Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Wkroczenie Armii Czerwonej w rodzinnych opowieściach. Jak to naprawdę wyglądało?

Czerwonoarmista w trakcie ofensywy na zachód. Tak przedstawiał ją radziecki plakat propagandowy, a jak wyglądała prawda? (źródło: domena publiczna).Z pewnością nie raz słuchaliście relacji bliskich o tym, jak wyglądał koniec II wojny światowej. Z jednej strony uwolnienie od niemieckiej okupacji, z drugiej – wkroczenie Armii Czerwonej. Ten przełomowy moment polskiej historii przybliży nasza najnowsza książka, „Czerwona zaraza”. Pomóżcie nam ją napisać, dzieląc się rodzinnymi historiami.

Obiecywali wolność i bezpieczeństwo. Zdruzgotany brutalną okupacją Naród witał ich z nadzieją i kwiatami. Zamiast wybawicieli nadeszli jednak bezwzględni zbrodniarze i złoczyńcy. Nikt nie mógł czuć się bezpieczny w zetknięciu z czerwoną szarańczą… Stop! A może w Waszych domach zapamiętano to inaczej, zaś z przekazów pradziadków oraz dziadków wynika coś całkiem innego?

Kilka słów o naszej kolejnej książce…

Żołdacy Stalina zamordowali dziesiątki tysięcy Polaków. Patriotów zaciągali do enkawudowskich katowni. Nawet małe dzieci zamykali za drutami obozów. Kobiety nie były dla nich ludźmi, ale wyłącznie łupem. Nie sposób zliczyć ile Polek padło ofiarą chorej żądzy czerwonoarmistów. Na pewno zbyt wiele.

Podziel się rodzinnymi wspomnieniami na temat tego jak wyglądało wkraczanie Armii Czerwonej w 1944/45 roku, a być może trafią one do naszej najnowszej książki.

Podziel się rodzinnymi wspomnieniami na temat tego jak wyglądało wkraczanie Armii Czerwonej w 1944/45 roku, a być może trafią one do naszej najnowszej książki.

Poznajcie prawdę o rzekomym wyzwoleniu Rzeczpospolitej. O budowie komunizmu i braterstwie narodów. Sowieci demontowali nasze fabryki, grabili majątek pokoleń, rozebrali tysiące kilometrów torów kolejowych. Zrobili wszystko, by zakłamać legendę Żołnierzy Wyklętych. Została po nich tylko spalona ziemia. I bilans strat idący w setki miliardów dolarów. Bilans, o którym nie wolno zapominać. Przypomni o nim książka „Czerwona zaraza” Dariusza Kalińskiego.

Skąd nasza prośba

Chcemy pokazywać historię z jak najbardziej obiektywnej strony, daleką od szkolnej teorii i suchych danych. Wasze opowieści pozwolą nam w jeszcze lepszy sposób przedstawić różne punkty widzenia, autentyczne historie i ludzi, którzy przecież są najważniejsi. Zachęcamy Was do nadsyłania rodzinnych wspomnień na ten temat na adres redakcja@ciekawostkihistoryczne.pl oraz dodawania ich w komentarzach (pod tym artykułem i naszym fan page’u).

W książce umieścimy specjalne podziękowania dla osób, których historie zostaną wykorzystane. Ich Autorzy otrzymają od nas także trzy wybrane książki z serii „CiekawostekHistorycznych.pl”.

Komentarze (47)

    • Rizzo Odpowiedz

      Następne zawierające historię „obiektywną” historię arcydziełko tak miłe pisowi ipnowi i innym twórcom historii współczesnej…

    • Boruta989 Odpowiedz

      Dosadnie ujęte tylko że ten naród pomimo wszelkich prób samounicestwienia się na nieszczęście całego świata zawsze wyjdzie obronną ręką. Ku mojemu przerażeniu z obserwacji historii tego narodu mniemam że niestety ale świat jest chyba skazany na ruskich czy mu się to podoba czy nie.

    • Johan Anthoniszoon van Riebeeck Odpowiedz

      taaa…. upada już od stuleci – podobnie myśłał Napoleon (Kozacy odwiedzili Paryż w 1814) Hitler (wizyta w Berlinie w 1945) a niedawno czarny murzyn w białym domu. Na początek proponuję sympramol ewentualnie trittico a jak nie pomoże to brintellix

      • Bombacjusz Odpowiedz

        W XX wieku upadała już dwukrotnie, za każdym razem odradzając się słabsza. Trzeci raz też może być ciekawy.

