Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Te kobiety zmieniły oblicze polskiej mody. Ikony stylu w PRL-u

Kalina Jędrusik w 1952 roku (fot. Edward Hartwig, lic. domena publiczna)

fot.Edward Hartwig, lic. domena publiczna Kalina Jędrusik w 1952 roku (fot. Edward Hartwig, lic. domena publiczna)

Szafa pęka w szwach, a i tak nie wiesz, co na siebie włożyć? Nasze matki i babcie miały w młodości zgoła inny problem. Choć ich wybór był ograniczony, doskonale wiedziały, jak chcą wyglądać. Jak Nina Andrycz, Pola Raksa lub Maryla Rodowicz – kobiety, które rządziły peerelowskim światem mody.

Początki nie były łatwe – po wojnie brakowało dosłownie wszystkiego, od jedzenia zaczynając, na odzieży i materiałach kończąc. Podczas pierwszego powojennego pokazu mody w 1946 roku modelki paradowały w ubraniach zrobionych… z koców i męskich marynarek.

Później wcale nie było lepiej. Echa modowej rewolucji na Zachodzie docierały za żelazną kurtynę z opóźnieniem. Na dodatek komunistyczne władze krzywym okiem patrzyły na kapitalistyczne nowinki i lansowały raczej siermiężny styl, który zgodnie z socrealistycznymi ideałami był jedynym odpowiadającym kobietom pracy.

Jakby na przekór temu wszystkiemu, a także wiecznie pustym sklepowym półkom, nasze rodaczki jeszcze bardziej niż zwykle chciały być na bieżąco z modą. Inspiracji szukały w czasopismach oraz (jak ich matki i babki przed wojną) na srebrnym ekranie. A było na co popatrzeć!

W ponurych i szarych czasach PRL-u aktorki i piosenkarki nie bały się eksperymentować ze strojem. Śmiało nosiły wydekoltowane suknie, mocny makijaż i – długo uważane za nieeleganckie – spodnie. Śledziły światowe trendy, tym bardziej, że te zmieniały się co dekadę (a w krajach znajdujących się pod potężnym butem Związku Radzieckiego – także przy okazji każdego przetasowania w partyjnych władzach). Kim były kobiety, które dyktowały Polkom, w co się ubierać?

Dama – przedstawicielka zagrożonego gatunku

Jeszcze przed wojną została okrzyknięta królową polskich scen. Przyszło jej zresztą grać wiele słynnych władczyń, między innymi Elżbietę Wielką czy Marię Stuart. Nina Andrycz swoje powołanie odkryła już w szkole. „Mówiąc wiersze, zdałam sobie sprawę, że mam władzę nad rówieśnikami, że mnie słuchają” – opowiadała. I władzę tę skrzętnie wykorzystywała – czy to w teatrze, czy w życiu prywatnym, czy w kwestii… mody.

Nina Andrycz w filmie historycznym Warszawska premiera (fot. domena publiczna)

fot.domena publiczna Nina Andrycz w filmie historycznym Warszawska premiera (fot. domena publiczna)

Jej posągowa figura oraz klasyczne rysy twarzy perfekcyjnie współgrały z ideałem piękna lansowanym przez Diora. Na co dzień paradowała w kwiecistych sukniach z tafty, czarnych, obcisłych kreacjach i futrach z nieodłącznym sznurem pereł na szyi. W swojej przepastnej szafie miała norki od Stalina (podobno nigdy ich nie założyła) oraz etolę z białych gronostajów od Mao Zedonga, w której zdarzało jej się występować.

W latach 50. i 60. oczy Polek żądnych modowych inspiracji skierowane były właśnie na nią. Nie tylko ze względu na fakt, że była znaną aktorką, ale również z powodu jej zawartego w 1947 roku małżeństwa z ówczesnym premierem, Józefem Cyrankiewiczem. Para, choć raczej niefortunnie dobrana, przetrwała ze sobą ponad 20 lat. Małżonków poróżniły priorytety – on chciał dzieci, ona myślała tylko o karierze.

Czy wiesz, że ...

...Zdzisław Najmrodzki uciekał polskiej milicji i prokuraturze aż 29 razy? Zyskał dzięki temu nieśmiertelną sławę w środowiskach przestępczych. Był też popularny w szerszych kręgach ze względu na legendę „polskiego Robin Hooda”. W końcu grabił tylko komunistyczne państwo, nigdy nie używał przemocy i wyglądał trochę jak Lech Wałęsa.

...po II wojnie światowej piłkarzom zdarzało się grać mecze w zamian za cebulę i ziemniaki. W PRL-u Zbigniew Boniek, by wyjść na swoje oficjalnie pracował na pięciu etatach.

...niemiecki generał Friedrich Paulus, wzięty w sowiecką niewolę pod Stalingradem, w procesach norymberskich wziął udział jak świadek oskarżenia? Jego przyjazd wzbudził dużo emocji. Kiedy siedzący na ławie oskarżonych Hermann Göring zobaczył go na sali rozpraw, z wściekłością nazwał go „brudną świnią”.

…w sowieckich łagrach więźniowie kryminalni mieli zwyczaj grania w karty o wybrane przez siebie kobiety? Zwycięzca mógł zrobić ze swoją wygraną dosłownie wszystko, niezależnie od jej własnej woli.

