Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Jak ukryć się przed Niemcami? Poruszające historie Żydów walczących o przeżycie

Wola przetrwania wojennego koszmaru wyzwalała w przerażonych ludziach wielkie pokłady zaradności. Dzisiaj aż trudno nam uwierzyć, co potrafili zrobić, by przeżyć kolejny dzień. O ich harcie ducha nie należy zapominać.

Maks Rezler spędził osiem dni na złomowisku, przykryty karoserią samochodu. Krakowski dentysta uniknął śmierci w Bełżcu, bo siedział przez kilka dni w dole z ekskrementami. Dziesiątki ocalały, chowając się pod stosami trupów i w piecach kaflowych.

A to tylko tymczasowe schronienia. Prawdziwie zdumiewający jest spryt tych, którzy spędzili miesiące i lata w specjalnie przygotowanych kryjówkach.

Życie w ukryciu

Niedługo po wybuchu II wojny światowej stało się oczywiste, jaki los spotka Żydów. Niewielu udało się załatwić aryjskie papiery i wydostać z gett. Reszta zdana była na własną pomysłowość, łaskę innych i zwykłe szczęście.

Przebrać się i wmieszać w tłum - bardzo ryzykowne. Tej młodej Żydówce się nie udało. Fot. Heinz Boesig / Max Ehlert, Bundesarchiv, domena publiczna.

Przebrać się i wmieszać w tłum – bardzo ryzykowne. Tej młodej Żydówce się nie udało (fot. Heinz Boesig / Max Ehlert, Bundesarchiv, lic. CC-BY-SA 3.0).

Stosunkowo szybko powstał system kryjówek domowych – część z nich tworzona była w tajemnicy, z myślą o najbliższych, część we współpracy z całymi społecznościami. Jak wyglądało to w praktyce? Wszystko zależało od „warunków mieszkaniowych” – mogły to być więc bunkry, piwnice, strychy, ukryte pokoje w miejskich kamienicach, lepianki i zwykłe doły w ziemi na wsiach i w lasach.

Paradoksalnie dużą wiedzę o owych kryjówkach zawdzięczamy raportom Friedricha Katzmanna, który z niejakim podziwem opisywał pomysłowość ukrywających się Żydów. Katzmann, dowódca SS i policji w dystrykcie Galicja, opisuje nie tylko „mistrzowsko” zamaskowane wejścia do bunkrów, ale także przypadki ludzi ukrywających się w kanałach odpływowych, kominach, meblach i dołach asenizacyjnych.

Z czasem naziści nabierali wprawy, a kryjówki ratujące życie musiały być coraz bardziej wymyślne. Taki „wyścig zbrojeń” jest kanwą wydanej właśnie po polsku powieści „Paryski architekt”: w okupowanym Paryżu ktoś konstruuje doskonałe skrytki dla Żydów.

Ciasnota i strach

Zdumiewa stopień racjonalizacji technicznej niektórych z tych projektów. Tak było w przypadku bunkra szpitalnego przy ulicy Gęsiej w Warszawie, zbudowanego przez pracowników szpitala. Po wybuchu powstawania w getcie znalazło się w nim aż czterysta osób!

Makieta bunkra Żydowskiej Organizacji Bojowej w warszawskim getcie. Fot. domena publiczna

Makieta bunkra Żydowskiej Organizacji Bojowej w warszawskim getcie (fot. domena publiczna).

Bunkier składał się z szesnastu osobnych pomieszczeń, połączonych systemem korytarzy. Mieściła się w nim apteka, kuchnia, magazyn żywnościowy i dwie ubikacje. Schron zaopatrzony był w bieżącą wodę, światło i prąd, a w pokojach znalazły się również radia.

Takie przypadki należą jednak do rzadkości. Częściej schrony te były bardziej prowizoryczne i budowane z myślą o najbliższych. Najczęściej były też przeludnione. Jak pisała Anna Meroz:

Kto wiedział o skrytce, kupował sobie prawo do korzystania z tejże skrytki, bo gdyby nie wpuścili go, a wpadłby w ręce gestapo, mógłby zrozpaczony wydać tych, którzy nie chcieli go wpuścić.