        • Czytacz

          Nie wiem czy będzie to dla nas Polaków korzystne. Z różnych powodów (wolę mieć granicę z Rosjanami niż Chińczykami).

  1. Bartosz Michor Odpowiedz

    Mi babcia opowiadała, że jak do Śmigla w Wielkopolsce przyszli Sowieci, to do nich do domu przyszło 3, zapytali czy któraś kobieta jest w ciąży, wszystkie się wtedy wystraszyły, ale żołnierze nic im nie zrobili, chcieli tylko wody i odpocząć chwilę. Coś tam po swojemu mówili, pokazali im zdjęcia, chyba swoich kobiet, jeden się rozpłakał i tyle. Przyszedł po pewnym czasie ich dowódca, pytał o Niemców i to wszystko. O dziwo, nic im nie zrobili.

    • Pawel Odpowiedz

      Dziadkowie opowiadali ze po wejsciu ruskich standartowe pytanie gdzie germańcy ? potem poszukiwanie jedzenia i wymuszenia do wydania alkoholu we wszelakiej postaci,wtedy stawali sie groźni,nieobliczalni jak popili.Front na podkarpaciu lato/jesien1944,linia frontu stanela miedzy Krosnem a Jasłem,wiec bojcy w dzień handlowali zdobytymi na niemcach butami za gorzałke,ale w nocy wracali po te buty zeby te same sprzedac w nastepny dzien,znow za wodke.kobiety i mlode dziewczeta jak mogly ukrywaly sie ,spaly w piwnicach,stodolach,w polach.W jednej rece karabin,w drugiej butelka wodki,innego obrazu nie zapamietali.no i bieda czerwonoarmieńców,bez butów,lub w dwóch różnych,brud,we workach pare kostek cukru,smierdzacy okrutnie,pepesza na sznurku. Wymuszali rozne uslugi na wioskach np.podkucie koni u pradziadka kowala,o zaplate strach pytac,albo sami cos dali co ukradli wczesniej,albo zaraz potrzasal karabinem i strach myslec co mu do przepitego łba moglo przyjsc.W sasiedniej wiosce na Bajdach ludzie z wioski przyprowadzili ciezko rannego ruskiego do dowodcy oddzialu rosyjskiego,zeby mu udzielili pomocy.Oficer ruski stwierdzil ze ten ranny nie jest z ich dierewni,nie zajeli sie nim.

  2. Casper Odpowiedz

    Dziadek mówił, że jak Ruscy weszli do Poddębic w Łódzkim to gwałcili wszystkie kobiety jakie spotkali. Stare czy młode, nie robiło im to różnicy.

  3. Januszgrzegorz Odpowiedz

    Wielu Polaków witało radzieckich żołnierzy jako faktycznych wyzwolicieli, tysiące polskich kobiet, dzieci i starców zawdzięczało życie czerwonoarmistom. Wyrwano ich ze szponów ukraińskich rezunów, uniknęli straszliwej śmierci z rąk zwyrodniałych zbrodniarzy. Pisząc o sowieckich gwałtach, grabieżach i morderstwach trzeba również pisać o tym, że byli także wyzwolicielami.

  4. Biernat Krzysztof Odpowiedz

    Jak przyszli do mojej wsi, to jak wspominali dziadkowie zachowywali się calkiem grzecznie.Poprosili tylko o slome do spania na noc i trochę cebuli i kapusty.Wyciagneli mocno pozolkla i dosyć cuchnaca slonine i to była ich kolacja.Przebywali kilka dni, bo byli mocno wyczerpani i zmeczeni dlugim przemarszem.Uwage moich dziadkow zwrocil ich bardzo młody wiek przewazajacej części zolnierzy.Oni sami mówili ze dużo ich zginelo po drodze.Bardzo lubil muzykować na harmoszce.Po kilku dniach ruszyli dalej.Ciekasze rzeczy dzialy sie jak wracali rok później z Niemiec.Obladowani trofiejejnym dobrem bardzo chętnie robili machniom na papierosy i bimber.Do dziś wielu ludzi ma rozne poniemieckie zegary, brzytwy itp.towary.

