Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Blanka Kaczorowska i Helena Mathea. Największe polskie zdrajczynie z czasów II wojny światowej

Blanka Kaczorowska miała na sumieniu dziesiątki działaczy AK, których wydała gestapowcom.

fot.domena publiczna Blanka Kaczorowska miała na sumieniu dziesiątki działaczy AK, których wydała gestapowcom.

W 1939 roku dopiero wkraczały w dorosłość. Niestety, II wojna światowa nikomu nie dawały taryfy ulgowej. Walczyły w konspiracji, ale w pewnym momencie zaczęły „sypać”. Denuncjowały kolegów z podziemia, skazując ich na śmierć. Czy można uzasadnić ich postępowanie?

Pierwsze pokolenie odrodzonej II Rzeczypospolitej miało żyć w lepszym świecie. Podczas gdy dziadkowie bezskutecznie walczyli w powstaniach, a rodzice zmagali się z tragedią Wielkiej Wojny i walki o granice, dla nich przyszłość rysowała się w dużo jaśniejszych barwach.

Młodzi, pełni nadziei ludzie nie zdążyli jednak nawet osiągnąć pełnoletniości, gdy nad ich ojczyzną znów zawisło niebezpieczeństwo. Część z porywu serca i patriotycznego obowiązku „czwórkami ruszyła do nieba”. Inni swoim postępowaniem zapracowali sobie na miano donosicieli i kolaborantów. Istotne miejsce pośród tych drugich zajmują Blanka Kaczorowska i Helena Mathea – największe zdrajczynie okupowanej Polski.

Serce złamane przez wojnę

Podobno miała przypominać Marlene Dietrich, choć zachowane zdjęcia każą przypuszczać, że pogłoski te wynikały raczej ze skłonności do przesady. Przesadą nie jest jednak fakt, że Blanka Kaczorowska odpowiada za zdekonspirowanie i śmierć kilkudziesięciu członków Armii Krajowej.

Przychodzi na świat w 1922 roku w Brześciu Litewskim, dziś przygranicznym białoruskim miasteczku, wówczas – stolicy dopiero co utworzonego województwa poleskiego. Gdy w latach trzydziestych zaczyna się tam zwozić kolejnych więźniów politycznych, rodzina Kaczorowskich wyrusza w przeciwnym kierunku. Osiedlają się w Siedlcach, gdzie Blanka zdobywa maturę, a po wybuchu wojny zatrudnia w miejscowym niemieckim szpitalu jako sprzątaczka. Miejsce pracy nie jest przypadkowe. Kieruje ją tam Związek Walki Zbrojnej (poprzednik AK), dla którego informacje na temat pacjentów mają ogromne znaczenie.

Do współpracy z Gestapo namówił Blankę mąż, Ludwik Kalkstein.

fot.domena publiczna Do współpracy z Gestapo namówił Blankę mąż, Ludwik Kalkstein.

Trwa właśnie hitlerowska ofensywa na Związek Radziecki, a do siedleckiej placówki trafia wielu rannych na froncie wschodnim. Na podstawie dokumentów i obserwacji Kaczorowska ma za zadanie wnioskować, kiedy dochodziło do starć i jaki był ich skutek – rzecz niebagatelna w sytuacji niemieckiego monopolu informacyjnego. Ponadto agentka nawiązuje znajomość z jednym z pilotów wroga stacjonujących na lokalnym lotnisku. Jak odnotowuje w swojej najnowszej książce Wilczyce znad Wisły Jarosław Molenda:

Pomimo zauroczenia osobą przystojnego Niemca przekazywała swoim dowódcom z AK uzyskane od niego wiadomości na temat uzbrojenia niemieckich oddziałów na siedleckim lotnisku, a także częstotliwości lądowania tam samolotów Luftwaffe. Przysłowiową wisienką na torcie było zdobycie planów mobilizacyjnych Hamburga.

Znajomość szybko przeradza się jednak w coś więcej. Para zaczyna nawet przygotowania do ślubu. Przerywa je zatrzymanie Blanki przez Gestapo. Finalnie udaje się jej wyjść na wolność (być może za wstawiennictwem narzeczonego), ale młodym nie dane jest się sobą nacieszyć, gdyż Niemiec dostaje przydział na front wschodni, z którego już nie powróci.