Masza Groll opisała dokładnie warunki panujące w brzeskim schronie, zbudowanym dla sześciu osób. Zaraz po rozpoczęciu akcji likwidacyjnej getta, znalazło się w nim siedemnaścioro Żydów. Sytuacja tych ludzi była dramatyczna. Doszło do tragedii – jedną z osób uduszono, bo krzyczała tak głośno, że mogła zdradzić tym miejsce ukrycia.

Ukryci w ścianie

Najczęściej decydowano się jednak na przedsięwzięcia samodzielne. Szewach Weiss wspomina zbudowaną przez ojca skrytkę między ścianą ich sklepu a magazynem – miała szerokość około sześćdziesięciu centymetrów i mieściła pryczę. Ukrywało się tam dziewięć osób. Jedzenie podawała im przez specjalnie zamaskowane szafką drzwi zaprzyjaźniona Polka.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Uwaga! Nie jesteś na pierwszej stronie artykułu. Jeśli chcesz czytać od początku kliknij tutaj.

Takie rozwiązania, nazywane „dubeltową ścianą”, stosowane były powszechnie i wiązały się z przebywaniem w ukryciu stałym, bez możliwości wyjścia. Józef Bielawski z Miroszowa ukrywał w swoim domu w ten sposób pięciu Żydów przez blisko siedemnaście miesięcy.

Osiem miesięcy z robakami

Inwencja twórców kryjówek musiała być ogromna. Nie wystarczyło znalezienie odpowiedniego miejsca, najważniejsze było skuteczne zamaskowanie owej skrytki. Ukrywanie się „na powierzchni” – w stodołach czy chlewach – okazywało się zbyt ryzykowne i mało skuteczne.

Kryjówka w grobie. Warszawa, ul. Okopowa. Fot. Krzysztof Bielawski za www.sztetl.org.pl, dzięki uprzejmości Muzeum Żydów Polskich.

Kryjówka w grobie. Warszawa, ul. Okopowa. Fot. Krzysztof Bielawski za www.sztetl.org.pl, dzięki uprzejmości Muzeum Żydów Polskich.

Decydowano się więc na rozwiązania podziemne. Alter Szymszynowicz spędził blisko osiem miesięcy w dole wykopanym pod pokojem gospodarza.

Przyszło mi do głowy, żeby w rogu pokoju wyrwać deskę, stamtąd wykopałem ziemię i zrobiłem sobie skrytkę. Dół zrobiłem tak, że mogłem tam [ukryć się,] siedząc. […] nie mogłem wyciągnąć stóp, na szerokość dół był tak szeroki, jak moje plecy. Nie mogłem go poszerzyć, aby chodząc po podłodze, nie było słychać, że jest tam dziura. Żeby nie dało się rozpoznać, że jest tam dół czy piwnica. W tym ciemnym, pełnym robaków i wilgoci rowie przesiedziałem ponad 8 miesięcy. Wychodziłem z dołu tylko na kilka godzin nocą, spać na strychu.

Kazimierz Sodo zbudował kryjówkę dla pięcioosobowej rodziny pod chlewem. Wejście do niej ukryte było w korycie. Podobne rozwiązania stosowano pod stodołami i wydaje się, że był to najpowszechniejszy sposób ukrywania Żydów na polskich wsiach. Stanisław Pagos zamaskował kryjówkę deskami przykrytymi krowim łajnem, inni wykorzystywali na przykład kanały przy wychodkach.

Zakopani w lesie

Setki ludzi ukrywało się w zwykłych dołach wykopanych w ziemi. Nieliczni znaleźli schronienie w profesjonalnie wykonanych ziemiankach, które przygotowane były wcześniej. Irena Monis ukrywała się z rodziną w jednej z takich kryjówek, starannie wyłożonej drewnem, wysokiej na blisko trzy metry i umiejscowionej w lesie w okolicach Jezierzan.

Dla niektórych Żydów najlepszą ucieczką był automat w garści. Fot. domena publiczna.

Dla niektórych najlepszą ucieczką był automat w garści. Na zdjęciu żydowscy partyzanci w Wilnie (fot. domena publiczna).

Szczytem organizacji w budowaniu skrytek okazały się jednak tak zwane obozy rodzinne, czyli grupy żydowskich rodzin, ukrywające się w lasach. Najbardziej zaskakujący przypadek takiego obozu to ten kierowany przez Szaloma Zorina w Puszczy Nalibockiej, liczący niemal osiemset osób. Grupy te ochraniane były przez uzbrojonych mężczyzn i wspomagane niejednokrotnie przez partyzantkę żydowską.

