Damy - empik

Konkurs: Jakie trzy rzeczy zabralibyście ze sobą do Powstania?

Autor: | 7 października 2014 | 1,749 odsłon

W tym roku obchodziliśmy 70. rocznicę Powstania Warszawskiego. W związku z tym przygotowaliśmy dla Was konkurs, w którym liczymy na Waszą kreatywność. Warto się postarać, ponieważ nagrodami jest aż pięć egzemplarze książki Anny Herbich „Dziewczyny z powstania”.

Co zatem należy zrobić, aby mieć szansę na nagrodę? Wystarczy, że odpowiecie na nasze pytanie. Nagrodzimy najbardziej kreatywne i zaskakujące nas odpowiedzi. A oto i pytanie konkursowe:

Nagrodami w konkursie jest aż pięć  egzemplarze książki Anny Herbich  pt. „Dziewczyny z powstania”.

Nagrodami w konkursie jest aż pięć egzemplarze książki Anny Herbich pt. „Dziewczyny z powstania”.

Właśnie wybucha Powstanie Warszawskie, a Wy musicie opuścić swój dom. Możecie jednak zabrać ze sobą tylko trzy rzeczy. Co by to było i dlaczego?

Konkurs trwa do 23:59 we wtorek 14  października. Swoje odpowiedzi piszcie w komentarzach pod tym postem. Przed opublikowaniem komentarza na stronie upewnijcie się, że podaliście w odpowiedniej rubryce swój adres e-mail (jest on widoczny tylko dla redakcji). Dzięki temu, jeżeli wygracie, będziemy mogli się z Wami skontaktować. Będzie to również potwierdzenie, że to Wy jesteście autorem danego komentarza.

Informacje prawne

Uczestnik konkursu wyraża zgodę na przetwarzanie ujawnionych przez siebie danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej, imienia i nazwiska na potrzeby przeprowadzenia konkursu oraz udziału w bezpłatnym newsletterze. W celu uzyskania informacji o przetwarzanych danych osobowych, ich zmiany lub cofnięcia zgody na ich przetwarzania w, tym rezygnacji z udziału newsletterze uczestnik może wysłać maila na adres ciekawostki@ciekawostkihistoryczne.pl.

Powiedz innym co myślisz:

RedakcjaRedakcja - Tutaj znajdziecie wszystkie teksty redakcyjne, m.in. konkursy, ich rozwiązania, aktualności z życia serwisu czy regulaminy publikacji.

To jeden z konkursów "Ciekawostek historycznych" (zobacz pozostałe nasze Konkursy, Zakończone konkursy). Przeczytaj też regulamin konkursów.
Okupacja
Komentarze do artykułu (82)
  1. Zabrałbym:
    1. Mój kochany wypasiony karabin Lee Enfield No.4 Mk I, który tuż przed powstaniem przysłał mi wujek z UK. W celach samoobrony, naturalnie.
    2. Sztabki złota, które w rodzinie były od pokoleń, a teraz by się bardzo przydały. Nie jest tego dużo, ale wystarczy żeby się ustawić.
    3. Kanapkę. Coś w końcu zjeść trzeba, a więcej nie ma sensu zabierać, bo ciężkie i się zepsuje.

    :)

    • Ja jestem świeżo po filmie Jana Komasy „Miasto 44” zachwycił mnie sposób przekazania powstania, cudo, cudo , cudo więc oglądając na pewno wzięłabym nóż, bo gdyby zabrakło broni to bym Niemców dźgała gdzie popadnie , i upajałabym się widokiem jatki jaką stworzyłam to byłby triumf zwycięstwa za wszystkie krzywdy, następnie granaty żeby rzucać jak pojawią się jakieś większe skupiska esesmanów oraz wiedząc jakie muzyka ma dla mnie i innych znaczenie mały magnetofon o dużej głośności , który by nawoływał do walki piosenkami, które mają niesamowitą siłę przekazu i wywołują uczucia o niespotykanej sile.

  2. To trudne pytanie,tym bardziej,że my jesteśmy pokoleniem,które zna tylko z opowiadań historię Powstania Warszawskiego.Teraz żyjemy inaczej,mamy inne przedmioty tzw.codziennego użytku ,bez których nie wyobrażamy sobie życia.Wtedy długopis i kartka,teraz era smartfonów.Kiedyś apteczka dość obszerna,teraz można ją bardzo okroić,bo leki mają szersze spektrum działania.Myślę jednak,że dokumenty,butelka wody i stara poczciwa latarka.Bez tych rzeczy wyprawa na barykady byłaby moim zdaniem niepełna.Telefon nie zdaje egzaminu gdy pada zasięg czy bateria.Dokumenty mam zawsze przy sobie więc bez nich na pewno nie wyszłabym z domu.A Woda potrzebna jak powietrze więc wszystko jasne.

  3. Co zabieram ze sobą hmmm … trudne pytanie ale jeśli mam wybrać trzy rzeczy to będę to :D

    1 . Pyszny domowy chleb .Coś jeść trzeba a mi współtowarzyszy trzeba wspomóc i czymś nakarmić
    2 . Pistolet Vis wz. 35 . Jeden z najlepszych pistoletów II wojny światowej a co jak co pewną broń trzeba mieć ..
    3. Zabieram opaskę – najważniejsze być rozpoznawalnym żeby nie zostać przez przypadek uznanym za wroga :)

  4. Po obejrzeniu w ostatnim czasie filmu „Miasto 44” nasuwa mi się jedna refleksja – Nigdy więcej!
    Jeżeli natomiast chodzi o trzy rzeczy, które wziąłbym ze sobą po wybuchu powstania, byłyby to:

