Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

To on wymyślił GROM. Jak generał Petelicki zorganizował naszą najbardziej elitarną jednostkę?

Sławomir Petelicki forsował koncepcję stworzenia jednostki komandosów mimo sprzeciwów w gronie generalicji.

fot.MON/domena publiczna Sławomir Petelicki forsował koncepcję stworzenia jednostki komandosów mimo sprzeciwów w gronie generalicji.

Jeszcze za życia niektórzy nazywali go wizjonerem. Od najmłodszych lat był wyjątkowo zadziornym człowiekiem i łatwo wdawał się w konflikty. Może to właśnie ta cecha zdecydowała, że w latach 90., wbrew opinii reszty generalicji, stworzył pierwszą w pełni profesjonalną polską jednostkę sił specjalnych – GROM?

Sławomir Petelicki to postać łącząca czasy PRL-u i III RP. Płynnie przeszedł z formacji wywiadowczych starego systemu do tworzenia nowej jakości w polskich służbach mundurowych. Chyba jako jeden z nielicznych był świadomy zagrożeń, jakie czyhają na drodze demokratyzującej się Polski.

Z łatwością potrafił rozpoznać niedociągnięcia w systemach bezpieczeństwa, o których nikt nie chciał słyszeć. Pomógł mu w tym wieloletni staż wywiadzie. Miał też jedną rzadką cechę, która dawała mu spore szanse na powodzenie – nieprzerwanie od lat młodzieńczych uczył się od mądrzejszych i stosował się do ich rad.

Podwórkowy chuligan

Przyszły generał urodził się 13 września 1946 roku w Warszawie, w rodzinie z tradycjami wojskowymi. Zarówno jego ojciec, jak i matka służyli w Ludowym Wojsku Polskim. Wychował się na warszawskim Czerniakowie, gdzie był cenionym podwórkowym wykidajłą. Jego brat, wspominając te czasy, przypomniał sobie żartobliwą uwagę ich wspólnego kolegi, która nieźle oddaje charakter młodego Sławka:

Nie pamiętam już, który z naszych kolegów, patrząc na mnie, powiedział: „To są ręce, które leczą”, a następnie zwrócił się do Sławka: „A to są ręce, które kaleczą”.

Co ciekawe, Petelicki od najmłodszych lat przechwalał się, że zostanie komandosem. Młody i nieopierzony warszawski zabijaka szybko zrozumiał, że siłę mięśni trzeba wykorzystywać rozumnie. Nieocenione zapewne okazało się doświadczenie w pracy w roli… bramkarza w stołecznym klubie Hybrydy.

Sławomir Petelicki w młodości był... bramkarzem w klubie Hybrydy, który mieści się w budynku na zdjęciu.

fot.Adrian Grycuk/CC BY-SA 3.0 pl Sławomir Petelicki w młodości był… bramkarzem w klubie Hybrydy, który mieści się w budynku na zdjęciu.

Wiele osób w takim właśnie miejscu kończy swoją karierę i nie idzie dalej. Petelicki miał tę przewagę, że otaczali go ludzie, którzy wiedzieli, jak nim pokierować. Według relacji najbliższych to dziadek zasugerował mu, by wybrał karierę w służbach mundurowych, i pchnął go w stronę wojska.

Zaciąg do MSZ

W międzyczasie Petelicki poszedł jednak jeszcze na studia – i to prawnicze, na Uniwersytecie Warszawskim. Ukończył je w 1970 roku, nie musząc martwić się o miejsce zatrudnienia… bo już je miał. Rok wcześniej rozpoczął pracę w MSZ, gdzie przygotowywano go do zadań operacyjnych w różnych częściach świata. Sposób, w jaki przygotowywał się do uzyskania dyplomu, doskonale pokazuje jego osobowość. Jak opowiadał jego brat:

Myślę, że to, co robił, czynił z ogromną pasją i realizował swoje marzenia. Na przykład: jak kończył prawo, to wymyślił sobie pracę magisterską, której temat był szalenie trudny. Pamiętam ten tytuł: Sposoby i środki nielegalnego porozumiewania się aresztowanych, za specjalnym uwzględnieniem tymczasowo aresztowanych. Dał się nawet zamknąć w więzieniu, żeby opracować „alfabet” tych ludzi. […] Siedział chyba na Rakowickiej, ze zwykłymi kryminalistami, żeby tę pracę napisać.

