Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Jak naprawdę wygląda współczesna wojna? Wystarczy dżojstik by zabić człowieka

RQ-1 Predator w Iraku (fot. U.S. Air Force, Staff Sgt. Suzanne M. Jenkins, lic. domena publiczna)

fot.U.S. Air Force, Staff Sgt. Suzanne M. Jenkins, lic. domena publiczna RQ-1 Predator w Iraku (fot. U.S. Air Force, Staff Sgt. Suzanne M. Jenkins, lic. domena publiczna)

Aby zabić nie musisz być nawet w pobliżu. Co więcej, nie musisz przebywać nawet na tym samym kontynencie. Wystarczy dżojstik i żelazna psychika, by zabić z pomocą drona i by prowadzić żołnierzy, samemu nie będąc na polu walki. Tak wygląda nowoczesna wojna.

Kariera drona wykraczająca poza bycie latającą zabawką rozwija się błyskawicznie. Dla przykładu, członkowie Hezbollahu już w 2004 roku wysyłali małe latające maszyny na terytorium Izraela w celu obserwacji i zbierania danych. Wystarczyły dwa lata, by ugrupowanie znalazło nowe zastosowanie dla dronów.

W 2006 roku zaczęły one przenosić ładunki wybuchowe i atakować izraelskie cele. Przy tym okazywały się znacznie skuteczniejsze (i tańsze!) niż wykorzystywany dotąd przez Hezbollah ostrzał rakietowy. Jak wspomina Marcus Schulzke w książce The Morality of Drone Warfare and the Politics of Regulation, także kartele narkotykowe wykorzystują drony w swym procederze – urządzenia przenoszą paczki z narkotykami przez granicę, jednak na chwilę obecną nie ma danych mówiących o uzbrajaniu tych akurat maszyn.

Największą karierę drony robią jednak w wojsku, przede wszystkim w siłach zbrojnych USA. W armii niemal każdego państwa życie żołnierzy jest na wagę złota. Dlatego dowódcy za wszelką cenę starają się unikać wystawiania ich na niepotrzebne ryzyko, jednocześnie nie rezygnując z atakowania wroga. Drony pozwalają, przynajmniej częściowo, usunąć żołnierzy z pola walki i prowadzić precyzyjne ataki, zwiększając skuteczność bojową sił zbrojnych.

Centrum, w którym piloci dronów zdalnie sterują maszynami (fot. Staff Sgt. Vernon Young, lic. domena publiczna)

fot.Staff Sgt. Vernon Young, lic. domena publiczna Centrum, w którym piloci dronów zdalnie sterują maszynami (fot. Staff Sgt. Vernon Young, lic. domena publiczna)

O roli tych maszyn i skali ich użycia w czasie operacji w Iraku i Afganistanie wspomina między innymi pułkownik Ryszard Bartnik w pracy naukowej „Siły powietrzne w walce z rebeliantami – wybrane problemy”. Według jego słów „bezzałogowe statki powietrzne” (BSP), czyli właśnie drony, są podstawowym narzędziem rozpoznania i w pewnych strefach stale utrzymywane są w powietrzu. Według przedstawionych przez niego danych od czerwca 2007 do lutego 2009 Predatory (bojowe maszyny bezzałogowe znajdujące się na wyposażeniu armii amerykańskiej) były w powietrzu 250 000 godzin.

Upajający widok martwych terrorystów?

Przykład takiego uderzenia widział w trakcie swojego szkolenia Brett Velicovich autor książki „Drone warior”, który służył w siłach specjalnych USA:

Czy wiesz, że ...

...w strukturach amerykańskiej armii jest jednostka, do której nie można się zgłosić. To jej przedstawiciele wyszukują najlepszych z najlepszych we wszystkich siłach zbrojnych, po to by stali się częścią supertajnego oddziału, którego najważniejszym zadaniem jest bezwzględne zwalczanie terrorystów.

...jedna z najsłynniejszych egzekucji mafijnych w historii Polski została wykonana w warszawskiej restauracji Gama? Odpowiadał za nią zbuntowany członek grupy wołomińskiej – Karol S. Jego ofiarami byli między innymi dwaj jego byli przełożeni – Ludwik Adamski „Lutek” oraz Marian Klepacki „Maniek”.

Komentarze (3)

  1. Krios Odpowiedz

    „Iraqi Freedom”. To tak jakby w IIWŚ Niemcy na bombach zrzucanych na Warszawę napisali „Love Poland”…

  2. TajgerBonzo66 Odpowiedz

    Też prawda że zabrzmiało to groteskowo. Ja jednak chciałem tutaj zacytować gen. Pattona który nie był zwolennikiem tego żeby wojna była aż tak unowocześniona bo wtedy nie będzie bohaterów i pewnego ,,piękna” wojny, będą tylko zabici i żywi. Generał na pewno był postacią barwną i kontrowersyjną ale w tej sprawie miał rację. Wojna to już sprawa specjalistów od techniki i dlatego bardzo dobrze że nie ma już niepotrzebnego poboru do wojska. Osobiście uważam że lepiej kupić sprzętu niż płacić pensje aż tak dużej liczbie żołnierzy WP którzy potem przez pół życia będą otrzymywać emerytury z kieszeni podatnika.

  3. Charlie Odpowiedz

    sprzęt sprzętem ale z partyzantką w Afganistanie nikt sobie rady nigdy nie dał. Jedyne sukcesy swego czasu to mieli Francuzi w tłumieniu rewolty w Algierii ale trzeba przyznać, że byli gorsi w działaniu niż SS.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.