Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Kto był sprawcą zbrodni w Jedwabnem?

Fragment pomnika upamiętniającego pomordowanych Żydów z Jedwabnego. Czy w tej sprawie wciąż można mieć jakiekolwiek wątpliwości?

fot.Fotonews/CC BY 3.0 Fragment pomnika upamiętniającego pomordowanych Żydów z Jedwabnego. Czy w tej sprawie wciąż można mieć jakiekolwiek wątpliwości?

Po latach od odkrycia zbrodni w Jedwabnem, wciąż podnoszone są wątpliwości, co do jej sprawców. Pojawiają się wezwania, aby IPN wznowił śledztwo. Ale czy w tej sprawie jest jeszcze coś do odkrycia? Czy rzeczywiście wciąż nie wiemy kto dokonał masowego mordu na Żydach 10 lipca 1941 roku?

Na przestrzeni ostatniego roku na nowo rozgorzał spór o mord Żydów w Jedwabnem. W lipcu 2016 roku, w 75. rocznicę popełnionej w 1941 roku zbrodni, występująca w programie telewizyjnym Moniki Olejnik minister edukacji narodowej, Anna Zalewska, wiła się jak piskorz, by nie powiedzieć, że sprawcami mordu byli Polacy. Sugerowała, że „dramatyczna sytuacja, która miała miejsce w Jedwabnem, jest kontrowersyjna” i właściwie nie wiadomo, jaka jest prawda. W tym samym czasie kandydujący na prezesa Instytutu Pamięci Narodowej doktor Jarosław Szarek powiedział przesłuchującej go komisji sejmowej, że „wykonawcami tej zbrodni byli Niemcy, którzy wykorzystali w machinie własnego terroru pod przymusem grupkę Polaków”.

Stwierdzenia te stały w sprzeczności z wynikami śledztwa IPN z lat 2000-2003, zgodnie z którymi bezpośrednimi sprawcami mordu Żydów 10 lipca 1941 roku było co najmniej kilkudziesięciu mieszkańców Jedwabnego i okolicznych wsi, a obecni tego dnia w miasteczku gestapowcy i żandarmi niemieccy odegrali rolę inspiratorów i podżegaczy, ale nie brali czynnego udziału w zbrodni. Nic też dziwnego, że wypowiedzi minister Zalewskiej i prezesa Szarka zostały odebrane jako próba relatywizacji dotychczasowych ustaleń IPN i zachęciły tych, którzy od dawna nie chcieli się z nimi pogodzić (trzeba jednak odnotować, że w sierpniu 2016 roku w wywiadzie udzielonym „Rzeczypospolitej” Jarosław Szarek uznał ustalenia śledztwa IPN za nadal wiążące).

Archiwum w dawnej siedzibie IPN przy ul. Towarowej w Warszawie. To właśnie pion archiwalny odpowiedzialny jest za ewidencjonowanie, gromadzenie, przechowywanie a także opracowywanie i zabezpieczanie wszelkich dokumentów organów bezpieczeństwa państwa.

Archiwum w dawnej siedzibie IPN przy ul. Towarowej w Warszawie. To właśnie pion archiwalny odpowiedzialny jest za ewidencjonowanie, gromadzenie, przechowywanie a także opracowywanie i zabezpieczanie wszelkich dokumentów organów bezpieczeństwa państwa.

W rezultacie podniosły się głosy żądające wznowienia zakończonego śledztwa, a przede wszystkim dokończenia przerwanej w 2001 roku ekshumacji grobu masowego ofiar. Z inicjatywy lubelskiej historyczki doktor Ewy Kurek w kwietniu 2017 roku do Prokuratora Generalnego trafił wniosek w tej sprawie podpisany przez ponad jedenaście tysięcy osób. Pojawiły się też informacje o nowych naocznych świadkach wydarzeń w Jedwabnem. W końcu sierpnia 2017 roku prokurator białostockiego oddziału IPN przesłuchał zamieszkałą w Orzyszu 90-letnią Aleksandrę K. Nie podała ona jednak żadnych nowych, nieznanych dotychczas informacji o okolicznościach zbrodni w Jedwabnem i jej sprawcach, toteż – jak wynika z komunikatu pionu śledczego IPN z 5 września 2017 roku – nie znaleziono podstaw do podjęcia na nowo i kontynuowania prawomocnie umorzonego śledztwa.

Co się stało w Jedwabnem?

