku zabudowań dla wartowników. Niestety powstańcom szybko skończyła się amunicja, rzucili się więc do ucieczki. W trakcie nierównej walki zginęło kilkuset więźniów. Z obozu zbiegło ok. 400. Na miejscu pozostało 105. Obóz został spalony – w tym sensie trwające dość krótko powstanie zakończyło się sukcesem. Nie udało się jednak zlikwidować załogi i ta szybko rozpoczęła pościg za uciekinierami. Wielu powstańców zostało schwytanych lub zabitych. Powstanie i ucieczkę przeżyło ok. 90 osób, w tym osiem kobiet. Dzięki nim wiedza o tragedii Treblinki, ale także o bohaterstwie powstańców przetrwała.

Po likwidacji powstania obóz jeszcze przez pewien czas funkcjonował, powstańcom nie udało się bowiem zniszczyć komór gazowych. Ostatecznie został zlikwidowany, budynki rozebrane, a więźniowie zgładzeni. Na jego terenie zorganizowano gospodarstwo rolne. Skala popełnionych zbrodni była niewyobrażalna. W okresie funkcjonowania obozu w Treblince zamordowano i spalono tu ok. 800 tysięcy ludzi.

Bibliografia

  1. Michał Wójcik. Zemsta. Zapomniane powstania w obozach zagłady. Treblinka, Sobibór, Auschwitz-Birkenau, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2021.
  2. Edward Kopówka, Treblinka – nigdy więcej, Siedlce 2002.
  3. Samuel Willenberg, Bunt w Treblince, Warszawa 2016.

Czy wiesz, że ...

...w powstańczej Warszawie nie brakowało spekulantów, z którymi polska żandarmeria nie mogła sobie poradzić? Tylko w połowie sierpnia ceny żywności były od 2 do 5 razy większe niż pod koniec lipca. Potem jedzenie sprzedawano jedynie za złote monety lub biżuterię.

...wielu brytyjskich pilotów służących z Polakami podczas II wojny światowej twierdziło, że dotrzymanie naszym lotnikom kroku w piciu było pewnego rodzaju nobilitacją? Gdy Johnny Kent, dowódca Dywizjonu 303, wytrzymał nocną imprezę i jeszcze odprowadził jednego z Polaków do łóżka, znacząco wzrosła jego reputacja.

...radzieckie snajperki uczono walki w każdych warunkach? Zanim wyruszyły na front, kilkanaście godzin dziennie spędzały czołgając się w błocie i przygotowując się do polowania na wroga w najróżniejszych miejscach.

Komentarze (7)

  1. Anonim Odpowiedz

    No rzeczywiście Żydzi zrobili „powstanie” jednodniowe, część uciekła, część została i tak się całą historią zakończyła. Wyszło na to że Ukraińcom najlepiej wychodziło mordowanie bezbronnych ofiar tak jak na Wołyniu, natomiast kiedy ofiary zaczynały stawiać opór tak jak w Treblince to Ukraińcy byli bandą tchórzy. Największym błędem było danie Czechowi CKMu, pepik ze strachu wystrzelił całą amunicję w niebo i w ten sposób skończyła się możliwość szachowania Niemców i Ukraińców. To tzw. powstanie, a raczej mały bunt, bo nie podano strat wśród Niemców i Ukraińców – zapewne kilku, zabitych, dowodzi jedynie że Żydzi jednak dawali się prowadzić jak Barany na rzeź. Nawet komory gazowej nie umieli zniszczyć i obóz dalej funkcjonował aż do 1944 roku kiedy został przez Niemców zlikwidowany. To w Treblince zostali zabici polscy Żydzi z getta w Warszawie, jakieś 300 tysięcy ludzi. A było to możliwe tylko dzięki współpracy Judenratu i Żydowskiej Policji z NIEMCAMI.