Po studiach Petelicki spędził kilka lat na placówkach dyplomatycznych w Wietnamie i Chinach. Następnie wysłano go do Nowego Jorku, gdzie zajmował się wywiadem gospodarczym – przecież socjalistyczna ojczyzna niedomagała technologicznie. Amerykanie nie dali się jednak oszukać – byli od początku pewni, że mają do czynienia z wysłannikiem tajnych służb.

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Andrzeja Kruczyńskiego „72 godziny” (Bellona 2019).

W latach osiemdziesiątych były bramkarz z Hybryd trafił do Szwecji, gdzie próbował inwigilować Polonię oraz środowiska opozycyjne. Wreszcie, w 1989 roku, objął stanowisko naczelnika Wydziału Ochrony Placówek w Departamencie Łączności Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

13 lipca 1990

Choć służył dla Polski Ludowej 21 lat, Petelicki został pozytywnie oceniony przez elity solidarnościowe. Wydaje się, że było w tym trochę szczęścia. On jednak nie czekał na dodatkowe zaproszenia. Niemal od razu po przełomie wystąpił z wręcz rewolucyjnym projektem. „Oczywiście w tamtym okresie nikt, włącznie z generałem Petelickim, nie zdawał sobie jeszcze sprawy, jaką kolosalną rolę będą odgrywały
jednostki doskonale wyposażone i wytrenowane (…) oraz bardzo sprawne w działaniu” – komentuje w książce 72 godziny Andrzej Kruczyński.

Jak generał sam zaznaczył w jednym z wywiadów, swoje szalone pomysły utworzenia jednostki na wzór amerykańskiej Delta Force albo brytyjskiej SAS przedstawiał… na korytarzu. Jego rozmówcami byli dwaj młodzi pracownicy z nowego zaciągu – Bartosz Sienkiewicz i Wojciech Brochwicz. Tak wspominał tę chwilę:

Poszedłem do wysokich funkcjonariuszy Urzędu Ochrony Państwa, którzy wszystko o mnie wiedzieli. A jednocześnie miałem pewność, że wobec obecnych i dających się przewidzieć zagrożeń projekt GROM-u odpowiada potrzebom bezpieczeństwa państwa […]. Bez ich pomocy by go nie było…

Zdaniem Petelickiego stworzenie jednostki specjalnej było kluczowe z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa. Na zdjęciu komandos z GROM w 2015 roku.

fot.Allied Joint Force Command Brunssum/CC BY-SA 2.0 Zdaniem Petelickiego stworzenie jednostki specjalnej było kluczowe z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa. Na zdjęciu komandos z GROM w 2015 roku.

Ta rozmowa dała Petelickiemu nadzieję, że wymyślona przez niego formacja rzeczywiście powstanie. W jej następstwie zyskał wsparcie swojego przełożonego – ministra spraw wewnętrznych, Krzysztofa Kozłowskiego. Ten już 13 lipca 1990 roku wydał stosowny rozkaz (nr 001/90) o utworzeniu jednostki specjalnej. Później Sławomir Petelicki nieraz twierdził, że całe swoje życie miał szczęście do trzynastek. W rozmowie z Michałem Komarem przyznał:

Urodziłem się 13 września, w piątek. 13 lipca, też w piątek, minister Kozłowski podpisał rozkaz sformowania GROM-u. Pierwsza gotowa do działania grupa GROM-u liczyła trzynastu żołnierzy. Trzynastka widnieje na sztandarze Jednostki nr 2305.

