Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

U-107: Najskuteczniejszy patrol!

fot.Bundesarchiv, Bild 101II-MW-4300-08 / Jordan / CC-BY-SA 3.0 Załoga U-107

Niemieckie okręty podwodne, zwane U-Bootami, już podczas I wojny światowej udowodniły swą bojową wartość. Wyglądające na tle ogromnych pancerników niemal jak łupiny, potrafiły siać spustoszenie i okazały się najbardziej niebezpieczną bronią, która niemal rzuciła Wielką Brytanię na kolana.


Czy podczas kolejnej wojny zdolne były ponowić swój sukces? Czy na tle wynalezionego przez Brytyjczyków Asdicu, czyli urządzenia zdolnego zlokalizować zanurzony okręt podwodny, nadal miały prawo bytu? A jakże! I ponownie, przynajmniej w pierwszej połowie wojny zebrały swe obszerne żniwo. Może i mało honorowo, z ukrycia niczym zakamuflowany snajper, ale jednak skutecznie…

Na tle całej licznej floty U-Bootów, na szczególne wyróżnienie zasługuje U-107, który uzyskał najlepszy wynik, jaki osiągnął pojedynczy okręt podwodny jakiegokolwiek kraju podczas tej wojny.

Niezwykły okręt

U-107 był U-Bootem typu IXB. Jego zasięg oceaniczny mógł wynieść do 1500 mil morskich (2778 km). Ogółem wybudowano zaledwie 14 okrętów tego typu. Jego następcą był typ IXC – jeszcze bardziej zmodyfikowany w porównaniu z pierwowzorem typu IX.

Oprócz imponującego zasięgu, U-Booty typu IXB zdolne były pomieścić na swoim pokładzie aż 22 torpedy! Dla porównania, typ VIIC – najbardziej popularny typ U-Boota zwany potocznie „koniem roboczym Dönitza”, zabierał na swój pokład zaledwie 14 torped.

U-107 zwodowano 2 lipca 1940 roku a do służby wcielony został na początku sierpnia. Okręt wcielono do 2 Flotylli U-Bootów z bazą w Lorient (Francja).

fot.Bundesarchiv, Bild 101II-MW-3956-05A / Meisinger / CC-BY-SA 3.0 U-107 w Lorient

Już od samego rozpoczęcia służby, U-107 można uznać za okręt niezwykły bowiem… dowodził nim zięć samego Karla Dönitza – głównodowodzącego niemiecką U-Bootwaffe, którego załogi U-Bootów zwykły nazywać „Wielkim Lwem”. Günter Hessler ożenił się z córką Dönitza – Ursulą w listopadzie 1937 roku. Hessler wstąpił do Kregsmarine w 1927 roku i początkowo służył na torpedowcach a następnie na pancerniku Schlesin. Na U-Booty trafił w kwietniu 1940 roku i po zaledwie sześciu miesiącach oddelegowany został na stanowisko dowódcy. Jego okrętem został U-107.

Wartym odnotowania jest fakt, że część literatury podaje, jakoby zięciem Dönitza był również Adi Schnee, jednak „Wielki Lew” miał tylko jedną córkę i jej mężem był właśnie Hessler.

Już sam fakt, że Hessler objął dowództwo w tak krótkim czasie jest dość niezwykłe, gdyż zazwyczaj osiągano właściwe szlify najpierw w roli oficera. Jego wcześniejsze doświadczenie przemawiało jednak na jego korzyść i w ostatecznym rozrachunku okazało się słusznym posunięciem. Już podczas swego pierwszego patrolu w roli dowódcy, U-107 osiągnął sukces w postaci zatopienia czterech statków dający łącznie 18 514 ton.

29 marca 1941 roku przy pirsie w Lorient okrętem zatrzęsło, zadudniły charakterystyczne dźwięki silników Diesla i dziób okrętu skierował się w stronę otwartego morza. Początkowo okręt płynął w towarzystwie U-94, jednak później odłączył się od niego obierając kurs południowy. Jego obszarem operacyjnym był rejon pomiędzy wyspami Kanaryjskimi a Freetown (największe miasto Sierra Leone).