O zbrodni w Jedwabnem opinia publiczna dowiedziała się w 2000 roku z książki Jana Tomasza Grossa Sąsiedzi. Historia zagłady żydowskiego miasteczka. To niewielkie, ale napisane z polemicznym temperamentem studium wywołało szok, ponieważ podważało utrwalony autoportret Polaków jako wyłącznie ofiar wojny. Gross opisał jak 10 lipca 1941 roku Polacy z Jedwabnego, z inspiracji i za przyzwoleniem Niemców, wymordowali przez spalenie w stodole swoich żydowskich współmieszkańców. Całopalenie poprzedzał spektakl znęcania się nad zgromadzonymi na rynku miasteczka żydowskimi rodzinami, towarzyszyły temu również indywidualne zabójstwa i plądrowanie żydowskich domów.

Czy wiesz, że ...

...oficjalnie Irena Sendler za bramę getta wchodziła tylko po to, by przeprowadzać dezynfekcje? Zajmowała się jednak, czymś całkiem innym: przemycaniem jedzenia, lekarstw, pieniędzy, odzieży... a później także dzieci poza dzielnicę żydowską.

...jeden z rosyjskich naukowców postanowił skrzyżować człowieka z szympansem? Chociaż próba krzyżówki się nie powiodła, Iwanow wpadł na inny pomysł - do zapładniania kobiet chciał wykorzystywać spermę pobraną od ssaków naczelnych.

...feldmarszałek Fedor von Bock zaproponował utworzenie antysowieckiej armii rosyjskiej walczącej u boku Wehrmachtu? Jego memorandum spotkało się jednak ze zdecydowaną odmową szefa Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu, a Wilhelm Keitel nie miał odwagi przedstawić tego pomysłu Hitlerowi.

Komentarze (29)

  1. Julek Odpowiedz

    Bzdura panie redaktorze. Zaleziono łuski z karabińów i pociski z pistoletów. Jeżeli tam mordowali Polacy, to w takim razie partyzanci z AK lub Al,a za ich plecami stali żołnierze wermachtu i robili grilla.
    Zastanów się człowieku co piszesz.
    Jak masz powielać bzdury ,to lepiej zapoznaj się dokładnie z wynikami pierwszej i ostatniej utajnionej ekschumacji.Ręce opadają jak czyta się takie bzdury.

    • Yaro Odpowiedz

      Właśnie. My Polacy to chodząca tolerancja i emanacje chrześcijaństwa. Żydów kochamy od zawsze do teraz. Uchodźców tez. Bo jesteśmy chrześcijanami. I Franciszka lubimy posłuchać (trochę bez zrozumienia). A Julek to najmądrzejszy u nas jest. Wyrocznia kurna.

        • Yaro

          Zgadzam się. To jest tragiczne ze tak jest,nie zabawne. I nie ustawiaj mnie tu kolego czy mi wolno coś napisać czy nie. Pozdrawiam.

      • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

        Drodzy Panowie – spokój i merytoryczna dyskusja. To dużo cenniejsze niż puste obelgi.

      • Czytacz Odpowiedz

        Sam pokazujesz swój brak tolerancji dla poglądów innych niż twoje. Merytorycznie odnosząc się do artykułu. Fakt pierwszy nie przeprowadzono ekshumacji na wniosek strony żydowskiej. Fakt drugi w związku z tym nie zakończono postępowania dowodowego. Wydawanie pochopnych osądów jest oznaką „polskiego charakteru”. Co do miłości do starszych braci w wierze. Mogli mieszkać na całym świecie, mieszkali w Polsce. Prześladowani są wszędzie, przynajmniej według nich. Poziom antypolonizmu w współczesnym Izraelu jest niepokojąco wysoki. Brak wiedzy u młodych Izraelitów na temat Polski i Polaków (obejrzyj film „Zniesławienie” autor jest Żydem). Wypowiedzi ich polityków świadczą o ich „chodzącej tolerancji’ i wręcz starotestamentowemu umiłowaniu bliźnich (patrz Palestyńczycy). Tolerancja wyznawców islamu też jest przysłowiowa, a równouprawnienie kobiet wśród nich jest wręcz legendarne. Zastanów się w przyszłości krytykując (własny chyba) naród.

    • Gg Odpowiedz

      Brawo w samo sedno. Polacy mieli broń i benzynę pod okupacją niemiecką jasne. I w ogóle tak zioneliśmy do nich nienawiścią że sprowadziło się ich do Polski najwięcej w Europie. Bo taki mieliśmy terror.