Decyzja ministra Kozłowskiego pozwoliła na utworzenie poligonu oraz zebranie sprzętu, który był w dyspozycji MON-u. Przedsiębiorczy generał dzięki rozmaitym zabiegom zdobył teren do ćwiczeń; coraz odważniej myślał też o rekrutacji do GROM-u. Udało mu się wreszcie uzyskać także wsparcie Amerykanów, którzy nie dość, że przekazali naszym żołnierzom nowoczesną broń, to jeszcze pomogli w ich szkoleniu. Oddajmy głos jednemu z tych, którzy znaleźli wśród pierwszych członków tej formacji. Andrzej Kruczyński w książce 72 godziny pisze:

[…] wymyślenie takiej jednostki jak GROM było czymś niesamowitym. Wcześniejszy sposób szkolenia wojska, a w szczególności służb specjalnych, całkowicie odbiegał od koncepcji, która zrodziła się w głowie generała Petelickiego. Śmiało można powiedzieć, że był on wizjonerem.

Komandosi z GROM-u ćwiczyli między innymi w towarzystwie jednostek amerykańskich, w tym Navy SEALS.

fot.domena publiczna Komandosi z GROM-u ćwiczyli między innymi w towarzystwie jednostek amerykańskich, w tym Navy SEALS.

Te słowa pochwały i uznania mogą przeszkadzać, bo też w kraju nie mamy za dużo osób, które zdołały przekuć szalony pomysł w międzynarodowy sukces. Po pierwszych latach, pełnych trudów, wyrzeczeń, ale i wielkiego entuzjazmu ze strony młodszych oficerów przyszedł okres stabilizacji.

GROM wpisał się w struktury państwa i zyskał uznanie i wsparcie ze strony zachodnich sojuszników. Jego pierwsza duża akcja – atak na platformę naftową przy Umm Kasr – zakończyła się spektakularnym sukcesem. Kruczyński przyznaje jednak, że zwłaszcza na starcie nie było łatwo:

Generał Petelicki nieraz wspominał początki funkcjonowania naszej jednostki i opowiadał, do jakich forteli musiał się uciekać, aby się udało. Nieważne jak, ale się udało. GROM dostał przydział kilku pomieszczeń przy ulicy Podchorążych, czyli w centrum Warszawy, w siedzibie wojsk nadwiślańskich.

Było to doskonałe miejsce, bo jednostka na początku istnienia przez kilka lat funkcjonowała w strukturach Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Trzeba przyznać, że właśnie tę zagrywkę, by tak było, generał wykonał genialnie.

Specyficzną kartą przetargową w różnych negocjacjach – jak wspomina Kruczyński – stały się między innymi przygotowywane przez komandosów pokazy ich umiejętności. Petelicki prezentował wówczas swoim zwierzchnikom nie tylko sprawność swoich ludzi, ale i zaufanie do nich – często występował w roli zakładnika! „Jak można tak narażać życie? Po co?! Ale taki właśnie był generał. Wierzył w swoich ludzi, w nasze umiejętności” – wyjaśnia Kruczyński.

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Andrzeja Kruczyńskiego „72 godziny” (Bellona 2019).

30 lat doświadczenia

Sławomir Petelicki zaprojektował formację, która już od blisko trzydziestu lat strzeże bezpieczeństwa kraju oraz interesów Polski w świecie. Nie brakuje oczywiście głosów krytyki co do jej funkcjonowania. Często wynikają one jednak raczej z doraźnej kalkulacji politycznej, a nie z realistycznej oceny zdolności GROM-u.

Niestety sam twórca naszego oddziału komandosów nie może już śledzić rozwoju „swojej” jednostki. W 2012 roku popełnił samobójstwo. Okoliczności tego zdarzenia dały podstawę różnym domysłom, choć organy ścigania nie dopatrzyły się żadnych nieprawidłowości.