Skrytka w skrytce

Znane są przypadki, gdy w jednym domu ukrywano w różnych miejscach wielu ludzi, którzy nie wiedzieli o swoim istnieniu. Tak wyglądała historia willi Żabińskich w warszawskim ZOO, przez którą przeszło kilkaset osób, ukrywających się w piwnicach, na strychach, korytarzach, opustoszałych ptaszarniach i wybiegach dla dzikich zwierząt.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Uwaga! Nie jesteś na pierwszej stronie artykułu. Jeśli chcesz czytać od początku kliknij tutaj.

Niezwykły jest też przypadek holenderskich Żydów Leny i Icchaka Jedwabiów, oraz ich synka Aarona. Małżeństwo ukrywało się  w komórce w domu, w którym kwaterowało dwóch żołnierzy Wehrmachtu. Aaron jako dwunastogodzinny noworodek został przekazany działaczom podziemia w tekturowym pudełku. Szczęśliwie rodzina spotkała się znowu wiosną 1945 roku.

Dom ten Boomów w Amsterdamie. Dzięki podwójnej ścianie ten Boomowie uratowali dziesiątki Żydów. Padli ofiarą donosu - 4 z 5 członków rodziny zamęczyli naziści. Fot. M.M.Minderhoud, lic CC-BY-SA

Dom ten Boomów w Amsterdamie. Dzięki podwójnej ścianie ten Boomowie uratowali dziesiątki Żydów. Padli ofiarą donosu – 4 z 5 członków rodziny zamęczyli naziści (fot. M. M. Minderhoud, lic CC-BY-SA).

Nawet schronienie w klasztorach, powszechnie stosowane w przypadku dzieci, nie dawało stuprocentowego bezpieczeństwa. Jak zabezpieczano je przed Niemcami? Klasztor w Przemyślu dysponował skrytkami w ołtarzu. W innych wykorzystywano krypty, a nawet specjalnie przystosowane groby.

Biznes jak każdy inny

Tworzenie skrytek okazało się oczywiście dochodowych interesem. W niedługim czasie powstały całe ekipy, specjalizujące się w kompleksowej budowie kryjówek. W grę wchodziło nie tylko znalezienie odpowiedniego miejsca, ale również dyskretne zorganizowanie materiałów. Ci, którzy nie byli w stanie wykonać kryjówki samodzielnie, często decydowali się na wynajęcie lub odkupienie gotowych azyli.

Osobną kwestią jest oczywiście handel miejscami w schronach. W wielu przypadkach samo ukrywanie Żydów stawało się dochodowym interesem. Bywało i tak, że ten interes stawał się heroiczną misją. Takiej przemiany doświadcza Lucien, bohater  „Paryskiego architekta”.

Nie można jednak pomijać faktu, iż w większości przypadków pomoc ta wynikała z solidarności i była najzwyczajniej w świecie ludzkim odruchem. Świadczą o tym tysiące dokumentów zgromadzonych w archiwach Yad Vashem.

Inspiracja:

Bibliografia:

Artykuł został oparty o szeroką bibliografię. Kliknij, aby ją rozwinąć.
  1. Bańkowska A.: Leśne kryjówki Żydów w okolicach Borysławia w okresie okupacji niemieckiej 1941-1944, Centrum Badania i Nauczania Dziejów i Kultury Żydów w Polsce im. Mordechaja Anielewicza, Studenckie Koło Naukowe, Sekcja Historii i Kultury Żydów – referat
  2. Cobel-Tokarska M.: Bezludna wyspa, nora, grób. Wojenne kryjówki Żydów w okupowanej Polsce, IPN, Warszawa 2012.
  3. Engelking B.: Jest taki piękny słoneczny dzień… Losy Żydów szukających ratunku na wsi polskiej 1942-1945, Stowarzyszenie Centrum Badań nad Zagładą Żydów, Warszawa 2012
  4. Frydman H.: W getcie i w ukryciu, Kwartalnik Historii Żydów 2004, nr 209
  5. Kurek E.: Dzieci żydowskie w klasztorach. Udział żeńskich zgromadzeń zakonnych w akcji ratowania dzieci żydowskich w latach 1939 – 1946, Replika, Lublin 2001
  6. Meroz A.: W murach i poza granicami getta. Zapiski lekarki warszawskiej z lat 1939-1945, Czytelnik, Warszawa 1988
  7. Weiss S.: Ziemia i chmury. Z Szewachem Weissem rozmawia Joanna Szwedowska, Fundacja Pogranicze, Sejny 2002
  8. Żbikowski A: Rozwiązanie kwestii żydowskiej w dystrykcie Galicja, IPN, Warszawa 2001
  9. Archiwum United States Holocaust Memorial Museum, dokument fotograficzny #81896, dostęp 10 marca 2016 r.

