Ciekawostki Historyczne
Średniowiecze

Czyngis-chan i Mongołowie w europejskich umysłach: kultura i sztuka

Mawia się, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. Można by też dodać, że opisują. Dla średniowiecznej Europy takim wcielonym diabłem był słynny wódz Mongołów Czyngis-chan. Ale czy wszyscy tak przedstawiali zarówno jego, jak i Mongołów? Cóż, zależy kto. I kiedy.

Inspiracją dla powstania artykułu stała się wystawa „Czyngis-chan i świat Mongołów” zorganizowana przez Muzeum Prehistorii i Wczesnej Historii Państwowych Muzeów w Berlinie.

Portretu za życia: brak

Choć, pamiętając przede wszystkim o mongolskich podbojach, rzadko patrzymy na to z tej strony, to imperium Czyngis-chana i jego następców wywarło (zwłaszcza w dobie renesansu) nieodwracalny wpływ na europejską kulturę i sztukę. Europejczycy poznawali nowe tkaniny, przejmowali elementy mongolskiego ubioru, wprowadzali instrumenty smyczkowe oraz nowe style w malarstwie. I właśnie to malarstwo jak bumerang posłużyło jako nośnik zaprezentowania zarówno wizerunku legendarnego Czyngis-chana, jak i samych Mongołów.

W kontekście wizerunku samego Czyngis-chana musimy zacząć od tego, że nie istnieje żaden jego portret, który powstałby za życia wodza. W Europie ze zrozumiałych względów nie było jeszcze na to zapotrzebowania, natomiast w Mongolii sam Temudżyn zakazał tworzenia jakichkolwiek swoich podobizn, czy to w postaci malowideł, rzeźb, czy nawet wizerunków na monetach. Można zatem z całą stanowczością powiedzieć, że w pełni miarodajny portret tego mongolskiego wodza po prostu nie istnieje. Dysponujemy zaś jedynie jego niezbyt licznymi wyobrażeniami, które zresztą zaczęły powstawać dopiero pół wieku po śmierci Czyngis-chana.

fot.praca pochodna Bkkbrad / File:Gengis Khan empire-fr.svg: historicair 17:01, 8 October 2007 / CC BY-SA 3.0

Podboje Czyngis-chana

Każda kultura starała się tutaj dołożyć swoje trzy grosze. I tak według Chińczyków był dobrotliwym starcem przypominającym bardziej mędrca niż wojownika. Znany jest anonimowy portret autorstwa nieznanego z imienia malarza dworskiego z końca XIII wieku, z czasów dynastii Yuan. Z oczywistych względów artysta nigdy jednak nie zetknął się z samym Temudżynem. Z kolei według Persów był to turecki sułtan na tronie.

fot.Nieznany – Digitized by National Palace Museum;

Wyimaginowany portret Czyngis-chana z XIV-wiecznego albumu zawierającego wizerunki cesarzy dynastii Yuan. Narodowe Muzeum Pałacowe w Tajpej

Nie tyle diabły, co… kanibale

W międzyczasie w Europie zaczęły się pojawiać księgi, w których na różne sposoby zaczęto przedstawiać Mongołów. Pierwsze przedstawienia graficzne miały postać miniatur. Najwcześniejsze z nich pojawiły się w „Chronica Majora”, której autorem był Matthew Paris powstającej w latach 1235-1259 – aż do śmierci jej autora. Dwie znajdujące się w niej miniatury przedstawiające Mongołów datowane są na lata 1246-1248. Pierwsza z nich mieści się jeszcze w granicach pewnej normy, ponieważ przedstawia mongolskiego włócznika siedzącego na koniu, u którego kopyt padają powalone przez najeźdźców ofiary.

Druga natomiast wprost sugeruje kanibalizm, ponieważ przedstawieni na niej Mongołowie pożerają kawałki ludzkiego ciała, w tym nogi, lub wręcz pieką je nad ogniem. Uwagę zwraca też dość karykaturalne przedstawienie samej fizjonomii Mongołów – z nienaturalnie wielkimi głowami i jednocześnie krótkimi nogami. Druga miniatura przypomina też, że w tamtych czasach najazdy Mongołów w Europie nierzadko budziły skojarzenia apokaliptyczne – postrzegano ich jako zwiastun nadejścia dni ostatnich.

Przez faktograficzne przedstawienie do podziwu

Co ciekawe, kolejna chronologicznie kronika, w której graficznie przedstawiono Mongołów, jest związana z Polską. Jest to tzw. kodeks lubiński spisany na życzenie Ludwika I, księcia brzeskiego. Na miniaturach przedstawiono bitwę pod Legnicą z jej tragicznym końcem. Ukazano zarówno ścięcie Henryka Pobożnego, jak i Mongołów niosących jego głowę na lancy. Tym razem możemy jednak powiedzieć, że to po prostu oddanie realiów historycznych. W podobny sposób przedstawiono ich również w węgierskiej „Kronice Ilustrowanej” z XIV wieku, w której pojawiają się w kontekście klęski Beli IV. W tym kontekście Mongołowie jawią się po prostu jako kolejny lud, który najechał europejskie państwa.