Bibliografia:

  1. Anita Czupryn, Dorota Kowalska, Ostatni samuraj, Wydawnictwo Czarna Owca 2013.
  2. Michał Komar, GROM siła i honor z generałem Sławomirem Petelickim, Wydawnictwo Literackie 2010.
  3. Andrzej Kruczyński, 72 godziny, Bellona 2019.

Sprawdź, gdzie kupić „72 godziny”:

Czy wiesz, że ...

...w strukturach amerykańskiej armii jest jednostka, do której nie można się zgłosić. To jej przedstawiciele wyszukują najlepszych z najlepszych we wszystkich siłach zbrojnych, po to by stali się częścią supertajnego oddziału, którego najważniejszym zadaniem jest bezwzględne zwalczanie terrorystów.

...do największej pod względem liczby ofiar katastrofy drogowej doszło w 1994 roku w Gdańsku Kokoszkach. Zginęły wówczas 32 osoby, a 45 zostało rannych.

...jedna z najsłynniejszych egzekucji mafijnych w historii Polski została wykonana w warszawskiej restauracji Gama? Odpowiadał za nią zbuntowany członek grupy wołomińskiej – Karol S. Jego ofiarami byli między innymi dwaj jego byli przełożeni – Ludwik Adamski „Lutek” oraz Marian Klepacki „Maniek”.

Komentarze (14)

    • RR Odpowiedz

      Popełnił – to był człowiek silnie niezrównoważony, a przerwanie pasma sukcesów życiowych zapoczątkowaneog ponownie w 1990 i odtrącenie zarówno przez „główny nurt” jak i ich przeciwników najprawdopodobniej spowodowały silną frustrację. Nie należy oczekiwac, że człowiek w takim stanie będzie od początku do końca wszystko planował – był rozbity i decyzję zapewne podjął pod wpływem chwili. Nosił broń, więc to „łatwe” – szybka decyzja,, szybka śmierć. Tylko tacy denni dziennikarze jak Sumliński bez pojęcia i psychologii (choć niby w niej kształceni) i broni (pan z ABW też sie na niej nie zna co można zrozumieć z jego książek).
      Sposób trzymania broni podczas rpzeładowania, faktura chwytu H&K USP, nawyk czyszczenia naboi rpzed włożeniem do magazynka – to tłumaczy pozorne rewelacje WS. Dzienniakrz do człwoeik bez pojęcia o czymkolwiek, nic dziwnego że wierzy we wszystko co słyszy.SUmlinski jedynie pzoornie ejst zaangażowany emocjonalnie – to po prostu trzeciorzędny hochsztapler, co lansuje się na cudzych tragediach, a pisarz z niego żaden. Dziennikarzować mu się nie chce więc pisze książki o wartości mniejszej niż papier na któym są drukowane, a konkretne informacje ignoruje bo go wcale nie interesują, jeśli wymagają pracy, a nie dają rozgłosu ….

