Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Boże narodzenie w przedwojennej Polsce. Jak wtedy przygotowywano się do świąt?

Kartka bożonarodzeniowa wydana przez Krakowski Komitet Okręgowy Towarzystwa Popierania Budowy Publicznych Szkół Powszechnych w 1937 roku (fot. NAC, domena publiczna)

fot.NAC, domena publiczna Kartka bożonarodzeniowa wydana przez Krakowski Komitet Okręgowy Towarzystwa Popierania Budowy Publicznych Szkół Powszechnych w 1937 roku (fot. NAC, domena publiczna)

Z radia atakuje nas świąteczna muzyka, a gdziekolwiek się nie obejrzymy szczerzą się do nas ubrane jak w reklamie coca coli Mikołaje. Zanim jednak wpadniemy w szał gotowania, pieczenia i sprzątania, warto się zatrzymać i sprawdzić, jak do świąt szykowały się nasze prababki.

Przygotowania do świąt Bożego Narodzenia rozpoczynały się na długo przed pierwszą gwiazdką. Właściwie już jesienią gromadzono niektóre składniki, mające uświetniać wigilijny stół. Wśród nich były starannie przechowywane potem jabłka i orzechy.

Im bliżej do grudnia, tym większy gwar zaczynał panować w kuchni. W zamożniejszych domach obowiązkowo musiało nastąpić świniobicie, a po nim wyrób wszelkiego rodzaju wędlin i przetworów. Dzięki grudniowym mrozom nie trzeba się było obawiać o przechowywanie mięsa. Wystarczyło powiesić je w miejscu, gdzie dochodziło rześkie powietrze i nie było ryzyka, że dobiorą się do niego zwabione zapachem zwierzęta.

Jak na Wielkanoc wypiekano baby, tak Boże Narodzenie absolutnie nie mogło się obyć bez pierników. Te aromatyczne ciasta obecne są w kuchni polskiej od wieków i tradycyjnie związane z tym okresem w roku. Maria Disslowa w książce Jak gotować podkreślała, że wspomniane ciasto powinno się raczej nazywać miodownikiem ze względu na to, że właśnie miód jest jego główną ingrediencją. Jak podkreślała kucharka, nie brakowało gospodyń, które pilnie strzegły receptur sprawiających, że to ich pierniki były absolutnie bezkonkurencyjne.

Choinka już kupiona. Zdjęcie z krakowskiego Rynku z roku 1932 (fot. NAC, domena publiczna)

fot.NAC, domena publiczna Choinka już kupiona. Zdjęcie z krakowskiego Rynku z roku 1932 (fot. NAC, domena publiczna)

Wokół przygotowania tego wypieku należało skakać w kuchni podobnie jak w przypadku bab. Niezmiernie ważna była też doskonale odmierzona ilość spulchniaczy (używano sody, potażu lub soli amoniakalnej). Przy zbyt małej, ciasto wychodziło twarde i niewyrośnięte; przy zbyt dużej uciekało z formy, po czym spektakularnie opadało. Także temperatura pieca miała ogromne znaczenie.

Piernikowa alchemia

Współcześnie, w znakomitej większości przypadków, wystarczy nam kilka ruchów i już mamy ustawione odpowiednie parametry piekarnika. Nie musimy przynosić drewna, rozgrzewać pieca i pilnować pieczenia w szczelnie zamkniętej dochówce. Nasze prababcie, piekąc ciasto, musiały stale uważać na odpowiednią temperaturę i zanim dochodziły do wprawy, przypalały niejeden placek. Także z piekarnikiem należało się obchodzić ze wszech miar ostrożnie.

Zbyt duża temperatura na początku pieczenia powoduje powstanie twardej skorupy, która hamuje wyrastanie ciasta. Za mała też nie jest właściwa, co podkreślała sama Disslowa:

Gdy piec zimny ciasto nie urośnie, będzie twarde i zakalcowate. Dobrze jest piec pierniki po chlebie, udają się wtedy najlepiej. Dobry piernik powinien być pulchny, słodki i w miarę korzenny. Przed pieczeniem fermentuje ciasto kilka godzin, a fermentować może kilka tygodni i nawet miesięcy. […] W Polsce był zwyczaj, że dawano pannie w posagu dzieżę piernikowego ciasta, z którego długi czas mogła czerpać i wypiekać pierniki.

Niesamowita zaradność, wyśmienite potrawy, jedyny w swoim rodzaju smak. Poznaj kobiecą historię przedwojennej Polski w naszej najnowszej książce. "Dwudziestolecie od kuchni" autorstwa Oli Zaprutko-Janickiej już dostępne w sprzedaży!

Niesamowita zaradność, wyśmienite potrawy, jedyny w swoim rodzaju smak. Poznaj kobiecą historię przedwojennej Polski w książce „Dwudziestolecie od kuchni” autorstwa Oli Zaprutko-Janickiej.

Disslowa w kwestii wspomnianej fermentacji ciasta nie jest gołosłowna. W książce podaje wiele przepisów, wedle których zagniecione ciasto musi odczekać swoje przed pieczeniem. Na przykład na „Piernik higieniczny” z pół litra miodu, 60 dekagramów cukru, jednej ósmej litra wody, 5 jaj, pół łyżeczki sody, 5 dekagramów potażu, pół kilograma mąki żytniej i 7 dekagramów mąki pszennej.

Pół kilograma cukru należy zagotować z podaną ilością wody, a osobo zrumienić miód. Następnie wlać do miodu rozpuszczony cukier, jeszcze raz zagotować i odstawić na 5 minut, po czym dodać potaż i mieszać, pilnując, aby masa nie wykipiała. Do gorącego miodu wsypać mąkę i kopyścią wymieszać na ciasto. W osobnym naczyniu ubić jaja z pozostałym cukrem i sodą na pianę i dodać do ciasta, zamieszać. Po czym, jak zaleca Disslowa, „wybić dokładnie, pozostawić przez 8 dni w spokoju, po czym wyrabiać różnego kształtu pierniczki”.

Czy wiesz, że ...

...w dwudziestoleciu międzywojennym żartowano, że "najbezpieczniejszym miejscem dla komunisty polskiego jest polskie więzienie"? Nienawidzący Komunistycznej Partii Polski Stalin postanowił ją zlikwidować, w wyniku czego zginęli wszyscy czołowi jej przywódcy.

...słowo «Polak» i «Polska» w ZSRS lat trzydziestych były synonimami zdrady i wrogości wobec państwa i ustroju sowieckiego”? Ciągłe podkreślanie wrogości wobec sąsiadów z zachodu sprawiło, że po ataku III Rzeszy na Związek Radziecki Stalin i jego świta, chcący nagle zjednać sobie polskich obywateli, znaleźli się w niemałym kłopocie.

...polski przedwojenny agent Jerzy Sosnowski zdołał zinwigilować Abwehrę? Przedstawiając się jako baron Georg von Nalecz-Sosnowski, zamożny właściciel ziemski, wkupił się w łaski berlińskiej śmietanki towarzyskiej. Udało mu się zdobyć nawet plany ataku na Polskę.

…pierwowzorem stereotypowego fryzjera geja był polak Antoni Cierplikowski? Żona tego króla fryzjerów musiała patrzeć, jak trwonił pokaźny majątek na utrzymanków.

Komentarze (3)

  1. Dyzma Odpowiedz

    Moja mama rocznik 1934 jeszcze pamięta snopek niemłóconego zboża stojący w rogu izby . Kaszuby, wieś Pomieczyno

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.