Rzym pogrążał się w chaosie, a polityczna zemsta zbierała krwawe żniwo. Gdy Mariusz i Cynna przejęli kontrolę nad miastem, dom Sulli został zburzony, jego majątek skonfiskowany, a bliscy i stronnicy znaleźli się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Metella Dalmatyka musiała zdecydować, czy pozostać w Rzymie, czy wraz z dziećmi podjąć ryzykowną ucieczkę do męża walczącego na Wschodzie.
Rzym lubił plotkować, zwłaszcza gdy w grę wchodziły sprawy serca i polityki, więc drugi ślub Metelli odbił się głośnym echem. Związek zawarto niedługo po tym, jak Sulla objął konsulat, a rzymskie ulice huczały od kpin. Niektórzy senatorowie, z uniesionymi brwiami, sarkali, że Sulla może i zasłużył na konsulat, ale ręka córki najwyższego pontyfika i wdowy po princepsie senatu to stanowczo za wiele. Rozwód z Klelią i błyskawiczne małżeństwo z Dalmatyką wytworzyły tyle jadu, że można by nim zatruć Tyber. Był to kolejny dowód, że pozycja Sulli w 88 roku wisiała na włosku. On sam zdawał się tym nie przejmować – jego myśli biegły już do legionów pod Nolą, skąd planował ruszyć na Wschód, by zaprowadzić rzymski porządek w Azji Mniejszej.
Dalmatyka również wyglądała na zadowoloną. Na przekor plotkom i złośliwościom znalazła z Sullą wspólny język, a może i coś więcej – spokój, namiętność, a kto wie, czy nie miłość. Wkrótce była w ciąży, a cały dom pogrążył się w szczęśliwym oczekiwaniu. Jednakże Metella, porzuciwszy rolę univira, nie mogła liczyć na spokojne dni – życie u boku Sulli było jak marsz przez burzę.
Tymczasem Gajusz Mariusz, wsparty przez wywrotowego trybuna Publiusza Sulpicjusza, z bezwzględną zaciekłością próbował wyrwać Sulli naczelną komendę w wojnie z Mitrydatesem. W kulminacyjnym momencie, gdy nielegalne zgromadzenie przerodziło się w chaos, zamordowano zięcia Sulli, a sam konsul, upokorzony, został zmuszony do cofnięcia swego edyktu, który rzekomo sankcjonował to pandemonium. Los zmieniał się jak księżyc, a Dalmatyka, obserwując to wszystko, musiała czuć, że grunt usuwa się jej spod nóg.
Gdy Sulla wrócił do domu, jego oblicze zdradzało gorycz porażki, lecz w oczach tliła się zawziętość. Dalmatyka, mimo brzemiennego stanu, z pewnością nie stała z boku. W domowym zaciszu atmosfera musiała być gęsta jak przed bitwą. Znając przyszłość, możemy stwierdzić, że właśnie w tamtej chwili ważyły się losy Republiki, choć Dalmatyka, wpatrzona w twarze bliskich, pewnie widziała jedynie rodzinny dramat, nie historyczne przełomy. Rok później Mariusz traktował ją z wyjątkową wrogością, niespotykaną wobec innych kobiet. Czy byłoby tak, gdyby Dalmatyka pozostała jedynie milczącą obserwatorką?
fot.Benjamin Ulmann – https://www.musee-orsay.fr/en/artworks/sylla-chez-marius-78285 / domena publicznaWspółczesne przedstawienie momentu, w którym Sulla znalazł schronienie w domu Mariusza, autorstwa Benjamina Ulmanna (ok. 1866). Obecnie w Muzeum Orsay w Paryżu .
Może, wbrew tradycji, która kazała kobiecie pozostawać w cieniu, wypowiedziała słowa, które dodały Sulli odwagi, lub podjęła kroki, które rozjuszyły jego wrogów? Metella mogła odegrać ważniejszą rolę, niż zwykliśmy to zakładać.
