Damy - empik

Konkurs: Najgorszy czołg II wojny światowej

Autor: | 23 grudnia 2014 | 3,119 odsłon

Konkurs: Najgorszy czołg II wojny światowejNie tak dawno pytaliśmy o to jaki Waszym zdaniem był najlepszy czołg średni II wojny światowej. Tym razem chcielibyśmy dowiedzieć się, który z czołgów biorących udział w tym konflikcie uważacie za najgorszy? Jednak dla odmiany nagrodami w konkursie nie są książki lecz koszulki inspirowane „Tankistami. Prawdziwą historią czterech pancernych” Kacpra Śledzińskie.

Wydawnictwo Znak Horyzont ufundowało aż 10 koszulek w rozmiarach L i XL (po pięć z każdego). Prosimy zatem abyście w komentarzach podawali również rozmiar koszulki jaki Was interesuje (mogą być oba). Co zatem należy zrobić, aby mieć szansę na nagrodę? Wystarczy, że odpowiecie na nasze pytanie. Wybierzemy najbardziej kreatywne i najlepiej uzasadnione odpowiedzi. A oto i pytanie konkursowe:

Gdybyś miał/a wskazać najgorszy czołg biorący udział w II wojnie światowej, to który z nich by to był i dlaczego uważasz, że właśnie on zasługuje na to miano?

W naszym konkursie do wygrania jest 10 właśnie takich koszulek, inspirowanych książką Kacpra Śledzińskiego "Tankiści. Prawdziwą historią czterech pancernych”.

W naszym konkursie do wygrania jest 10 właśnie takich koszulek, inspirowanych książką Kacpra Śledzińskiego „Tankiści. Prawdziwą historią czterech pancernych”.

Konkurs trwa do 23:59 w poniedziałek 29 grudnia. Swoje odpowiedzi piszcie w komentarzach pod tym postem. Przed opublikowaniem komentarza na stronie upewnijcie się, że podaliście w odpowiedniej rubryce swój adres e-mail (jest on widoczny tylko dla redakcji). Dzięki temu, jeżeli wygracie, będziemy mogli się z Wami skontaktować. Będzie to również potwierdzenie, że to Wy jesteście autorem danego komentarza.

Informacje prawne

Uczestnik konkursu wyraża zgodę na przetwarzanie ujawnionych przez siebie danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej, imienia i nazwiska na potrzeby przeprowadzenia konkursu oraz udziału w bezpłatnym newsletterze. W celu uzyskania informacji o przetwarzanych danych osobowych, ich zmiany lub cofnięcia zgody na ich przetwarzania w, tym rezygnacji z udziału newsletterze uczestnik może wysłać maila na adres ciekawostki@ciekawostkihistoryczne.pl.

Interesuje Cię książka, ale nie chcesz czekać na rozwiązanie konkursu? Pamiętaj, że z naszym kodem rabatowym kupisz ją w księgarni Znak.com. pl dużo taniej niż inni. Nie zapominamy również o miłośnikach e-booków, dla których specjalną ofertę ma Woblink.

Kup książkę (dużo) taniej niż inni:

Powiedz innym co myślisz:

RedakcjaRedakcja - Tutaj znajdziecie wszystkie teksty redakcyjne, m.in. konkursy, ich rozwiązania, aktualności z życia serwisu czy regulaminy publikacji.

To jeden z konkursów "Ciekawostek historycznych" (zobacz pozostałe nasze Konkursy, Zakończone konkursy). Przeczytaj też regulamin konkursów.
Okupacja
Komentarze do artykułu (46)
  1. Najgorszy czołg będzie to brytyjski Cromwell. Jedyne
    zalety są związane z b. dobrym silnikiem i ruchliwością. Poza tym – same
    wady. Uzbrojenie – armata 75 mm L/37.5 nie bardzo mogło zdziałać cokolwiek
    przeciw Panterom, Tygrysom czy nawet późnym Pz IV ( G,H ) – czyli
    współczesnym Cromwellowi przeciwnikom. Opancerzenie – dużo za słabe ( jak
    opisali czołg żołnierze 7 Dywizji Pancernej – ledwo chronił przed deszczem ).
    Poza tym ciasne wnętrze, złe w terenie zawieszenie. Biorąc pod uwagę to, że
    był skonstruowany w czasie wojny i służył jako główne wyposażenie sił
    brytyjskich – zasłużył sobie na mało zaszczytny tytuł.

  2. Zdecydowanie BT-7 zwany również potocznie trumną dla siedmiu braci. Mimo, że sowieci wyprodukowali kilkanaście tysięcy tych czołgów to większość z nich została zniszczona lub porzucona przez załogi na samym początku operacji Barbarossa.