Pierwszy sukces

8 kwietnia na celowniku U-107 pojawił się brytyjski frachtowiec Eskdene. Już raz przetrwał torpedowanie 2 grudnia 1939 roku. Wówczas trafiony został pojedynczą torpedą wystrzeloną z U-56. Jako, że główny ładunek frachtowca stanowiło drewno, to pomimo poważnych przecieków, zdołał on dopłynąć do portu. Poddano go gruntownej naprawie. 8 kwietnia miał okazać się dla niego mniej szczęśliwym dniem…

W godzinach rannych, należący do konwoju OG-57, płynący z Hull do Buenos Aires, trafiony został dwoma torpedami na południowy-wschód od Azorów. Na swym pokładzie transportował ładunek węgla. I tym razem nie chciał zatonąć. Załoga U-107 nie zamierzała „wypuścić z sideł ranionego zwierza” i urządziła sobie trening artyleryjski. Po wystrzeleniu aż 104 pocisków ostatecznie zatopiła frachtowiec. Na szczęście nie zginął nikt z liczącej 39 osób załogi.

fot.uboat.net Günter Hessler z żoną Ursulą

Jeszcze tego samego dnia pod niemieckie wyrzutnie torpedowe podpłynął należący do tego samego konwoju kolejny brytyjski frachtowiec – Helena Margareta. Statek płynął pod balastem. O godzinie 19.40 nastąpiła głucha eksplozja. Zaledwie jedna torpeda wystarczyła by posłać frachtowiec na dno. Tym razem na skutek ataku zmarło 27 osób. Jedynie dziewięć – w tym kapitan, zdołało przeżyć.

Załoga U-107 nie miała zbyt wiele czasu by świętować. Niemal natychmiast ogłoszono kolejny alarm bojowy. Tuż po północy zaatakowany został kolejny brytyjski frachtowiec Harpathian. Na swoim pokładzie transportował materiały należące do RAF-u. Dwie torpedy, potocznie nazywane przez niemieckie załogi „rybkami” lub „węgorzami”, okazały się skuteczne i zatopiły atakowany cel. Na skutek ataku zmarły cztery osoby. Kolejne 39 udało się wyratować.

Jeszcze tego samego dnia w godzinach wieczornych (dokładnie o 19.20), U-107 zaatakował „tłustszy kąsek” w postaci brytyjskiego tankowca Duffield. Na swoim pokładzie transportował cenny ładunek 11 700 ton ropy. Jego portem przeznaczenia był Gibraltar.

U-107 zaatakował dwoma torpedami wystrzelonymi tym razem z rufy. Obie okazały się celne. Na skutek ataku tankowiec zastopował i zajął się ogniem, który… po upływie zaledwie jednej minuty zanikł. Załoga tankowca przywróciła go do użytku i już niebawem zdolny był osiągnąć prędkość 12 węzłów. Jako, że U-Boot posiadał jedynie dwie wyrzutnie rufowe, musiał wykonać szybki manewr by zaatakować z wyrzutni dziobowych. Kolejny atak również okazał się celny. Uzyskano trafienie w śródokręcie oraz dziób ale tankowiec nadal płynął… Grzechem byłoby odpuścić.

Hessler, z ciężkim sercem, zdecydował się poświęcić piątą cenną „rybkę”. O godzinie 3.45 uderzyła ona w maszynownię, przełamała jednostkę na pół po czym doszło do zatopienia. Jak okiem sięgnąć, ocean zapłonął żywym ogniem. Atak pochłonął 25 ofiar. 28 członków załogi zdołano uratować.

Podczas zaledwie dwóch dni U-107 zdołał zatopić cztery statki dające 13 194 ton.