    • RR Odpowiedz

      GROM w niej nie uczestniczył: z jednostki ochronnej NJW MSW jaką w ramach MSZ PRL kierował mjr. / ppłk. Petelicki utworzono Ośrodek Szkolenia Specjalistów Ochrony Placówek Dyplomatycznych – to wtedy rekrutowano milicjantów ze zdymisjonowanego dowództwa Wydziałóu Zabezpieczenia Stołecznego Urzędu Spraw Wewnętrznych (istniejąca od 1976 roku jednostka m.in. do przeciwdziałąnia aktom terroru i fizycznego zwalczania terroryzmu w PRL), jednostek desantowo-szturmowych i rozpoznawczych SZ PRL tj. 1 Samodzielny Batalion Szturmowy z Dziwnowa / Lublińca i kompanie specjalne 56, 62, kadrowa 48. PZwiazek z „MOST” jest tylko taki, że: na przedstawicieli polskiej firmy „Animex” był zamach w Bejrucie. Ciężko ranni przeżyli i tam udał się Petelicki by ich ewakuować i rozpoznać sytuację – po poworcie miał argument, aby reformować podległy mu Wydział Ochrony Placówek Dyplomatycnzych Departamentu ŁĄcnzości MSZ PRL. Pomógł Czempiński w ramach programu pomocy antyterrorystycznej Departamentu Stanu USA. Szkolenie było znacznie bardziej rozbudowane niż wymagała rola OSzSOPD określonego jako JW2305 – Petelicki miał niewprowadozne w życie plany z 1982 roku gen. Edwina Rozłubirskiego który po incydencie zakłądniczym w Bernie w Szwajcarii postulował stworzenie jednostki do zagranicznych operacji anty / przeciwterrorystycznych i utowrzenie specjalnych struktur, ośrodka szkolenia, nowego rodzaju służby itp. na bazie WZ KSMO / SUSW. Nie doczekał się realizacji, choć sam od 1982-83 roku był komisarzem w MSW PRL podległym Kiszczakowi i wspomagał WZ SUSW i tzw. Skrzydło LOT w szkoleniu. Zresztą w 1990-92 sam brał udział w MOST gdzie otrzymał nieznaną rolę, a biuro niejako łącznikowe miał w Tel Avivie. W latach 1991-92 kiedy zadania postawione przez OSzSOPD stały się nieaktualne jednostkę miano rozwiązać na mocy decyzji ministra spraw wewnętrznych Majewskiego. Anulował tę decyzję Macierewicz, a JW2305 otrzymał nową rolę zgodnie z posiadanym wyszkoleniem – wóczas UOP utworzył Grupę Zabezpieczenia Realizacji (znaną z zatrzymania bandyty ps. Faszysta oskarżanego o morderstwo premiera PRL Piotra Jaroszewicza), ponieważ GROM przestał mu podlegać tj. na początku. Tymczasem GROM zaczął tworzyć w 1993r. pododdział drugi do działań morskich z siedzibą na Półwyspie Helskim obok letniej rezydencji Prezydenta RP w Juracie. Ponieważ utworzony na bazie WZ SUSW Wydział Antyterrorystyczny Komendy Stołecznej Policji podobnie jak jego poprzednik formalnie miał działać tlyko na tyerenie Warszawy i województwa warszawskiego (a praktycznie wspierał operacje policyjne przeciwko groźnym, uzbrojonym bandytom w całym kraju) to JW2305 o nieoficjalnej nazwie GROM (Grupa Reagowania Operacyjno Manewrowego / Wojskowa Formacja Specjalna GROM „13”) w praktyce podlegając ministrowi spraw wewnętrznych stanowiła czołową i jedyną jednostkę CT/HRU przeciwterrorystyczno-ratowniczą zdolną także do działań poza krajem na terytoriach wrogich państw. Brak niezbędnego zabezpieczenia w praktyce czynił to jedynie teorią, a w kilku przypadkach gdy takie zastosowanie było celowe, nie zdecydowano się na nie (Wzięcie dwóch Polek jako zakłaniczek w Czeczenii – uratował je Zenon Kuchciak, oraz polskich oficeró WP w Jugosławii będących obserwatorami ONZ, użytych jako żywe tarcze rpzez Serbów w Bośni). GROM pełnił tę rolę w latach 1992-1999 aż do przejścia do MON, co umożliwiło prawne rozwiazanie kwestii użycia poza krajem, choć utrudniło użycie w kraju, a jednocześnie dało pretekst do powołania jednostki CT / HRU już formalnie przeznaczonej do działania na terenie całeog kraju w Policji, czyli BOA KGP. Początkowo pozorowano, ze to jednostka na misje pokojowe ONZ – utworzono ją na bazie WAT KSP, któej tylko część pzoostała w KSP tworząc tzw. WR KSP z nową siedzibą. Historia przekształceń WZ KSMO / SUSW to zresztą osobny, intrygujacy temat.

