Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Rozwiązanie konkursu: Jakie trzy rzeczy zabralibyście ze sobą do Powstania?

Powstanie Warszawskie trwało 63 dni. My na szczęście nie każemy Wam czekać aż tak długo na rozwiązanie naszego konkursu, w którym do wygrania było pięć egzemplarze książki Anny Herbich „Dziewczyny z powstania”. Jeżeli jesteście ciekawy jakie odpowiedzi uznaliśmy za najciekawsze zapraszamy do lektury.

Aby mieć szansę na wygranie jednaj z pięciu nagród należało odpowiecie na nasze pytanie. Trzeba było przy tym wykazać się kreatywnością, pisząc ciekawy komentarz. Dla formalności przypominamy pytanie konkursowe:

W konkursie można było wygrać jededen z pięciu egzemplarzy książki Anny Herbich pt. „Dziewczyny z powstania”.

W konkursie można było wygrać jededen z pięciu egzemplarzy książki Anny Herbich pt. „Dziewczyny z powstania”.

Właśnie wybucha Powstanie Warszawskie, a Wy musicie opuścić swój dom. Możecie jednak zabrać ze sobą tylko trzy rzeczy. Co by to było i dlaczego?

A oto komentarze, które postanowiliśmy nagrodzić książkami:

I komentarz:

adetka: 1arszawskie. Myślę, że lepiej nie wzbudzać podejrzeń, należy wyglądać zwyczajnie, jak co dzień, więc nie zabieram ze sobą nic widocznego ponad to co nosi się zazwyczaj.

Pod płaszczem ukrywam jednak aparat fotograficzny, który nie jest poręczny, ale jednak rozpiera mnie duma, że powstanie skończy się najwyżej za kilka dni – przecież szybko zwyciężymy i należy to zwycięstwo uwiecznić! W końcu Polska będzie wolnym krajem.

Drugim przedmiotem jaki zabieram jest scyzoryk jeszcze po dziadku, broni innej nie mam – braki w uzbrojeniu dotykają nie tylko mnie, ale trzeba mieć cokolwiek do obrony, a taki praktyczny nóż będzie na pewno przydatny również i w innych sytuacjach.

Ostatnią rzeczą jaką wypycham podręczną torebkę i kieszenie są bandaże, jestem kobietą, więc moim zadaniem będzie poza walką pomoc rannym – kto lepiej opatrzy rany niż kobieta, panowie nie przywiązują do tego wagi, ale dobrze być przygotowaną nawet na taką okoliczność.

II komentarz:

cropka: Nie ma we mnie woli walki i odwagi. Jest strach i paniczna wręcz potrzeba, by uratowali się wszyscy moi Najbliżsi! Co zabieram? Źródło ognia – zapałki, zapalniczki do każdej kieszeni. Lekarstwa. Złoto i biżuterię, by dzięki nim dotrzeć jak najdalej, w jakieś bezpieczne miejsce.

Jestem tchórzem. Zabieram więc ze sobą atrybuty mojego tchórzostwa i staram się zniknąć!

III komentarz:

Monika Lach:

W tej chwili ostatniej
Zabiorę ciebie we wspomnieniach
Nóż wezmę na drogę
Może nim chleb
A może gardła
Ukroję
I brylant babci
Na wymianę
Za życie
Ocalone

IV komentarz:

aneta: Zabrałabym zwyczajną butelkę wody, bez której za długo człowiek nie pożyje a o której w nagłych sytuacjach po prostu zapomina. Wzięłabym szmacianą lalkę dla małej córeczki, bez której mała nie wyobraża sobie snu i życia. Nikt nie wie, że kilka lat wcześniej, na wszelki wypadek, zaszyłam w lalce obrączkę i złoty medalik z naszym wspólnym zdjęciem. Ostatnią rzeczą bez której nie wyszłabym z domu to zielona sukienka, prezent od męża na pierwszą rocznicę ślubu. Mąż co roku kupował mi sukienkę w tym kolorze, ale ta pierwsza jest dla mnie najcenniejsza. Mówił, że zieleń to kolor miłości, spokoju i szczęścia. Ta pierwsza zielona sukienka była dla mnie niczym płaszcz ochronny, była wiarą i pięknym wspomnieniem, które dawało mi nadzieję i zawsze trzymało mnie przy życiu w ciężkich chwilach.

V komentarz:

ewanna: Nie wierzę w to powstanie, nie wierzę w jego sens, nie uznaję jego gloryfikacji. Obce mi jest bohaterstwo i mam wrażenie, ze w sytuacji ostatecznej bliższe byłoby mi zachowanie św. Piotra, który się wypiera, niż Marii Magdaleny, ale… Ale jako historyk, którego fascynują mikrohistorie – książki ciekawam.  Co bym wzięła – nie wiedząc, co będzie? Bilet. Byle dalej od Warszawy. Już przegrałam? Pewnie tak. Akty notarialne – mieszkania, ziemi, papiery – potwierdzające wykształcenie. Tu przemawia przeze mnie wielkopolski pragmatyzm. Zdjęcia. Można zostawić miasto. Można opuścić kraj. Można znaleźć gdzieś swoją ziemię obiecaną… Ale od korzeni odciąć się nie da… Potrzebuję historii. Rodziny, przyjaciół. I to zabrałabym ze sobą odchodząc… Uciekając? Może i to byłaby ucieczka… Ale przecież nie o to pytaliście…

Wszystkie podpowiedzi możecie przeczytać klikając w ten link.

Dziękujemy wszystkim uczestnikom, a tym którym się nie poszczęściło przypominamy, że z naszym kodem możecie kupić książkę Anny Herbich ze sporym rabatem.

Nie wygrałeś w konkursie? Nic straconego kup książkę dużo taniej niż inni:

 

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.