Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Czy nad francuskimi królami wisiała krwawa klątwa?

Tak moment spalenia templariuszy i obłożenia ich prześladowców klątwą wyobrażał sobie autor miniatury z "Maître de Bedford" ok. 1415 roku (źródło: domena publiczna).

Tak moment spalenia templariuszy i obłożenia ich prześladowców klątwą wyobrażał sobie autor miniatury z „Maître de Bedford” ok. 1415 roku (źródło: domena publiczna).

Początek XIV wieku, Francja w apogeum potęgi. Król Filip IV Piękny podporządkował sobie papieża i zdawał się być najpotężniejszym władcą Europy. A potem nagle nastąpił korowód klęsk, tragedii i upokorzeń. W krótkim czasie monarchia straciła niemal wszystko. Przypadek czy przekleństwo? I co z tym wszystkim mają wspólnego templariusze?

Królowie Francji od wstąpienia na tron Hugona Kapeta w 987 roku przez ponad 300 lat przykładnie dopełniali podstawowego monarszego obowiązku – pozostawiali po sobie synów. Zapewnili w ten sposób państwu stabilność, jakiej nie zaznała żadna inna monarchia w tym czasie. Co więcej, młodsi królewscy synowie przejęli liczne księstwa i hrabstwa, a nawet zagraniczne korony. Sukces dynastii murowany! Czy aby na pewno?

Templariusze osądzeni

W 1314 roku nadszedł finał ciągnącego się od siedmiu lat, słynnego procesu przeciwko templariuszom. Opływający w bogactwa zakon uznano winnym herezji, sodomii i paru innych czynów zabronionych.

Proces, będący farsą z wymiaru sprawiedliwości, napędzany był przez głównego oskarżyciela Wilhelma de Nogareta i przez samego króla Francji Filipa IV Pięknego. Wszystko działo się zaś za przyzwoleniem jedynej osoby, która miała prawo sądzić zakonników – papieża Klemensa V. Do dziś przeważa opinia, że jedyną winą templariuszy było to, że ich majątek zbyt mocno kłuł w oczy wiecznie potrzebującego gotówki króla.

Zanim zaczął się proces, templariusze byli poważanym zakonem. Na ilustracji współczesne wyobrażenie wyświęcenia Jakuba de Molaya, wykonane przez François Mariusa Graneta (źródło: domena publiczna).

Zanim zaczął się proces, templariusze byli poważanym zakonem. Na ilustracji współczesne wyobrażenie wyświęcenia Jakuba de Molaya, wykonane przez François Mariusa Graneta (źródło: domena publiczna).

Wielki mistrz zakonu templariuszy Jakub de Molay 18 marca został spalony na stosie. Jak głosi legenda, stojący w płomieniach zakonnik oznajmił swą niewinność i przeklął swych prześladowców:

Papieżu Klemensie, królu Filipie, rycerzu Wilhelmie! Nim rok minie spotkamy się na Sądzie Bożym!

Nie tylko prowadzący proces mieli odczuć skutki swej zbrodni. Według niektórych relacji klątwa obejmowała również potomków króla Francji aż do trzynastego pokolenia.

Krwawe żniwa

Wilhelm de Nogaret, pierwsza ofiara klątwy, zmarł jeszcze… przed jej wypowiedzeniem. Śmierć dopadła go w 1313 roku.

Nagrobek papieża Klemensa V w kolegiacie w Uzeste koło Bordeaux. Przywódca kościoła zmarł zaledwie miesiąc po spaleniu de Molaya (fot. Xabi Rome-Hérault, lic. CC BY 3.0).

Nagrobek papieża Klemensa V w kolegiacie w Uzeste koło Bordeaux. Przywódca kościoła zmarł zaledwie miesiąc po spaleniu de Molaya (fot. Xabi Rome-Hérault, lic. CC BY 3.0).

Większe wrażenie zrobił na współczesnych rychły zgon Klemensa V. Zmarł on zaledwie miesiąc po de Molayu na skutek ostrej biegunki.

Natomiast na początku listopada 1314 roku 46-letni król Filip IV dostał ataku apopleksji podczas polowania, spadł z konia i po kilku tygodniach agonii zmarł. Ten stos trupów dawał do myślenia – przed końcem 1314 roku główna część klątwy dopełniła się.

Kolejni królowie przeklęci?