  5. Anonim Odpowiedz

    Moi dziadkowie opowiadali, że czerwonoarmiści, którzy przyszli do wsi byli wygłodzeni i jedli co tylko mogli, np ugotowane ziemniaki z ospą dla świń. Po za tym gdy weszli do domu prosili o kapustę do ziemniaków i słoniny. Po za tym spali po domach u każdego we wsi.

  6. Anonim Odpowiedz

    Mój wujek opowiadał, że gdy przyszło ruskie wojsko jego ojciec niósł żarcie świniom. Jeden podszedł „Pokuszac, pukuszac!” I Świnie żarcia nie zobaczyły, a kilku ruskich opałaszowało wiadro obierków po kartoflach i tego innych świńskich przysmaków.

  7. Ralph Odpowiedz

    W pod poznańskim Kiekrzu mieszkali dziadkowie mojego kolegi. W domu wychowywali trzy młode córki (jedną z nich była matka tegoż kolegi). Kiedy do miasteczka weszli ruscy, szukali kwater na nocleg wchodząc do domów. Dziadek miał świadomość, że jak wpuści ich na nocleg i popiją to z pewnością będą gwałcić dziewczyny. Wpadł na taki pomysł – wywiesił przed wejściem polską flagę na ramię założył biało-czerwoną opaskę i usiadł przy drzwiach na ławeczce. Kiedy podchodzili do niego żołnierze i pytali czy jest wolne miejsce i czy mogą u niego pomieszkać odpowiadał : „zdies niet, zdies wasz komiendant”. Na szczęście odchodzili nie sprawdzając.

  8. Lubicz Odpowiedz

    Witam. Z opowieści ś.p. dziadka wiem, iż ruscy nie byli aż tak bardzo źle nastawieni, jednakże z braku zapasów żywności zdarzało im się smakować ludzkiego mięsa (zwykle dzieci z terenów na, których stacjonowali ) a co ciekawe niektórzy wstępowali do wojska powyżej wieku poborowego z względu na to iż właśnie liczyli że w wojsku będą mieć zapewnione racje żywnościowe.

  9. I.K. Odpowiedz

    jak weszli do obejścia moich dziadków, to zanim im wytłumaczono, zjedli beczkę porzuconego przez Niemców smaru tovottea, zanim im wytłumaczono, że to nie marmolada a na nogach mieli tzw „kordowyje czuni” czyli buty zrobione z podzielonej na 4 części opony samochodowej

  10. Anonim Odpowiedz

    Ruskie wojsko weszło do miejscowości gdzie mieszkała moja babcia ze swoją matka i czteroma siostrami. Szybko się rozeszła wiadomość ze gwałcą wszystko co popadnie. Jedna z sióstr, zamężna już dziewczyna ( jej mąż w tym właśnie czasie wracał z obozu koncentracyjnego), powiedziała ze wszystkie maja się schować pod podłogę i się nie odzywać aż do wyjścia wojska. Stwierdziła, ze jeżeli coś im się „stanie” niezamężne kobiety męża nie znajda. Wojsko przyszło, cała brygada… była gwałcona cała noc do nieprzytomności. Byli pijani, a ich śmiech i krzyk zagłuszał płacz kobiet pod podłogą. Kilka dni po tym wydarzeniu moja prababka, czyli ich matka, zmarła na zawał serca. Ja, jako mała dziewczynka, zawsze słyszałam, ze moja prababcia nie pożyła długo po ” wyzwoleniu” i nie zaznała wolności po wojnie. Nikt jednak nie mówił, dlaczego zmarła. Może dlatego, ze nikt o tym nie wiedział, bo siostry trzymały to co się wydarzyło w tajemnicy. Serce mojej prababci nie wytrzymało. Winiła się za to ze to ona powinna zostać na gorze zamiast swojej córki. Rodzina dopiero dowiedziała się o tym wszystkim jak moja babcia umarła. Jedyna żyjąca siostra opowiedziała wszystko na stypie. Zaczęła ” Mogę opowiadać, zostałam ostatnia, żadna z sióstr nie będzie na mnie zła”.
    Bardzo dobrze pamietam ta kobietę , mojej babci siostrę. Umarła jeszcze przed moja babcia. Pytałam ja często, dlaczego nie ma dzieci. Ona zawsze się jakoś wymigala od odpowiedzi. Teraz wiem, ze ten zbiorowy gwałt zniszczył jej psychike i ciało….nie mogła mieć dzieci.