Chwila oddechu

Po intensywnym początku nastąpiła stagnacja. Nic nie wróżyło, że patrol ten przejdzie do historii. Dni płynęły ospale a rutyna patrolu pozbawiona była fajerwerków. Aż do 21 kwietnia. Wtedy to na horyzoncie pojawił się ogromny, brytyjski frachtowiec Calchas. Płynął z Sydney do Liverpoolu. Na swoim pokładzie przewoził drobnicę, w skład której wchodził ładunek pszenicy, masła i mąki.

O godzinie 14.20 pozbawiony eskorty frachtowiec uzyskał trafienie w śródokręcie. Jako, że wrak nie chciał zatonąć, wystrzelono tak zwany coup de grâce, który o godzinie 14.58 zatopił cel. 87 osób zdołało się uratować. 30 poniosło śmierć. Dwóch Chińczyków zdołało dopłynąć do brzegu jednak zmarło na skutek przemęczenia.

Co ciekawe, dowódca Hessler po wojnie zgłaszał, że po ataku podpłynął w zanurzeniu do tonącego Calchas. Jego intencją było udzielenie pomocy rozbitkom, jednak wewnętrzna intuicja powstrzymywała dowódcę przez wyjściem na powierzchnię. W momencie gdy wysunął peryskop, potocznie nazywany przez załogi „szparagiem”, załoga frachtowca dostała się do dział i otworzyła w kierunku wysuniętego peryskopu ogień. Hessler zdecydował się schować peryskop i zarządzając prędkość „cała naprzód” oddalił się od tonącego wraku.

fot.Bundesarchiv, Bild 101II-MW-4284-30A / Jordan / CC-BY-SA 3.0 U 107 spotyka statek z zaopatrzeniem

30 kwietnia ofiarą ataku padł brytyjski motorowiec Lassell. Płynął z Liverpoolu do Buenos Aires. Transportował drobnicę. Trafiony został o 21.55 w lewoburtową okolicę maszynowni. Silniki zastopowały. Po około 8 minutach od ataku statek zatonął rufą w dół. Na skutek ataku łódź ratunkowa uległa jednak zniszczeniu. Kolejna doznała szkody w momencie opuszczania jej na morze. Załodze zostały zatem zaledwie dwie łodzie ratunkowe. Po trzech dniach utraciły ze sobą kontakt.

Pierwsza łódź, na której znajdował się kapitan, drugi oficer, 22 członków załogi oraz jedna kobieta, została odnaleziona przez brytyjski frachtowiec Benvreckie. Rozbitków przyjęto na pokład, jednak… pech chciał, że po zaledwie czterech dniach i on stał się celem ataku. Tym razem sprawcą torpedowania był U-105. Na skutek ataku kolejnych 15 ludzi z Lassel poniosło śmierć. Kapitan wraz z dziewięcioma rozbitkami zostali wyratowani po 13 dniach spędzonych na morzu.

Druga łódź ratunkowa miała więcej szczęścia. 10 maja odnaleziona została przez frachtowiec Egba. Po przejęciu rozbitków na pokład przetransportowano ich bezpiecznie do Freetown.

3 maja U-107 wraz z U-105 odnalazł niemiecki statek zaopatrzeniowy Nordmark. Uzupełniono zapasy paliwa oraz oleju. Pięć dni później zaplanowane było kolejne spotkanie z zaopatrzeniowcem. Tym razem był to Egerland ucharakteryzowany na amerykański frachtowiec. Na pokład U-Boota trafiły ziemniaki, owoce w puszkach, chleb, woda pitna, olej oraz…cenny ładunek w postaci 14 torped!

Torpedo… Los!

17 maja U-107 zlokalizował kolejny cel. Tym razem był to holenderski tankowiec Marisa. Płynął pod balastem z Freetown do Curacao. Tuż po północy pozbawiony eskorty tankowiec uderzony został torpedą na wysokości maszynowni. Ciekawostką jest, że U-107 śledził swój cel już od godziny 12.49 poprzedniego dnia.