      • Bartosz W. Odpowiedz

        To nie słyszałeś co po niektórych żydowskich mędrców co to twierdzą, że przez te wszystkie stulecia nic innego nie robiliśmy tylko ich prześladowaliśmy w brutalny sposób. Jaką trzeba być szują by rozgłaszać tak ordynarne, pozbawione elementarnej logiki kłamstwa? Nie wiem, ale za to wiem, że u Żydów panuje coś takiego jak „etyka sytuacyjna”, czyli krótko mówiąc dopasowanie kanonów moralności pod konkretną chwilę. Jeśli opłaca się mówić prawdę to ok., ale jeśli opłaca się łgać i np. pomawiać niewinnych ludzi o coś czego nie zrobili, to jak najbardziej należy tak właśnie uczynić. Jaki jest z tego wniosek? Bardzo prosty, banalny wręcz. Trzeba dobrze znać przeciwnika (zwłaszcza jego mentalność), w tym przypadku Żyda, żeby go skutecznie pokonać.

  2. lider Odpowiedz

    Najpierw relacje złożone w armii gen. Andersa i zarchiwizowane w Instytucie Hoovera, a obecnie dostępne także w Archiwum Wschodnim w Warszawie.
    Rel. nr 8356, sporządzona przez stelmacha Józefa Rybickiego z miasta Jedwabne:
    „Armję czerwoną przyjmowali żydzi którzy pobudowali bramy. Zmienili władzę starą a zaprowadzili nową z spośród ludności miejscowej (żydzi i komuniści). Aresztowano policję, nauczycielstwo (…)”.
    Rel. nr 10708, sporządzona przez pracownika samorządowego w Jedwabnem, Tadeusza Kiełczewskiego:
    Zaraz po wkroczeniu Armji Sowieckiej samożutnie powstał komitet miejski, składający się z komunistów polskich (przewodniczący polak Krytowczyk Czesław, członkowie byli zaś żydzi). Milicja składała się też z żydów komunistów. Represji z początku nie stosowano, ponieważ nie znali ludności, dopiero po zrobieniu doniesienia przez miejscowych komunistów zaczęły się aresztowania. Rewizje robili miejscowi milicjanci u takich osób, u których uważali że znajduje się broń. Główne aresztowania przez władze sowieckie zaczęły się dopiero po pierwszych wyborach.
    Rel. nr 8455, spisana przez ślusarza-mechanika z Jedwabnego, Mariana Łojewskiego:
    Po wkroczeniu armji czerwonej do naszej miejscowości zarządzono na wstępie oddanie wszelkiej broni znajdującej się w posiadaniu miejscowej ludności. Grożono za zatrzymanie takowej śmiercią. Następnie dokonywano rewizji w różnych domach a to z powodu oskarżeń żydów handlujących, którzy oskarżyli, że w czasie ich nieobecności Polacy pokradli im różne towary. Dokonano licznych aresztowań ludzi, do których miejscowi żydzi mieli pretensje za ściganie ich przez Państwo Polskie i ich prześladowanie.
    Rel. nr 2675, złożona przez brakarza drzewnego z Jedwabnego, Aleksandra Kotowskiego:
    W czasie wkraczania armji czerwonej byłem nieobecny, do władzy dopuszczono żydów oraz Polaków komunistów, którzy siedzieli za komunizm w więzieniach, oni naprowadzali NKWD do mieszkań, domów i wydawali polskich obywateli patryjotów.
    Na koniec relacja Łucji Chojnowskiej z domu Chołowińskiej z 9.05.1991 roku. Pani Chołowińska, siostra Jadwigi, za mężem Laudańskiej, wiosną 1940 roku znalazła się w bazie partyzanckiej na Uroczysku Kobielne, położonej wśród bagien nadbiebrzańskich i podczas bitwy stoczonej między polskimi partyzantami a wojskiem sowieckim 23.06.1940 roku została wzięta do niewoli. Nasza rozmowa, odbyta w Jedwabnem, dotyczyła właśnie tej bitwy, a nie stosunków w miasteczku, w którym obie panie uprzednio mieszkały. Pomimo to, w trakcie rozmowy Łucja Chołowińska-Chojnowska powiedziała: „W Jedwabnem, zamieszkanym w większości przez Żydów, były tylko trzy domy, które nie wywiesiły czerwonej flagi, gdy weszli tutaj Rosjanie. Między innymi nasz dom. Przed pierwszą wywózką przybiegła do nas Żydówka – sąsiadka (żyliśmy zawsze bardzo dobrze z Żydami) i ostrzegła, że jesteśmy na liście do wywiezienia. Wtedy ja z siostrą Jadwigą i jej dzieckiem (4-letnią dziewczynką) uciekłyśmy do Orlikowa, zabierając z sobą tylko trochę ubrania”. Zauważmy: sąsiadka – Żydówka wie, kto jest na liście do wywózki, a wszak była to najściślej strzeżona tajemnica. Tyle o początkach.

