Damy - empik

Ochroniarz Churchilla (Tom Hickman)

Autor: | 5 stycznia 2014 | 679 odsłon

Ocena naszego recenzenta: 5-/6Zazwyczaj, kiedy proponuje się nam odgrzewane dania, krzywimy się z niesmakiem. Kiedy jednak ma się to wiązać ze wspomnieniem smaków dzieciństwa, ochota na degustację rośnie. Mamy więc szczęście, że Linda Stoker trafiła na starą książkę, napisaną przez jej stryjecznego dziadka. Całość uzupełniono i napisano jeszcze raz. Dzięki temu, postać Winstona Churchilla została nowocześnie i atrakcyjnie przypomniana poprzez osobę jego długoletniego ochroniarza, Waltera H. Thompsona.

„Ochroniarz Churchilla” jest biografią Waltera, opartą na jego pamiętnikach. W moim odczuciu jednak, bardziej jest opowieścią o Winstonie, jego szefie. Takie też były wcześniejsze dwie książki, napisane przez samego Thompsona. Więcej tu się dowiemy i bardziej szukamy wiedzy o ministrze, premierze (oj, wymienianie wszystkich funkcji, pełnionych przez Churchilla w latach 1921-1945 nie jest tu chyba właściwe), jednej z największych postaci XX wieku, niż o człowieku, który przez kilkanaście lat był jego cieniem i dbał o bezpieczeństwo.

Opowiedzianą jednakże na podstawie tego, co ochroniarz zapisał w swoich notatkach. To był świetny pomysł, by życie męża stanu pokazać od strony „człowieka z ludu”. Jak wynika z dokumentów, w przypadku pierwszej książki „Ochroniarz ze Scotland Yardu” było to wydanie za jego pełną zgodą. I myślę, że brak podobnej aprobaty przy publikowaniu ciągu dalszego, czyli „Byłem cieniem Churchilla”, stał się powodem chłodnego pożegnania obu panów. Obaj mimo wszystko nie rozpisywali się później nad tym, zachowując milczenie na temat ostatnich swych rozmów przed rozstaniem. Problemu nie rozstrzyga i najnowsza książka, choć głośno go sygnalizuje.

Przeszkadzały tajemnice wojenne czy purytanizm?

Życie tej dwójki tak bardzo się przeplatało, że gubiły się łatwe porównania, a prywatność mieszała z obowiązkami. Dla Thompsona „Staruszek” był uosobieniem zadań, jakie przed nim stawiano. Funkcjonariusz Scotland Yardu był przy szefie niemal zawsze, śpiąc zaledwie kilka godzin na dobę. Był tak fachowym i zaufanym człowiekiem, że zaniedbał swoje życie rodzinne, co zakończyło się rozstaniem z żoną i powtórnym małżeństwem – zresztą z jedną z sekretarek Churchilla, May Shearburn. Co ciekawe, ona przypłaciła ten związek zwolnieniem z pracy, a Walter konfliktem, który doprowadził go do rozbratu z Winstonem i braku zgody tegoż na publikację kolejnej części wspomnień Thompsona.

Takiej zgody nie dawał też długo Scotland Yard, strasząc byłego ochroniarza odebraniem przywilejów emerytalnych. Warto podkreśli, że zastrzeżenia w większym stopniu dotyczyły sfery obyczajowej, niż możliwego naruszenia tajemnicy państwowej, czy kulis działań militarnych. W tym Walter pilnował się dość zręcznie, zawsze zaznaczając też, że w żadnym momencie nie ma na myśli szkodzenia swemu byłemu pryncypałowi.

Co więc przeszkadzało? A to słowa, że żona Churchilla, Clemmie, nie chciała karmić Waltera w domu. Że Winston potrafił zażyczyć sobie kąpieli w środku podróży tak, że gorącą wodę trzeba było lać do wanny z parowozu pociągu, którym jechali. Że wreszcie szef nie słuchał swego ochroniarza i często ryzykował nadmiernie. Czy aby na pewno to były właściwe powody? Dla zrozumienia, dobrze też wiedzieć, że mamy do czynienia z brytyjską mentalnością wczesnego powojnia, kiedy wiele dziś normalnych zachowań, było postrzeganych jako nieobyczajne. I to też tłumaczy, że prawdziwą furorę druga książka Thompsona zrobiła w liberalnych Stanach Zjednoczonych.