Wierna żona Wallenroda

Kaczorowska nie może jednak długo opłakiwać ukochanego, z centrali przychodzi bowiem rozkaz z przeniesieniem do stolicy. W Warszawie szczęście bardziej jej sprzyja – odnosi kolejne sukcesy i jeszcze w 1941 roku zostaje odznaczona Krzyżem Walecznych za działalność wywiadowczą. Pracuje w tak zwanej siatce „H” pod dowództwem Ludwika „Hanki” Kalksteina, z którym niedługo później staje na ślubnym kobiercu.

Wiosną 1942 roku „Hanka” zostaje złapany przez Gestapo podczas obławy. Pech chciał, że wybiegając z domu nie wziął ze sobą ani broni, ani zwyczajowej ampułki z trucizną. Złamany torturami, którymi na jego oczach podobno poddawano także ojca i siostrę, decyduje się na współpracę z nazistami. Oddaje się jej sumiennie – co więcej, skłania ku temu także partnerkę. Najpierw jednak Niemcy pozorują jego rozstrzelanie, a Kalkstein zmienia wygląd i pod przybranym nazwiskiem Konrad Stark zaczyna donosić jako agent V-97.

Artykuł powstał między innymi na podstawie książki Jarosława Molendy „Wilczyce znad Wisły”, która właśnie ukazała się nakładem wydawnictwa Bellona.

fot.materiały promocyjne Artykuł powstał między innymi na podstawie książki Jarosława Molendy „Wilczyce znad Wisły”, która właśnie ukazała się nakładem wydawnictwa Bellona.

Podobno tym, co ostatecznie przekonuje Blankę, jest roztoczona przed nią wizja… zemsty na Hitlerze. Kalkstein przedstawia jej swój plan: zamierza uśpić czujność nazistów, by dostać się do kwatery Führera i dokonać na nim zamachu. Chce być Wallenrodem, ale do wykonania planu potrzebuje swojej wiernej Aldony. Sam nie może wszak wykradać istotnych materiałów, bo oficjalnie został rozstrzelany. Pierwsze zadanie jest proste: Kaczorowska ma wydać swoją dawną siedlecką siatkę AK.

Wedle danych Molendy w wyniku jej zdrady zostało aresztowanych co najmniej 14 osób. Pięć od razu trafiło pod ścianę. Miała także zadenuncjować około dwudziestu oficerów i żołnierzy ze ścisłego kierownictwa Komendy Głównej Armii Krajowej. Choć nigdy tego ostatecznie nie udowodniono, to niewykluczone, że Blanka i jej mąż byli też współodpowiedzialni za dekonspirację generała Stefana „Grota” Roweckiego.

Grupę kolaborantów, w którą włączony jest jeszcze szwagier Kalksteina, udaje się rozpracować dopiero w 1944 roku. W marcu Wojskowy Sąd Specjalny skazuje całą trójkę na śmierć. Zdrajczyni unika jednak kary. Ratuje ją (podobno) ciążowy brzuch. Wyrok zostaje odroczony do dnia porodu. Tymczasem Kaczorowska i Kalkstein uciekają. Cień sprawiedliwości dopada Blankę dopiero po 10 latach. Zostaje zatrzymana w grudniu 1952 roku, a sześć miesięcy później za współpracę z Gestapo dostaje dożywocie. Finalnie za kratami spędza jednak zaledwie 5 lat.

Cena tożsamości

Przedstawicielką tego samego pokolenia (rocznik 1922) jest Helena Mathea, której historia posłużyła za inspirację dla scenariusza filmu „Na straży swej stać będę” w reżyserii Kazimierza Kutza. Pochodzi z Ligoty – dziś jednej z dzielnic Katowic, ale u progu dwudziestolecia międzywojennego odrębnej miejscowości o bardziej skomplikowanym statusie. Podczas III powstania śląskiego toczyły się tu intensywne walki, a w plebiscycie blisko trzy czwarte mieszkańców opowiedziało się za przynależnością do Polski.

Do podpisywania Volkslisty namawiał Ślązaków ich autorytet moralny, biskup Stanisław Adamski.

fot.Narodowe Archiwum Cyfrowe/domena publiczna Do podpisywania Volkslisty namawiał Ślązaków ich autorytet moralny, biskup Stanisław Adamski.

Można przypuszczać, że – w tak propolskim środowisku – młoda Helena odbiera patriotyczne wychowanie. Jej ojciec Stefan pracuje na kolei i jest weteranem powstań, wuj Karol to natomiast zasłużony działacz narodowy, ksiądz i poseł Sejmu Śląskiego. Nic zatem dziwnego, że po wybuchu wojny dziewczyna szybko angażuje się w konspirację i pod pseudonimem „Julka” pełni funkcję kurierki śląskiego oddziału Sił Zbrojnych Polski.