    • BT-7 miał trzy osobową załogę, trumną dla siedmiu braci rosjanie nazywali M3 lee z lend-leas’u. Faktycznie BT-7 nie sprawdził się ale został zaprojektowany pod szybkie rajdy ofensywne na zachodzie europy (stąd możliwość jazdy na kołach) wojna obronna na terenie zsrr to co innego.

  3. Za najgorszy czołg II wojny uważam osobiście Czołg Średni M 3 Grant/ Lee , według mnie był to czołg wysoce nie dopracowany w projekcie widać pośpiech jaki wkradł się na deskach kreślarskich , łatwy cel ze względu na swoją wysokość , używany przede wszystkim w Afryce na otwartych przestrzeniach co zwiększało jego łatwość trafienia , czołg nie dawał popisu także co do Jego modernizacji w trakcie działań wojennych , konstrukcja była nitowana co w przypadku wybuchu pożaru powodowało niebezpieczeństwo ponieważ nity zmieniały się w rozgrzane pociski i powodowały śmierć załogi , później Anglicy się pozbywali tych czołgów w ramach umowy Land Lease Rosjanom , którzy nazywali je ” grób dla sześciu braci ”

    Koszulka rozmiaru L

  4. Radziecki T-35 – największe marnotrawstwo stali i broni przed opracowaniem Mausa i Landkreuzera. Lista wad:
    -niewydolny napęd;
    -pięć wież ze zbyt słabym uzbrojeniem (główna wieża z krótkolufową armatą 76,2 mm to dobry pomysł na mobilną lekką haubicę, nie 50 ton stali z 11 osobową załogą), wieżyczki z działami 2x 37 (późn. 45) mm i 2x km w połączeniu z brakiem skutecznej łączności (zarówno wewnętrznej – interkom, jak i zewnętrznej – nie każdy z 61 wozów doczekał się anteny ramowej) wprowadzało zamęt w dowodzeniu czołgiem;
    -gabaryty maszyny i liczebność załogi czyniły T-35 mobilnym sarkofagiem dla niemal etatowej drużyny piechoty;
    -już po zakończeniu produkcji wiadomym było że czołg nadaje się tylko do defilad na pl. Czerwonym;
    -Jedynym logicznym zastosowaniem T-35 było użycie jednej sztuki zdobytej przez Niemców jako ruchomego bunkra do obrony Berlina.

    W razie wygranej poproszę XL, będzie dla taty :)

  5. Moim zdaniem najgorszym czołgiem użytym bojowo w II w. św. był Ferdynand czyli Panzerjäger Tiger(P) (Sd.Kfz. 184). Czołg miał fatalnie niedopracowany układ jezdny, słaby silnik, zbyt dużą masę i bardzo niską prędkość. Do bitwy kurskiej został wysłany bez wyposażenia go w km-y więc był łatwym celem dla piechoty. Niedobitki zostały wykorzystane we Włoszech jako stacjonarne bunkry. Ferdynand był projektem, który przegrał rywalizację z Tygrysem I H.

  6. Radziecki czołg T-34.
    Czołg nie mający sobie równych, czołg, który wygrał wojnę, najlepszy czołg podczas II wojny światowej i wiele innych pochwalnych opinii na jego temat są wymysłem rosyjskiej propagandy. Ten wyidealizowany obraz z niezwykłą łatwością przeniknął do świata kultury. W powojennej literaturze historycznej, a także w filmach ukazywany był z jak najlepszej strony, skutkowało to tym, że inną, odmienną opinię na temat T-34 trudno było sobie wyrobić. Pochlebne oceny na temat tego czołgu bardzo często wyrażane są również dzisiaj.
    W rzeczywistości ten podstawowy czołg Armii Czerwonej nie odznaczał się niczym nadzwyczajnym.
    Posiadał bardzo wiele niezliczonych wad:
    -duża awaryjność
    -wątpliwej jakości mechanizm sterowania czołgiem i układ silnikowo – napędowy
    – 4-przekładniowa skrzynia biegów(jedyny czołg na świecie w tamtym czasie o tak prymitywnej konstrukcji układu przeniesienia mocy)
    -powolny(maksymalna prędkość w terenie ponad 20km/h)
    -skomplikowany i wymagający dużej siły system przełączania biegów
    -ciasna wieża, która utrudniała normalne poruszanie się załogi czołgu
    -zły mechanizm elektryczny obracający wieżą
    -bardzo słabe sprzęgło(niedbale zrobione z niskiej jakości stali)
    -prymitywne urządzenia obserwacyjne, które niewątpliwie utrudniały rozeznanie na polu walki(m. in. peryskop)
    -słabo zagospodarowana przestrzeń czołgu
    -słaba wentylacja
    -bezużyteczny telefon czołgowy
    -brak radiostacji(komunikacja z pozostałymi czołgami odbywała się za pomocą znaków dawanych chorągiewką)
    -słaba widoczność(zbyt wąski wizjer)
    -słaba armata L-11 kalibru 76,2mm
    -duża głośność radzieckiego silnika diesla
    -niestarannie i niedbale wykonane spawy
    -przepuszczanie wody przez dół kadłuba podczas pokonywania rzeki
    -słabe zawieszenie
    Jedyną wyraźną zaletą czołgu jest niewątpliwie sylwetka, kształt kadłuba prezentował się znacznie lepiej niż czołgów niemieckich czy amerykańskich. Jednak pod względem technicznym sporo ustępował innym czołgom. Biorąc pod uwagę, że na polu bitwy poza umiejętnościami załogi najbardziej liczyła się jakość, niezawodność i wytrzymałość czołgów, muszę stwierdzić, że był to najgorszy czołg biorący udział w II wojnie światowej.