Dalmatyka miała swoje powody. Widziała, jak jej ojciec, złamany i jąkający się, gasł przedwcześnie. Pogrążył go jego wielki wróg Kasjusz Rawilla. To Mariusz wraz z synem tegoż sprawował konsulat w 107 roku, gdy z furią zaatakował jej wuja, Metellusa Numidyjskiego, odbierając mu dowództwo w wojnie z Jugurtą. Kilka lat później, windując ludzi pokroju Saturninusa i Glaucji, Mariusz zmusił wuja do wygnania. Gdy jej kuzyn błagał na kolanach podrzędnego trybuna o łaskę dla ojca, prośba została odrzucona – znów za sprawą Mariusza. Ostatecznie Metellus Numidyjski padł ofiarą trucizny, a ród Dalmatyki tracił wpływy, jakby całkowicie stracił łaskę Fortuny. Początkowo mogła mieć żal do wuja za zaaranżowanie małżeństwa ze starcem Skaurusem, ale czas pokazał, że zyskała na tym bogactwo i dwoje dzieci.
Gdy wydawało się, że życie wreszcie nabiera barw, spadł kolejny cios. Śmierć męża pasierbicy, Kw. Pompejusza Rufusa Młodszego, może nie poruszyła jej serca, ale powrót rozkapryszonej Kornelii pod wspólny dach zwiastował domowe burze. Gorsze było jednak upokorzenie Sulli, pozbawionego stanowiska w skandalicznych okolicznościach, które przyćmiły nawet hańbę jej wuja. I znów za wszystkim stał Mariusz – człowiek, który zdawał się fatum jej rodu. Dalmatyka miała dość powodów, by podsycać w mężu wolę walki. Senatorowie, zastraszeni i sparaliżowani strachem przed Mariuszem, nie byli wsparciem. Brzemienna Dalmatyka nie mogła pozwolić, by jej rodzina znów stała się ofiarą.
Szczegóły są dla nas niedostępne, kluczowe pozostają efekty spotkania: użycie legionów do wyegzekwowania własnych praw. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że wydarzenie to zmieniło bieg dziejów – pierwszy raz w historii armia miała zostać użyta przez senatora w celach politycznych. Sulla, nie tracąc czasu, wyruszył tego samego dnia do wojsk obozujących pod Kapuą, by uprzedzić posłów Mariusza i Sulpicjusza. Później tłumaczył, że bronił praworządności i majestatu państwa przed wszechwładzą demagogów i ubolewał nad krokami, które był zmuszony podjąć.
fot.Classical Numismatic Group, Inc. https://www.cngcoins.comWizerunek Sulli na monecie z 54 p.n.e.
Dla Republiki oznaczało to chaos, ale dla Dalmatyki i Sulli zemsta smakowała słodko. Gdy mąż wrócił do domu kilka tygodni później jako zwycięzca, po zdobyciu Rzymu mieczami legionistów, jej serce musiało rosnąć z dumy. Niezależnie od tego, jak wielki miała wpływ na jego decyzje, w 88 roku publicznie okazywała mu niezachwiane wsparcie. Zresztą ze wzajemnością, bo Plutarch twierdzi, że mąż ulegał wszelkim jej zachciankom, choć myśli jego zaprzątały sprawy administracyjne i szczegóły kampanii w Azji Mniejszej. Dalmatyka, która kochała złoto nie mniej niż jej ślubny, musiała widzieć w tej wojnie szansę na bajeczne bogactwo – i się nie myliła.