Czy wiesz, że ...

...kiedy Armia Andersa przebywała w Palestynie, dezercje żołnierzy pochodzenia żydowskiego odbywały się… za wiedzą i aprobatą polskiego dowództwa? Zdarzały się nawet takie przypadki, że przyszły „dezerter” przed ucieczką przechodził dodatkowe przeszkolenie dywersyjno-sabotażowe.

...w armii Adolfa Hitlera służyć mogło nawet 500 tysięcy Polaków – czyli więcej niż w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie i w armii polskiej w ZSRR? Najwięcej z nich wcielono ze Śląska i z Pomorza.

...w okupowanej Polsce jednym ze sposobów na wmieszanie żydowskiego dziecka w tłum było "opalanie" go? Ukrywające się w piwnicach i innych zakamarkach maluchy zazwyczaj były tak blade, że natychmiast rzucały się w oczy. Trzeba było więc chodzić z nimi na spacery, by nabrały kolorów.

...podczas rzezi wołyńskiej Polacy bardziej niż samej śmierci bali się tego, co zrobią z nimi oprawcy? Była senator Maria Berny, która przeżyła masakrę, wspominała: „[Rodzice] zaplanowali, że gdy przyjdą mordercy, tata nas zastrzeli. Mama i ja dostaniemy prawo do godnej śmierci. Nie wiem, jak ojciec sobie wyobrażał własną"

Komentarze (14)

  1. Jowita Odpowiedz

    jest i powinno być Szaloma Zorina, wystarczy poczytać naukowe opracowania a nie fronda.pl
    ps: na podstawie jakich materiałów twierdzisz, że Zorin miał cokolwiek wspólnego ze zbrodnią w Koniuchach? z tego co pamiętam to sprawcami byli banderowcy

    • czytelnik Odpowiedz

      Koniuchy, to wies na terenie dzisiejszej Litwy, dawniej w II Rzeczypospolitej w województwie nowogródzkim w powiecie lidzkim -https://pl.wikipedia.org/wiki/Zbrodnia_w_Koniuchach ), wiec to oczywisce nie byl teren, na ktorym swoich zbrodni dokonywali banderowcy z UPA. Szolem Zorin (wszystkie zrodla, do ktorych dotarlem podaja: Szolem Zorin, a nie Szalem Z), najprawdopodobniej nie mordowal niewinnych ludzi w Koniuchach, ale „za to” w Nalibokach juz figuruje jako zbrodniarz odpowiedzialny wespol z bracmi Bielskimi za ten krwawy mord. https://pl.wikipedia.org/wiki/Zbrodnia_w_Koniuchach

  2. julek Odpowiedz

    Ale donosicielami byli sąsiedzi.Ukrywający mieli więc wrogów również za plecami,w ten sposób byli zagrożeni z dwóch stron.

  3. Daniel Odpowiedz

    Trzeba pamiętać, że w czasie II wojny światowej tylko w Polsce za pomoc Żydom groziła śmierć. Tym większy szacunek należy się tym wszystkim, którzy byli gotowi na podjęcie najwyższego ryzyka, aby uratować czasami zupełnie obcego człowieka.

  4. Anonim Odpowiedz

    Bóg jest wierny swojemu Słowu . Powiedział Abrahamowi,że kto ci bĘdzie błogosławił będzie błogosławiony a kto cie będzie przeklinał będzie przeklęty. Antysemityzm to przekleństwo i każdy kto przeklina I prześladuje Izrael naraża się do 4 pokolenia na przekleństwo. Jedyną drogą ratunku jest Jezus i wiara w to że On łamie moc przekleństwa nad osoba nad rodziną . To nie są idealni ludzie jak każdy naród maja swoje wady i zalety ale jest to naród wybrany przez Boga.