    1) zdjęcia rodziców i narzeczonej – życie ma sens, tylko wtedy, kiedy mamy dla kogo żyć, gdybym miał przy sobie przynajmniej fotografie najbliższych, nawet w krytycznych momentach dodawałyby mi one otuchy i wiary, że to co robię ma sens, bo walczę o szczęście nie tylko swoje ale też tych, których kocham;
    2) Biblię – powiedzenie „Jak trwoga to do Boga” jest bardzo stare i znane chyba wszystkim, ale czy nie jest prawdziwe? Moim zdaniem jest i wiem, że tylko świadomość, że śmierć nie jest końcem, ale początkiem pozwalałaby mi walczyć o ojczyznę, rodzinę, rodaków, dodawałaby odwagi. Z drugiej strony Pismo Święte uczy miłości do bliźniego, więc może dzięki niej nie uległbym temu złu, które kierowało żołnierzami niemieckimi. Nie chciałbym postępować tak jak oni.
    3) ostatnią rzeczą, którą zabrałbym ze sobą, choć jest to rzecz kompletnie różna od dwóch poprzednich, to płyta zespołu Sabaton koniecznie z utworem „40:1”, opisującym bitwę pod Wizną. Podobna muzyka zawsze dodaje pozytywnej energii, podnosi na duchu, zresztą muzyka i wojsko to przecież dwie nieodzowne rzeczy.

  5. 1 Sierpnia 1944 – właśnie wybucha Powstanie Warszawskie. Myślę, że lepiej nie wzbudzać podejrzeń, należy wyglądać zwyczajnie, jak co dzień, więc nie zabieram ze sobą nic widocznego ponad to co nosi się zazwyczaj.

    Pod płaszczem ukrywam jednak aparat fotograficzny, który nie jest poręczny, ale jednak rozpiera mnie duma, że powstanie skończy się najwyżej za kilka dni – przecież szybko zwyciężymy i należy to zwycięstwo uwiecznić! W końcu Polska będzie wolnym krajem.

    Drugim przedmiotem jaki zabieram jest scyzoryk jeszcze po dziadku, broni innej nie mam – braki w uzbrojeniu dotykają nie tylko mnie, ale trzeba mieć cokolwiek do obrony, a taki praktyczny nóż będzie na pewno przydatny również i w innych sytuacjach.

    Ostatnią rzeczą jaką wypycham podręczną torebkę i kieszenie są bandaże, jestem kobietą, więc moim zadaniem będzie poza walką pomoc rannym – kto lepiej opatrzy rany niż kobieta, panowie nie przywiązują do tego wagi, ale dobrze być przygotowaną nawet na taką okoliczność.

  6. 1. Dużo zapałek – jakbym gdzieś musiał się zatrzymać, to przynajmniej będę mógł zrobić małe ognisko, które posłuży mi jako źródło ciepła lub jedyne „narzędzie” do przyrządzenia w miarę znośnego posiłku. No i jakbym miał szczęście i znalazłbym butelkę, szmatkę i benzynę podczas mojej tułaczki, to miałbym coś na Niemców.
    2. Lampa naftowa – można poruszać się w nocy i w ciemnych pomieszczeniach – z wielu źródłem stresu jak np. zabłądzenie w kanałach, poruszanie się w nocy w strachu przed nadepnięciem w minę jedynym źródłem strachu będzie Niemiec, który trafi na źródło światła i będzie strzelać w jego kierunku. Owszem stres nadal będzie, ale mimo to dzięki temu można trochę dłużej pożyć.
    3. Scyzoryk szwajcarski – zbiór narzędzi w jednym, dzięki którym można coś naprawić lub ułatwić sobie życie. No i w skrajnej desperacji, gdy będzie wiadomo, że raczej już nie przeżyjemy, można mieć na głupiego Niemca, który zapomniał zabrać broń Polakowi.

  7. Po dłuższym zastanowieniu się doszłam do wniosku że zabrałabym w dniu powstania następujące rzeczy:
    1) Medalik, który dostałam od wyjątkowej osoby jaką jest dla mnie mama. Zabrałabym go ponieważ przypominałby mi o rodzinie i bliskich dla których warto żyć, dodawałby mi on odwagi i siły w ciężkich chwilach.
    2) Apteczkę, aby udzielać pomocy osobom rannym, w czasie powstania na pewno takich osób potrzebujących pomocy sanitarnej by nie brakowało.
    3) Wyjątkową książkę jaką jest dla mnie ,,Droga do zapomnienia”. Wspomnienia jeńca, Erica Lomaxa, który trafił do japońskiego obozu jeńców w czasie II wojny światowej są dramatyczne ale myślę, że świadomość tego, że istnieją osoby które przetrwały czasy wojny i pobyt w obozie dodała by mi siły i nauczyła jak postępować w takich sytuacjach.

  8. Zakładam, że dowództwo zadba o takie rzeczy jak broń, amunicja i leki, więc zabieram:
    1) Scyzoryk szwajcarski z trzema ostrzami, otwieraczem do konserw, butelek, piłką do metalu, nożyczkami, mini-lupą, korkociągiem, pilnikiem do paznokci.
    2) Zapas konserw o jak najdłuższym terminie przydatności
    3) Oraz – co niejako wynika z punktu 2 – rolkę papieru toaletowego rozmiar XXXL – o tym żadne dowództwo NA PEWNO nie pomyślało.

  9. To trudne pytanie, bo do zabrania byłoby wiele przydatnych rzeczy ale ja zabrałabym wspomnienia rodzinnego domu i widok twarzy najbliższych mi osób z którymi przyszło mi się pożegnać. Może jeszcze niewielki rodzinny album i wiarę w powodzenie powstania.