  3. lider Odpowiedz

    Rozpoczęły się aresztowania
    A teraz dalsze pytania. Z kogo składała się milicja w Jedwabnem i jaki był jej stosunek do tych mieszkańców miasteczka, którzy uznani zostali za zbyt związanych z państwem polskim, niechętnych nowemu systemowi, wrogów? Czy i w jaki sposób objawiał się – również w Jedwabnem – terror i czy był realizowany jedynie siłami obywateli sowieckich, „wostoczników”, czy także wspomagali go „dawni” obywatele polscy, stali mieszkańcy Jedwabnego i gminy jedwabieńskiej? Poszukajmy odpowiedzi w tych samych „dokumentach osobistych” (jak mówią historycy), powstałych jeszcze w okresie wojny i później.
    Rel. nr 1559, złożona przez Kazimierza Sokołowskiego, robotnika z Jedwabnego:
    „Utworzyły władze sowieckie milicję, przeważnie z Żydów komunistów, rozpoczęły się aresztowania gospodarzy i robotników, na których milicja naskarżyła. Na ludność nałożyli wysokie podatki, na kościoły nałożyli podatki i aresztowali księdza. Rozpoczęły się masowe rewizje u ludzi nieprzychylnych, wrogów ludu. (…) Miejscowa ludność przeważnie w większości odmówiła się od głosowania (22.10.1939 roku – T.S.). Przez cały dzień milicja przemocą sprowadzała pod karabinami do lokalu wyborczego. Chorych przemocą przywożono do głosowania. Niedługo po wyborach urządzili nocą obławę i aresztowali całe rodziny i wywieźli do ZSRR.
    Rel. nr 1394, spisana przez robotnika z Jedwabnego Stanisława Grubę:
    Przeprowadzano rewizje w celu wykrycia broni, książek antykomunistycznych i.t.d. Natychmiast podejrzanych aresztowano tak jak i rodziny księży i osadzono w więzieniu dla przeprowadzenia śledztwa.
    Rel. nr 2589, sporządzona przez rolnika z gminy Jedwabne, Józefa Karwowskiego:
    W październiku 1939 r. NKWD zarządziło zebrania i mityngi przedwyborcze. Na te zebrania NKWD i milicja przymusowo ludzi wyganiała. Kto się tylko sprzeciwiał, natychmiast został aresztowany i od tego czasu zginął bezpowrotnie.
    Rel. nr 2545, złożona przez rolnika z gminy Jedwabne, Józefa Makowskiego:
    Aresztowali, wiązali ręce, wrzucali do piwnic i chlewów, głodzili, nie dawali wody do picia, bestjalsko bili i w ten sposób zmuszali do przyznania się do winy należenia do organizacji polskich. Ja sam byłem zbity do utraty przytomności podczas badania przez NKWD w Jedwabnem, Łomży i Mińsku.
    Rel. nr 8356, spisana przez (znanego już nam) Józefa Rybickiego z Jedwabnego:
    Rewizje odbywały się u zamożniejszych gospodarczy, zabierali meble, ubranie i rzeczy wartościowe, a po kilku dniach w nocy ich aresztowali. Na zebrania zabierali siłą – opornych uznawali za tzw. wreditiela, aresztowali. Sołtys robił spisy chodząc po mieszkaniach i spisując wiele osób i rocznik. Komisja składała się z wojskowych i żydów i tamtejszych komunistów. Kandydatów do zgromadzenia narzucali zgóry, byli to żydzi, przybyli z ZSRR i tamtejsi komuniści.
    Pozakładali czerwone opaski
    Przejdźmy teraz do powojennych relacji składanych mi niejako „w tle”, przy okazji, podczas korespondencji o walce na Uroczysku Kobielne.
    Jerzy Tarnacki, partyzant z Kobielnego, w liście z 24.10.1991 roku pisał:
    Po mnie i mojego brata rodzonego Antka przybył patrol złożony z Polaka ob. Kurpiewski i Żyd o nazwisku Czapnik. Podczas aresztowania udało się nam zbiec z własnego podwórka. Ja zacząłem się ukrywać we wsi Kajtanowo (Kajetanowo – T.S.) u kolegi Mierzejewskiego Wacława. Od niego dowiedziałem się, że istnieje oddział partyzantki Polskiej za rzeką Biebrzą. Ukrywałem się od stycznia do połowy kwietnia 1940 roku.
    Stefan Boczkowski z Jedwabnego w liście z 14.01.1995 r. zauważa:

    Miejscowi Żydzi w Jedwabnem pozakładali na rękawy czerwone opaski i pomagali milicjantom w aresztowaniu ‚wrogów ludu’, ‚szpiegów’ itp..
    Dr med. Kazimierz Odyniec, syn sierż. Antoniego Odyńca, poległego w boju na Kobielnem 23.06. 1940 roku, w liście z 20.06.1991 r. napisał:
    Pod koniec kwietnia 1940 r. przyszedł do naszego mieszkania w mundurze milicjanta rosyjskiego miejscowy Żyd i kazał zameldować się Ojcu w NKWD. (…) Ojciec pożegnał się z nami, wysyłając uprzednio Matkę, by śledziła tego milicjanta i sprawdziła po kogo jeszcze poszedł, gdyż na liście było wypisane kilkanaście nazwisk. Jak się później okazało Ojciec nie poszedł na NKWD. Następnego dnia NKWD aresztowała Matkę, domagając się aby powiedziała, gdzie ukrył się Ojciec”. Dr Odyniec, w liście napisanym do mnie już po ogłoszeniu książki Jana Grossa, stwierdził: „Gross podkreśla okrucieństwo strony polskiej, nie mówiąc nic o zachowaniu się znacznej grupy Żydów, którzy poszli na jawną współpracę z Sowietami i to oni stali się tymi ludźmi, którzy wskazywali Sowietom tych Polaków, których należy aresztować czy deportować. Dam Panu przykład mojej rodziny (tu powtórzenie poprzedniego opisu – T.S.). Pamiętam także, że trupy polskich partyzantów po walkach na Kobielnem transportował sąsiad mego wujka Władka Łojewskiego Żyd Całko” (list z 25.10.2000 r.).
    Roman Sadowski, oficer AK, mąż Haliny, siostry Kazimierza Odyńca, wywiezionej 20.06.1941 roku w głąb ZSRR, tak napisał do mnie 10.11.2000 r.:
    W czasie okupacji sowieckiej Żydzi byli ‚władcami’ tych terenów. Całkowicie współpracowali z władzami sowieckimi. Według relacji kuzynów mojej żony, to Żydzi wspólnie z NKWD ustalali listy do internowania (wywiezienia).

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Szanowny Panie, dziękujemy za tak liczne i rozbudowane komentarze. Artykuł dotyczy jednak sprawy Jedwabnego, a nie Żydów współpracujących z NKWD. Nic nie usprawiedliwia bestialskiej zbrodni. Pozdrawiamy.

  4. A... Odpowiedz

    Pani redaktor, lider wskazuje jednak na możliwe podłoże mordu, pogromu, nazywajmy tą potworną niewątpliwie zbrodnię ludobójstwa jak chcemy; na wspierających sowietów, przyznajmy to wreszcie, głównie Żydów.
    Pogromy roku 41. dotyczyły wyłącznie terenów pod byłą sowiecką okupacją, tak i w Polsce i po za nią – to bezsporny fakt. Nie warto iść drogą innej pani redaktor z Polsatu rozczarowanej, że nie możemy tak jak Niemcy solidarnie z nimi bić się w piersi za, jako twórcy Holocaustu, wielkie tutaj rzekome „swoje” winy…
    „Przykro” mi, ale chyba jednak coś jest na rzeczy. Chodzi mi o tą instrukcję, że Niemcy tak mieli skrycie prowokować i „szczuć”, aby to wyglądało na „oddolny” polski przejaw skrajnego antysemityzmu, przy którym ten niemiecki to „pikuś”.
    Nie jest przy tym całkowicie niemożliwe, że jedyną winą „sąsiadów” było przejęcie „bez zmrużenia oka” żydowskich gospodarstw, a sprawcy mordu to jednak w przeważającej i to zdecydowanie części, zorganizowany, zainspirowany jednak przez Niemców, kryminalny lub quasi kryminalny, margines polski.
    Zresztą trudno wymagać od Polaków aby „kochali” sympatyzujących z sowietami „sąsiadów” i mieli te skrupuły w przejmowaniu ich mienia. No i oczywiście przedwojenny antysemityzm na tych ziemiach miał silne, solidne korzenie – nikt temu będący przy zdrowych zmysłach, nie zaprzeczy.
    No cóż, ocenianie zachowań ludzkich w tamtych czasach okupacji z pozycji dzisiejszej „ciepłej kanapy” redakcyjnej i „laboratorium” naukowca, zawsze budzi wątpliwości.