Jednocześnie jednak jej rodzina zostaje wpisana na Volkslistę, choć jak tłumaczy Molenda w swojej książce, jest to motywowane czystym pragmatyzmem i chęcią odzyskania skonfiskowanego domu. Co więcej, Stefan Mathea otrzymuje najniższą IV kategorię, co oznacza, że nawet w oczach okupanta jest uznawany za spolonizowanego i wiernego przedwojennym polskim władzom. Zresztą, jak podkreśla Paweł Lisicki, do deklarowania „niemieckości” w tamtym czasie nawołuje nawet biskup katowicki Stanisław Adamski, uważany przez Ślązaków za główny autorytet moralny.

Prawdziwy czas próby przychodzi dla Heleny w maju 1940 roku. W ramach rozpracowywania polskiej konspiracji zatrzymuje ją Gestapo, lecz po kilku tygodniach dziewczyna wychodzi na wolność. A po wakacjach rusza zakrojona na szeroką skalę akcja aresztowania członków podziemia. Na Matheę padają pierwsze podejrzenia, że to ona jest źródłem przecieku. Oskarżenia uprawdopodabnia jeszcze fakt, że inni zatrzymani nie mają tyle szczęścia, co „Julka” – po uwięzieniu szybko trafiają do obozów lub zostają rozstrzelani. Sprawa jest o tyle poważna, że śląski okręg ZWZ należy w tym czasie do najsilniejszych w kraju, zrzeszając w 1940 roku trzykrotnie więcej członków niż obszar warszawski.

Krwawa Julia

Gdy po latach do Mathei uda się dotrzeć dziennikarzowi katowickiej „Gazety Wyborczej”, kobieta będzie tłumaczyć, że tajemnicze wypuszczenie na wolność było zasługą komisarza kryminalnego Paula Breuche. Miał zakochać się w osiemnastolatce i wykorzystać swoje wpływy do wypuszczenia jej i wyczyszczenia akt.

W 1940 roku w pomoc „dobrego Niemca” nie chcą jednak uwierzyć jej koledzy z konspiracji. Dodają dwa do dwóch i wychodzi im, że winną jest Helena – to ona miała wsypać organizację. Rusza śledztwo, w którego efekcie jesienią 1941 roku Specjalny Sąd Wojenny skazuje Matheę na śmierć. Podobnie jak w wypadku Blanki Kaczorowskiej wyroku nie zostaje wykonany.

fot.materiały promocyjne Krwawa Julka doniosła na przynajmniej 10 działaczy podziemia. Lista jej ofiar może być jednak znacznie dłuższa. (Zdj. pochodzi z książki Jakuba Molendy „Wilczyce znad Wisły„).

Z perspektywy czasu sytuacja wydaje się jeszcze bardziej skomplikowana. Profesor Zygmunt Woźniczka, historyk z Uniwersytetu Śląskiego, zauważa, że trudnym do uwierzenia jest, by młoda kurierka posiadała ogromną wiedzę niezbędną do zdekonspirowania całej siatki. Przypuszcza on, że paradoksalnie plotki o winie Heleny rozpuszczać mogli sami Niemcy, żeby w ten sposób odciągnąć uwagę od rzeczywistego źródła przecieku. Ale czy tak było naprawdę?

Jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o rolę „Julki” nie dało także postępowanie przed katowickim IPN-em. Molenda w książce „Wilczyce znad Wisły” cytuje fragment postanowienia o umorzeniu śledztwa, w którym prokurator Ewa Koj z Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu pisała:

W oparciu o przedstawiony materiał dowodowy można w sposób kategoryczny stwierdzić, iż Helena Mathea nie była funkcjonariuszką gestapo. Natomiast ten sam materiał dowodowy wskazuje, iż podjęła współpracę z policją bezpieczeństwa, trudno jednak jednoznacznie wskazać, kiedy zaczęła współpracować i ilu członków Siły Zbrojnej Polski wydała w ręce gestapo.

A co z samą domniemaną zdrajczynią? Wobec narastających oskarżeń Mathea opuszcza okupowaną Polskę i przeprowadza się najpierw do Lipska a następnie do Wiednia, gdzie podejmuje studia medyczne. Po wojnie przez rok pracuje nawet w szpitalu w Katowicach-Bogucicach, ale szybko w przebraniu pielęgniarki wraz z transportem Czerwonego Krzyża wyjeżdża z kraju. Jak się ma okazać – po raz ostatni.