  7. Crusader Mk VI, miał beznadziejny pancerz, rozwalić go mogło nawet lekkie niemieckie działo przeciwpancerne, to jak jechał po pustyni szybko to wzbijał tumany kurzu wokół siebie i nie wiadomo było gdzie jest nieprzyjaciel i gdzie jechać, był żadnym przeciwnikiem dla PzKpfw III i IV. W operacji Battleaxe, wtedy 6 pułk podczas operacji w ciągu 3 dni stracił wszystkie czołgi Crusader. Wdząc to brytole wycofali je w 1943. Jeszcze do tego nie miał pancerza wogóle jedną płytę . to był na pewno najgorszy czołg 2 wojny światowej.

  8. Oczywiście prosząc nas o wybór najgorszego czołgu wybór może być tylko jeden: najgorszą puszką na gąsienicach tego okresu był osławiony T34. Zarówno wczesne wersje tego koszmaru zachodnich kapitalistów były tragedią, a i późniejsze ulepszenia nie na wiele się zdały. Oczywiście tak sprzeczny z oficjalną powojenną propagandą, która zatruła umysły i zaślepiła oczy wszystkich historyków, którzy uważają go za bardzo udaną konstrukcję opis tego czołgu wymagał będzie podania paru przykładów na poparcie mojej tezy o słabości teciaka.

    Zacznijmy od pancerza, którego pochyły i opływowy kształt nadawałby się idealnie na wyścigówkę, a nie na maszynę bojową mającą budzić respekt samą swą aparycją, a wyglądem budzić strach w szeregach wroga. Przecież kto to widział, żeby tchórzliwie pochylać przednie i boczne płyty zamiast stanąć do boju z szeroko i prosto wystawioną na ostrzał klatą niczym niezniszczalne Tygrysy. Zresztą niemieccy inżynierowie nie mogli się mylić, a pochyła Pantera powstała tylko po to, żeby T34 nie było smutno, że sam był taki brzydki na największym balu pancernym na Pchrochorowskich polach. No, Towarzysze! Kto to widział. Pochyły pancerz? Zero szacunku, a germańcy umierali w okopach chyba ze śmiechu widząc tą podobną do szczupaka pokrakę toczącą się w ich stronę.

    Trakcja: kto to widział, żeby zamiast majestatycznie brnąć przez błoto jak Tygrys po pachy w ziemi lecieć przez wszystkie rodzaje gruntu na szerokich gąskach jak na skrzydłach. Towarzysze! Nie godzi się! Czołg musi swoje ważyć! Jak sumo respekt budzić masą i siłą. Ku chwale ojczyzny! Gdyby T34 rył pola jak Tygrysy nie trzeba by było po wojnie traktorów produkować tylko chłopów do tanków przyuczyć i wsio gatowe.

    Słaba komunikacja we wczesnych wersjach: No, Towarzysze! Jak to dobrze, że waszych tankistów radio nie rozpraszało podczas pracy! Ile to wypadków na drogach było gdy ktoś zmieniał Krasną Zwizdę na Głos ludu i nie patrzył przy tym gdzie jedzie! Gratis i żeby dowódcy nie było w teciaku smutno we wczesnych wersjach dodawali im kolorowe chorągiewki, żeby rodzina widziała jak na defiladzie na Placu Czerwonym machają niczym Karol w Familiadzie. Niemieccy snajperzy tak im zazdrościli, że zawsze próbowali im wytrącić je z ręki gdy tylko dowódca z chorągiewką wychylał się z czołgu, żeby pomachać do kolegów z kolumny. Wredni naziole!