  11. Anonim Odpowiedz

    Front zaskoczył moją babcię, prababcię, mamę i wujka w okolicy Dukli. Coś tam opowiadali, że do piwnicy wchodzili na przemian Niemcy i Rosjanie i szukali siebie nawzajem, a oni tylko odpowiadali : Panie, my tu same kobiety i dzieci. Gdy już Rosjanie wkroczyli , moja mama pamięta, że jako 6-letnia dziewczynka powiedziała jakiś wierszyk a on jej dał całą swoją kolację. Babcia pomagała im w kuchni. Nigdy, nawet po latach, nie usłyszałam od nikogo, żeby coś się wydarzyło. Pamiętajmy, że w rosyjskim wojsku służyło bardzo dużo narodowości o różnych stopniu cywilizacyjnym , różnej religii i różnej tradycji. Mama wspominała, że Rosjanie bardzo dzieci lubią.

  12. Adrian Odpowiedz

    W okolicach Częstochowy krasnoarmieńcy lecąc samolotem dojrzeli pracującą na polu staruszkę. Antonow wylądował na owym polu, a starowinka padła ofiarą zbiorowego gwałtu.

  13. Anonim Odpowiedz

    Opisze to co widziałem Od strony Włodawy na północ wojska Czerwonej Armii poruszały sie na wielbłądach, cześć szla pieszo .Karabiny mieli większe od siebie ,na plecach worek przewiązany sznurkiem służył za plecak.Cześć z nich kwaterowała po stodołach we wis.W drugiej wiosce oddalonej okolu 1,5 km. u mojej Cioci kwaterowało NKWD.
    Pewnego razu pijani krasnoarmiejcy chodzili od domu do domu szukając kobiet.Mama widząc co się dzieje pobiegła do Cioci ( siostry ) powiadomić NKWD,oni wsiedli na konie ,gdy Mama wróciła dwóch z nich było w innym świecie.Podam teraz parę epizodów,które opowiadał Tata .
    Tata po wkroczeniu II-ej Armii WP. został zmobilizowany,był oficerem sztabowym ( przed wybuchem wojny na Polesiu i Wołyniu budował obiekty hydrotechniczne pod nadzorem wojskowej II-ki.,po wkroczeniu w 1939r. Armii Czerwonej okrywał się po stronie niemieckiej,za Bugiem )
    !. Przed forsowaniem Nysy Łużyckiej,wraz z rosyjskim oficerem poszli wybrać dogodne miejsce na obserwacje.Zauważyli Ich niemieccy zwiadowcy,zastawili pułapkę zostawiając w dalszej odległości w widocznym miejscu litrowa butelkę wódki.Tata wyczul podstąp ale Rosjanin pobiegł.Krotka seria do Taty,,odruchowo padł niedraśnięty,Niemcy byli pewni,ze jednego wyeliminowali pobiegli za Rosjaninem wówczas Tata Ich wykończył.Zyskał dozgonna wdzięczność Rosjanina.
    2.Po sforsowaniu Nysy Łużyckiej rozbite zostały niemieckie magazyny zaopatrzeniowe.
    Tata w ramach ” trafieji „dostał nowiutki motocykl BMW i akordeon Hohnera i krotki urlop Przyjechał nim do domu a znając zwyczaje NKWD okrył go w stodole w sianie..Gdy wracał na front,jeszcze ” pet ” nie zdążył dobrze zgasnąć NKWD-sci ze szpikulcami w stodole znaleźli motocykl i zabrali.
    3. Przy powtórnym pobycie Tata poszedł do NKWD mówiąc ,ze Oni ukradli motor !w odpowiedzi usłyszał : ” wskaż tego co okradł a my złodzieja zastrzelimy „tak pozbył się Tata motoru.
    Tych epizodów jest więcej,np. po wkroczeniu żołnierzy do osiedla,miasta wioski,żołnierzom na trzy dni rozluźniona byla dyscyplina, po trzech dniach sad.