    • do mierzwy Odpowiedz

      oczywiście stworzenie tak odważne jak ty całą sprawę załatwiło by samo i osobiscie o ile tylko obsranie gaci by ci nie przeszkodziło. Zanim odczujesz ponownie przymus podzielenia się płodami swego prymitywnego umysłu proponuje podjąc kolejną próbę opanowania programu podstawówki i nauczyć się pisać po polsku. Moze tym razem nie będziesz już za głupi. Może.

      • Do prymitywa Odpowiedz

        Osobnik rozpoczynający zdanie z małej litery, raczej ma marne kompetencje żeby innych pouczać o polskiej pisowni . Ale może jest zbyt głupi żeby poprawnie zacząć zdanie. ? Pewna nacja myśli ze im się wszystko należy i nie można odnieść się krytyczny.do ich postępowania. Zresztą szkoda komentować bełkotu tego prymitywnego umysłu z przerostem ego.

      • Alchemik Odpowiedz

        Poza inwektywami potrafisz mi zarzucić coś merytorycznie? Ja tobie proponuję dużo czytać i zacząć ponownie od przedszkola.

  2. Jan Maria Kowalski Odpowiedz

    no cóż, jak wielu autorów, (przeważnie żydowskich nienawistników Polaków typu gross, grabowski, śpiewak, engelking, skibicka, cała, markusz i wiele innych) tak i ten autor, napisał półprawdy i niedomówienia. Otóż to bzdura i kłamstwo, że żydzi byli skazani na śmierć !!. W każdym Europejskim kraju wyglądało to inaczej. Np. żydzi z greckich wysp nie byli w ogóle prześladowani, Żydzi Duńscy w zasadzie w 99% mogli opuścić Danię, nawet w Polsce bogaci żydzi mogli się wykupić. Otrzymywali błękitną opaskę i paszport z którym mogli się poruszać po Europie !!. Hitler osobiści dał przyzwolenie Himlerowi w 1942r, do tego aby bogaci żydzi mogli się wykupić !!. Stąd tak wielu historyków podważa wiarygodność żydowskiej cyfry 6 milionów ofiar, bo NIKT tego nie podliczył i nikt też nie przedstawił na to dowodów. To żydzi sami z siebie wykorzystując przerażenie światowe II WŚ (mając przekaz z Tory, że jak umrze 6 milionów żydów to żydzi będą wspaniałym i nietykalnym narodem) wkręcili wszystkim cyfrę 6. Tak naprawdę wielu twierdzi, że jak z 9 milionów Europejskich żydów zginęło 1,8 miliona to jest maksymalna cyfra. Idąc dalej w pamiętnikach Marka Edelmana na str.28 sam jeden z przywódców powstanka w getcie, napisał o tym zajściu cyt.: „powstanie to trwało jeden dzień, potem to była już tylko rzeź uciekających żydów”. Więc sami widzicie, że tacy kłamcy lub dyletanci tematu gloryfikują żydowskie awantury i podnoszą do rangi powstania. Dla porównania przez powiedzmy 21 dni żydzi zabili około 14 niemców, a poświęcili około 60 tysięcy swoich krewnych, w Powstaniu Warszawskim natomiast zabito 17 tysięcy niemców, przy 34 tysiącach zabitych powstańcach. Nie wliczam tutaj rzezi Woli i Ochoty, bo to zrobiono poza walkami w powstaniu. Co więcej żydzi przez Polaków, dlatego, że nie asymilowali się z Polską, dlatego, że odmawiali jako obywatele Polski, poboru do wojska, za to, że współpracowali i z niemcami i z sowieckim NKWD witając ich radośnie, za to, że zdezerterowali (3000 żydków) z armii Andersa, więc Polacy uważali ich za zdrajców nie godnych bycia Polskimi obywatelami, dlatego w (chyba 38r) powstał pomysł aby żydów wysłać na Madagaskar.

    • as Odpowiedz

      w Powstaniu Warszawskim zabito góra 2000 Niemców, a raczej ich wschodnich pomocników i to z małowartościowych sił policyjno-pomocniczych, to powstanie było tak samo do d… jak to w Getcie

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.