      • RR Odpowiedz

        Sławomir Petelicki był funkcjonariuszem policji politycznej w drugim pokoleniu – mity nt. rzekomego odrębnego od SB MSW PRL wywiadu cywilnego to cyniczne, nieudolne gierki byłych bezpieczniaków którzy przeszli, w różnej formie, do służb III RP. Mity o wątłych podstawach, skuteczne tam, gdzie dyskutanci wiedzą prawie nic o historii Polski i piątej kolumny Kremla w kraju czyli komunistach polskojęzycznych. Trzej najbardziej znani „wywiadowcy” SB pochodzą z tamtych środowisk w drugim pokoleniu. Także historia powstania „Grom” to sprytna manipulacja i zarazem autokreacja Petelickiego i jego kolegów – to pomieszanie prawdy z kłamstwem i nadinterpretacją. Dotąd nie ma żadnej książki opisującej fakty tj. były – również „Wikipedia” pełna jest przeinaczeń w tej kwestii. Człowiek zmarł – nie powinno się go zwyczajnie krytykować, mieszając z błotem, ale ktoś powinien wreszcie napisać prawdziwą na ile to możliwe historię tego człowieka i tej jednostki. Dotąd sie taki nie znalazł, a W. Sumliński to naprawdę marny dziennikarz i pisarz. Znalazł ciekawe informacje, ale jak zwykle zmontował z nich kicz. Prawdziwe informacje dotyczące tak Petela, jak i 2305 ujawnione wprzestrzeni publicznej spotkałyby z ostrą reakcją, bo cała rpzemiana 1989-90 to jeden wielki teatr iluzji i komedia pomyłek. Polska dotąd nie doczekałą sie spójnej polityki i przywództwa – GROM to mocna i wsechstronna jednsotka, ale stawką przemiany 1989-90 było stworzenie suwerennego i sprawnego państwa, rpzyjaznego dla własnych obywateli. Stąd też GROM to w ostatecznym rozrachunku niewielki sukces, bo stoi na straży państwa naprawdę marnego, gdzie wszystko stoi na głowie.

  1. brade Odpowiedz

    „W 2012 roku popełnił samobójstwo. [..] organy ścigania nie dopatrzyły się żadnych nieprawidłowości.” Fajny portal ale często są takie kwiatki i mam wrażenie że nie macie żadnej korekty – zatrudnijcie może jakiegoś polonistę

  2. Jaroslaw Odpowiedz

    Prawdziwy bohater ten Petelicki. Wszystko tak ladnie napisane. Jednak gdyby Autor tekstu wzial wiecej zrodel pod uwage ( np ksiazke W. Sumlinskiego „Niebezpieczne Zwiazki Slawomira Petelickiego. Kto naprawde Go zabil”) wiedzialby ze gen. Petelicki nie do konca sam wymyslil caly ten GROM. Ogromna zasluga byla rowniez w tym jednego komunistycznego Generala a prywatnie przyjaciela ojca Petelickiego. Jednak czasem lepiej nie doszukiwac sie prawdy bo potem caly ten bohater bladnie w oczach . . Jednak co warte podkreslenia to ze pod koniec zycia General zmienil sie i chcial wszystko naprawic odcinajac sie od tzw pulkownikow sluzb specjalnych za co zaplacil najwyzsza cene