    No i nie można zapominać o ciasnocie, temperaturach jak w piekarniku, hałasie i braku miejsca na cokolwiek poza pracą dla Matuszki Rassiji i biciu germańców. Owo bicie było trochę utrudnione, bo przez słabą optykę i peryskopy mało co było widać, ale nie pozwólmy żeby takie szczegóły zaciemniały odbiór całości.

    No i kto to widział – czołg na diesel’a… Może jeszcze na gaz go przeróbcie, co?

    Jednak największą wadą T34 była niezwykła łatwość roznoszenia przez niego groźnych chorób zakaźnych. To na ich pancerzach słynna „czerwona zaraza” rozpleniła się w połowie Europy i na ponad pół wieku zdrowy rozsądek opanowało czerwonomyślenie i nowomowa socrealistyczna. Główne ogniska zarazy udało się rozbić dopiero pod koniec lat osiemdziesiątych przy nie małym trudzie i wydatnej pomocy zachodnich lekarzy z kliniki „Pod Grubym, Kapitalistycznym Burżujem”, ze znanym doktorem Uncle Samem na czele.

    Priwjet Tawariszcze!

  9. Witam!

    Do konkursu na najgorszy czołg II WŚ zgłaszam czołg produkcji włoskiej – M11/39.

    Krótka historia:
    – powstał na wskutek doświadczeń hiszpańskiej wojny domowej,
    – zaprojektowany w 1937 r., wszedł do produkcji w 1938 r.,
    – produkowany do sierpnia/września 1939r., w ilości około 100 sztuk
    – walczył podczas włoskiego ataku z Etiopii i Erytrei na Somali brytyjskie oraz podczas ataku Włochów z Libii na Egipt – ogólnie rzecz biorąc, teatr wojenny w Afryce

    Zalety czołgu:
    – silnik Diesla – dosyć oszczędny i łatwy w obsłudze
    – maksymalna prędkość: 33 km/h na drodze

    Wady czołgu:
    – trzyosobowa załoga; dowódca czołgu był jednocześnie celowniczym km, co wpływało negatywnie na szybkość podejmowania decyzji
    – działo w kadłubie, a dwa km w wieży – ograniczenie pola manewru działa
    * działo kalibru 37 mm skutecznie zwalczało tylko słabo opancerzone cele (poniżej 35 mm grubości pancerza) – czołgi brytyjskie typu Cruiser, Crusader; bardzo słabe osiągi w walce z czołgami typu Matilda
    – najgrubszy pancerz przedni miał 30 mm – podobne parametry miały brytyjskie czołgi typu Cruiser (pościgowy – szybki, z lekkim pancerzem); działo kalibru 40 mm lub większy mogło zapalić i zniszczyć czołg jednym pociskiem
    – brak filtrów powietrza i przygotowania do działania w warunkach pustynnych – duża awaryjność, załogi porzucały pojazdy nie dające się naprawić w warunkach polowych

    Podsumowanie:
    Czołg byłby dobrym pojazdem w standardach pierwszej połowy lat 30., ale nie w roku 1940. Radził sobie tylko z starszymi typami wozów brytyjskich: Light Tank Mk od II do VI, Cruiser od II do IV. Czołgi typu Matilda siały pogrom w kompaniach czołgów M11/39.

    Słowem: czołg zawiódł wszystkie nadzieje swoich konstruktorów.

  10. Uważam, że najgorszym czołgiem II wojny Światowej był sławny amerykański M4 Sherman. Dlaczego?? a dlatego iż był on jeżdżącym Piekarnikiem ( jak zresztą nazywali go sami niemieccy pancerniacy) ze względu na benzynowy silnik. Czołg ten po trafieniu momentalnie stawał w płomieniach a ze względu na swoją budowę nie było najmniejszej szansy na uratowanie sie całej załogi. Mimo jego wielofunkcyjności nie można zapominać iż dla unicestwienia jednego Tygrysa potrzeba było 3 – M4 z czego przeżywała zazwyczaj załoga tego ostatniego;-)) Wiem że wywołam burzę, ale uważam ze był to najbardziej nieudany czołg 2 wojny światowej ( mówiąc oczywiście o tych maszynach, które odegrały największą rolę w walkach) (według instrukcji rozmiar XL)

  11. myślę, że TOG 1 albo TOG 2 – ot taki pociąg na gąsienicach : na szczęście zbudowano po jednym prototypie.

    i komentarzyk D. Fletchera

    „z perspektywy, czołgi TOG ukazują się jedynie jako przerażające marnotrawstwo cennych zasobów w czasie, gdy kraj najmniej mógł sobie na to pozwolić”

  12. Czołgiem w pełni zasługującym na to miano był T-35. Wytwór radzieckiej myśli lub bezmyśli technologicznej. Nazwa czołg to też zbyt duże miano dla tego, no właśnie czego, nazwijmy punktu ogniowego. Generalnie niewypał techniczne i błędna koncepcja.
    Koszulka rozmiar XL.

