Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Chirurg i pacjent w jednym? Ten lekarz przeprowadził operację na własnym ciele podczas szalejącej burzy śnieżnej!

Leonid Rogozow przeprowadził pierwszą w historii operację... na samym sobie. Było to ratujące życie wycięcie wyrostka robaczkowego (zdj. poglądowe).

Leonid Rogozow przeprowadził pierwszą w historii operację… na samym sobie. Było to ratujące życie wycięcie wyrostka robaczkowego (zdj. poglądowe).

30 kwietnia 1961 roku 27-letni chirurg Leonid Rogozow przeprowadził pierwszą w historii operację… na samym sobie. Było to ratujące życie wycięcie wyrostka robaczkowego. Zabieg odbył się w iście spartańskich warunkach – w radzieckiej stacji polarnej Nowołazariewskaja na Antarktydzie, gdy wokół szalała burza śnieżna.

Oczywiście operacja stała się sensacją na skalę światową. Wyczyn Rogozowa napawał obywateli ZSRR prawdziwą dumą. Przecież zaledwie dwa tygodnie wcześniej świat dowiedział się o locie Gagarina w kosmos! Sowiecki obywatel ponownie – i to w tak krótkim czasie – dokonał niemożliwego i wyprzedził Stany Zjednoczone w zimnowojennym wyścigu. Kolejnym powodem, dla którego należało podziwiać młodego lekarza, był fakt, że życie naprawdę nie rozpieszczało bohatera…

Per aspera

Lonia urodził się w 1934 roku w małej wsi w okolicy jeziora Bajkał. Jego ojciec był kierowcą, matka pracowała na farmie krów. Żyli biednie. Sytuacja Rogozowów stała się wręcz tragiczna, gdy uznano ich za kułaków i zesłano do Ałma-Aty. Dla wielu osób ta kara oznaczała śmierć głodową, ale bliskim przyszłego chirurga nie tylko udało się przeżyć, ale nawet wrócili w rodzinne strony.

Chłopiec miał starszego brata i siostrę; z biegiem czasu pojawiła się jeszcze jedna siostra – Walentyna (Wala), którą Lonia otoczył opieką. Po wybuchu wielkiej wojny ojczyźnianej ojciec poszedł na front i zginął w 1943 roku. Matka spędzała całe dnie w pracy, aby wykarmić rodzinę. Wówczas obowiązek dbania o dom i Walę spadł na Lonię.

Sytuacja Rogozowów stała się wręcz tragiczna, gdy uznano ich za kułaków i zesłano do Ałma-Aty.

fot.Eleazar Langman/domena publiczna Sytuacja Rogozowów stała się wręcz tragiczna, gdy uznano ich za kułaków i zesłano do Ałma-Aty.

Po wojnie chłopiec ukończył 7-klasową szkołę podstawową, a potem rozpoczął naukę w zawodówce, gdzie miał opanować profesję górnika. Tak naprawdę nie interesowało go to zajęcie, ale szkoła zawodowa zapewniała zakwaterowanie i stypendium, dzięki czemu Rogozow mógł odciążyć matkę. Jak po latach wspominała Wala, mimo że wybrał zawód, kierując się zdrowym rozsądkiem, jej starszy brat przykładał się do nauki i dostawał same piątki.

Leonid marzył jednak o czymś więcej. Ukończył szkołę średnią, potem służył w wojsku i wreszcie pojechał do mieszkającego w Leningradzie brata. Miasto nad Newą oczarowało Lonię, który postanowił nie wracać do rodzinnego domu.

Czytaj też: Nie wiedzieli nawet o wybuchu II wojny światowej! Ta rodzina przez 40 lat żyła odcięta od cywilizacji

Żądza przygód

Rogozow został studentem jednej z tamtejszych akademii medycznych. Ukończył naukę z dobrą lokatą i zaczął przygotowywać rozprawę doktorską. Ale rutynowa praca w szpitalu lub przychodni była ostatnim, czego pragnął Lonia. Snuł fantazje o życiu pełnym ekscytujących wydarzeń i przygód.

Latem 1960 roku do Leonida dotarła wiadomość, że radziecka ekspedycja, która miała wyruszyć na Antarktydę, poszukuję lekarza. Od razu zgłosił się na ochotnika i jesienią wyruszył na biegun południowy. Matka zrozumiała pragnienia syna i udzieliła mu swojego błogosławieństwa.

W bagażu Leonida znalazło się dużo książek i… 32-kilogramowe ciężary. W drodze na Antarktydę wysyłał swoim bliskim pocztówki, aby zapewnić ich o swoim dobrym samopoczuciu i podzielić się wrażeniami z podróży.

Sam sobie chirurgiem i pacjentem

Na biegunie lekarz dbał o zdrowie członków ekspedycji. 29 kwietnia 1961 roku okazało się, że pomocy potrzebuje on sam – odczuwał bóle z prawej strony brzucha, miał podwyższoną temperaturę i mdłości. Diagnoza była oczywista: zapalenie wyrostka robaczkowego. Rogozow zdawał sobie sprawę, że nikt nie przyjdzie mu na ratunek, bo na zewnątrz szalała burza śnieżna uniemożliwiająca loty samolotów. Aby zmniejszyć zapalenie, Leonid brał antybiotyki, kładł na brzuch zimne przedmioty. Wszystko na nic. Operacja była nieunikniona.

