Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Wystarczał uścisk dłoni, by zabić. Ta choroba uśmiercała więcej ludzi, niż najbardziej krwawe wojny

Przyczynę rozprzestrzeniania się tyfusu zidentyfikował dopiero Charles Nicolle w XX w.

fot.domena publiczna Przyczynę rozprzestrzeniania się tyfusu zidentyfikował dopiero Charles Nicolle w XX w.

By się zarazić, wystarczył łyk wody ze strumienia. Nic dziwnego, że ta choroba rozprzestrzeniała się z niesamowitą prędkością. Dziesiątkowała biedotę, ale zabijała też koronowane głowy. Kto padł jej ofiarą i czy nadal powinniśmy się jej bać?

Czy w XXI wieku ktokolwiek słyszał o gorączce tyfusowej? Być może niektórzy przypomną sobie mgliście jakieś wzmianki z literatury pięknej lub podręczników do historii. Dur brzuszny, bo tak dziś się ją nazywa, został wyróżniony jako odrębna jednostka dopiero w połowie XIX wieku. Znany był jednak ludzkości od dawna. Należy do tak zwanych „chorób brudnych rąk”, przenoszonych najczęściej drogą pokarmową po tym, jak przez brak odpowiedniej higieny czynnik zakaźny dostaje się do pożywienia.

Tyfus trapił ludzkość przez całe wieki. Zbierał liczne żniwo w trakcie wojen, jako „gorączka obozowa”, na statkach  („gorączka okrętowa”) czy w więzieniach („gorączka więzienna”). Zarażeni uskarżali się na silny ból brzucha, wysoką gorączkę, biegunkę i majaczenie. Zwłaszcza ten ostatni objaw odróżniał tę przypadłość od innych chorób zakaźnych. Józef Orkisz, lekarz i chirurg działający w Warszawie i Lwowie, pisał w wydanej w 1875 roku pracy poświęconej durowi:

Nazwisko swoje otrzymała, jak się zdaje, od symptomatu każdemu w oczy podpadającego, a mianowicie od jakiegoś odurzenia czyli otępienia umysłu chorego. W kraju naszym znaną była dawnych czasów pod nazwą łożnicy, zapewne dla tego, że chory gorączką tą złożony kilka tygodni leżeć był przymuszonym.

Tyfus nazywany był „gorączką obozową” czy „gorączką więzienną”. Na zdjęciu żołnierze Amerykańscy w trakcie użytkowania sprzętu do likwidacji populacji wszy przenoszących tyfus.

fot.domena publiczna Tyfus nazywany był „gorączką obozową” czy „gorączką więzienną”. Na zdjęciu żołnierze Amerykańscy w trakcie użytkowania sprzętu do likwidacji populacji wszy przenoszących tyfus.

„Jeden chory człowiek zaraża setki zdrowych…”

W czasie, kiedy powstawał ten tekst, znano już winowajcę choroby. W 1874 roku pałeczkę duru brzusznego Salmonella typhi odkrył w śledzionie zmarłego pacjenta inny polski lekarz, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego Tadeusz Browicz. Niestety, mimo rozpoznania wroga liczba zachorowań pozostawała wysoka jeszcze przez wiele dekad. Bo i zarazić się było wyjątkowo łatwo. Wystarczyło napić się brudnej wody, zjeść nieumyte owoce lub warzywa albo wejść w kontakt z chorym.

Czy wiesz, że ...

...polski podróżnik Stefan Szolc-Rogoziński omal nie pokrzyżował imperialnych planów kanclerza Bismarcka? W trakcie swojej wyprawy do Afryki wyprzedził  on Niemców i w porozumieniu z lokalnymi wodzami, przekazał górzyste tereny Kamerunu pod angielskie władanie. Ostatecznie jednak w wyniku międzynarodowej konferencji przypadły one II Rzeszy.

...gdy w 1556 roku do Siedmiogrodu wróciła Izabela Jagiellonka, najstarsza córka Zygmunta Starego i Bony Sforzy oraz matka tamtejszego księcia, z okazji jej przyjazdu Izabeli 23-letni Stefan Batory wygłosił w nienagannej łacinie mowę powitalną? Nie mógł jeszcze wiedzieć, że dwie dekady później ożeni się z jej młodsza siostrą, Anną Jagiellonką, i zasiądzie na polskim tronie!