Po uzyskanym trafieniu tankowiec zastopował, co pozwoliło Hesslerowi na dokładne wycelowanie i kolejny strzał, tym razem z wyrzutni rufowej. Coup de grâce nastąpił o godzinie 1.15 po tym, jak załoga ewakuowała się z pokładu i ulokowała w trzech łodziach ratunkowych.

Po 15 minutach U-107 wyszedł na powierzchnię i przystąpił do ostrzału wraku z działa pokładowego. Uzyskano 20 trafień, lecz wówczas jeden z pocisków eksplodował w lufie, co uczyniło działo bezużytecznym. Co prawda rufa tankowca osiadała powoli w wodzie jednak dziób w dalszym ciągu utrzymywał się na powierzchni. Hessler zarządził ostrzał z działka 20 mm AA (przeciwlotniczego). I w tym przypadku nastąpiła w lufie eksplozja pocisku. Uszkodziła działo. Tylko cudem nikt z obsługi nie odniósł ran. Zdenerwowany i rozczarowany Hessler zapisał w swym dzienniku pokładowym: „Jakim to rodzajem broni i amunicji musimy się posługiwać! Czy takim, którego sami musimy się obawiać?”

Ostatecznie tankowiec zatonął a trzy łodzie ratunkowe odnalezione zostały pomiędzy 20 a 23 maja. Na skutek ataku zginęło dwóch ludzi.

Już wieczorem następnego dnia zlokalizowano kolejny cel. Był nim brytyjski frachtowiec Piako, płynący z Australii, przez Freetown do Liverpoolu. Ładunek stanowił: mrożone produkty, cynk, masło, mięso oraz 24 worki z pocztą. O godzinie 22.27 samotny Piako trafiony został tuż pod mostkiem kapitańskim. Frachtowiec zastopował, wysłał sygnał o trafieniu po czym załoga przystąpiła do opuszczania pokładu.

Po 20 minutach Hessler zadał ranionej jednostce „pocałunek śmierci”, trafiając go, odrywając mu ster i ostatecznie zatapiając. 10 członków załogi zginęło a 65 udało się uratować.

Kolejni

Na swoją kolejną ofiarę przyszło czekać Hesslerowi do 27 maja. Wtedy to odnaleziono samotnie płynący brytyjski frachtowiec Colonial. Przewoził drobnicę. Płynął trasą Liverpool-Freetown-Beira (Mozambik). O godzinie 1.01 nastąpiło pierwsze trafienie. Po ewakuacji załogi zadano coup de grâce. Frachtowiec zatonął szybko. Cała 100 osobowa załoga zdołała się ewakuować i bezpiecznie dotarła do Freetown.

Już następnego dnia kolejne torpedy czekały na sygnał, by dopaść grecki frachtowiec Papalemos. Przewoził ładunek zboża. O godzinie 14.52 nastąpiła eksplozja, która wybiła ogromny otwór w kadłubie i uszkodziła jedną łódź ratunkową.

fot.Bundesarchiv, Bild 101II-MW-4287-16A / Jordan / CC-BY-SA 3.0 U-107 na morzu

Momentalnie przystąpiono do opuszczania pokładu. O godzinie 16, upewniwszy się, że cała załoga ulokowała się w trzech łodziach ratunkowych, przystąpiono do ostrzału wraku z naprawionego działka 20 mm. Strzelano tuż nad linię wody. W momencie, gdy frachtowiec zaczął tonąć, Hessler podpłynął do rozbitków, zadał im podstawowe pytania, przekazał niezbędne materiały medyczne dla trzech rannych oraz zaopatrzył ludzi w papierosy i czekoladę. Nakreślił im też właściwy kurs by jak najszybciej byli w stanie dostać się do najbliższego lądu. Na skutek ataku zginęło dwóch ludzi z liczącej 29 osób załogi.