  13. Włoski M11/39 Z działem osadzonym w kadłubie i dwoma karabinami maszynowymi na wieży. Nitowany pancerz (przy trafieniu czołgu oderwane nity często raziły załogę), zawodny silnik, fatalny układ jezdny. Jakby mało było błędów projektowych, jakość wykonania tych czołgów również pozostawiała wiele do życzenia.

  14. Spośród krajów, które w pierwszej linii brały udział w II wojnie światowej najsłabszą technicznie broń pancerną posiadały Włochy. Wystarczy wymienić CV 29, nieodpowiedni na tamte lata Fiat 300, za delikatne tankietki L3, zawodne i łatwopalne M13/40. Do tego fura nieudanych projektów w którym zatrzymano się na stadium prototypu. Poproszę o koszulkę w rozmiarze XL.

  15. Wg mnie prym w niechlubnej klasyfikacji autsajdera wśród czołgów, bezdyskusyjnie ma włoski M11/39.

    Dziwaczna konstrukcja tego pojazdu oraz jego wątpliwe osiągnięcia na polach bitew pretendują go – do miana najgorszego czołgu tej wojny ( przynajmniej tak sądzę przynajmniej ja) :). Z pewnością jego nieortodoksyjna budowa musiała budzić w 1940 r. zdziwienie i przypominać weteranom I wojny światowej tamten krwawy konflikt. Główne uzbrojenie pojazdu – 37 mm armatę umieszczono bowiem w jego kadłubie, podczas gdy w wieży zamontowano jedynie 2 km. Taki układ okazał się ślepą uliczką w rozwoju czołgów. Istotna wadliwość przyjętego rozwiązania polegała na tym, iż umieszczenie działa w kadłubie czołgu powodowało trudności w jego obsłudze – ciasnota wnętrza utrudniała jego ładowanie. Ponadto chcąc wycelować armatę trzeba było w praktyce obrócić całym pojazdem, którego kierunek jazdy musiał być tym samym zgodny z kierunkiem w którym znajdował się cel.
    W konstrukcji M11/39 ujawniły się jednakże poważniejsze wady, które miały odziedziczyć kolejne modele włoskich czołgów. Znacząco wpłynęły one na słabość całej włoskiej broni pancernej.

    Podsumowanie:

    1. Słaby silnik ( słaba moc + niedopracowany układ chłodzenia)
    2. Słaba wytrzymałość + jakość pancerza
    3. System łączności ( praktycznie go nie było)
    4. Beznadziejne, jak nie tragiczne uzbrojenie ( wyżej zostało opisane)
    5. Produkcja toczyła się w iście ślimaczym tempie ( Z braku surowców, odpowiednich technologii oraz złej organizacji produkcji ich budowa trwała niezwykle długo).
    6. Koszulka XL ( jako pointa) :)

  16. Najgorszy moim zdaniem jest T-34, po co kłamać, bedę szczery.
    Przede wszystkim awaryjny, a to produkt był seryjny..
    Bardzo wolna się poruszał, sprzęgło, skrzynia to wymusza
    Za wątpliwe wykonanie, nie należy się uznanie
    Wieża strasznie ciasna, przestrzeń bardzo mała, załoga prawie na nim płakała
    Radiostacji brak na stanie, widoczności nie ma prawie
    Słaba armata jak i zawieszenie, nie było to wielkich czołgów marzenie
    Kilka wad się jeszcze znajdzie, lecz wystarczy bo już na dnie, biedne to T-34
    nic nie zrobie, byłem szczery…

    rozmiar L

  17. Moim zdanie najgorszy był radziecki T-34. Po pierwsze awaryjny, po drugie nazbyt skomplikowany a po trzecie ciasny także załoga w nim była niczym w puszcze. Do tego miał ograniczoną widoczność i nie posiadała radiostacji tak więc jego ekipa można powiedzieć poruszała się na oślep.
    Wybieram koszulkę XL