  14. Joanna Krüger Odpowiedz

    Moja babcia raz mi napomknęła o Ruskich, gdy wkraczali do Polski. Był rok 1944, tereny województwa lubelskiego. Warto dodać, że przed Ruskimi pojawili się tutaj Niemcy, którzy zwartymi kolumnami maszerowali przez te tereny. Był to wstrząsający widok, bo Niemcy wracali ze wschodniego frontu i wyglądali strasznie – zagłodzeni, obdarci, ranni (jak szli na Rosję, bo ponoć wszyscy byli pięknie odpicowani i pewni zwycieństwa). Jak mi mówiła babcia – Niemców nie lubiono, ale uważano ich za – w miarę „ucywilizowanych”. Jak tylko po wsi pojawiła się plotka, że „ruscy idą!”, na wszystkich padł blady strach. W oczach Polaków – ruskie wojsko uchodziło za dziczałą bandę, kradnącą wszystko dookoła. Nawet kury z podwórka, nie mówiąc już o zegarach i zegarkach. Z tego co zapamiętałam z opowieści babci – we wszystkich domach pochowano wszystkie kosztowności, nawet kury gdzieś wywieziono. Kobiety oczywiście też gdzieś się schowały. Zostali tylko mężczyźni. Ponoć Ruscy (wynędziałe i obdarte wojsko) wszędzie szukali zegarków i kur. Po kilku dniach skierowali się na zachód, by dalej „wyzwalać”. Miejscowi odetchnęli z ulgą.

    • Plina Odpowiedz

      Mój pradziadek miał podobne wspomnienia odnośnie Niemców i Rosjan. Od zawsze moja rodzina mieszka w mazowieckich wsiach w powiecie wołomińskim. Podobno mimo całej niechęci do Niemców i pewnych oporów przeciwko okupacji (na pradziadka i jego brata nakładano nawet jakieś kary za nieoddawanie Niemcom ziemniaków i świń :)), opowiadał, że Niemcy byli jeszcze względnie „kulturalni” w porównaniu z Ruskimi. Podobno, kiedy szło „wyzwolenie”, to wpadli, nawyzywali od burżujów (pradziadek był zaradnym człowiekiem, miał dużo ziemi i zadbane gospodarstwo) i rozkradli, co tylko się dało.

        • Małopolska i Kresy

          Choć dla pełni sprawiedliwości muszę się jednak poprawić, bo pradziadkowi majątek ponoć zasiadł i zniszczył czeski nazista z nadania niemieckiego

  15. Taranis Odpowiedz

    Moja babcia kiedyś opowiadała, jak w pobliżu wsie, w której mieszkała stacjonowała Armia Czerwona. Jeden ich żołnierz, który okradł jakieś gospodarstwo został zastrzelony przez dowódcę na oczach tych okradzionych.

    • farmerek Odpowiedz

      Mój ojciec opowiadaj kiedyś, że w wiosce, która jest obecnie na pograniczu woj łódzkiego i mazowieckiego dwóch sołdatów coś przeskrobało. Miejscowi poskarzyli się dowódcy oddziału, ten kazał ich wyprowadzić za stodołę i seria z pepeszy sprawiła że mózg się rozprysł po ścianach, przeczy to propagandzie , że Sowieci mogli robić co imn się podoba, owszem było przyzwolenie alke na terenach niemieckich a nie polskich.

      • aaa Odpowiedz

        bo nie ma w tym wypadku jednej prawdy. Interesowałem się dużo wspomnieniami świadków naocznych (20 lat temu dużo było ludzi, którzy pamiętli 44/45r i miałem taką możliwość) – wspomnienia były bardzo różne w proporcjach pół na pół. Dużo zależało od szczęścia, dowódcy, sytuacji itp. Ogólnie straszne czasy