  10. Po pierwsze byłby to mój na co dzień noszony indywidualny pakiet survivalowy (w zestawie m.in. latarka, scyzoryk, świeca, krzesiwo, igła i nitka, linka, nadmanganian potasu, torebka z zatrzaskiem, ostrze) Pakiet pomocny w razie „w”. Po drugie to konserwa wszak nie samym powietrzem człowiek żyje. A po trzecie zabrałbym ze sobą wiedzę i umiejętności, które zdobyłem od dziada i pradziada zrodzonych i żyjących przez wieki na tej ojczystej ziemi.

  11. Gdybym znalazła się w czasie wybuchu Powstania Warszawskiego w Warszawie i mogła zabrać trzy rzeczy byłabym prawdziwą szczęściarą. Wielu ludzi Powstanie zastało poza domem, z dala od bliskich. Wyobrażam sobie jakie rozterki i jak wielki strach o bliskich przeżywali mieszkańcy Stolicy w owych dniach. Dlatego zabrałabym ze sobą bliskich. Wiem że pytanie dotyczy rzeczy, ale żadna rzecz nie ma takiej wartości jak ukochane osoby. Co do rzeczy które byłyby niezbędne w owych dniach, to nie sposób wybrać takiej która przewyższa swoją użytecznością inne. Dlatego myślę że najważniejsze by zabrać ze sobą hart ducha i wiarę w zwycięstwo. To właśnie to co jest niezbędne by mężnie stanąć na barykadach i przeciwstawić się oprawcom, a co cechowało Powstańców Warszawskich.

  12. Zabrałabym:
    1, zdjęcia bliskich. bo jak powiedziała mi kiedyś osoba , która przeżyła pożar- wszystko możesz sobie kupić jeszcze raz, ale nie masz wspomnień
    2. może jakieś sprzęty typu śrubokręt, cążki ew. sekator
    3. bieliznę

  13. 1. Broń – czyli pistolet Vis wz. 35 i nóż – to podstawa w walce
    2. BOB – Bail Out Bag, plecak ucieczkowy znajdują się tam wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy do przeżycia w trudnych warunkach
    3. Dziesiątkę Różańca Świętego – do modlitwy w trudnych momentach

  14. Hm.. no to mam zagwozdkę.. wybieram nóż Mac Gywera (na wszelki wypadek zaraz zamówię na allegro), buteleczkę spirytusu, oczywiście do celów leczniczych i parę torebek mielonego pieprzu. Jak bedzie trzeba, to i jedzenie doprawię, bo lubię ostre, a i wrogowi w oczy można sypnąć i odebrać broń, kiedy będzie kichał ;) A tak serio, nie chciałbym, żebyśmy jeszcze kiedyś musieli walczyć :/

  15. Zabrałabym zwyczajną butelkę wody, bez której za długo człowiek nie pożyje a o której w nagłych sytuacjach po prostu zapomina. Wzięłabym szmacianą lalkę dla małej córeczki, bez której mała nie wyobraża sobie snu i życia. Nikt nie wie, że kilka lat wcześniej, na wszelki wypadek, zaszyłam w lalce obrączkę i złoty medalik z naszym wspólnym zdjęciem. Ostatnią rzeczą bez której nie wyszłabym z domu to zielona sukienka, prezent od męża na pierwszą rocznicę ślubu. Mąż co roku kupował mi sukienkę w tym kolorze, ale ta pierwsza jest dla mnie najcenniejsza. Mówił, że zieleń to kolor miłości, spokoju i szczęścia. Ta pierwsza zielona sukienka była dla mnie niczym płaszcz ochronny, była wiarą i pięknym wspomnieniem, które dawało mi nadzieję i zawsze trzymało mnie przy życiu w ciężkich chwilach.

  16. Przede wszystkim wygodne i nieprzemakalne buty trekkingowe bo bez tego za daleko bym nie zaszła po gruzach. Wielofunkcyjny scyzoryk szwajcarski żeby mieć czym chleb pokroić, konserwę otworzyć czy bronić się e razie konieczności. Zapalniczkę „benzynówkę” żeby mieć czym ogień rozpalić.

  17. Jest to pytanie dość trudne, jednakże sądzę, że zabrałabym następujące rzeczy:
    * wiarę oraz jasny umysł – wiara potrafi zdziałać największe cuda, nawet jeżeli wydają nam się one małe i błahe, z kolei jasny umysł jest dużym atrybutem wszędzie, przy każdym działaniu.
    * Przyjaciół z którymi poszłabym razem walczyć o Ojczyznę – są niezastąpieni, a dodatkowo wiedza co się z nimi w danej chwili dzieje, jest na wagę złota, z bardzo prostego powodu – nie wiedząc co się z nimi dzieje, można by popaść w obłęd myśląc, gdybając… A tak pomimo że się o nich cały czas boimy, jesteśmy przy nich na dobre i na złe…
    * Zapas wody – to tak z rzeczy materialnych, które co jak co, ale zapewniają nam w jakiś sposób nasz żywot .

  18. Wiarę, nadzieję i miłość
    Wiarę w szybkie zwycięstwo
    Nadzieję na szybkie zakończenie powstania
    Miłość, która pozwoli mi pomagać na ile pozwoli mi wiedza i doświadczenie i która nie pozwoli mi zwątpić w sens tego co robię