...walka o odkrycie bieguna południowego była prawdziwym morderczym wyścigiem dwóch podróżników? Wygrał Amundsen, który postawił na psy oraz wytrawnych narciarzy, podczas gdy jego rywal Scott zabrał na pokład... mandżurskie kucyki.

Komentarze (12)

  1. Nasz publicysta | Anna Chłądzyńska Odpowiedz

    Choroby wywołujące dawniej epidemie, w tym tyfus były oczywiście nieprzyjemną i niebezpieczną sprawą. Mógł być jednak również sposobem walki. Strach wojsk hitlerowskich przed zarażeniem tyfusem plamistym uratował wielu Polaków w okolicach Stalowej Woli. Epidemia była sztuczna, pozwoliła jednak oszukać okupanta.

  2. Jarek Odpowiedz

    „Otoczyli ją ciasno, żeby się przyglądać, więc zabrała się bardzo wolno do mycia, wcierając kostkę mydła w wierzch dłoni, a potem w ich wnętrze i między palcami, w ogóle się nie śpiesząc (inaczej niż wtedy, gdy musiała martwić się o postawienie obiadu na stole o wyznaczonej godzinie). Wytarła dłonie w wiszącą obok umywalki ściereczkę do rąk, czemu też bacznie się przyglądali.”

    To ona nie używała do mycia WODY???

    • Nasz publicysta | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Szanowny Jarku, co za spostrzegawczość :) Przytoczony przez Pana fragment to cytat z książki. Można się jednak domyśleć, że skoro występuje tu umywalka, to z jakiegoś powodu. Pozdrawiamy :)

  3. Grot Odpowiedz

    Zdjęcie „Żołnierze Amerykańscy w trakcie użytkowania sprzętu do kontrolowania populacji wszy przenoszących tyfus.”. Tzn w jakim sensie do kontrolowania? Znalazłem to samo zdjęcie w internecie z opisem że jest to sprzęt do ręcznego natryskiwania DDT (tak, tego zakazanego). To teraz już wiemy coś więcej ;)

    • Jarek Odpowiedz

      To jest niepoprawne tłumaczenie angielskiego czasownika „control”.

      W tym kontekście należało przetłumaczyć jako „do likwidacji populacji wszy”.

      • Nasz publicysta | Anna Dziadzio Odpowiedz

        Panie Grocie i Panie Jarku, oczywiście. Podpis ilustracji powinien brzmieć „likwidacji” a nie „kontroli”. Nastąpiła tu prosta kalka z angielskiego. Błąd już został naprawiony. Dziękujemy za zwrócenie uwagi. Pozdrawiamy :)

  4. Grot Odpowiedz

    I jeszcze taka moja sugestia. Jeśli autor napisał o „…przejmującej fotografii poznał ją cały świat…” to fajnie by było taką fotografię zamieścić. Bo wtedy czegoś w tym artykule brakuje… Chociaż wiem że obecnie prawa autorskie itp. to może warto byłoby to jakoś zaznaczyć dlaczego się nie udało jej zamieścić.

  5. Grot Odpowiedz

    No i jeszcze to: „Szczepienia ochronne, produkowane przez Państwowy Zakład Higieny, „. Stylistycznie to chyba bardzie szczepionki a nie szczepienia :)

    • Nasz publicysta | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Szanowny Grocie, rzeczywiście nastąpiło tu małe pomieszanie – „wprowadzone” zostały „szczepienia ochronne”, ale „produkuje” się „szczepionki”. Fragment został więc stylistycznie poprawiony, aby nie wprowadzać zamieszania :) Dziękujemy za uwagę i pozdrawiamy.

  6. Grot Odpowiedz

    „W samej Łodzi do 1928 roku zaszczepiono ponad 72 tysięcy mieszkańców.”. Wg Wikipedii Łódź w 1931 r. miała 605 tys mieszkańców więc z jednej strony dobrze że szczepiono ale z drugiej to wciąż niewielki odsetek ludności.

  7. Dariusz Janicki Odpowiedz

    Wszy tępiono DDT ze względu na inną chorobę-dur plamisty. Wywoływaną przez Rickettsia prowazekii.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.