Zanim Sulla ruszył Via Appia do Brundyzjum, a stamtąd przez Adriatyk zacumował w Dyrrachium, Dalmatyka urodziła mu syna, co niewątpliwie dodatkowo wzmocniło związek. Wszakże Sulla miał już pięćdziesiąt lat i czekał na swojego dziedzica. Radość małżonków widzieli też inni, stąd delegacja matron, która udała się do Dalmatyki prosić o jej wsparcie w rozmowach z mężem i cofnięcie hostis declaratio. Konsul zdecydował się bowiem odebrać prawa obywatelskie i skazać zaocznie na śmierć dwunastu senatorów oskarżonych o coś, co dziś nazwalibyśmy zamachem stanu. Wszyscy poza Sulpicjuszem, którego wydał własny niewolnik, zdołali bez większych przeszkód zbiec z Rzymu.
Nie wiemy, co odpowiedziała Dalmatyka, ale w każdym razie niczego ta rozmowa nie zmieniła. Albo więc Sulla zlekceważył jej prośbę, albo – co bardziej prawdopodobne w kontekście późniejszych faktów – ona sama jasno dała do zrozumienia, że wspiera we wszystkim męża. Jeżeli tak, to nie dziwi, że mogła zacząć budzić powszechną nienawiść w przeciwnym stronnictwie. Zresztą konsul miał też inne problemy i trafnie odczytywał sygnały niechęci ze strony klasy średniej. Już przed marszem na Rzym odstąpili od niego wszyscy młodzi arystokraci mający pełnić w sztabie funkcje wyższych oficerów (z wyjątkiem jednego L. Licyniusza Lukullusa), później senatorowie z chłodem albo nawet niechęcią zareagowali na hostis declaratio, teraz siostrzeniec Sulli przegrał wybory na pretora, a konsulat zdobył zadeklarowany przeciwnik, L. Korneliusz Cynna. Mimo to Sulla uszanował wyniki, ale wymusił na nowych urzędnikach przysięgę na Kapitolu. „Jeżeli nie dochowam wierności” – mówił Cynna – „niech zostanę wyrzucony ze stolicy, tak jak ten kamień z mojej ręki”, po czym istotnie rzucił nim o ścianę, gdzie się roztrzaskał. To z tego powodu Sulla dość naiwnie wierzył, że zostawia Rzym z ustabilizowaną politycznie sytuacją.
Rozstanie nie było dla Metelli jedynie pożegnaniem męża – rozdzielało rodziców, wspólników w walce o przetrwanie rodu i jego honoru. Po kilku miesiącach kruchego spokoju, gdy mogła cieszyć się swoim małym synkiem, Rzym znów stanął na krawędzi chaosu. Tym razem to nie nadzieja, lecz niepewność czaiła się za murami Miasta. Siedemdziesięcioletni Gajusz Mariusz, z zapuszczoną brodą i w brudnych szatach, wyglądał jak upiór zemsty. Wraz z Cynną, krzywoprzysięzcą, szturmowali bramy, a wojska senackie rozpadły się, nim doszło do starcia – osłabione zarazą i brakiem woli walki. Mariusz, otoczony bandami morderców, wydawał wyroki śmierci z przerażającą lekkością – wystarczyło, że nie odpowiedział na pozdrowienie, a głowa konsula Gajusza Oktawiusza jako pierwsza potoczyła się w pył. Za nim padli kolejni senatorowie, a furia zwycięzców zdawała się nie znać granic.
fot.Jean Germain Drouais -1.culture.gouv.fr 2. Biblioteka sztuki Bridgeman : Obiekt 89781Współczesny obraz Jeana Germaina Drouais (1786) przedstawiający Mariusza zastraszającego łowcę nagród wysłanego przez Sullę, obecnie znajdujący się w Luwrze.
