Ciekawostki Historyczne
Druga wojna światowa

Niełatwo się żyło w powstańczej Warszawie

Kiedy myślimy o Warszawie w czasie powstania, jako pierwsze przychodzą nam na myśl brutalność okupantów i pełne poświęcenia działania Polaków. Jednak powstanie warszawskie to także szara codzienność — znacznie trudniejsza niż zwykłe dni. Ludziom żyło się wtedy niezwykle ciężko.

Artykuł powstał na podstawie książki Sławomira Kopra i Tymoteusza Pawłowskiego „Powstanie warszawskie. Między faktami a legendą”, Wydawnictwo Harde, Warszawa 2026.

Wanna wody na nową drogę życia

Już sam wybuch powstania wymusił na warszawskich osiedlach swoistą przebudowę. Wszędzie powstawały barykady, a w budynkach — przeciwnie — wybijano otwory, aby przygotować ciągi komunikacyjne. Piwnice zamieniano zaś w schrony i punkty medyczne. Najgorsze miało jednak dopiero nadejść. Nietrudno się domyślić, że w ogarniętej walkami Warszawie stosunkowo szybko załamało się funkcjonowanie miejskiej infrastruktury. Mieszkańcy zostali odcięci od prądu i gazu. Wodociągi przestały działać już w połowie sierpnia.

fot.Stefan Bałuk – Opracowanie Zbiorowe (1 sierpnia 1957) Powstanie Warszawskie w Ilustracji, / domena publiczna

Mieszkańcy Warszawy czytający obwieszczenie gubernatora dystryktu warszawskiego Ludwiga Fischera

Trzeba było zatem naprędce kopać studnie, jednak picie bez przegotowania pochodzącej z nich zanieczyszczonej wody często prowadziło do chorób. A lato tamtego roku było upalne. Nic więc dziwnego, że woda stała się cenniejsza niż złoto. Dawano ją nawet w prezencie ślubnym. Jedna z par powstańców, która w trakcie zrywu postanowiła zalegalizować swój związek, otrzymała w podarku wannę wody. W warunkach polowych nie było już jednak tak dobrze. Zdarzało się, że za pomocą jednego kubełka wody i kilku szmatek musiał umyć się cały pluton.

Zatkane klozety, mycie zębów szczotką i braki bielizny

Prądu zabrakło, kiedy padła elektrownia na Powiślu. Przestała też działać kanalizacja. Powszechnie zatykały się klozety, a na budowę latryn często nie było warunków. Nic więc dziwnego, że w praktyce zamieniano w nie wszystkie możliwe zakątki. Smród musiał być straszny. W takich warunkach zaczęły szerzyć się choroby. Czerwonka, wszawica i świerzb stawały się codziennością warszawiaków.

fot.Polskie Państwo Podziemne – A.K. Kunert (ed.), Wielka Ilustrowana Encyklopedia Powstania Warszawskiego. Tom 3. Kronika / domena publiczna

Odezwa władz powstańczych rozplakatowana na ulicach miasta 1 sierpnia 1944

Problemy ludności wynikały nie tylko z braku wody i niedziałającej kanalizacji, lecz także z niedoboru środków czystości. Jak wspomina jeden z przywołanych w książce powstańców, szczotkę do zębów wprawdzie miał, ale zęby mył już zupełnie na sucho, bez pasty czy proszku. Brakowało również czystej bielizny, lecz i z tym czasami radzono sobie w niekonwencjonalny sposób. Sławomir Koper i Tymoteusz Pawłowski w książce „Powstanie warszawskie. Między faktami a legendą” przywołują słowa powstańca Lecha Hałki:

„Zupełnie źle było również ze zmianą bielizny, dopóki nasze dziewczęta nie zdradziły się, że wyszabrowały gdzieś sporo nowej, niestety damskiej, w czterech kolorach: beżowym, różowym, niebieskim i białym. Ten ostatni został przez nas zatwierdzony, więc idą w ruch nożyczki. Obcinamy piękne koronki i dopiero teraz daje się coś takiego zaakceptować”.

Dalsza część artykułu pod ramką
Zobacz również:

Pożytek z okupantów: konserwy

Podstawowym problemem było również zaopatrzenie w żywność. Początkowo sytuacja nie wyglądała najgorzej, ponieważ w niektórych miejscach powstańcom udało się zdobyć kontrolowane przez Niemców magazyny i zgromadzone w nich zapasy. W miarę jednak jak obszar objęty powstaniem się kurczył, tracono do nich dostęp. W szczególnie dobrej sytuacji znalazło się tymczasowo Stare Miasto, gdzie udało się przejąć magazyny przy ulicy Stawki, a przy okazji także mundury. Zdobytą żywność trzeba było jednak jeszcze rozdystrybuować. Zajęli się tym sami mieszkańcy, którzy na własnych plecach wynosili kolejne produkty. Szczególnym powodzeniem cieszyły się niemieckie konserwy, wspominane nawet po wojnie.