Tron po Filipie IV Pięknym przejął jego najstarszy syn, Ludwik X Kłótnik. Młodemu władcy w podejrzanie ekspresowym tempie zmarła żona, uwięziona jeszcze za życia teścia pod zarzutem cudzołóstwa. Pojął więc drugą i… zmarł 5 czerwca 1316 roku. Miał 26 lat, a jego panowanie trwało zaledwie półtora roku. Prawdopodobnie przyczyną jego śmierci było zapalenie płuc.

Pozostała po nim córka z pierwszego małżeństwa oraz ciężarna druga żona. Sprawa dziedziczenia tronu została zawieszona aż do porodu. Pięć miesięcy po śmierci Ludwika królowa powiła syna. Jan I Pogrobowiec żył jednak zaledwie pięć dni.

Nagła śmierć trzech królów w przeciągu dwóch lat i kryzys dynastyczny zdecydowanie wyglądały na karę boską. A to jeszcze nie koniec…

Dla kogo tron?

Po królu Ludwiku X pozostała tylko nieletnia córka z pierwszego małżeństwa, którą nieoficjalnie podejrzewano o bycie bękartem. Tymczasem młodszy brat Ludwika, 23-letni Filip, był żądny władzy, dorosły i miał syna. Z początkiem 1317 roku błyskawicznie się koronował, bardziej jak uzurpator niż prawowity władca.

Tak wyglądała pospieszna koronacja Filipa V Długiego, dokonana zaledwie 2 miesiące po śmierci bratanka (źródło: domena publiczna).

Tak wyglądała pospieszna koronacja Filipa V Długiego, dokonana zaledwie 2 miesiące po śmierci bratanka (źródło: domena publiczna).

Nowy król, Filip V Długi, dopiero później zyskał poparcie zgromadzenia generalnego w Paryżu. Powołując się na zasady z czasów plemiennych odmówiło ono bratanicy Filipa możliwości dziedziczenia tronu. Zgodnie z pokrętną interpretacją odkopanego przez uczonych „prawa salickiego” władza mogła przechodzić tylko w linii męskiej.

Posiadający dziedzica król Filip V Długi mógł przywrócić dynastii stabilność. Nie było mu to jednak dane – jego syn żył niecały rok. 3 stycznia 1322 roku, po pięcioletnim panowaniu, Filip V zmarł. Miał zaledwie 28 lat, a jego organizm pokonała dyzenteria, na którą zapadł po wypiciu zanieczyszczonej wody ze studni. Żyły wówczas 4 jego córki… które ze względu na to samo prawo, które utorowało drogę do tronu ich ojcu, nie mogły po nim dziedziczyć. Jak widać Filip był aż nadto skuteczny w lansowaniu swoich racji.

Tron przejął więc najmłodszy z braci, 27-letni Karol IV Piękny. Bezdzietny władca prędko rozwiódł się z żoną. Jego druga małżonka zmarła 2 lata później, przy narodzinach syna, który żył kilka dni. Z trzecią żoną doczekał się dwóch córek. Była ona w trzeciej ciąży, gdy 1 lutego 1328 Karol IV zmarł w wieku zaledwie 33 lat. Urodzone 2 miesiące później pogrobowe dziecko było dziewczynką.

W ten sposób w ciągu 14 lat zmarło aż pięciu królów Francji. Wymarła dynastia, a brak prawowitego dziedzica przyczynił się do wybuchu wojny stuletniej.

Jeśli nie przypadek, to co?

Jak sami widzicie, katastrofy, które od wieków omijały dynastię francuską, zaatakowały z niespotykaną siłą zaraz po spaleniu nieszczęsnego templariusza na stosie. Przypadek? Przesądni Francuzi tak nie sądzili!

Nagłe śmierci możnych tłumaczono zwykle wpływem sił nadprzyrodzonych. Już żona Filipa IV Pięknego, zmarła w 1305 roku, miała paść ofiarą czarów odprawianych z użyciem przedmiotu przypominającego laleczkę voodoo. Tak samo śmierć Ludwika X i Filipa V przypisywano działaniom nieczystych mocy.

Miłe złego początki: choć pierwszy król z nowej dynastii Walezjuszy szybko odebrał hołd od głównego przeciwnika do tronu, Edwarda III angielskiego, to i tak wkrótce wybuchła między nimi wojna, która miała się ciągnąć ponad wiek (miniatura Jeana Froissarta, źródło: domena publiczna).