Dalmatyka czuła, że gniew Mariusza kieruje się prosto w serce jej rodziny. Na jego rozkaz zburzono ich dom, skonfiskowano majątek, a przyjaciół męża mordowano lub prześladowano. Ten człowiek, który niegdyś był tylko cieniem na drodze jej rodu, teraz stał się przekleństwem i nawet jego śmierć nie zmieniła tego stanu rzeczy. Dla Dalmatyki pozostanie w Rzymie oznaczało ryzyko stania się pionkiem w grze Cynny i jego kliki, którzy przejęli władzę po odejściu Mariusza. Miała prawo mu nie ufać i stąd podjęła decyzję równie odważną, co desperacką: dołączyć do Sulli, mimo że podroż przez ogarniętą chaosem Italię i wzburzony Adriatyk jawiła się jako arcytrudne wyzwanie.
Nie wiemy, czy Dalmatyka radziła się męża, ale znała jego położenie na wylot: wyjęty spod prawa, walczący o honor, nie mógł ryzykować jej pozostawienia w Rzymie jako zakładniczki lub karty przetargowej. Wsparli ją senatorowie, być może nawet krewni z rodu Cecyliuszy Metellusow – ci sami, którzy wcześniej odwracali wzrok od marszu Sulli na Miasto, a teraz, naznaczeni piętnem ofiar Mariusza i Cynny, zmienili front. Pomogli zorganizować ryzykowną wyprawę, w którą Dalmatyka zabrała niespełna dziesięcioletniego Marka (dziecko z pierwszego małżeństwa) oraz ich małego synka Lucjusza. Wieści z Hellady niosły niepokój:
Sulla zmagał się z trudnościami pod Pireusem i Atenami, a reżim Cynny szykował oddziały, by odebrać mu komendę – nie tylko dekretami, lecz także siłą oręża. Dalmatyka, ruszając w tę pełną niebezpieczeństw podroż, niosła nie tylko dzieci, ale i nadzieję na ocalenie rodziny.
Źródła donoszą o ucieczce w obawie przed prześladowaniami reżimu, lecz współcześni badacze podchodzą do tych rewelacji z dystansem. To najpewniej wersja samego Sulli, który uczynił z żony i pierworodnego narzędzie propagandy – mistrzostwo, w którym późniejszy dyktator nie miał sobie równych. Skoro potrafił wplatać bogów w swoje triumfy i snami natchnąć legionistów do boju, to i dramatyczna ucieczka Dalmatyki musiała służyć sprawie. Jednakże Appian z Aleksandrii twierdzi, że ledwo umknęła siepaczom Mariusza – może z przesadą, ale skoro podjęła tak ekstremalną decyzję, musiała mieć ku temu powód. Czy naprawdę narażałaby życie synów tylko dla pijarowego efektu męża?
fot.William Robert Shepherd – The Historical Atlas , by William R. Shepherd, 1911. Oryginalny obraz w Perry-Castañeda Library Map Collection na stronie internetowej University of Texas w Austin : https://www.lib.utexas.edu/maps/historical/shepherd/asia_minor_roman_power.jpg / domena publicznaAzja Mniejsza tuż przed pierwszą wojną z Mitrydatesem
Sulla, otrzymawszy wieści z Miasta, mógł sam nalegać na przyjazd żony. Do niego ściągali teraz senatorowie i wygnańcy wskutek sądowych fars z ostatnich lat. Dalmatyka, gdy dotarła na miejsce, błagała męża o rychły powrót do ojczyzny i wyrównanie rachunków krzywd – lecz on wiedział, że to mrzonka. Teraz, gdy rodzina i ocaleli przyjaciele byli bezpieczni, mógł skupić się na wojnie z Mitrydatesem. Hellada i Azja Mniejsza musiały wrócić pod rzymskie orły; zbrodnie króla Pontu nie mogły ujść płazem. Miał też dług wobec legionistów, którzy pomaszerowali z nim na Rzym – chcieli złota, nie pustych słów i kolejnej wojny domowej. Zemsta musiała poczekać, a Dalmatyka rozumiała, że powinna zaufać mężowi i okazać mu wsparcie. W jej oczach Sulla nie był tylko wodzem – był przyszłością ich dzieci i rodu.
KOMENTARZE
W tym momencie nie ma komentrzy.