  16. london5 Odpowiedz

    Opowieść mojej 90-letniej dziś babci.
    W styczniu 1945 roku sowieci wkroczyli do ich miejscowości. Okolice Ozimka w opolskim.
    Były to wówczas tereny niemieckie. Najpierw dzień wcześniej widziano patrol ruskich na koniach. Syn gospodarzowej powiedział, że to pewnie swoi. Nie miał nogi, walczył na wschodnim froncie. Dotarła wiadomość, że rosjanie wkraczają. Ze wszystkich sklepów rozdawano żywność, żeby nie padła ich łupem. Moja babcia do dziś wspomina jak dostali wiadro niemieckiej marmolady, była pyszna. Pod wieczór przyszli. Cała kompania rosjan. Ustawili karabiny tak po trzy. Przytargali kuchnię polową i pokładli się w obejściu. Przywiezli też świnię, którą ubili na miejscu i gotowali. Częstowali gospodarza i innych wódą. Moja babcia odmówiła, widząc jakie gluty w niej pływały. Wtem weszli do izby i ujrzeli młodego niemca na łóżku bez nogi. Domyślili się, że to z wermachtu. Gospodyni zaczęła krzyczeć, żeby mu nic nie zrobili bo to „bana”- szyna kolejowa ucięła mu nogę. Zostawili go. Wieczorem w lesie ukazało się niemieckie wojsko. Rosjanie weszli do domu i porozstawiali wszystkich po kontach, żeby uważać bo mogą granat wrzucić. Niemcy uciekli, myśleli że to swoi – nie ruscy. Wysłano za nimi patrol. Rano sowieci zabierali się do wymarszu. Gospodarzowi zostawili konia, którego nie miał. Oczywiście wcześniej wszystko wyjedli, ziemniaki, kaszę, przetwory. Babcia wspominała jak do słoików nasrali. Strasznie śmierdzieli. NIe okradli ich, ani nie zgwałcili nikogo. Pewnie dlatego, że był z nimi politruk i on zachował dyscyplinę. Tamtych niemców dopadli i zabili. Kobiety poszły oglądać, czy nie ma tam ich mężów. Tak to wyglądało. Babcia żyje do dziś, i wszystko dobrze pamięta. Opowiada, że bardzo się bała w domu, kiedy mogło dojść do starcia z niemieckim wojskiem.

  17. Ewa Odpowiedz

    Moja babcia też wspominała. W 44 roku miała 14 lat,ale była rozwinięta dziewczyną. Gdy stacjonowali u nich we wsi Ruscy, przystawiał się do niej jeden żołdak,ale dostał w pysk od oficera,który powiedział,że to jego kobieta i jak ktoś coś,to go ubije. Nic jej się nie stało.

  18. Rysy 2449 Odpowiedz

    Pochodzę z Warmii – moja Babcia opowiadała jak przyszła Armia Czerwona szukali kartoszki a jak ją znaleźli jedli jak my dziś „tłusty czwartek” paczki.Babcia wiedząc ze oni tu niedługo będą zakopała mięso w wekach do ziemi i je uratowała podobnie było z jajkami które były w dużym kamiennym garnku zalane wapnem ,ponoć się nie psuły, tez się uratowały.Ale przeżyła również wielka traumę .Jakiś 2 żołnierzy dobierali się do mojej ciotki.Nie wiem co tam było ,wiem że ciotka poskarżyła się jakiemuś oficerowi ,który przyprowadził jeszcze dwóch i razem szukali tych dwóch żołnierzy,gdy ich znaleźli- rozmowa była krótka zaprowadzili ich zza komórki i rozstrzelali.Ciotka wcześniej wyczuwała co się możne wydarzyć prosiła aby tych żołnierzy tylko skarcić -jednak jej nie posłuchali. Po jakim czasie sąsiedzi podśmiewali si,e i mówili Gerdzie słdaty dobrze zrobili ,ze ich broniła. Ciotka już nie żyje pochowana jest w Barczewku,gdzie odwiedzam ja w Zaduszki ,

  19. Wnuczka turbodziadka Odpowiedz

    Ja niestety opowieści o czerwonej zarazie nie znam, bo dziadek był żołnierzem i jedyne co mówił swoim dzieciom, to że nie wolno nic nikomu opowiadać, bo „oni” mogą z tobą takie rzeczy zrobić, że sobie nawet nie wyobrażają. Wspominał też coś, że ludzie to świnie i jeden na drugiego donoszą oraz żeby nigdzie się nie udzielać, bo jest więcej szpicli niż normalnych. Co nie zmienia faktu, że moj dziadek miał na wojnie przygody, więc poznał zapewne tych i owych.