  18. Moim zdaniem na miano Najgorszego czołgu II WŚ zasługuje czołg T-35. Nie dość, że był to prototyp pięciowieżowy był również słabo opancerzony i zaprzestano jego dalszej produkcji z powodu braku skutecznego kierowania ogniem wszystkich wież przez dowódcę. Po co wypuszczać taki czołg skoro dowódca nie umie pokierować ogniem. Po co pięć wież skoro wystarczyła by jedna a dobra o dobrym kalibrze. Dziwna sprawa, że dowódca czołgu nie mógł zapanować nam ogniem wszystkich wież. Siedzę jako dowódca czołgu w wieży, szukam celu i przez radio mówię: „Wieża nr 1 na 11”, „Wieża nr 2 na 9”, „Wieża nr 3 na 5” itd. Wiadomo, że taki dowódca musiałby mieć oczy dookoła głowy kiedy jest wiele celów na polu bitwy. Słabe opancerzenie zapewne dlatego, że reszta materiału (stali) poszła na kolejne wieże, więc nie starczyło na pancerze ;) Mówiąc krótko, według mnie T-35 to wielki „gniot” II WŚ wypuszczony przez ZSRR. Może gdyby bardziej go dopracowali, opancerzyli o przebudowali miał by szanse stać się sławniejszy i bardziej popularnym czołgiem, a nie kandydatem na miano „Najgorszego czołgu II WŚ”

    Rozmiar koszulki – XL

  19. Moim zdaniem najgorszy był Sherman „RONSON” szczególnie z początków produkcji i bez działa brytyjskiego w wieży. Przydomek Ronson mówi sam za siebie- czołgi te łatwo ulegały zapłonowi po trafieniu.

  20. Niemiecki Panzerkampfwagen VIII Maus

    Kto mógł pomyśleć, że czołg, który ledwie się poruszał I osiągał wielkość szkolnego autobusu to dobry pomysł? Adolf Hitler był tym człowiekiem. Nakazał osobiście prof.Ferdinandowi Porsche podjęcie prac projektowych nad opracowaniem superczołgu. Porsche rozpoczął niezwłocznie prace nad projektem, któremu nadano oznaczenie Nr. 205. Trudno sobie wyobrazić, że przyszły konstruktor lekkich samochodów sportowych zaprojektował coś co osiągało prędkość ledwie do 20 km/h, miało zasięg 193 km i zużywało 1400 l paliwa na 100 km czyli tylko kilka razy mniej niż wynosiła masa całego czołgu. Ze względu na ciężar tego pojazdu żaden most w Europie nie mógł wtedy go udźwignąć . Aby przekroczyć rzekę do czołgu montowano specjalne kominy, kablami podłączano czołg do drugiej maszyny tego typu, podczas gdy jeden z nich przekraczał rzekę po dnie, to drugi kablami dostarczał mu energię. Ten 207 tonowy Maus ( Mysz) był raczej białym słoniem wśród 25-tonowych T-34.
    Rozmiar XL

  21. Czołg ten został „wywołany do tablicy”, ale po części jestem podobnego zdania, że jednym z najgorszych czołgów jak nie tym naj… był dobitnie nazwany przez załogi radzieckie „ grobem dla sześciu braci”, amerykański M3 General Lee. Choć trzeba przyznać, że ów czołg był całkiem sprawny. Głównym jednak mankamentem była wysoka sylwetka co na płaskiej jak stół pustyni czyniło zeń łatwiejszy do trafienia cel. Wysokość właśnie narażała go na dodatkowe niebezpieczeństwo. Szybko okazało się również, że 37 mm działko ppanc nie jest już w stanie sobie poradzić z coraz lepiej opancerzonymi pojazdami niemieckimi. M3 był jednak najmłodszym „uczestnikiem” z całej gamy czołgowej , więc i może poniekąd miano najgorszego czołgu przypadło dla niego :). Szeroki, wysoki ( łatwy cel), słaba moc w porównaniu do jego następcy Shermana 4. A na koniec ciekawostka jak Japończycy walczyli z M3 : Siedział Japończyk w okopie z młotkiem i bombą lotniczą między nogami i czekał… „M3” najeżdżał na okop, Japończyk uderzał młotkiem w zapalnik bomby… Jak można się domyśleć „bohater” nie przeżył, ale „Lee”(jak go zwali czołg Anglicy) też był zniszczony.
    Rozmiar XL

  22. Na miano najgorszego czołgu II wojny światowej według mnie zasługuje niemiecki Tygrys. To jeden z najbardziej śmiertelnych czołgów – to nie tylko gra słów, bo potwierdzają to świadkowie historii, z którymi rozmawiałam na temat II wojny światowej. ów tank miał największą armatę świata i myślę, że niewielu zaryzykowałoby kolejne spotkanie w „cztery oczy” z tym czołgiem. Niełatwo jest napisać wady i zalety, jeśli nie widziało się go na żywo, ale każdy z nas może sam ocenić, który z czołgów był największym postrachem podczas wojny totalnej. Dlatego moim zdaniem najgorszym tankiem II wojny światowej był niemiecki Tygrys,

