Rządził Polską zaledwie kilka miesięcy, a jego panowanie spłynęło krwią. Sprowadził na kraj obce armie, mordował przeciwników i rozdarł państwo na kawałki. Aż pewnej wiosny 1032 roku po prostu się nie obudził. Niemieckie kroniki zanotowały lakonicznie, że zginął „przez swoich, nie bez poduszczenia braci”. Kto zakradł się do komnaty tyrana i kto wydał na niego wyrok?
Krwawe rządy dobiegają końca
Bezprym, pierworodny syn Bolesława Chrobrego, dorwał się do władzy w 1031 roku po trupach własnych rodaków. Sprowadził na Polskę wojska cesarza Konrada II oraz Rusi Kijowskiej, zmusił do ucieczki brata Mieszka II i zasiadł na tronie zbudowanym na zgliszczach. Jego rządy od pierwszych dni były rządami grozy, a zwolenników poprzedniego władcy mordowano lub wtrącano do lochów.
Tak brutalne panowanie nie mogło trwać długo. Im więcej wrogów Bezprym sobie przysparzał, tym bardziej rosła liczba ludzi marzących o jego śmierci. Tyran, który do władzy doszedł przemocą, sam wkrótce miał paść jej ofiarą.
fot.Nieznany – A.Szwarc, M.Urbański, P.Wieczorkiewicz, „Kto rządził Polską”, wyd. „Świat książki”, Warszawa 2007, str. 42Rycina z XVII w.
Krwawe rządy Bezpryma zakończyły się równie niespodziewanie, jak się zaczęły. Wiosną 1032 roku tyran nie obudził się już rano. Roczniki Hildesheimskie zanotowały lakonicznie, że zginął „przez swoich, nie bez poduszczenia braci”.
Jedno zdanie, a ile w nim treści do wyjaśnienia. Kim byli „swoi”? Kim byli „bracia”? I kto komu w tej historii co zlecił?
Czy zlecił to Mieszko II?
Pierwszą myślą, jaka przychodzi do głowy, jest Mieszko II. Zbieg okoliczności byłby iście hollywoodzki. Wypędzony brat, obity i okaleczony w Czechach, zleca pozbycie się uzurpatora i wraca na tron, odradza się niczym feniks z popiołów.
Tyle tylko że ten scenariusz ma dotkliwą lukę. W chwili zabójstwa Mieszko znajdował się bowiem w czeskim więzieniu, po tym jak Udalryk wtrącił go tam po dokonaniu kastracji.
Zza krat lochu trudno jest organizować skomplikowane spiski pałacowe, nawet jeśli kochało się zemstę z całego serca. Teoria o udziale byłego króla w mordzie zwyczajnie się nie broni. Mieszko, okaleczony i pozbawiony wolności, miał wówczas zupełnie inne zmartwienia niż knucie zamachu w odległym Gnieźnie.
Podejrzany brat ze Śląska
Pozostaje Otto Bolesławowic, młodszy brat, który dostał Śląsk. Czy mógł uznać, że to zbyt mało? Czuć, że Bezprym go oszukał, obiecując więcej, niż faktycznie dał? Możliwości jest sporo.
Otto miał motyw najsilniejszy z możliwych. To on towarzyszył Bezprymowi na wygnaniu, to on udał się z tajną misją do cesarza Konrada II, walnie przyczyniając się do sukcesu całej operacji. W zamian za swój wkład otrzymał jedynie Śląsk, podczas gdy reszta kraju przypadła starszemu bratu.
Niemiecki kronikarz Wipon (kapelan cesarza Konrada II) wskazał wyraźnie, że Bezprym został zamordowany „przez kogoś ze swego otoczenia”. Inny dziejopis, Annalista Saxo, opisując tę sprawę, dorzucił bezradnie „jak o tym powiadają”, co w języku średniowiecznych skrybów oznacza mniej więcej tyle co nic.
Mamy więc mętne plotki, niejasne sugestie i brak jakichkolwiek nazwisk. Wzmianka o „poduszczeniu braci” mogłaby wskazywać właśnie na Ottona, choć pewności nie ma żadnej.
Sztylet w komnacie
Kto zatem zamordował Bezpryma? Najbardziej prawdopodobna wersja zakłada, że zabójstwa dokonał ktoś z bezpośredniego otoczenia księcia: dworzanin, zaufany możny, być może członek drużyny. Człowiek, który miał do tyrana dostęp na tyle bliski, by móc go dopaść w momencie, gdy ten nie spodziewał się ataku.
Działał samodzielnie lub z polecenia szerszej grupy spiskowców. Jedno i drugie jest możliwe, można też sobie wyobrazić wersję pośrednią, czyli przekupionego służącego wykonującego wyrok w imieniu spiskowców.
W każdym z tych scenariuszy kluczowa była bliskość zabójcy z ofiarą. Bezpryma nie dorwano na polu bitwy ani w obozie wojskowym. Dorwano go tam, gdzie czuł się bezpieczny. Czyli zapewne w jakiejś komnacie, w sypialni, a może po nocnej uczcie.
fot.Poznaniak, Popik – własna praca na podstawie: „Ilustrowany Atlas Historii Polski” i publikacji o badaniach na Ostrwie Tumskim w Poznaniu. / CC BY-SA 3.0Polska za panowania Bolesława Chrobrego (992–1025)
Jak przebiegł sam zamach, nie wiemy. Źródła milczą na temat wszelkich szczegółów. Czy Bezprym walczył? Czy zdążył krzyknąć? Czy próbował uciekać? A może jedno pchnięcie sztyletem zakończyło całą sprawę w parę sekund?
Być może leżał w łóżku, gdy sztylet przeszył mu pierś. Być może padł na kolana, błagając o litość, której nikt mu już nie zamierzał okazywać.
Śmierć, która ocaliła Polskę
Tak zakończył się krótki, lecz krwawy epizod w dziejach polskiej korony. Pierworodny syn Bolesława Chrobrego, który miał tyle ojcowskiej zaciętości, a tak mało jego talentu politycznego, padł ofiarą tego samego okrucieństwa, jakim sam szafował.
W ciągu zaledwie kilku miesięcy rządów zdążył ściągnąć na kraj obce wojska, stracić część ziem i wymordować znaczną część opozycji. Za to wszystko zapłacił najwyższą cenę.
Jak by na to nie patrzeć, śmierć Bezpryma była dla Polski wybawieniem. Gdyby tyran rządził dłużej, kraj mógłby w ogóle nie przetrwać. Mieszko II, uwolniony wkrótce z czeskiego więzienia, wrócił do Polski i spróbował pozbierać to, co jego brat zdemolował.
Źródło
Niniejszy tekst stanowi fragment najnowszej książki dr Mariusza Sampa „Kryminalne dzieje Piastów. Mroczna historia dynastii”, wydanej nakładem wydawnictwa ZNAK (Kraków 2026).

KOMENTARZE
W tym momencie nie ma komentrzy.