  19. Co bym zabrała ze sobą? Trudne pytanie. Pytanie dotyczy rzeczy, myślę, że mogę je wymienić były by to: pistolet z amunicją, których bardzo brakowało w tamtym czasie, wzięłabym jeszcze apteczkę z lekami i opatrunkami co również by się przydało dla rannych żołnierzy gdyż tego również brakowało i ostatnią rzeczą jest scyzoryk, który byłby potrzebny w codziennych trudach powstania. Opaski bym nie zabrała bo mi na pewno mi dali, co tyczy się bliskich to odesłała bym ich na wieś, a jeśli chodzi o zdjęcia to nie chciałabym ich mieć przy sobie w obawie, jeśli by mnie złapali. Nie chciałabym nikogo narażać. Jeśli chodzi o jedzenie to nie martwiłabym się tym, bo powstańcy zawsze sobie jakoś z tym radzili. Na początku była kasza, a później ptaki, ale zawsze jakieś jedzenie, a najważniejsze było to by przetrwać. Wiarę i jasny umysł bym miała już od początku wojny w tamtych czasach nadzieja była najważniejsza, a jasny umysł był wymagany od dowódców, jeśli ktoś choćby na chwilę miał głowę w chmurach to mógł przepłacić to życiem. Mapy miasta również bym nie potrzebowała, bo jeśli mieszkałabym w Warszawie znałabym swoje miasto i nie musiałabym chodzić z mapą, a w razie wątpliwości mogłabym się zapytać zawsze innego powstańca. Z naczyniami również nie byłoby kłopotu ponieważ w momencie kiedy wydawali obiady musieliby na czymś je dawać, a poza tym naczynia mogły być w ruinach domów, które zostały zbombardowane i wystarczyłoby sobie coś zabrać. Pieniądze by mi się nie przydał, no bo po co? W walczącej Warszawie nie byłoby czasu na jakiekolwiek zakupy, a żeby się wykupić od wroga to podejrzewam, że jaka by to nie była suma dla Niemca zawsze byłoby to za mała kwota z resztą ludzie w tamtych czasach bardzo się wspierali i pomagali, więc by mi na pewno jeśli by była taka możliwość oczywiście gdybym żyła w tamtych czasach, ale myślę, że dzisiaj również by tak postąpili, w końcu walczylibyśmy o słuszną sprawę.

  20. Zabrałbym:
    1. Przebranie za drzewo (zawsze może się przydać, kiedy miałbym zniknąć wrogowi z oczu);
    2. Sztabki złota ukradzione kolesiowi od wypasionego karabinu Lee Enfield No.4 Mk I.
    3. Zdrapkę na mobilny internet.

  21. Gdybym szedł do Powstania, małe zdjęcie kochanej dziewczyny, żeby pamiętać kogo chciałem bronić. Zabrałbym buty wygodne i rozchodzone, znające doskonale bruk miasta za które mam walczyć. W końcu zabrałbym ze sobą latarkę, w końcu może to być kiedyś jedyne światełko w tunelu.

  22. Zbrałabym:
    1. Samochód CITROEN TRACTION-AVANT, którym mogłabym dojechać tam gdzie chcę,
    2. Suchy prowiant, dla wyżywienia siebie i najbliższych, którzy by mnie otaczali,
    3. Pistolet P08 Parabellum – do obrony własnej, a w razie konieczności do ataku na najeźdźcę.

  23. 1. Zdjęcie żony z którym się nigdy nie rozstaję. Zawsze w trudnych chwilach dobrze jest popatrzeć na kochaną osobę. Niesie to radość i ukojenie. Może zabrzmi to też okrutnie ale można po nim również zidentyfikować zwłoki.
    2. Mój bagnet od Kałasznikowa. Wiele razy przydawał się w celach czysto pokojowych (kempingi, wyprawy itp.) to i w powstaniu się z pewnością przyda.
    3. Aparat fotograficzny. Chciałbym udokumentować to co się dzieje wokół. I dobrze gdyby został jakiś ślad dla następnych pokoleń.

  24. Trzy rzeczy które wzięłabym z sobą w momencie wybuchu powstania…Ciężko wybrać tylko trzy współcześni w tym też i Ja są „uzależnieni”od wielu przedmiotów, ale spróbujmy… Zrezygnowałabym z urządzeń komunikacyjnych, według mnie wówczas kompletnie nie potrzebnych. Czyli jedna rzecz bez której nie mogę się obyć odpada. Jednak nadal nie znam odpowiedzi co bym wzięła… Może butelkę wody mineralnej, to kolejna rzecz bez której nie potrafię wyobrazić sobie życia, a jednocześnie w takim momencie niezbędna. Tylko co dalej… Może wykorzystam pomysł mojego znajomego, który uważa, że w takim momencie ważne jest aby mieć coś z ostrzem, czyli scyzoryk, ale czy będę umiała się nim posłużyć w razie konieczności… Oczywiście zakładam, że zachowuję się tak jak współcześnie, a nie tak jakbym od urodzenia żyła w Warszawie początku XX wieku. No to pozostaje mi jeszcze trzecia rzecz… Myślę, że ważne i jednocześnie niezbędne będzie posiadanie przy sobie środków opatrunkowych, które pewnie bardziej i częściej bym wykorzystała niż ten scyzoryk. Tak więc przebrnęłam jakoś przez to pytanie co bym wzięła z sobą w momencie wybuchu powstania, ale nie wiem czy by mi one pomogły przetrwać tak trudny okres w życiu.

  25. To bardzo trudne pytanie, ale zabrałabym ze sobą:
    1.Paszport a w nim schowane małe zdjęcie rodzinne – pasz port to ewentualna przepustka do innego kraju, a patrząc na zdjęcie rodzinne wiesz, że masz dla kogo walczyć.
    2.Mapę – w razie potrzeby ucieczki, lub uratowania kogoś, warto jest mieć dokładnie obmyślony plan.
    3.Złoto w postaci biżuterii – bo zawsze można je sprzedać lub wymienić na bardziej potrzebne rzeczy, a jeśli nie będzie takiego przymusu, to zachować na wieczną pamiątkę.

  26. 1. Porządne buty (ponad kostkę, gruba podeszwa). Dobrze trzymają stawy skokowe, co się przydaje przy nierównym terenie. Poza tym byłoby mi w nich ciepło (powstanie w końcu trwało do jesieni).
    2. Latarka. Przeprawy w kanałach, czy chociażby noc. Nic nie trzeba tłumaczyć.
    3. Kamizelka kuloodporna.