Następne zatopienie miało miejsce 31 maja o godzinie 7.39. Pojedyncza torpeda trafiła w brytyjski frachtowiec Sire płynący pod balastem. Eksplozja nastąpiła w okolicach dziobu. Zaledwie 10 minut wystarczyło by frachtowiec zatonął. Zginęło trzech ludzi a 46 zdołało się uratować.

Następnego dnia pod wyrzutnię U-Boota podpłynął  kolejny cel. Był nim brytyjski frachtowiec Alfred Jones. Transportował cenny ładunek w postaci samolotów dla RAF-u, ciężarówek oraz 180 ton stali. O godzinie 14.09 nastąpiły eksplozje. Hessler przeznaczył aż trzy „węgorze” jako, że błędnie zakwalifikował swój cel jako Q-ship czyli statek pułapkę. Po pół godzinie od ataku słychać już było tylko podwodne dźwięki pękających grodzi frachtowca. 14 ludzi z 76 osobowej załogi poniosło śmierć.

8 czerwca, 82 mile na południowy-zachód od Freetown, U-107 podjął atak na statek pasażerski. Był nim brytyjski Adda. Na pokładzie miał 424 osoby. Statek otrzymał trafienie w rufę i powoli zaczął tonąć. Na cud zasługuje fakt, że aż 415 osób zdołało się ewakuować i przeżyło atak.

Ostatnia zdobycz

Ostatnią ofiarą podczas tego patrolu padł grecki frachtowiec Pandias. Transportował węgiel, materiały wojskowe oraz 11 myśliwców Spitfire. Jedna torpeda wystarczyła by zatopić atakowany cel. Nastąpiło to 13 czerwca w samo południe. Po pół godzinie na horyzoncie nie było już po nim śladu.

Początkowo wydawało się, że grecki frachtowiec będzie miał szczęście tego dnia. U-Boot polował na niego 90 minut, jednak gęsto zacinający deszcz powodował problemy z wyjściem na pozycję dogodną do oddania strzału oraz powodował czasowy brak kontaktu. Niezrażony problemami Hessler zdołał w końcu odpowiednio ustawić swój okręt, wystrzelić i tym samym przypieczętować los Greka.

Karl Dönitz

Hessler wynurzył swój okręt i podpłynął do zatłoczonej łodzi ratunkowej. Jej kapitan – Petros Kontopoulos, szczerze odpowiedział na zadane mu pytania. Dotyczyły one nazwy jednostki, ładunku oraz portu przeznaczenia. Następnie Hessler przekazał rozbitkom kurs do najbliższego lądu po czym zaopatrzył ich w papierosy, wodę pitną oraz rum. Łódź ratunkowa miała do pokonania 500 mil morskich. Ostatecznie udało się jej dotrzeć do brzegów Gwinei, z tym tylko, że niemal od razu wpadli w ręce ludzi należących do francuskiej Vichy. Co najmniej dwóch ludzi zmarło podczas internowania. Sam atak U-Boota pociągnął za sobą 11 ofiar.

Był to ostatni – 14 w sumie statek zatopiony podczas tego patrolu przez U-107.

U-Boot miał szansę na jeszcze lepszy rezultat, gdyż w połowie czerwca zaplanowano spotkanie z kolejnym statkiem zaopatrzeniowym. Randez-vous nie doszedł jednak do skutku, ponieważ statek zaopatrzeniowy Lothringen zatopiony został przez brytyjskie okręty.

Powrót

2 lipca – po 95 dniach spędzonych na patrolu U-107 rzucił swe cumy w porcie w Lorient. Posłał na dno 14 statków osiągając wynik 86 699 ton. Przemierzył w sumie 1584 mile morskie, w tym 173 pod wodą.

Zapoznając się z dziennikiem bojowym, Karl Dönitz zanotował: Dobra robota i bardzo udany patrol świadczący o zdolnościach dowódcy. Posłał na dno niemal wszystkie cele, które napotkał na swej drodze.