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Drogi A, jak najbardziej zrozumiałam, o co chodziło poprzedniemu komentatorowi. Rozumiem również, że szukamy przyczyn, ale szukanie ich, aby usprawiedliwić zbrodnię nie jest odpowiednim rozumowaniem. Nic nie powinno usprawiedliwiać zbrodni – tak polskich, jak i wszelkich innych. Ciężko pogodzić się z tym, że gdy piszemy o polskich – to wtedy pojawiają się głosy oburzenia. Gdy natomiast publikujemy teksty o zbrodniach innych krajów – pojawia się szereg wpisów, jak dobrze, że odbrązawiamy historię. I gdzie tu logika? Dziękuję za ostatnie zdanie – podpisuję się pod nim całkowicie. Pozdrawiam serdecznie.

  5. lider Odpowiedz

    Kto był sprawcą zbrodni przed Jedwabnem?

    „Mówię to ja, Paweł Kukiz, który wybaczył, mimo iż Żyd-komunista zamordował mu Dziadka, a Ojca wysłał na Syberię”. Kukiz odpowiada izraelskiemu politykowi.

    Żydowscy historycy są również impregnowani na fakty licznego uczestnictwa Żydów w eksterminacji elit narodowych i sił niepodległościowych, jakiej dokonywali po 1939 i 1940 roku Sowieci. Dotknęła ona nie tylko Polaków, ale także Litwinów, Łotyszy, Estończyków, Ukraińców i Białorusinów.
    Żydzi, którzy tworzyli milicje pomagające Sowietom aż do 1941 roku, brali przede wszystkim udział we wszystkich deportacjach. Wskazywali miejsca pobytu osób wyznaczonych do wywózki, konwojowali złapanych na ulicach, pilnowali w wagonach. Tropili też wszystkich, którzy nie podobali się władzy sowieckiej, a zwłaszcza urzędników i funkcjonariuszy państwowych RP. Podejrzewam, że ponad połowa policjantów z obozu w Ostaszkowie i z innych więzień (na przykład ze znanej tzw. listy ukraińskiej), zamordowanych wiosną 1940 roku, została przez nich wskazana i z ich winy ujęta. Dowiedzione jest, że konwojowali oni również marsz śmierci z Berezwecza w czerwcu 1941 roku, kiedy po ataku Niemiec Sowieci pędzili więźniów na Wschód.

  6. Krzysztof Wosik Odpowiedz

    Szanowna Redakcjo.
    Z jednej strony muszę przyznać rację prowadzącym śledztwo i autorowi publikacji.
    Fakty widoczne gołym okiem stoją za nimi .
    Zgadzam się też z twierdzeniem : nic nie może usprawiedliwić popelnionej zbrodni.
    Niestety nikt nie popatrzył na aspekt całej sprawy z perspektywy nie tylko ofiar , ale także drugiej strony , a przynajmniej nie mówi się o tym na tyle głośno żeby do wszystkich dotarło.
    Przerwanie ekshumacji też niestety nie wyszło na dobre stosunkom między Polakami i Żydami.
    Nie można dziwić się części społeczeństwa chcącego poznać całą prawdę.
    Dzisiaj w dobie ogólnoświatowej nagonki na Polskę takie nie wyjaśnione szczegóły jak przerwanie ekshumacji oddalają , a nie przybliżają oba narody.
    Daleki jestem także od udzielania Wam rad , ale nie możecie też odsyłać wszystkich stwierdzeniem , którzy piszą w swoich komentarzach o zbrodniach popełnionych przez drugą stronę , że dany artykuł był o czymś innym niż to co piszą komentatorzy.
    Nie chcę tutaj wdawać się licytację kto jest bardziej winny .
    Bezsprzecznie winę ponoszą Polacy , ale chcę poznać prawdę dlaczego tak się stało .
    Twierdzenie o czystej nienawiści , które pada tak często z ust ludzi po przeciwnej stronie sporu bardzo mnie boli , jako Polaka.
    Może to co piszę brzmi trochę patetycznie , ale tak to odbieram .
    Ogólne pojednanie może nastąpić dopiero wtedy , gdy obie strony zaczną przyznawać się do popełnionych czynów , jak narazie wymaga się tego od nas Polaków.
    Pozdrawiam serdecznie.