Bitwa pod Legnicą na miniaturze z tak zwanego „Kodeksu Jadwigi”. Połowa XIV wieku.

Już wtedy jednak nie wszyscy Europejczycy i nie zawsze przedstawiali Mongołów jako krwiożerczych barbarzyńców. Świadczą o tym choćby pozostawione przez nich pisma. Niektórzy doceniali ich osiągnięcia. Na przykład żyjący w XIII wieku angielski uczony Roger Bacon napisał, że odnieśli oni sukces również dzięki osiągnięciom nauki, a także dlatego, że – jak wspomina Jack Weatherford – „w wolnym czasie oddawali się roztrząsaniu problemów natury filozoficznej”.

Czyngis-chana chwalił też Marco Polo, który przebywał przez pewien czas na dworze Kubilaj-chana. Pisał o sławie szlachetnych zalet Temudżyna, podkreślając, że „był mężem o wypróbowanej sprawiedliwości, wielkiej odwadze i dzielności, Panowanie swe rozpoczął z taką sprawiedliwością i umiarkowaniem, że czczony był i kochany omal jak bóg”. Marco Polo zanotował, że każdy lud był szczęśliwy, że może się znaleźć pod jego władaniem, ponieważ taka była sława jego sprawiedliwości i innych cnót. Również ilustracje z XV-wiecznego wydania książki o podróżach Marco Polo bynajmniej nie przedstawiają Czyngis-chana jako wodza żądnego mordu.

Dalsza część artykułu pod ramką
Zobacz również:

Zacny król tatarski

Nazywany ojcem literatury angielskiej Geoffrey Chaucer w swoich „Opowieściach kanterberyjskich” wyrażał wręcz podziw zarówno dla Mongołów, jak i samego Czyngis-chana. Być może znaczenie miał jednak fakt, że Anglia nie zdążyła zostać najechana przez Mongołów? Sam Chaucer poznawał świat dzięki dyplomatycznym podróżom zagranicznym pod koniec XIV wieku, m.in. do Francji i Włoch, a wspomniane „Opowieści kanterberyjskie” należały do pierwszych książek wydrukowanych w Anglii. Oto jak opisano w nich tatarskiego władcę:

Kambiskan zwał się zacny król tatarski.

U swych współczesnych chwałą był okryty

Pełen cnót wszelkich, pan tak znakomity

Że nigdzie jemu równego nie było,

Co godne króla, wszystko go zdobiło.

Jako zaprzysiągł strzec swych ojców wiary,

Tak i zachował jej obrządek stary.

Możny, roztropny, dzielny, sprawiedliwy

I miłosierny oraz wstrzemięźliwy.

Łaskawy wielce i w mowie łagodny

W usposobieniu stały; pan czcigodny

Krzepki i hoży, w boju zapaleniec,

Jak żaden z jego drużyny młodzieniec.

Postać to piękna i fortuny dziecię.

Nie było człeka drugiego na świecie,

Tak dzierżącego królewskie godności.

Scytyjski żołdak, co karki królów miażdżył

Z biegiem czasu dostrzegane wcześniej osiągnięcia zarówno mongolskiego wodza, jak i samych Mongołów zaczęły odchodzić w zapomnienie. Pozostały natomiast wizje ich zbrodni i brutalności, które nawet zaczęto wyolbrzymiać do niebotycznych rozmiarów. Stali się wręcz symbolem tego, co po drugiej stronie, zaś po tej – można by powiedzieć – właściwej stronie znajdował się cywilizowany świat. I coraz bardziej pasowałyby tutaj słowa z książki Jacka Weatherforda, który napisał, że Europejczycy widzieli w Czyngis-chanie „barbarzyńcę z krwi i kości, o srogim obliczu i przenikliwym, okrutnym spojrzeniu, szpetnego w każdym calu”.

Bransoletka z motywem feniksa pochodząca z miasta Karakorum, Imperium Mongolskie, XIII–XIV wiek_Copyrights_Chinggis Khaan National Museum, Uuganbaatar Otgonbaatar

I tak na przykład w XVIII wieku powstał „Sierota chiński” Woltera, w którym autor opowiada historię podboju Chin przez Mongołów. O samym Czyngis-chanie Wolter pisze jako o królu nad królami, który rodzajne Azji pola obracał w perzynę. Był on dla niego niszczycielskim tyranem miażdżącym karki królów a przy tym „niczym więcej, jak dzikim scytyjskim żołdakiem, sposobnym do wojaczki, wprawionym w kupczeniu krwią”. Dla Woltera był on również zazdrośnikiem o zdobycze zachodniej cywilizacji żądnym zniszczenia kultury, której nie potrafił pojąć.