    Rozmiar koszulki L

  23. najgorszym czołgiem świata był Mark I w odmianie żeńskiej, gdyż:
    1.Armat nie miał wcale.
    2.Pancerz miał grubość pomiędzy 6, a 10 mm.
    3.Prędkość maksymalna po drodze bitej wynosiła 5-6 kilometrów na godzinę.W złym terenie malała nawet do 1-2 km/h, a na froncie teren był przeważnie w stanie gorszym od złego.
    4.Trwałość gąsienic – znikoma.W dodatku bardzo często spadały.
    5.Ogólnie – były to maszyny niezwrotne, mechanicznie – bardzo zawodne, niewyobrażalnie hałaśliwe i potwornie uciążliwe dla załóg.

  24. Najgorszym czołgiem biorącym udział w II wojnie światowej był niezły czołg z pierwszej, czyli Renault ft 17:) Z prędkością winniczka, cieniutkim pancerzem i zabytkowym działem nie nadawał się do zbyt wielu zadań. Chociaż rozbity wrak mógł stanowić przeszkodę w wąskim przejściu, czyli czasem mógł się przydać:)

    Koszulka rozmiar L.

    Pzdr

  25. Właściwie problem należałoby rozpatrywać od określenia tego czy chodzi o czołgi które brały udział w działaniach wojennych II wojny światowej, były opracowane i wprowadzone do produkcji podczas tejże wojny, czy może zostały najgłupiej zastosowane?
    Jeśli bierzemy pod uwagę wszelkie czołgi biorące udział w II w.ś. to najgorszymi będą zwyczajnie najstarsze z konstrukcji. Wspomniany już Renault FT17 czy też japońskie tankietki Type 94 Te-Ke. Konstrukcje wówczas przestarzałe, o pancerzach będących niczym papier dla ówczesnych dział.
    Jeśli bierzemy pod uwagę te, które były koncepcyjnie bliższe II wojnie światowej to chyba nagroda należy się czołgowi T-35. Ruchliwość ślimaka, niezbyt imponujący pancerz, dużo, ale słabej broni. Rosjanie zbudowali T-35 z myślą o działaniach wojennych w stylu poprzedniej wojny. Na szybką i mobilną wojnę T-35 nadawał się jak Pudzianowski do baletu.

  26. A według mnie najgorszym był tygrys królewski, były one nie opłacalne w produkcji ze względu na duze nakłady finansowe i bardzo skomplikowany projekt. W walce były co prawda bardzo skuteczne zwłaszcza na froncie zachodnim przecziwko shermanom ale byly one powolne a ich tylni pancerz, słaby silnik nie pozwalały mu na wiele. W swojej najwiekszej akcji w Ardena okazały sie porażka gdyż grzęzły w ziemi a drogi zalamywały sie pod nimi. Tak wiec mimo poteżnego uzbrojenia przynajmiej według mnie był on porażka i jednym z chorych pomysłów nazistów jak wygrac przegraną wojne.
    Rozmiar koszulki L

  27. Najgorszym czołgiem II Wojny światowej był Elefant czyli Panzerjäger Tiger (P) .
    Dlaczego właśnie on ? Z kilku bardzo prostych powodów :

    – mała prędkość i bardzo słaba manewrowość
    – nie posiadał uzbrojenia strzeleckiego ( wczesne modele)radziecka piechota często wykorzystywała ten fakt rzucając Koktajle Mołotowa podpalając czołg.
    -jego pierwsze modele były podatne na uszkodzenia spowodowane przez wybuchy min przeciwpancernych
    -waga -65 ton sprawiała problemy logistyczne zwłaszcza na polu bitwy (przykładem może być Bitwa na Łuku Kurskim )
    -początkowe problemy z nieszczelnym układem paliwowym co skutkowało pożarami silników .
    – był stosunkowo drogi w produkcji .
    -jeżeli taki czołg a właściwie niszczyciel czołgów wpadł w zasadzkę nie miał żadnych szans.
    – okrągłe ” drzwiczki ” z tyłu pojazdu by wyrzucać łuski po pociskach – serio ?

    Mimo iż miał ciekawy napęd doskonałe działo to według mnie to właśnie elefant zasługuje na miano najgorszego czołgu IIWŚ , był nie opłacalny w produkcji jako duży , cięzki pojazd z wadami konstrukcyjnymi ,.W dodatku w pojedynkach z działami pancernymi SU-122 1 SU-152 nie miał aż tak wielkiej przewagi .