Udaje się do Austrii, gdzie poznaje swojego przyszłego męża Andrzeja Służewskiego, uczestnika kampanii wrześniowej i bitwy o Tobruk. Para osiedla się w Londynie – i to tam w 2006 roku Helenę odnajduje Piotr Płatek, przypominając polskim sądom o jej istnieniu. Do uczciwego procesu nigdy jednak nie dochodzi. Podobnie jak miało to miejsce w czasach PRL-u, także i w latach dwutysięcznych nie udaje się bowiem skłonić Wielkiej Brytanii do ekstradycji Mathei.

Bibliografia:

  1. Informacja o działalności Instytutu Pamięci Narodowej–Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w okresie 1 lipca 2004 r. – 31 grudnia 2005 r., IPN 2006.
  2. IPN, Kalkstein i Kaczorowska w świetle akt UB, Pamięć.pl (dostęp: 25.01.2019).
  3. Klich Aleksandra, Krzyk Józef, Czy Matejanka zdradziła?, „Gazeta Wyborcza” (dostęp: 25.01.2019).
  4. Molenda Jarosław, Wilczyce znad Wisły, Bellona 2019
  5. Płatek Piotr, Czy piękna Julia zdradziła?, Gazeta.pl (dostęp: 25.01.2019).
  6. Zadworny Adam, Kalkstein, „Duży Format” (dostęp: 25.01.2019).

Kup książkę taniej w księgarni wydawcy:

zabojcze 650x340

Czy wiesz, że ...

...niektóre oddziały Armii Czerwonej poruszały się po Polsce na saniach? Poza czołgami i saniami nie było innych pojazdów. Olbrzymie sanie Sowieci zrabowali z polskich dworów i gospodarstw, które napotykali po drodze podczas „wyzwalania” naszego kraju.

...Wołyń w oczach decydentów z AK był krainą lojalną i niestanowiącą problemu, o czym wspominał generał Grot-Rowecki jeszcze pod koniec maja 1942 roku? M.in. dlatego Państwo Podziemne nie od razu zareagowało na doniesienia o zbrodniach Ukraińców na Polakach.

...Stalin flirtował w sposób nieśmiały i niezręczny? Aktorkę, która mu się podobała, adorował podczas kolacji, rzucając w nią kulkami z chleba.

...krakowski lotnik, podporucznik Jan Kremski, w związku z zestrzeliwaniem wrogich samolotów wespół z kolegami, miał zaliczone łącznie… 4 i 14/15 zwycięstwa pewnego? Do zaszczytnego tytułu asa, który przysługiwał od 5 zwycięstw wzwyż brakło mu tylko 1/15.

Komentarze (4)

  1. zak1953 Odpowiedz

    Osobiście uważam, iż tzw. wolna Polska nie jest realnym państwem prawa. Dlatego trzeba sobie zadać pytanie, czy po ponad 60-ciu latach od wojny, Polska była w stanie zagwarantować uczciwy proces Helenie Mathei. Tym bardziej, że nadal używa się wobec niej określenia „krwawa Julka”, co od samego początku stygmatyzuje oskarżaną i niejako naznacza ją winą za nieudowodnione jednak winy. A nie słyszałem o rzetelnych opracowaniach dotyczących tamtego czasu i tej konkretnej sprawy, ani o odnalezieniu jakichkolwiek nowych dokumentów. A zdarzały się przypadki fałszywego pomawiania niewinnych osób.

    • Członek redakcji | Maria Procner Odpowiedz

      Niewątpliwie w podobnych sytuacjach należy zachować daleko idącą ostrożność, zwłaszcza że w powojennych realiach niejednokrotnie zdarzały się przypadki „wrabiania” niewinnych ludzi w zbrodnie, których nie popełnili.
      Pozdrawiamy serdecznie

  2. Gal anonim z nad Łyny Odpowiedz

    Czyli gdybanie ,może była ale nie była wiadomo a jak na warsztat wziął ipn to umarł w butach i też nic nie znalazł .Historia zmienia się z bandytów i zdrajców robimy „bochaterów” a bohaterów bandytów .

Odpowiedz na „Gal anonim z nad ŁynyAnuluj pisanie odpowiedzi

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.