    • Bartosz W. Odpowiedz

      No patrząc na to w jaki sposób przeprowadzono całą akcję (spalenia żywcem) to stwierdzenie, że „bezsprzecznie winę ponoszą Polacy”, jest co najmniej nieuprawnione. Otóż Jedwabne to bodaj jedyny przypadek, kiedy Polacy mieli kogokolwiek palić żywcem w czasie wojny, wręcz unikatowy. O dziwno w takiej metodzie gustowali natomiast… Niemcy, którzy stosowali ją od początku (już podczas kampanii wrześniowej zdarzają się przypadki palenia naszych żołnierzy żywcem przez Niemców) aż do samego końca.

  7. Anonim Odpowiedz

    Około 1960r na kamieniu w Jedwabnem był napis
    o zamordowaniu przez Niemców 1600 Żydów.Podczas
    ekshumacji stwierdzono,że było zamordowanych przy
    użyciu broni palnej ok.200.Ekshumacji niby nie
    ukończono,co dla mnie oznacza,że więcej ofiar
    nie było.Mordów tam i innych miasteczkach na płn.
    Mazowszu dokonywało einsatzkommando z Ciechanowa.
    Jeżeli był udział okolicznej ludności to pod
    przymusem,w zagrożeniu śmiercią,jak było pokazane
    choćby na wyemitowanym wczoraj o 23ej filmie doku.
    Mam jeszcze ciekawostkę.Ok.30 lat temu jadę
    z kolegą kierowcą gdzieś z delivery,gadając o tym
    i owym pytam-Raul,a u was w Portoryko są jacyś Polacy?-Jest ich dużo, a jakie mają biznesy,banki itp.Zdumiałem się potężnie i dopiero w kraju
    pod koniec chyba lat 90 widzę w telewizji naszych
    rodaków z nauczycielem,który mówi-my Zydzi z Jedwabnego
    mamy w Portoryko biznesy,banki itd.

  8. Anonim Odpowiedz

    Dodam tylko,że nie ma żadnych dowodów na to spół czy sprawstwo
    Polaków.Polacy mordowali a Niemcy tylko się temu przyglądali.
    To nie mieli aparatów i nie robili zdjęć,filmowali,co tak chętnie
    czynili w innych miejscach.Może i mają takie dowody,ale na nich
    widać tylko ich „robotę” ,którą nie chcą się pochwalić.
    Zmasowany atak światowego imperium kłamstwa,aby sprawca
    zastępczy przyznał się do nieswojej winy.Te powojenne władze
    PRL przesycone Zydami,znały prawdę i na kamieniu ją napisały.

  9. Bartosz W. Odpowiedz

    Niestety, ale cały artykuł jest utrzymany w tonie tendencyjnym, żeby nie powiedzieć demagogicznym. Jest tak albowiem bez przeprowadzenia pełnej, starannej ekshumacji nie możemy mówić o żadnych poważnych ustaleniach. Z tego powodu poprzednie śledztwo IPN-u było jedną wielką farsą. A powoływanie się w czymkolwiek na polonofoba-łgarza-łajdaka-zero-oszołoma-pazernego-hipokrytę-ćwierćinteligenta, czyli Johna Thomasa Grossa, Amerykanina-socjologa jest kompromitujące i dyskwalifikujące. Bardzo mi przykro panie autorze, ale powołując się na owo indywiduum wystawił sobie pan bardzo złe świadectwo.