  28. Wg mnie najgorszym czołgiem jest brytyjski czołg Cromwell. Miała bardzo słabe opancerzenie oraz słaby kaliber armaty. Ponadto byla bardzo ciasno w środku, było kiepskie zawieszenie w terenie oraz była główną siłą pancerną brytyjskich wojsk więc był to jeden z gwoździ do trumny. Rozmiar koszulki XL

  29. Najgorszym czołgiem był T-35 produkowany w Charkowskiej Fabryce Parowozów. Wadą była duża masa, słabe silniki, wysoka sylwetka. Trudno było wyznaczyć cel, bo miał trzy działa, które miały słabe przyrządy obserwacyjne. O ich słabej bojowości świadczy fakt, że w czasie działań wojennych w 1941r wszystkie zostały utracone już w pierwszych tygodniach walk.

  30. Według mnie najgorszym z czołgów II wojny światowej był czołg Vickers Mk VI –
    szybki i dynamiczny, ale uzbrojony tylko w karabin maszynowy 15 mm, a chroniony pancerzem o grubości zaledwie 14 mm. Przebijały taki pancerz nawet pociski przeciwpancerne z CKM. Zaprojektowany był jako pojazd rozpoznawczy, ale Francuzi użyli ich w normalnym boju, z fatalnym
    skutkiem dla załóg. Zdecydowana większość już nie wróciła do swoich domów…

    Poproszę o koszulkę w rozmiarze XL, a jeśli nie będzie tych to może również być w rozmiarze L.

  31. Najgorszym czołgiem II Wojny Światowej był japoński czołg średni Type 97 Chi-Ha. Pomimo uzbrojenia w armatę kalibru 57 mm. podczas konfliktu nad jeziorem Chasan i rzeką Chalchyn gol w 1938 roku uległy Radzieckim BT i T-26 uzbrojonym w 45 mm działa. Po przeróbkach nie był w stanie walczyć z Amerykańskich M-3. podczas inwazji na Filipinach. Japońskie pociski nie mogły przebić stosunkowo grubych pancerzy wrogich pojazdów, Dodatkową wadą było także przegrzewanie się silników po niespełna paru tygodniach użytku na froncie.

    Poproszę o rozmiar koszulki L.

  32. Najgorszy czołg? Ciężko będzie wybrać… Tylu kandydatów do wyboru, chyba nawet gorzej jak przy wyborze najlepszego. Ale spróbujemy.
    Na pierwszy ogień idzie francuski Char B1 bis – konstrukcja nieudana, powolna, gdzie główne działo było osadzone w kadłubie, co równało się ze strzelaniem na wprost. Dosłownie.
    Kolejny przykład, tym razem hamburgerowy – sławny (lub nie) M3 Grant/Lee – ktoś tu się wzorował na francuskich kolegach – główne działo w kadłubie, wysoka sylwetka, silnik gwiazdowy (co to za pomysł, żeby silnik gwiazdowy wsadzać do czołgu. Obsługa tego to istna męczarnia, i przy okazji trzeba rozebrać pół czołgu żeby dokonać poważniejszych napraw), który miał brzydką przypadłość częstego palenia się przy trafieniu (podobnie jak i w Shermanach wczesnych wersji). Brytyjczycy chwalili go za to, że w Afryce dostali w końcu pojazd zdolny do jakiejkolwiek walki z Niemcami.
    Skoro o wyspiarzach mowa, czas na ich wynalazki. Moim osobistym przegranym jest tu Churchill – niby dobrze opancerzony, ale kiepsko uzbrojony i powolny. Kombinacja dwóch i więcej silników (Amerykanie byli mistrzami w kombinacji kilku silników benzynowych w jednym czołgu), nigdy nie wróżyła dobrze dla czołgów.
    Ciekawe że konstrukcje niemieckie czy sowieckie jakoś nie były specjalnie podatne na bycie kiepskimi. Jakby nie było, jedni uczyli się od drugich sztuki wojennej…
    Koszulka r. L.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...


…liberyjski dyktator Samuel Doe zginął w strasznych męczarniach, po wielogodzinnych torturach? Jakby tego było jeszcze mało, po wszystkim został częściowo zjedzony przez swoich zabójców.


…starożytni Rzymianie załatwiali wszelkie potrzeby fizjologicznie wspólnie? Przy okazji ucinali sobie w tym czasie przyjacielskie pogawędki.

powstanki1
…jednym z głównych składników menu powstańców warszawskich była tzw. pluj-zupka? Jej nazwa związana była z tym, że gotowano ją z niełuskanego zboża. W związku z czym jedzący co chwilę musiał wypluwać plewy.