Komentarze (6)

  1. zxc Odpowiedz

    ,, Inspiracji szukały w czasopismach oraz (jak ich matki i babki przed wojną) na srebrnym ekranie.” Pani Mario, chciałbym zauważyć, że ,,przed wojną” to raczej TV nie była tak powszechna.Rozumiem gloryfikowanie przedwojennych czasów, ale tu już Pani przegięła.

    • Członek redakcji | Autor publikacji |Maria Procner Odpowiedz

      Szanowny zxc, nie chodziło tu o żadne gloryfikowanie czasów przedwojennych. Tak jak słusznie zauważyła Czytelniczka poniżej, „srebrny ekran” w kontekście przedwojennym odnosi się do kina – a gwiazdy kina (choćby Pola Negri czy Jadwiga Smosarska) były dla ówczesnych kobiet prawdziwymi ikonami mody.
      Samo określenie „srebrny ekran” wzięło się zresztą od tego, że oryginalnie ekrany kinowe miały taki właśnie kolor – bo lepiej odbijał on światło i dawał bardziej wyraźny obraz. Telewizja funkcjonowała początkowo raczej jako „szklany ekran”, ale z czasem te pojęcia się rozmyły.
      Pozdrawiam

  2. Anonim Odpowiedz

    od dżołena chciałam zauważyć, że przed wojną wogóle nie było tv, a srebrny ekran w tym kontekście jest ekranem kinowym…ja bym poczytała zanim złośliwie skomentowałabym

  3. Leszek Odpowiedz

    Nie zgadzam się z Autorką. Osoby przez nią opisywane,to „socjalistyczne celebrytki”One w niczym nie wpłynęły na modę. Jedyną i prawdziwą rewolucję mody przeprowadziła Barbara Hoff.Nawet p.Grabowska była tylko krawcową ministrowych,sekretarzowych żon badylarzy i cinkciarzy,słowem szemranego półświatka.Pani Hoff miała piętro w CDTdokąd waliła „cała Polska”,dosłownie.
    Pozdrawiam.

    • Członek redakcji | Autor publikacji |Maria Procner Odpowiedz

      Dzień dobry,
      oczywiście ma Pan prawo do własnej opinii, jednak wydaje mi się, że zachodzi po prostu rozbieżność rozumienia słowa „ikona” w kontekście mody. Ikony mody to osoby, których kreacje naśladują „zwyczajni” ludzie – i pod tym względem zwykle pada na celebrytki – bo to one są na świeczniku i najlepiej je widać. A pani Barbara Hoff zasłużyła sobie raczej na miano dyktatorki mody, ponieważ była jej twórcą, a nie tylko sławną odtwórczynią.
      Pozdrawiam serdecznie!

  4. LadyM. Odpowiedz

    Urodziłam się w 1952 roku, więc koniec lat 60 i poczatek 70 tych, to poczatki mojej dorosłości. Czyli większego jakby zainteresowania modą. I dwa jakby sprostowania:
    Po pierwsze tamten okres to wcale nie były czasy szarzyzny i beznadziei. W sklepach były powszechnie dostępne piękne materiały, także te szlachetne – śliczne i b. dobre gatunkowo wełny, jedwabie, szyfony, także zwykłe perkaliki i tzw. „zerówki” (Na maturę krawcowa uszyła mi bluzkę z kremowego jedwabiu w strukturalny wzór, z pięknymi perłowymi guziczkami-kulkami.Za pierwsze zarobione po maturze pieniądze kupiłam sobie piękny wełniany diagonal na płaszcz, cienka wełenkę na spódnice i szyfon na bluzke. Pracowałam kilka dni w PGRze -zatem zarobić wiele nie mogłam, czyli i zakupy nie wymagały kokosów. Dzisiaj taki jedwab byłby może gdzies do zdobycia, ale na pewno nie byłoby mnie na niego stać) Była tez gotowa odziez w sklepach, wcale nie taka beznadziejna. takie firmy jak np Dana, czy Telimena szyły piekne rzeczy. Telimena raczej te droższe i bardziej ekskluzywne, natomiast Dana była dostępna na przeciętna kieszeń. Miałam fajny dżinsowy płaszczyk i letnia sukienke z Dany. Spodnie dżinsowe z Odry tez nie były najgorsze. Powszechne było szycie włąsnoręczne lub u krawcowej. Burda z wykrojami, Pramo, czy Noue Mode były dostępne.
    Po drugie ani Maryla Rodowicz ani Pola Raksa nie były żadnymi ikonami mody. Nikt nie ubierał sie tak czy siak chcąc się do nich upodobnić. Jeżeli już naśladowało się jakiś aktorów czy piosenkarzy to raczej tych zagranicznych (zresztą Marylka w owym czasie ubierała się w stylu hippie i wcale nie byłą jakaś oryginalna, podobnie nosiła się Joan Baez czy Janis Joplin). A fryzury w stylu Poli raksy to juz zupełnie nie kojarzę – nie widziałam takiej u żadnej dziewczyny, nawet u tych które wystepowały na scenie w zespole estradowym,c zy kabarecie.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.