  3. RR Odpowiedz

    Historia powstania JW2305 to ścima. Przy pomocy manipulacji opowiedziano genezę tej jednostki nie mającą odzwierciedlenia w rzeczywistości. Petelicki był resortowym dzieckiem (jego ojciec służył w oddziale podporządkowanym NKWD zrzuconym do Polski w celu realizacji ich własnych działań na rzecz wprowadzenia władzy ludowej, a po wojnie oddział ten stał się podstawą tworzenia KBW) synem wojskowego bezpieczniaka. Przed 1989 rokiem pracował w SB w ramach I Departamentu MSW PRL przeciwko polskiej emigracji w USA i Szwecji i jego największym sukcesem było zdobycie dokumentacji elektrowni nuklearnej …… spręparowanych przez zagraniczne służby i zawierajacej celowe błędy tj. w przypadku pomp do ropociagów sowieckich które eksplodowały :)
    Ponieważ wiedział, ze nie może liczyć na pozytywną weryfikację zatrudnił się w Wydziale Ochrony Placówek Dyplomatycznych MSZ PRL.
    W związku z deklaracjami polskich władz najpierw Jaruzelskiego potem Mazowieckiego o zgodzie na transfer Żydów z ZSRS przez Polskę doszło do zamachu na małżeństwo Serkis pracujące w polskim przedstawicielstwo dyplomatyczne w Bejrucie – Petelicki udał się tam osobiście.
    Później napisał książkę, którą dawał do recenzji dziennikarzom w Warszawie, ale spotkał się z nieprzychylnymi opiniami – kilka lat później powstawał kolejna książka tym razem pisana wspólnie z Bogusławem Wołoszańskim, jeddnak ona także się nie ukazała. Po zamachu w bejrucie (Bogdan Serkis był poważnie postrzelony, ale szczęśliwie przeżył zainicjowano tworzenie Ośrodka Szkolenia Specjalistów Ochrony Placówek Dyplomatycznych w ramach oddziału Wojskowej Służby Węwnętrznej Nadwiślańskich Jednostek Wojskowych MSW PRL o numerze JW2305. Jego ówcześni żołnierze to byli oczekujący emerytury ludzie z NJW wyjeżdżajacy na placówki dyplomatyczne – realistycznie oceniono, że nie mogą oni zapewnić bezpieczeństwa przed terrorystami. Petelicki dysponował też planami jednostki specjalnej do zwalaczania terroryzmu opracowanymi przez gen. Edwina Rozłubirskiego po ataku na ambasadę PRL w Bernie w 1982 roku. Sam atak to osobna historia warta zainteresowania z uwagi na skład grupy jaka go dokonał (jeden OZI SB) i czas (stan wojenny w Polsce). Rozłubirski był konsultantem jednostki MO w Warszawie (WZ KSMO / SUSW) utworzonej „eksperymentalnie” do zajęcia się ewentualnymi aktami terroru i ochroną CPL Okęcie pod takim kątem – to własnie ta formacja miała polecieć do berna, jednak Szwajcarzy wycofali początkow udzieloną zgodę. Personel JW2305 był rekrutowany spośród kadry dowódczej WZ SUSW, SB MSW, jednostek specjalnych i desantowo-szturmowych SZ PRL – w 1992 roku JW2305 była przewidziana do rozwiązania jednak decyzją nowego wtedy ministra spraw wewnętrznych już RP Antoniego Macierewicza.
    Do tej chwili podlegała operacyjnie Urzędowi Ochrony Państwa i stąd jej użycie przeciwko Art. B. W związku z przebytymi przez jej żołnierzy szkoleniami specjalistycznymi w USA udało się przekonać kierownictwo MSW do utrzymania JW2305 i przydzieleniu jej nowych zadań tj. działania przeciwterrorystyczne obok dotychczasowych antyterrorystycznych w tym właśnie postulowane już w latach 80 przez Rozłubirskiego działania uwalniania zakładników na terenie obcych państw, szczególnie tych wrogo usposobionych do Polski, gdzie użycie jednostek typu policyjnego byłoby w takich okolicznościahc niemożliwe. JW2305 zwana nieoficjalnie Grom szkoliła się również do takich funkcji, ale wobec braku odpowiednich jednostek lotniczych, wsparcia bojowego, służb rozpoznawczo-wywiadowczych jakie są niezbędne do przeprowadzenia takich przedsięwzięć możliwości tzw. Grom w tym zakresie były czysto teoretyczne aż do powołania DWS. Nigdy w takim charakterze jej nie użyto choć były sytuacje tego rodzaju (w Czecznii i Pakistanie).

Odpowiedz na „RRAnuluj pisanie odpowiedzi

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.