Pomimo wspaniałych osiągnięć, Dönitz wahał się przed nadaniem zięciowi Krzyża Rycerskiego. Bał się, że będzie to źle widziane. Także goebbelsowska tuba propagandowa potraktowała sukces Hesslera bardzo oględnie, czego zdecydowanie nie miała w swoim zwyczaju. Z kłopotliwej sytuacji uwolnił Dönitza Wielki Admirał Erich Reader – głównodowodzący całą Kriegsmarine. Hessler otrzymał zasłużone odznaczenie a U-107 skierowano na długi remont.

U-107 odbył w sumie 13 patroli bojowych. Do końca wojny dowodziło nim czterech dowódców. Ostatecznie okręt zatopił lub uszkodził w sumie 43 statki i okręty dające w sumie 243 424 ton.

Hessler służył na U-107 do 1 grudnia 1941 roku a następnie przeniesiono go do sztabu okrętów podwodnych. Po wojnie Hessler spędził przeszło rok w obozie jenieckim. Następnie w latach 1947 – 1951 powołany został przez brytyjskie Ministerstwo Obrony do spisania trzytomowego dzieła o działalności U-Bootów na Atlantyku. Dokonał tego wraz z dowódcą U-378 (Alfred Hoschatt).

Zmarł 4 kwietnia 1968 roku.

Bibliografia:

  1. Blair Clay, Hitlera wojna U-Bootów. Myśliwi 1939-1942, Magnum, Warszawa 1998.
  2. Wynn Kenneth, U-Boat Operations of the Second World War, vol. 1-2, Chatman Publishing London 1997-1998.
  3. www.uboat.net

Czy wiesz, że ...

...kiedy Armia Andersa przebywała w Palestynie, dezercje żołnierzy pochodzenia żydowskiego odbywały się… za wiedzą i aprobatą polskiego dowództwa? Zdarzały się nawet takie przypadki, że przyszły „dezerter” przed ucieczką przechodził dodatkowe przeszkolenie dywersyjno-sabotażowe.

...as pancerny w szeregach 1. Brygady Pancernej im. Bohaterów Westerplatte, podporucznik Mark Weissenberg, zginął w bardzo niefortunnym wypadku? Podczas nocnego natarcia na Bydgoszcz usiadł na błotniku, aby pomagać w kierowaniu czołgiem. Zmęczony zasnął i osunął się pod gąsienice.

...polska lekarka, Stefania Perzanowska, gdy za swoją działalność w podziemiu została aresztowana i wywieziona do Majdanka, od razu zakasała rękawy i na przekór Niemcom zaczęła ratować ludzi. Udało jej się zorganizować w obozie szpital, który szybko stał się ogromnym przedsięwzięciem, a ona sama była w nim… jedynym lekarzem.

Komentarze (8)

    • Nergal Odpowiedz

      Drogi redaktorze, ludzie na torpedowanych okrętach zostali zabicie, powinno być napisane, że załoga zginęła w wyniku ataku torpedy. Można odnieść wrażenie, że zmarli np z głodu, lub z wychłodzenia. Takie zmiękczanie zabijania. Trzeba było napisać, nie zabiliśmy ich, oni zmarli.

  1. Roman Weber Odpowiedz

    12,000 nmi (22,000 km; 14,000 mi) at 10 knots (19 km/h; 12 mph) surfaced nie 1500 mil tyle miały małe okręty typu II

    • Łukasz Grześkowiak Odpowiedz

      Dokładnie tak. Trudno byłoby nszwac typ IX okrętem oceanicznych z zasięgiem 1500 mil. Raz jeszcze przepraszam- mój błąd. Pozdrariam serdeczne

  2. Anonim Odpowiedz

    Dobry artykuł. Niewielka uwaga tyczy tego ,że autor pisze ,że w wyniku ataku ” zmarły ” np 4 osoby. Chyba raczej zostały ” zabite ” . No i ten francuski zwrot „coup de grace ” chyba niepotrzebny. Ale artykuł dobry.

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.