  10. Anonim Odpowiedz

    Ten oportunistyczny oszołom najpierw pisał o polokauście „Pamiętasz
    matko jak nas w 1940 na Sybir …”.Ale rychło zobaczył,że takie
    pisanie jest mało opłacalne.Co innego „Sąsiedzi” po sprokurowaniu
    tego ohydnego paszkwilu od razu stał się historykiem i to światowej
    sławy.Przed nim byli inni, niejaki Wilkomirski ,przeżywał okropieństwa
    Auschwitzu,pławiąc się zarazem w luksusach Szwajcarii.
    Czy niedługo i do niego będzie się modlić w ramach nowej
    religii holocaustu ignorancka gawiedź świata

    • Bartosz W. Odpowiedz

      O, i to jest bardzo ciekawy wątek w sprawie „pana” Grossa, który jak dla mnie jest stanowczo zbyt rzadko poruszany. Zresztą nie tylko jego, ale wszystkich szarlatanów i oszustów z Przedsiębiorstwa Holocaust. Niestety jest od groma szabes-gojów i innych pożytecznych idiotów, którzy stanowią poważną przeszkodę w prowadzeniu RZETELNEJ dyskusji.

  11. Jedwabinianka Odpowiedz

    Osobiscie nie wierze w udzial Polakow bo moja prababcia opowiadala o tym wydarzeniu zanim ujrzalo swiatlo dzienne, niestety nie zyje od 1994 roku a szkoda bo dopytalabym pare szczegolow.. Otoz prababcia zawsze opowiadala o wojnie i strasznej nocy podczas ktorej Niemcy zagnali do jednej stodoly Zydow a do drugiej Polakow. Najpierw podpalili Zydow i powiedzieli Polakom, ze oni beda nastepni. Moja prababcia byla przkonana, ze umrze, wszyscy plakali, modlili sie i zegnali cala noc. Nad ranem nie byko juz Niemcow, na poczatku pilnowali zeby nikt ze stodoly nie uciekl. Za to Zydzi spalili sie, wg. babci to bylo straszne doswiadczenie, wycie i krzyki palonych ludzi, dzieci, smrod palonych cial i duszacy dym. Wg. niej Niemcy byli przerazeni i byc moze dlatego zrezygnowali z podpalenia drugiej stodoly. Wierze mojej prababci bo opowiadala jeszcze inne prawdziwe historie z czasow wojny wiec dlaczego ta mialaby byc zmyslona? Dziwne, za nie znalazlam nigdzie watku o stodole obok i o Polakach w stodole. Prababcia znala troche niemiecki, udalo jeu sie uciec Niemcom przed smiercia, i mysle, ze byla w stanie rozpoznac Niemcow.

  12. Ryszard L. Odpowiedz

    Jestem z Kolna miejscowosci oddalonej od Jedwabne o rzut kamieniem. Moja nie zyjaca juz mama opowiadalo mi historie po wkroczeniu rosjan a pozniej niemcow. Wspolpraca z rosjanami polskich komunistow oraz zydow w przesladowaniu polskiej ludnosci opisana jest powyzej w wielu komentarzach. Brak jest tego co dzialo sie po ponownym wkroczeniu niemcow. Otoz zydzi po wkroczeniu rosjan wystawili na glownym rynku Kolna pomnik – popiersie Lenina. Niemcy zas kazali zydom pozniej umiescic powyzsze popiersie Lenina na furmance i w zalobnym orszaku oplakiwac go co tez uczynili. Wszystkich tych zydow ” pogonili” az do Jedwabnego. Czy zbrodnia nastapila w tym okresie, tego nie wiem.

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Panie Ryszardzie, dziękujemy za wpis. Podzielił się Pan z nami opowieścią, którą przekazała Panu mama – a historie doświadczone i znane z autopsji są najcenniejsze. Pozdrawiamy.

  13. podlaski partyzant Odpowiedz

    Szanowna Redakcjo, jedno pytanie – konieczna jest ekshumacja dla potwierdzenia prawdy? Czy paszkwil Grossa wystarczy za zrodlo?

  14. Stanisław Odpowiedz

    czy w Jedwabnem zamordowano Żydów czy zabito komunistycznych zbrodniarzy – zgodnie z doktryną żydowską zbrodniarze komunistyczni to nie żydzi a ich zbrodnie na Polakach nie obciążają żydów . Czy zamordowano, czy wymierzono sprawiedliwość za zbrodnie na Polakach, W czasie II wojny wielu zdrajców Polski zostało skazanych i wykonano na nich wyroki. Jest już późno ale trzeba podjąć próbę dojścia do prawdy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.