  20. siema towariszcz Odpowiedz

    Ten niedawny towariszcz Piotr S. Kantor POmylił swoich z naszymi. No cóż, wypierdek mamuta czekisty z Tanią używaną. Wiedzą o tym wszyscy jego sąsiedzi

  21. Urszula Chłopicka Odpowiedz

    w Lublinie Armia Czerwona szła ulicą Dolną 3-go Maja w górę. w Miejscu gdzie Dolna 3-go Maja przechodzi w 3-go Maja, na szczycie wzgórza, stali Niemcy z karabinami maszynowymi i kosili sowieckich żołnierzy dopóki im się nie skończyła amunicja. Ci żołnierze wcale nie byli Rosjanami, tylko niewysokimi, skośnookimi Azjatami- może Kazachowie, Uzbecy? Zabiedzeni i z połami płaszczy ciągnącymi się po ziemi, tak byli niscy. Musieli iść na te karabiny maszynowe, bo za nimi szło NKWD (tu już Rosjanie) i strzelali w nich kiedy tylko któryś się cofnął. Ulicą płynęły potoki krwi, i tak dopóki Niemcom się nie skończyła amunicja. Mój dziadek za strony mamy po ‚wyzwoleniu’ opowiadał jak krasnoarmiejki poubierały się w ukradzione koszule nocne sądząc że to eleganckie sukienki. Przez jakiś czas pracował w kinie, gdzie krasnoarmiejcy oglądali swoje filmy- wspominał że bardzo się ich bał, bo widział na własne oczy jak pijany enkawudzista w biały dzień na ulicy wyciągnął broń i strzelał do ludzi, jedną osobę zabił, po prostu przechodnia. Moja babcia i pradziadek ze strony Ojca trafili do więzienia na Zamek Lubelski jako członkowie AK.

  22. AWa Odpowiedz

    moja babcia w czasie 2 wojny mieszkała gdzieś na lublszczyżnie i tam zastało ich rodzine wojska radzieckie, żle o nich nie mówiła, opowiadała jak w trzaskający mróz rosjanie rozebrani do połowy nacierali sie śniegiem , krzywdy nikomu nie zrobili, bardzo lubili dzieci

  23. AWA Odpowiedz

    najbardziej wszyscy bali się ukraińców,bo to zboczeńcy i zwyrdnialcy oraz tych azjatów, małych i śmierdzących, bo zamordowac dla nich , to jak zjeść bułkę, tak mówiła moja babcia

  24. Kasia Odpowiedz

    Moja babcia opowiadała , mieszkała na gospodarstwie (Dolne Wymiary nad Wisłą między Świeciem a Chełmnem ), że Niemcy wszystko zabierali jak dowiedzieli się, że wkracza Armia Czerwona. Zostawili tylko kulawą klacz pociągową – nie nadawała się na dalekie wędrówki, ale niczego nie niszczyli, po prostu zabierali to co im się przyda. Inaczej postępowali ci którzy mieli wyzwalać, niszczyli, zabierali, gwałcili, babcia mówiła że tego czego nie mogli zabrać niszczyli z bestialską zawziętością np piękne malowidła na ścianach, wmurowane figurki, ozdobne piece, zwierzęta. Mieszkańcy bardzo się bali. Zresztą do tej pory jak tylko wspomina to zawsze „ruscy”

  25. Anonim Odpowiedz

    To ja z innej beczki, opowieść rodzinna.. Przyszły „ruskie” i przynieśli zegar duży szafowy i kazali zegarmistrzowi zrobić kilkanaście małych na rano, i wiecie co polak dał radę

  26. Mark Odpowiedz

    Mój dziadek mieszkał na wsi na Suwalszczyźnie. Tu front stał kilka miesięcy i u dziadka mieszkało dwóch oficerów sowieckich. Zachowywali się bardzo bardzo przyzwoicie, Częstowali rodzinę „tuszonkami”. Dziadek w czasie Pierwszej Wojny Swiatowej został wcielony do armii rosyjskiej i znał ten język. Oficerowie ci pisali do dziadka listy z frontu, prawdopodobnie zginęli, bo po kilku miesiącach listy przestały przychodzić.
    Z kolei mój ojciec (miał wtedy kilkanaście lat) otrzymał w prezencie od żołnierzy radzieckich zepsuty gramofon. Na swoje nieszczęście naprawił go i w ten sposób prezent powrócił do darczyńców.

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      @Mark: Historia Pana dziadka pokazuje, że nie można dokonywać zbiorczych ocen. Dziękujemy pięknie za przytoczenie rodzinnych doświadczeń. Pozdrawiamy.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.