  27. Do mojego ekwipunku zaliczyłby się:
    – Plik zdjęć moich przodków, przodków, którzy sami walczyli o wolność Polski. Patrzenie na nich byłoby moją największą motywacją – bo jest nią nawet dzisiaj, współcześnie, w czasie pokoju.
    – Nóż – który zawsze pozostaje jakąś bronią, a na pewno byłby przydatny w zmaganiu się z codziennością powstania.
    – Apteczkę – wybór tak oczywisty, co konieczny.

  28. Tylko trzy rzeczy? Wydaje się, że to mało, ale jeśli dobrze wybiorę uda mi się przetrwać… Na pewno zabrałabym ze sobą skórzana torebkę na pasku, nie tylko dlatego, że można do niej schować różne potrzebne rzeczy. Ta torebka należała do mojej babci i mam ją do dziś. Ten niepozorny przedmiot uratował zdrowie a może nawet życie, bo kiedy babcia razem ze swoją mamą przemykały ulicami Warszawy jakaś zbłąkana kula drasnęła torebkę – na szczęście tylko ją. Byłby to więc mój talizman, chroniący mnie przed kulami. Drugą rzeczą byłaby książka, taka która pozwoliłaby mi zapomnieć o podłej rzeczywistości wokół i choć na chwilę mogłabym się przenieść do świata wyobraźni. To „Baśń o ziemnych ludkach” Juliana Ejsmonda. I jeszcze schowałabym w torebce paczkę papierosów, bo jeśli sama nie wypaliłabym z głodu czy nerwów, to mogłabym ją wymienić na coś do picia albo jedzenia.

  29. Biorę tylko jedną rzecz, ale pokaźną i o dość sporych gabarytach tudzież zasięgu :) Mianowicie ze swoją wesołą kampanią, „podkradam” Niemcom „Ciężkiego Gustawa”, tzw. Dorę. Stosuję przy tym dobrze znany z czasów starożytnych zabieg z „Koniem trojańskim” i wtedy jak w filmie Chęcińskiego… „Nie ma mocnych”.

  30. Jest wojna liczy się więc przetrwanie po 1) biorę worek jedzenia- wszystko co tylko zdołam unieść po 2) broń wraz z amunicją w końcu muszę mieć się czym obronić a po 3) Album ze zdjęciami by na zawsze zapamiętać swoją rodzinę, utrwalić przeszłość i mieć czego się trzymać ,gdy nadzieja będzie mnie opuszczać a ciężar przytłaczać.

  31. Nie wierzę w to powstanie, nie wierzę w jego sens, nie uznaję jego gloryfikacji. Obce mi jest bohaterstwo i mam wrażenie, ze w sytuacji ostatecznej bliższe byłoby mi zachowanie św. Piotra, który się wypiera, niż Marii Magdaleny, ale…
    Ale jako historyk, którego fascynują mikrohistorie – książki ciekawam.

    Co bym wzięła – nie wiedząc, co będzie?
    Bilet. Byle dalej od Warszawy. Już przegrałam? Pewnie tak.
    Akty notarialne – mieszkania, ziemi, papiery – potwierdzające wykształcenie. Tu przemawia przeze mnie wielkopolski pragmatyzm.
    Zdjęcia. Można zostawić miasto. Można opuścić kraj. Można znaleźć gdzieś swoją ziemię obiecaną… Ale od korzeni odciąć się nie da… Potrzebuję historii. Rodziny, przyjaciół. I to zabrałabym ze sobą odchodząc…
    Uciekając?
    Może i to byłaby ucieczka…
    Ale przecież nie o to pytaliście…

  32. Jeśli mogę zabrać tylko 3 rzeczy to biorę

    – Wygodne buty, wszystko da się przetrwać ale trzeba mieć ze sobą wygodne buty.
    – Szczoteczkę i pastę. Można mieć problemy z wieloma rzeczami w kwestii higieny, długo nie umyć włosów, itp. Ale człowiek mając czyste zęby czuje się o wiele lepiej.
    – Pierścionek pamiątkę po prababci, coś co byłoby amuletem skoro jest ze mną od tak dawna, musiałoby być ze mną nawet w takiej chwili.

  33. Zabralabym:
    – apaszke – pięknie zdobi nawet najbardziej szary mundur, poza tym można jej użyć jako przepaskę do włosów, stylowy temblak, nieco krótki bandaż, chusteczkę do nosa, opaskę uciskowa, tudzież smycz dla psa znalezionego w ruinach,
    – czerwona szminkę – ponieważ niezależnie od sytuacji jestem kobieta,
    – czekoladę – zawsze rozjaśnia nawet najciemniejsze smutki.

  34. Wzięłabym ze sobą trzy przedmioty, który miałyby za zadanie – pomóc przetrwać, pomóc ukoić strach i pomóc uspokoić duszę i serce….
    1. Byłby to nóż- który oprócz bycia bronią, słyżyłby jako narzędzie do przygotowania posiłku. W razie odniesienie jakichkolwiek ran, można nim przeczyćsić ranę czy wyjąc nabój. Dzięki niemu można też dociąc kawałek materiału robić opaskę uciskową…
    2. Latarka – przy jej pomocy, można łatwiej pokonąc wszechobecne ciemności. Może dzięki niej, jakaś grupka ludzi,razem ze mna przeszłaby cało w kanałach podziemnych do celu… 3. Fotografie – tak, po prostu zdjęcia bliskich mi osób. Powstanie było niezwykle trudne. Los bywał na tyle okrutny, że ludzie tracili całe rodziny.Zostawali na świcie sami jak palec. Tracili przez to zmysły. Śmiem jedynie przypuszczać, że łatwiej było by mi przetrwać takie momenty, mając w ręku fotografię rodziny i miłości…. Pewnie nocami bym do nich mówiła, płakała…. I tak wyposażona, ruszyłabym w bój, z najodważniejszymi ludźmi na świcie….