Wielka historia oczami maluczkiego

Tom Hickman, Ochroniarz Churchilla (Replika, 2011)

Tom Hickman, Ochroniarz Churchilla (Replika, 2011)

Chyba się już nie dowiemy, jak było naprawdę między dwoma panami. Dość, że ostatecznie Walter zdecydował się na ryzyko związane z drukiem wspomnień. Może podobny dreszcz emocji i niepewności towarzyszył jego wnuczce? Ale przejrzenie zapisków i dokumentów Thompsona, rozmowy z jego rodziną – słowem, dopisanie ciągu dalszego i połączenie wspomnień w biograficzną całość okazało się zabiegiem ciekawym i atrakcyjnym. Nie tylko dla czytelnika, bo warto wspomnieć, że „Ochroniarz Churchilla” to jednocześnie serial dokumentalny, który powstał na bazie prac nad „unowocześnieniem” wspomnień Waltera H. Thompsona. Oryginalność remake’u polega na tym, że wciąż opowiada historię „od dołu”.

O życiu wśród wielkich mówi ten, którego nazwisko pojawiało się w oficjalnych biografiach Churchilla ledwie kilka razy na kilkaset stron, choć to on był ze „Staruszkiem” niemal bez przerwy. I przytomnie opisuje nie wielkie czyny, lecz nieco schowane, acz ciekawe życie „człowieka-cienia” przy blasku i wielkości Winstona Churchilla. Przyznaje się też do problemów – przypadkowego postrzelenia i załamania nerwowego. To nieodmiennie daje wspomnieniom Waltera moc i zachęca do czytania jego biografii, by zrozumieć tamte czasy i ludzi.

Książka jest przygotowana do czytania w każdych okolicznościach. To miękka okładka, wyrazisty i czytelny druk, niezbyt szlachetny papier pozwalają używać jej nawet na tylnym siedzeniu podczas jazdy po wyboistych ulicach polskich miast. Można w przypływie śmiałości znaleźć też i fizyczne wręcz skojarzenie, że oto jedziemy przez zbombardowane dzielnice londyńskiego East Endu. Dobra, żartuję. Książka ma dwanaście rozdziałów; każdy kończący się nielicznymi, ale dość rozległymi przypisami. Niewielka wkładka kredowego papieru zawiera pakiet zdjęć. Niezbyt wielki, ale wystarczający – bo poznajemy trochę scen z życia Waltera u boku Winstona, włącznie z anegdotycznym wręcz przypalaniem „Staruszkowi” cygara, wiemy jak wyglądała rodzina Thompsonów, jego synowie w wojsku, kochanka Waltera, druga żona Waltera… Gdyby trzeba było do kogoś lub czegoś wrócić, indeks personalny i geograficzny zamyka wydanie.

Autor: Tom Hickman
Tytuł: Ochroniarz Churchilla
Przekład: Kamil Janicki
Wydawca: Replika
Data wydania: 2011
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 364
ISBN: 978-83-7674-102-4
Ocena recenzenta: 5-/6

Powiedz innym co myślisz:

Tomasz Gliniecki - Dziennikarz z ponad dwudziestoletnim doświadczeniem w radiu, prasie i internecie. W przeszłości pracował między innymi jako redaktor naczelny "Gazety Olsztyńskiej" i "Dziennika Elbląskiego".

Czytasz jedną z recenzji "Ciekawostek historycznych" (zobacz pozostałe nasze Recenzje). Omawiana książka dostała ocenę w szkolnej skali (od 1 do 6).
Okupacja

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

Pogrzeb
w drugiej połowie XIX wieku w Galicji z powodu głodu umierało nawet 50 tysięcy osób rocznie? Przeciętna długość życia wynosiła zaś 27 lat dla mężczyzny i niewiele więcej dla kobiety.

stalin_childhood-340x340
Stalin jako dziecko przeżył wypadek, który zakończył się atrofią mięśni lewej ręki i jej trwałą niesprawnością? To właśnie inwalidztwo uchroniło go przed służbą wojskową i prawdopodobną śmiercią na polach bitew I wojny światowej.

miniaturka
…bohater legend arturiańskich czarodziej Merlin miał swój historyczny pierwowzór? Najprawdopodobniej był nim Myrrdin Wyllt żyjący w VI wieku w Walii, bard króla Gwenddolau. Jego imię zostało zmienione, bo wymową przypominało francuskie słowo… gówno.