fot.Stefan Bałuk (according to pw44.pl) – Antoni Przygoński (1980) Powstanie Warszawskie w sierpniu 1944 r.; / domena publiczna

Powstańcza barykada na skrzyżowaniu ulic Żytniej i Karolkowej

Tak swoistą ewolucję warunków życia pod względem wyżywienia wspominał cytowany w książce Sławomira Kopra i Tymoteusza Pawłowskiego powstaniec i lekarz Jan Kurdwanowski „Krok”: „Z kulinarnego punktu widzenia podzieliłbym powstanie na następujące okresy — zauważał ironicznie. — Okres wolski — grochówka i papierosy, okres wczesnostaromiejski — konserwy i koniak, okres późnostaromiejski — cukier, okres śródmiejski — sago, okres czerniakowski (schyłkowy) — woda z Wisły”.

Jak się nie najesz, to się naplujesz

Woda z Wisły niestety dobrze oddaje to, co działo się w Warszawie po utracie przez powstańców Starego Miasta. Nie była to wprawdzie wyłącznie woda, ale o konserwach trzeba było już zapomnieć. Na stołach królowała między innymi tak zwana pluj-zupa. Gotowano ją z niewymłóconych ziaren jęczmienia, sprowadzanych ze składów warszawskich browarów Haberbuscha i Schielego. Potrawa nie była zbyt pożywna, a Niemcy ostrzałem utrudniali powstańcom nawet jej dostarczanie. Zupę gotowano po jednej stronie ulicy. Któregoś dnia nie dotarła na drugą — po skutecznym ostrzale Niemców powstańcom pozostała jedynie rączka od kubła.

fot.Bundesarchiv, Bild 146-2005-0040 / Moschner / CC-BY-SA 3.0

„Ewakuacja” ludności cywilnej po kapitulacji powstania

Skąd wzięła się ta nietypowa nazwa? Łuski ziaren były wyjątkowo trudne do pogryzienia i przełknięcia, dlatego trzeba było je często wypluwać. Obrazowo wspominał o tym Lech Hałko: „No i te łuski! Nie daje się tego świństwa pogryźć ani przełknąć. Robimy więc sobie zabawę: kładzie się pustą puszkę lub jakieś naczynie między nogami, mniej więcej w odległości metra, i próbuje trafić łuską do celu. Są robione nawet zakłady, komu się to uda najlepiej”.

Pieskie popołudnie i nie tylko

W trakcie powstania robiono wszystko, aby choć trochę urozmaicić coraz uboższy jadłospis. Ryzykując znalezienie się pod niemieckim ostrzałem, nocami wyprawiano się na opuszczone ogródki działkowe po ziemniaki i kapustę. Niektórzy jedli ją już w drodze powrotnej, prosto z główek, niczym zające. Ziemniaków część mieszkańców nie jadła od początku powstania. Coraz trudniej było też zdobyć mięso. Do pewnego momentu zabijano konie, a kiedy ich zabrakło, sięgnięto po zwierzęta, o których w naszym kręgu kulturowym raczej nie myśli się jako o potencjalnym pożywieniu.

W tym kontekście szczególnym powodzeniem zaczęło się cieszyć mięso z… psów, które coraz częściej znikały z okolicy. Niektóre zwyczajnie zabierano z ulicy, inne pozyskiwano w bardziej wyrafinowany sposób. Pewnego dnia kilku powstańców udało się do właścicieli pięknego doga i zaczęło ich przekonywać, że pies przydałby im się jako pomocnik w służbie łączności. Oczywiście zwierzę już nigdy nie wróciło do właścicieli. Tego dnia po okolicy rozszedł się zaś „drażniący zmysły zapach pieczeni”. Część kobiet odmawiała jedzenia psiego mięsa, wiele jednak się przełamywało, a niektóre później stwierdzały, że było to „całkiem dobre jedzenie”.

fot.Eugeniusz Lokajski – Opracowanie Zbiorowe (1 sierpnia 1957) Powstanie Warszawskie w Ilustracji, Warszawa: Wydanie Specjalne Warszawskiego Tygodnika Ilustrowanego „Stolica”, ss. 41 / domena publiczna

Powstańcza stołówka w restauracji „Adria” przy ul. Moniuszki

Wszyscy miłośnicy „starego kina” w Polsce z pewnością znają nazwisko Eugeniusza Bodo. Jego życie zakończyło się tragicznie w radzieckim łagrze. Możliwe jednak, że podobnie jak wspomniany wcześniej dog, również należący do aktora dog arlekin Sambo zakończył życie na talerzu. Widziano go po raz ostatni właśnie w pierwszych dniach powstania. Tak przynajmniej sugerują autorzy przywoływanej książki, choć można znaleźć również informacje, że pies nie dożył wybuchu powstania. Wracając jednak do samego zrywu: w tych dniach mieszkańcy Warszawy jedli wszystko — koty, kanarki, papugi…

