Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Trebusze, podstępy i tłuste świnie – jak wyglądały oblężenia średniowiecznych zamków?

Zdobycie średniowiecznego zamku wcale nie było proste!

Dziś w razie konfliktu zbrojnego warowne twierdze nie miałyby większego znaczenia. Ale kiedy najlepszym środkiem transportu był koń, a materiały wybuchowe praktycznie nie istniały, zamki były najważniejszymi punktami strategicznymi…

Średniowieczne budowle obronne naprawdę trudno było zdobyć. Historyczne dane mówią, że obsada na murach mogła stawić skuteczny opór nawet dziesięciokrotnie większym siłom nieprzyjaciela. Budowniczowie zwracali szczególną uwagę na zabezpieczenie kluczowych punktów, takich jak bramy wjazdowe – tak, by ich sforsowanie było niemożliwe bez odpowiedniego fortelu…

Nasuwa się zatem pytanie, po co właściwie atakować zamek? Przecież wystarczyłoby podbić okoliczne ziemie i poczekać, aż ludzie za murami się poddadzą. Cóż, to nie takie proste…

Punkt centralny

Po pierwsze, zamek był ważny z punktu widzenia polityki. Zdobycie twierdzy uchodzącej za obiekt niemożliwy do spenetrowania dawało atakującym przewagę moralną – jeśli grube kamienne mury i grad pocisków nie zdołały ich zatrzymać, to co innego mogłoby to zrobić?

Równie ważna była lokalizacja budowli. Zamki najczęściej budowano tak, by przeszkadzały nadciągającym wojskom w inwazji. Stanowiły świetny punkt wypadowy dla konnych oddziałów, które mogły nękać wroga, a potem kryć się bezpiecznie w środku.

Oblężenie zamku

Zatem nawet jeśli okoliczne zabudowania zostały zdobyte, napastnicy nie mogli zwyczajnie pójść dalej, zostawiając warownię w spokoju: szybkie najazdy bez wątpienia zniszczyłyby linie zaopatrzenia, a co za tym idzie – zmorzyłyby żołnierzy przeciwnika głodem.

Wojska oblegające zamki stawały zatem przed bardzo trudnym zadaniem. Twierdze budowano zwykle na wzniesieniach, w okolicach ważnych punktów handlowych, przy zbiegach rzek, portach morskich czy przełęczach górskich, a więc w miejscach, które zwyczajnie trzeba było podbić, by wygrać!

Nieporuszalny obiekt

Głównym środkiem obrony zamku był oczywiście mur (zwany kurtynowym), zamykający dostęp do położonych wewnątrz zabudowań. Przed nim rozciągał się pas gołego gruntu pozbawiony potencjalnych osłon, za którymi mogliby się skryć atakujący. A często także i fosa – dodatkowo utrudniająca dostęp.

Jeśli agresorzy zdecydowali się na atak frontalny – na bramę, musieli sforsować barbakan. Konstrukcję, którą doskonale znamy na przykład z Krakowa, bardzo trudno było pokonać. Wyposażano ją w otwory strzelnicze, kraty i stanowiska do zrzucania gorącej smoły.

Dodatkowym zabezpieczeniem, kryjącym fragmenty muru, były baszty, z których strzelcom łatwo było prowadzić ogień padający na przeciwników pod kątem. Nie wystarczyło zatem zasłonić się tarczą od przodu – pociski padały na nacierających żołnierzy z każdej strony.

Jedzenia mamy w bród

Choć wydaje się to dziwne i mało prawdopodobne, zaopatrzenie załogi zamku w żywność było łatwiejszym zadaniem, niż wykarmienie oblegającej armii. Na przykład, twierdza Chepstow posiadała magazyny zaopatrzone na czas oblężenia kurami, świniami i bydłem. Zwierzęta sprowadzano tam, kiedy tylko wieść o nadciągającym ataku docierała do obrońców.

Tymczasem atakująca armia mogła liczyć jedynie na własne zapasy i opuszczone okolice, gdzie trudno było o zdobycie znacznych ilości pożywienia.

Zamki często pozyskiwały też zapasy od „hurtowych” dostawców. Kiedy transport na dalsze odległości rozwinął się na tyle, by opłacało się sprowadzać duże ładunki, właściciele twierdz chętnie korzystali z tego rodzaju usług. Forteca w Rochesterze otrzymywała zatem dostawy śledzi, owiec, solonego mięsa, fig, ryżu i rodzynek od pojedynczych kupców lub całych grup działających w imię wspólnego interesu.

Czy wiesz, że ...

...za konstrukcję wodociągu między podnóżem Wawelu a zamkiem odpowiadał Jan z Dobruszki? Określano go w źródłach mianem ”magister cannalium” czy „rurmistrzem”. Do jego obowiązków należało również utrzymanie wszystkich instalacji kanalizacyjnych w dobrym stanie.

...nasi przodkowie nie jadali w średniowieczu znanego nam dzisiaj barszczu – przyrządzanego z buraków? Pierwotnie danie o tej nazwie wyrabiano z rośliny o nazwie barszcz zwyczajny.

...w Bizancjum istniała tak zwana "studencka fala? Możemy się tego domyślać na podstawie wydanego przez Justyniana Wielkiego zakazu wszelkich studenckich „zabaw”, które są niegodne, ohydne i „powodują tylko krzywdę”. 

Komentarze (4)

  1. Roman S. Odpowiedz

    Warto zauważyć, że ostatnia rycina, podpisana „Oblężenie średniowiecznego zamku”, pochodzi z tzw. Kodeksu Lubińskiego i przedstawia bitwę pod Legnicą, w której zginął książę Henryk II Pobożny – widać jego odciętą głowę, nabitą na włócznię. Wg Wikipedii nie nastąpiło oblężenie miasta, działania Mongołów ograniczyły się tylko do pokazania głowy księcia obrońcom.

  2. kTn Odpowiedz

    Nie zawadzi przypomnieć sposobie zdobycia Toledo w 711 roku przez Maurów. Zainteresowni mogą sobie znaleźć szczegóły w google, szukając „Tarik Toledo 711 otwarli bramy”. Nic dziwnego, że ich później przed spodziewanymi oblężeniami wystawiano za bramy.

  3. Thomas Odpowiedz

    Z ciekawością zobaczyłbym takie oblężenie w rzeczywistości. Oczywiście z bezpiecznej odległości żeby przypadkiem nie dostać jakimś rycerzem w głowę. Z opisów wszelkie bitwy i oblężenia brzmią dość zabawnie ale musiały to być na prawdę krwawe starcia.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.