        • Anonim

          Narod wybrany przez Boga, aby sie nawrocil do milowania Boga i ludzi… w tym jest cala prawda. A zydzi przekrecili ze sa wybrani, bo sa najlepsi … w kazdej ich mowie jest kretactwo i kombinacja… poczytajcie TORE i jak Oni traktuja gojow.. i co moga wyprawiac bez jakiejkolwiek Kary. Jest to Narod zmijny … ktory tuz przed przyjsciem Chrystusa sie czesciowo nawroci……. A wiec z tym wybranym Narodem, to nie wciskajcie kitu i ciemnoty !!!!!…. narod co ukrzyzowal Chrystusa …. to jest wybrany … ha ha ha

  5. ABC Odpowiedz

    Nie mogę doczekać się artykułu na temat współpracy żydów z Niemcami podczas 2 wś, o żydach w NKWD a później o prześladowaniach powojennych polaków prowadzonych przez oprawców żydowskiego pochodzenia.

  6. Nasz publicysta |Redakcja Odpowiedz

    Kilka komentarzy do artykułu z naszego profilu na fb:
    https://www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne/posts/1249467598415230

    Marcin Z.: Jak to jest że zawsze kiedy jest mowa o tak potwornej tragedii jaką było polowanie na miliony bezbronnych dzieci, kobiety, starców i mężczyzn (w dodatku poniekąd naszych rodaków, bo to wszystko byli polscy obywatele), pojawia się jadowite echo w rodzaju: „należało im się, bo tyle krzywdy wyrządzili Polakom”. To ja się pytam: ile krzywdy? W porównaniu z dowolnie wybranym sąsiednim narodem, rzekome krzywdy ze strony Żydów to jest jakiś paranoiczny żart. Goebells zza grobu się cieszy, że jego propaganda ma nadal tylu wyznawców, i to w kraju jego „podludzi”.

    Juliusz L.: W „Pamiętnikach z powstania warszawskiego” Miron Białoszewski opisuje jak przez dwa lata mieszkała z jego rodziną „Babu Stefu” – przefarbowana na rudo Żydówka z fałszywymi papierami i doskonałą znajomością niemieckiego (jeździła nawet tramwajami „Nur für Deutsche”). To dopiero była odwaga, patrzeć codziennie oprawcy na ulicy prosto w oczy. A takich osób były w polskich miastach setki.

    Darek G.: Dla mnie to niepojęte- jak można było ryzykować życie swojej rodziny ukrywając kogoś obcego, przez taki altruizm zginęły setki Polaków, sam osobiście nie byłbym w stanie narazić swojej rodziny. To był poniekąd akt odwagi ukrywać w swoim domu Żydów.

    Michał G.: czyli np zydowskiemu dziecku ukrywajacemu sie przed ss zatrzasnalbys drzwi przed nosem? ale wiem o co kaman. to bylo ryzykowne bardzo…

    Karl H.: Trudno „polubić”, powinien być może przycisk „interesujące”, ale artykuł ciekawy. Poziom stresu musiał być dla nich ekstremalny, ale jeśli chce się przeżyć, nie ma wyboru, trzeba się wykazać inwencją.

    Leszek M.: Najlepszą metodą było udawanie Polaka, robią tak do dziś

    Krzysztof T.
    : Ale polacy ich z łatwością rozpoznawali i lecieli albo na gestapo albo szantażowali. Niemcy mieli trudności z identyfikacja Żyda, chyba że miał wyraźnie „zły wygląd” – polacy nie mieli.

    Martyna K.: Leszek też by poleciał na gestapo

  7. gnago Odpowiedz

    Gwoli uzupełnienia. Największym problemem było nie schronienie, a żywność na kartki było jej mało za nawet jeśli były fundusze na jej zakup to problemem był ich zakup i transport . Bo zakup kilku bochenków dla czteroosobowej rodziny był sygnałem oni kogoś kryją . Zatem jedna rodzina kryła kilka pomagało, a jeszcze inne ignorowały. A nieliczne donosiły : dla ratowania swych bliskich , dla forsy etc…

    Efektem tego była zagłada ludności żydowskiej biednej i nie zasymilowanej . A byli tacy co po polsku mówili słabo albo w ogóle , stąd potworne trudności przy ukrywaniu i wyrabianiu fałszywych papierów

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.