Sztuka kontra cenzura

Z biegiem czasu pojawiały się też inne formy kultury i sztuki, w których zaczęto prezentować zarówno Czyngis-chana, jak i Mongołów. W XX wieku rozwinęła się oczywiście sztuka filmowa. Nie zabrakło w niej również postaci Czyngis-chana, w którego w amerykańskim filmie „Zdobywca” wcielił się sam John Wayne. Z kolei w Europie w 1965 roku powstała koprodukcja jugosłowiańsko-brytyjsko-niemiecko-amerykańska z Omarem Sharifem w roli głównej. Natomiast w 2007 roku nakręcono film kazachsko-rosyjsko-niemiecki, który w samej Mongolii wzbudził sprzeciw ze względu na zastrzeżenia co do zgodności z faktami historycznymi. Współcześnie zaczęły się natomiast pojawiać bardziej wyważone publikacje traktujące o Mongołach, jak chociażby ta autorstwa Jacka Weatherforda.

Coraz częściej organizowano też wystawy poświęcone zarówno Czyngis-chanowi, jak i Mongołom, oparte na mongolskich artefaktach. Niekiedy stawały się one źródłem kontrowersji, jak choćby ta, która miała zostać otwarta w 2000 roku w Nantes. Nie doszła ona jednak do skutku ze względu na protesty Chin, które podejmowały próby ocenzurowania wystawy i narzucenia jej swojej narracji historycznej. Natomiast wielka wystawa w Muzeum Narodowym w Pradze w 2025 roku odbyła się już bez przeszkód. Podobnie jest z wystawą w Berlinie, która rozpoczęła się 21 października i potrwa do 18 kwietnia 2027 roku.

Inspiracją dla powstania artykułu stała się wystawa „Czyngis-chan i świat Mongołów” zorganizowana przez Muzeum Prehistorii i Wczesnej Historii Państwowych Muzeów w Berlinie.

Bibliografia

  1. K. Eliott, China demands museum not use ‘Genghis Khan’ name in Genghis Khan exhibit, https://globalnews.ca/news/7396743/china-genghis-khan-censorship-france/, dostęp: 17.10.2026.
  2. Favereau Orda. Jak Mongołowie zmienili świat, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2025.
  3. Polo, Na dworze wielkiego chana, Łódź-Katowice 1936.
  4. N. Veselov, From monstrous creatures to neighbouring humans. Image of the Mongols in the European book miniatures of the thirteenth – sixteenth centuries [w:] A. V. Maiorov, R. Hautala (red.), The Routledge Handbook of the Mongols and Central-Eastern Europe, Routledge, New York 2021.
  5. Weatherford, Czyngis chan. Architekt nowoczesnego świata, Wydawnictwo Znak Horyzont, Kraków 2026.

Zobacz również

Średniowiecze

Czyngis-chan i świat Mongołów. Nowa wystawa w Berlinie

W związku z przypadającą w 2027 roku 800. rocznicą śmierci Czyngis-chana, Muzeum Prehistorii i Wczesnej Historii Państwowych Muzeów w Berlinie prezentuje dużą wystawę poświęconą historii...

11 października 2026 | Autorzy: Redakcja

Średniowiecze

Zapach, oddech i krew w kulturze Mongołów

Czym jest dusza? Gdzie możemy ją spotkać? Mongołowie udzieliliby na te pytania znacząco innej odpowiedzi, niż wyznający chrześcijaństwo Europejczycy. Według Mongołów dusza mogłaby z nas...

17 kwietnia 2026 | Autorzy: Herbert Gnaś

Średniowiecze

Śmierć, legenda i sekret grobu Czyngis-chana

Czyngis-chan, twórca największego imperium lądowego w historii, zmarł w 1227 roku podczas kampanii wojennej przeciwko Tangutom. Okoliczności jego śmierci do dziś pozostają niepewne i otoczone...

15 marca 2026 | Autorzy: Jack Weatherford

Średniowiecze

Od zera do bohatera. Od Temudżyna do Czyngis-chana

Wygnany, ścigany za morderstwo, zakuty w dyby. Niewiele wskazywało na to, że chłopiec porzucony na mongolskim stepie zapisze się w historii jako twórca największego imperium...

2 marca 2026 | Autorzy: Herbert Gnaś

Średniowiecze

Syn porwanej. Jak zaczęła się historia Czyngis-chana

Legenda mówi, że przyszedł na świat ze skrzepem krwi w dłoni. Faktem jest, że był synem porwanej kobiety i potomkiem chanowskiej linii Bordżiginów. Początki Czyngis-chana...

24 lutego 2026 | Autorzy: Herbert Gnaś

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

W tym momencie nie ma komentrzy.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Przeglądaj książki historyczne w najlepszych cenach

Odkryj najciekawsze książki historyczne w atrakcyjnych cenach. Sekcja powstała we współpracy z Lubimyczytac.pl, największą społecznością miłośników literatury w Polsce – dzięki temu możesz wybierać spośród tytułów najwyżej ocenianych przez czytelników.