  35. Zabrałabym z sobą fotografie dzieci, do których nie wiadomo czy jeszcze powrócę. Te najbardziej uśmiechnięte.Gdyby to było dzisiaj, zmieściłabym zdjęcia wszystkich na pendrive i jeśli byśmy przeżyli wszyscy, oglądaniu ich później towarzyszyłaby nieopisana radość, a jeżeli kogoś wśród nas by zabrakło, byłyby świadectwem- żeby nigdy nie zapomnieć i jednocześnie kamieniem bólu uruchamiającym lawinę wspomnień.
    Wzięłabym też suchary i wodę w bukłaku, żeby głód i pragnienie nie zawróciło mnie z drogi do wolności, z lepszej Polski szlaku.Dziś byłyby to zbożowe ciastka i dzbanek z filtrem albo jego namiastka.
    I na pewno miałabym z sobą ostre narzędzie, żeby móc ślady zostawić po sobie i móc się obronić w zagrożenia dobie.

  36. Postawiłabym przede wszystkim na wyposażenie bojowe. Pamiątki rodzinne, fotografie – czy pomoże to mojemu narodowi odzyskać wolność? Wojna to nie czas na sentymenty. Dzięki temu, że mój tato ma doświadczenie wojskowe, to wiem, że aby przetrwać ten ciężki czas niezbędne mi będą:

    1. Odpowiednia odzież – mundur polowy odpowiadający mojemu krajowi, czapka polowa, buty (prawdopodobnie rozchodzone ,,trakingi”)
    2. Broń długa i krótka (wraz z amunicją)
    3. Apteczka osobista (a w niej folia NRC, chusta trójkątna, opatrunek, opatrunek proszkowy, plastry, środek łączności, zestaw do czyszczenia broni, nóż bojowy, manierka, racja żywnościowa , narzędzie wielofunkcyjne, taśma klejąca, parę metrów linki, worek foliowy, rękawice taktyczne, mała lornetka, , łopatka, mini latarka, coś do pisania).

    Uważam, że wyżej wymienione rzeczy będą mi najbardziej pomocne – istotną kwestią jest nie przeciążać się zbyt rozszerzonym zestawem i zabrać te najpotrzebniejsze rzeczy, tak by zachować jak największą mobilność.

  37. 1. Pamiętnik plus długopis by zapisywac każdą ważną chwilę, swoje odczucia, lęki, niepokoje a może i małe radości. By kiedyś ten pamiętnik ktoś znalazł, przeczytał a może nawet i opublikował.
    2. Aparat fotograficzny by móc uwiecznic to czego nie da się opisac w pamiętniku.
    3.zdjęcie Papieża JPII by był przy mnie w chwilach kiedy będę go najbardziej potrzebowała

  38. Mysle, ze w takiej chwili nie ma czasu na zastanawianie sie co ze soba zabrac.

    Trzeba dzialac szybko, mysle, ze wtedy czlowiek nie mysli logicznie. Pewno zabiera to co ma pod reka..

    ale gdybym mogla wybrac …

    1. cos do jedzenia/picia (konserwy, woda) zeby bylo na chwile.. zanim naucze sie w jakis sposob zdobywac jedzenie

    2. leki (antybiotyki, bandaze) moga sie przydac mnie a moga innym rannym/ratujac zycie

    3. cos co mozna sprzedac/wymienic (zloto, bizuteria, papierosy, alkohol) aby przetrwac

    teraz siedzac przed komputerem moge zastanowic sie i wymyslac dalej:

    – flaga polska, aparat fotograficzny, zeszyt dlugopis, rozaniec, biblia, spiwor, kuchenke na jakies paliwo i paliwo, noz, zapalki, kasza, ziemniaki, maka, kawa, herbata.. ech .. mozna tak pisac w nieskonczonosc.. wszystko by sie przydało. Przyzwyczajeni jestesmy do wygod, mysle, ze trudno byloby sie nam przystosowac do warunkow, w jakich zyli powstancy.

  39. Pierwszy chwycę swój mały wielofunkcyjny scyzoryk. Będę go mogła użyć w bardzo różnych celach i tak naprawdę zamiast jednej rzeczy będę miała kilka (nóż, igła, korkociąg, wkrętak). Drugą rzeczą będą leki, które codziennie muszę zażywać. Bez nich długo człek nie pociągnie, nawet wśród strzałów z karabinów. Trzecią rzeczą zaś będzie ciepły sweter, który mogłabym wykorzystać nie tylko jako odzież, ale też w razie potrzeby jako chustę, torbę czy coś innego.

    martucha1802tlen.pl

  40. Czytając biografię i książki ludzi, którzy przeżyli Powstanie, zabrałabym ze sobą:
    – ciepłą kurtkę (ludzie myśleli, że Powstanie potrwa tylko kilka ciepłych dni, jednak było inaczej)
    – sól (po pierwsze, czytając te wszystkie książki wielokrotnie trafiałam na opowieści, kiedy to ludzie kosztowali jałowe jedzenie, więc już wtedy sobie pomyślałam, że jedną z podstawowych rzeczy, którą ja bym zabrała, byłaby właśnie sól. Poza tym może ona służyć za broń w walce z wrogiem: np. trafienie wroga solą w oczy… wtedy łatwo jest takiego intruza obezwładnić i zdobyć broń lub rzeczy na przebranie/kamuflaż)
    – bandaże (apteczka)

  41. Wiedząc o wybuchu powstania zabrałbym ze sobą:

    1) Godło Polski (mała odznaka) – ku pokrzepieniu serca oraz ciągłego utwierdzania się w przekonaniu słuszności walki o niepodległość i wolność kraju.Tożsamość narodowa i poczucie bycia po odpowiedniej stronie konfliktu jest niesłychanie istotna;
    2) nóż – w trudnych zawsze konieczne jest podręczne narzędzie do przygotowania pokarmu, oprawiania zwierzęcia, budowy schronienia, bądź też walki z wrogiem w sytuacjach krytycznych;
    3) płaszcz przeciwdeszczowy(palto) – szczególnie przydatny w terenie niezabudowanym, może służyć jako odzież przeciwdeszczowa (zapobiega całkowitemu przemoczeniu, co jest istotne dla utrzymania odpowiedniej kondycji fizycznej i psychicznej), namiot, bądź kamuflaż.