Miłe złego początki: choć pierwszy król z nowej dynastii Walezjuszy szybko odebrał hołd od głównego przeciwnika do tronu, Edwarda III angielskiego, to i tak wkrótce wybuchła między nimi wojna, która miała się ciągnąć ponad wiek (miniatura Jeana Froissarta, źródło: domena publiczna).

Innym często stosowanym wyjaśnieniem była trucizna. Powszechnie podejrzewano, że za jej pomocą opuścili ten padół łez papież Klemens V oraz królowie Filip IV, Ludwik X i Jan I.

Czy to była klątwa?

Sama klątwa w tym brzmieniu, jakie się utrwaliło do dziś, sprawia wrażenie typowego wyjaśnienia dla ludu, który nie chciał wierzyć w zbieg okoliczności. Poza tym pewne jej fragmenty budzą zastrzeżenia.

Po pierwsze Wilhelm de Nogaret zmarł jeszcze przed de Molayem. Można jednak podejrzewać, że wielki mistrz o tym nie wiedział.

Grobowiec Filipa IV Pięknego w Saint-Denis. Ciekawe, czy autor rzeźby próbował przedstawić zadumę władcy nad losem jego potomków (fot. PHGCOM, lic. GFDL).

Grobowiec Filipa IV Pięknego w Saint-Denis. Ciekawe, czy autor rzeźby próbował przedstawić zadumę władcy nad losem jego potomków (fot. PHGCOM, lic. GFDL).

Bardziej kontrowersyjne jest 13 pokoleń. Tyle generacji mieści się w około 400 latach. Czy przez cały ten czas Francja była przeklęta? Żyjący 300 lat później Richelieu chyba by się z tym nie zgodził. Czy może fatum wisiało nad wszystkimi potomkami króla Filipa IV Pięknego? Tych jednak było mnóstwo i wielu wiodło szczęśliwe, dostatnie, a nawet spokojne życie…

Bibliografia:

  1. Jan Baszkiewicz, Historia Francji, Ossolineum 1999.
  2. Martin Bauer, Mity i rzeczywistość, Wyd. Dolnośląskie 2003.
  3. Jim Bradbury, The Capetians. Kings of France 987-1328. The History of a Dynasty, Bloomsbury Publishing 2007.
  4. Elizabeth M. Hallam, Judith Everard, Francja w czasach Kapteryngów 987-1328, PWN 2006.
  5. Marion Melville, Dzieje templariuszy, Instytut Wydawniczy PAX 1991.
  6. Michel Mollat, Średniowieczny rodowód Francji nowożytnej. XIV – XV wiek, PIW 1982.
  7. Régine Pernoud, Templariusze, Wyd. MARABUT 1995.
  8. Édouard Perroy, Roger Doucet, André Latreille, Historia Francji. Tom I. Od początku dziejów do roku 1774, Książka i Wiedza 1969.
  9. Ludwik Stomma, Królów Francji wzloty i upadki. Sposobem antropologicznym wyłożone, POW „BGW” 1994.

Czy wiesz, że ...

... gdy angielski król Jakub I Stuart zaniemógł w 1616 roku, jego nadworny lekarz zaordynował mu specyfik, którego głównym składnikiem była sproszkowana, niepogrzebana ludzka czaszka, pomieszana z białym winem. Nie był to jedyny władca spożywający „dla zdrowia” kanibalistyczne lekarstwa.

...piwo w Anglii było tak ważnym trunkiem, że regulacje go dotyczące znalazły się w prawie miejskim? Przykładowo w statutach Worcester określono, że testerami piwa mogą być tylko obywatele okręgu oraz "osoby smutne i dyskretne". Nie wiadomo jednak czy "smutek" odnosił się do nastroju, czy był synonimem pozazawodowej wstrzemięźliwości.

...papież Stefan VI „wsławił się”, każąc ekshumować swego dawnego wroga papieża Formozusa, po czym ubrać trupa w pontyfikalne szaty i osądzić? Wyrok na zmarłym brzmiał: poćwiartowanie  i wrzucenie w fale Tybru.

Komentarze (1)

  1. Kapitan Nemo Odpowiedz

    „Żyjący 300 lat później Richelieu chyba by się z tym nie zgodził”

    A żyjący 400 lat później Ludwik XVI?;)

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.