Rogozow podczas przeprowadzania na samym sobie operacji był jedynym lekarzem w radzieckiej stacji polarnej Nowołazariewskaja (na zdj.)

fot.Соловьянова Ирина/CC BY 2.5 Rogozow podczas przeprowadzania na samym sobie operacji był jedynym lekarzem w radzieckiej stacji polarnej Nowołazariewskaja (na zdj.)

Na stacji nie było innego lekarza ani żadnej osoby z wykształceniem medycznym, dlatego Rogozow postanowił przeszkolić swoich kolegów. Meteorolog Aleksander Artemyjew miał mu podawać instrumenty, mechanik Zinowij ​​Tieplinski odpowiadał za właściwe oświetlenie, a szef stacji Władisław Gierbowicz powinien był cucić kolegów na wypadek, gdyby któryś z nich z wrażenia stracił przytomność.

Leonid zdezynfekował instrumenty, ale postanowił operować bez rękawiczek, aby nie stracić czucia w dłoniach. Jako że jamę brzuszną przesłaniała mu klatka piersiowa, Rogozow musiał polegać na dotyku i swojej znajomości anatomii. Podczas zabiegu był w pozycji półsiedzącej z nogami podniesionymi pod kątem 30 stopni.

Zabieg rozpoczął się 30 kwietnia 1961 roku o godz. 22.00 czasu moskiewskiego. Asystenci założyli białe kitle. Leonid sam sobie zaaplikował środek przeciwbólowy. Gdy zadziałał, o 22.15 wziął skalpel i zrobił 12-centymetrowe nacięcie. Wówczas jego koledzy byli bliscy omdlenia. Aby uspokoić przerażonych towarzyszy, Rogozow żartował i uśmiechał się. A potem – jak wspominał po latach – całkowicie skupił się na zabiegu, ignorując otoczenie.

O 22.30 zaczął czuć zawroty głowy i osłabienie. Zrobił więc 30-sekundową przerwę, po czym… kontynuował pracę. Po założeniu szwów zaaplikował sobie zastrzyk z antybiotykiem i środkiem nasennym. Była północ. Kilka dni później gorączka spadła i stało się jasne, że zabieg zakończył się sukcesem.

Czytaj też: Oszukać przeznaczenie. Niezwykła historia Larysy Sawickiej

Ciężar sławy

Wyczyn Rogozowa okazał się sensacją. Gdy w 1962 roku chirurg wrócił z bieguna południowego do Leningradu, władze miasta dały mu dwupokojowe mieszkanie. Tysiące kobiet wyznawały mu miłość i podziw, więc Leonid otrzymywał worki listów. Z jedną z pań – obywatelką Czechosłowacji o imieniu Marcela – zawarł bliższą znajomość, która skończyła się na ślubnym kobiercu.

Kontynuował karierę naukową w jednym z instytutów naukowo-badawczych w Leningradzie. Instrumenty, które wykorzystał podczas pamiętnej operacji, znalazły się w Muzeum Arktyki i Antarktydy w mieście nad Newą. Naukowiec zmarł w 2000 roku z powodu raka żołądka.

Bibliografia

  1. Операция вместо Первомая. Как русский хирург сам себе вырезал аппендикс. Проект кафедры истории медицины Московского государственного медико-стоматологического университета им. А.И. Евдокимова . https://historymed.ru/encyclopedia/news/index.php?ELEMENT_ID=41798
  2. A. Безменова , Хирург Леонид Рогозов сам себе вырезал аппендицит, https://www.spb.kp.ru/daily/25669.4/829773/

Czy wiesz, że ...

...w okresie zimnej wojny rząd Trumana opublikował broszurę „Przetrwanie ataku atomowego”, w której można było przeczytać, że aby przeżyć bombardowanie, wystarczy wskoczyć do rowu, nie zostawiać łatwopalnych śmieci w pobliżu zabudowań i nie spieszyć się z wychodzeniem na zewnątrz?

...oddział Mariana Bernaciaka ps. "Orlik" zdołał sforsować ubeckie więzienie powiatowe w Puławach? Była to prawdziwa forteca, pilnie strzeżona, obwarowana, z garnizonem radzieckim w pobliżu. Mimo to, dzięki szybkiej akcji, uwolnili 107 więźniów i wystrychnęli na dudka Sowietów

...liczba tajnych współpracowników Służby Bezpieczeństwa była najwyższa w ostatniej dekadzie istnienia PRL i mogła sięgnąć nawet 100 tysięcy?

...o mieszkańcach Mari El, małej autonomicznej republiki na wschodnim krańcu europejskiej części Federacji Rosyjskiej, mówi się, że są ostatnimi autentycznymi poganami w Europie? Co najciekawsze, wierzenia Maryjczyków pozostały od tysiącleci praktycznie nienaruszone.

Komentarze (1)

  1. kastoryk Odpowiedz

    To nie pierwszy taki przypadek. Ranny oficer Armii Czerwonej sam się zoperował w okopie, pomocne mu było lusterko, nie pamiętam już reszty przyborów („Jak hartowała się stal’).

Odpowiedz na „kastorykAnuluj pisanie odpowiedzi

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.