  42. Ja bym zabrała telefon z kamerką. Kręciłabym trupy i inne co bardziej wstrząsające sceny.
    Wzięłabym też neta i na facebooku niusy puszczała.
    Wzięlabym jeszcze aparat- małpkę.
    Zdjęcia wrzucałabym na plfoto. A tam byłyby komentarze, że nieostre i kompozycja do d…..

  43. Myślę, że gdyby nagle wybuchło Powstanie, ze swojego domu zabrałabym:
    – apteczkę, po to by móc udzielić innym pierwszej pomocy
    – stary telefon (taki, w którym bateria trzyma tydzień), by w ciężkich chwilach móc się z kimś skontaktować. A nawet gdy kontakt nie byłby możliwy, na telefonie miałabym wgrane zdjęcia najbliższych i ulubioną muzykę, pozwalającą przetrwać ciężkie chwile.
    – myślę też, że wzięłabym swoją torebkę, gdyż bez niej nigdy nie wychodzę z domu. W środku zawsze mam niezbędne kosmetyki, przekąski, scyzoryk, chusteczki higieniczne,jakąś biżuterię, portfel – rzeczy, które często okazują się przydatne, zazwyczaj w najmniej spodziewanych momentach. Taka torebka może też służyć jako poduszka, można się nią zasłonić i ma na pewno jeszcze tysiąc innych zastosowań, których jak dotąd jeszcze nie miałam możliwości odkryć.
    Gdyby nagle wybuchło Powstanie, myślę, że to byłyby 3 rzeczy, które wzięłabym od razu, bez zastanowienia.

  44. Moje trzy rzeczy ktore bym zabrala ze soba : 1) Apteczke poniewaz w czasie wojny czy powstania apteczka jest nie zbedna poniewaz latwo mozna bylo zostac rannym. 2). Jedzenie poniewaz najwazniejsze jest zeby przezyc , a podczas powstania brakowalo jedzenia czy bierzacej wody. 3). Scyzoryk zeby w razie czegos moc cos przeciac.

  45. Gdyby dzisiaj wybuchło powstanie to zabrałbym żonę i dziecko i starał się uciec z miasta. Oczywiście oprócz rodziny zabrałbym żywność, ciepłe ubrania i śpiwory. Broni nie mam – żyjemy w dzikim kraju, w którym człowiek jest ubezwłasnowolniony i nie może zadbać o siebie i swoich bliskich.

  46. Karabin maszynowy i naboje, dużo nabojów. Jeśli współczesny to rodzina AK z bagnetem, ze względu na wytrzymałość, jeśli z epoki to Sturmgewehr 44 lub popularny pistolet maszynowy zwany Schmeisserem wyrwany z rąk sztywnego szkopa, ewentualnie Browning Automatic Rifle lub Thompson „Tommy Gun” ze zrzutów US Army. Plecak ucieczkowy z survival kitem i nowoczesną apteczką. Kamizelka kevlarowa i kevlarowy hełm z noktowizorem i z maską balistyczną (na masce malowana trupia czaszka taka, jaką często mają obecnie żołnierze na bandanach)

  47. Powstanie Warszawskie to walka o wolną i niepodległą ojczyznę. Symbol poświęcenia, odwagi, wiary w lepsze jutro, młodzieńczego entuzjazmu i waleczności.

    Gdyby właśnie wybuchło Powstanie Warszawskie, a ja musiałabym opuścić swój dom, najważniejsza byłaby dla mnie możliwość ewakuacji wraz z bliskimi. Dla mnie rodzina to podstawa. Przede wszystkim zadbałabym, aby moi bliscy mogli bezpiecznie opuścić nasz rodzinny dom.

    Rzeczy materialne w większości przypadków nie mają dla nas znaczenia, to tylko sprzęty elektroniczne, gadżety – bez których można normalnie funkcjonować. Jeśli mogłabym zabrać trzy rzeczy, byłyby to przedmioty bezcenne, które dla osoby postronnej nie miałyby żadnej wartości materialnej.

    Pierwszą rzeczą byłby rodzinny album, w którym na kilkudziesięciu czarno-białych fotografii, na których uchwycono i zatrzymano w kadrze najpiękniejsze momenty z mojego i moich bliskich życia. W przypadku nagłej rozłąki zdjęcie bliskich osób potrafi zmotywować do walki, dodać otuchy, ogrzać serce i wpłynąć na nas pozytywnie.

    Drugą rzeczą byłby różaniec, który otrzymałam podczas Pierwszej Komunii Świętej. Jako osoba wierząca szukałabym wsparcia i spokoju ducha w modlitwie, która czyni cuda i daje ukojenie duszy. Są w życiu sytuacje, gdy czujemy się bezsilni, kiedy żadne słowa nie są w stanie zmienić naszego nastawienia, a nawet przyjazny gest powoduje negatywną reakcję. Między innymi w takich chwilach człowiek wierzący sięga po różaniec, z nadzieją lecz bez wymyślnych oczekiwań, Modli się w myślach i powierza swe życie Panu Bogu.