Z dezynfekcją nie należy przesadzać

Przy okazji zdobycia wspomnianych wcześniej magazynów uzyskano także dostęp do pokaźnych zapasów alkoholu. Również w zajmowanych przez powstańców niemieckich instytucjach znajdowano piwnice dobrze zaopatrzone w trunki. Alkoholu w obiegu było więc sporo, a okazja lub powód do picia zawsze się znajdowały: dla kurażu, relaksu czy uczczenia pamięci poległych. Ze świadomością, że na froncie nie wolno przesadzać z alkoholem, bywało jednak różnie. Szczególnie dotyczyło to Starówki, ponieważ w magazynach na Stawkach znaleziono również spore zapasy trunków.

fot.Maciej Świerczyński – Stanisław Jankowski, Adolf Ciborowski „Warszawa 1945 i dziś” Wydawnictwo Interpress, Warszawa, 1971, page 66 / domena publiczna

Ruiny Warszawy w styczniu 1945. Widok na Kanonię i Rynek na Starym Mieście

Zdarzało się nawet, że trzeba było zakazywać picia alkoholu na pierwszej linii. Powód był szokujący: niektórzy członkowie walczących tam oddziałów upijali się do tego stopnia, że nie byli zdolni do walki. Paradoksalnie w ówczesnych warunkach higienicznych alkohol mógł przynajmniej częściowo chronić organizm przed skutkami picia brudnej wody i spożywania żywności wątpliwej jakości. Jak jednak wiadomo, lekarstw nie wolno przedawkować. Warunki egzystencji — bo czasem trudno było nazwać ją życiem — były dla ludności niewyobrażalnie ciężkie.

Artykuł powstał na podstawie książki Sławomira Kopra i Tymoteusza Pawłowskiego „Powstanie warszawskie. Między faktami a legendą”, Wydawnictwo Harde, Warszawa 2026.

Zobacz również

Druga wojna światowa

Moja ukochana Warszawa

Powstańcza Warszawa to nie tylko historia walki, ale przede wszystkim dramat tysięcy cywilów.

30 lipca 2026 | Autorzy: Redakcja

Druga wojna światowa

Bohaterki w habitach. Jak siostry zakonne niosły pomoc podczas Powstania Warszawskiego

W klasztorach powstawały szpitale, schronienia i punkty pomocy dla rannych. Siostry zakonne opatrywały powstańców i cywilów, ratowały dzieci, a nawet opiekowały się niemieckimi żołnierzami. Ich...

28 lipca 2026 | Autorzy: Sylwia Winnik

Druga wojna światowa

Wyzwolenie czy początek nowej okupacji? Armia Czerwona w Polsce

Związek Sowiecki wyzwolił Polskę w czasie drugiej wojny światowej. O Armii Czerwonej należy wypowiadać się tylko jako o życzliwym sojuszniku - fakt czy legenda?

27 lipca 2026 | Autorzy: Tymoteusz Pawłowski

Druga wojna światowa

Powstanie Warszawskie. Między faktami a legendą

Godzina „W” – sukces czy porażka? Czy w Powstaniu Warszawskim walczyła tylko Armia Krajowa? Jakie straty naprawdę poniosła Warszawa?

27 lipca 2026 | Autorzy: Redakcja

Druga wojna światowa

„Sanitariuszki walczyły o życie innych, choć same każdego dnia ryzykowały własnym”. Sylwia Winnik o bohaterkach Powstania Warszawskiego

Przez lata pozostawały na drugim planie historii, choć bez ich odwagi trudno wyobrazić sobie funkcjonowanie walczącej Warszawy. O kobietach, które pod ostrzałem ratowały rannych, o...

22 lipca 2026 | Autorzy: Anna Baron-Jaworska

Druga wojna światowa

Dziesięć mitów powstania warszawskiego. Rozmowa Piotra Zychowicza z Norbertem Bączykiem, archeologiem i historykiem wojskowości

Czy wokół Powstania Warszawskiego narosło więcej legend niż faktów? Historyk i archeolog wojskowości Norbert Bączyk rozprawia się z dziesięcioma najpopularniejszymi mitami dotyczącymi zrywu z 1944...

28 czerwca 2026 | Autorzy: Piotr Zychowicz

KOMENTARZE (1)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Talikser

„Bór” Komorowski powinien wisieć za decyzję o powstaniu warszawskim.
Tuku cywili i żołnierzy zginęło niepotrzebnie.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Przeglądaj książki historyczne w najlepszych cenach

Odkryj najciekawsze książki historyczne w atrakcyjnych cenach. Sekcja powstała we współpracy z Lubimyczytac.pl, największą społecznością miłośników literatury w Polsce – dzięki temu możesz wybierać spośród tytułów najwyżej ocenianych przez czytelników.