    Trzecią rzeczą byłby złocisty chleb pachnący domem, który zaspokoiłby pierwszy głód i pozwolił choć na chwilę poczuć domową atmosferę ciepła rodzinnego. Uczucie to byłoby namiastką poczucia bezpieczeństwa, stabilizacji i spokoju, który w warunkach Powstania Warszawskiego był wręcz nieosiągalny. Ale to właśnie te krótkie chwile dające złudzenie minionych czasów było nieraz jedyną motywacją i sensem życia, który podtrzymywał Powstańców w duchu walki.

    Mam świadomość tego, że siedząc w ciepłym pokoju, w domu rodzinnym mogłam na spokojnie zastanowić się, co tak naprawdę chciałabym ze sobą zabrać w przypadku nagłego wybuchu Powstania.

    Prawda jest jednak taka, iż gdybym naprawdę znalazła się w takiej sytuacji liczyłyby się minuty, a właściwie sekundy i najistotniejsza byłaby dla mnie ochrona i bezpieczeństwo moich bliskich oraz walka o to, by jak najdłużej pozostać razem z nimi. Bo tak naprawdę to, co najcenniejsze mamy w sobie, w swoich sercach i w sercach naszych najbliższych.

  48. Zabrałabym :
    – koc – ogrzałby mnie w zimniejsze dni,
    – lornetkę – do wypatrywania drogi, rozeznania w terenie
    – kalosze – bo to idealne obuwie na wszelkie polskie drogi i warunki klimatyczne

  49. Gdybym mogła zabrać trzy rzeczy to byłyby to:
    1) kurtka- by było mi ciepło, a także do okrycia się, np. do spania.
    2) nożyczki- do obcięcia materiału w przypadku rany i obowiązanie jej, a także do obrony. Nigdy nie wiadomo, co mogłoby się przydarzyć, a ostre narzędzie zawsze się przyda.
    3) pieniądze- do wymiany np. na jedzenie lub inne potrzebne mi przedmioty

  50. Notatnik- mam naturę artysty, umiem dobrze rysować(sztuka jest moim sposobem na ucieczkę od rzeczywistości, a także pomaga mi znieść rzeczywistość, lepiej ją zrozumieć), a takie wydarzenie jak powstanie może mnie natchnąć do stworzenia czegoś wartościowego. Ponadto mogłabym opisywać wydarzenia, a gdyby notatnik przetrwał byłby cennym źródłem informacji o powstaniu i o moim istnieniu.
    Dobre serce- by nie być obojętnym na ludzką krzywdę. Tego w powstaniu często brakowało.
    Nóż- jest bardzo przydatnym narzędziem survivalowym.

  51. 1. Smartfon z baterią słoneczną- dostęp do telefonu i internetu gwarantuje wygraną pozycję bo mamy informację od przyjaciół o tym gdzie się znajdują, mapy dzięki którym zawsze znamy drogę, wszelkie potrzebne dane i dokumenty identyfikujące, etc.
    2. Ciepłe ubranie – bo jestem zmarźlakiem i zawsze jest mi zimno bez względu na porę roku czy pogodę
    3. Apteczka – leki w takich sytuacjach to niezbędne minimum potrzebne każdemu

  52. Nie ma we mnie woli walki i odwagi. Jest strach i paniczna wręcz potrzeba, by uratowali się wszyscy moi Najbliżsi! Co zabieram? Źródło ognia – zapałki, zapalniczki do każdej kieszeni. Lekarstwa. Złoto i biżuterię, by dzięki nim dotrzeć jak najdalej, w jakieś bezpieczne miejsce.

    Jestem tchórzem. Zabieram więc ze sobą atrybuty mojego tchórzostwa i staram się zniknąć!

  53. Spakowałabym trzy zwyczajne przedmioty, ale dla serca wszak ważne
    Różaniec, moją broń tajną- wtedy drogi przemierzę odważne…
    Modlitwa jest ukojeniem dla mego serca i skołatanej duszy
    Wtedy i opatrzność Boża ze mną szlakiem ryzyka wyruszy.

    Woda- żywioł, bez którego przetrwać – raczej sie nie da
    napić się, umyć, a nawet zdezynfekować jak najdzie potrzeba.
    I oby tych potrzeb w tym powstańczym zyciu było mało…
    I oby mnie czy Ciebie, a nawet jego nigdy nic nie bolało.

    Magiczną kopertę- bo w niej trzymam zdjęcia i obrazki święte
    wspomnienia ze sobą zawiozę piękne, lecz czasem też niepojęte.
    A na obrazkach twarze z Biblii, zwyczajne- a tak wiele znaczą…
    Kiedy to jutra … moje oczęta- mozliwe że nic nie zobaczą!

  54. Zawartość plecaka ucieczkowego jest dokładnie opisana w książce „Przygotowani przetrwają” – są też informacje historyczne, co ludzie pakowali podczas okupacji do tego typu zestawu.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

Pogrzeb
w drugiej połowie XIX wieku w Galicji z powodu głodu umierało nawet 50 tysięcy osób rocznie? Przeciętna długość życia wynosiła zaś 27 lat dla mężczyzny i niewiele więcej dla kobiety.

stalin_childhood-340x340
Stalin jako dziecko przeżył wypadek, który zakończył się atrofią mięśni lewej ręki i jej trwałą niesprawnością? To właśnie inwalidztwo uchroniło go przed służbą wojskową i prawdopodobną śmiercią na polach bitew I wojny światowej.

miniaturka
…bohater legend arturiańskich czarodziej Merlin miał swój historyczny pierwowzór? Najprawdopodobniej był nim Myrrdin Wyllt żyjący w VI wieku w Walii, bard króla Gwenddolau. Jego imię zostało zmienione, bo wymową przypominało francuskie słowo… gówno.