To mistrzowie metamorfozy lubujący się w szamańskich praktykach. Klucząc między ludzką i zwierzęcą naturą, pod postacią wilka, mary czy niedźwiedzia, rozszerzają swój potencjał i zaspokajają swoje najdziksze pragnienia. Przez długi czas pozostają nieuchwytni, mimo że żyją wśród ludu. Nie są jednak nieśmiertelni, a w mądrości ludowej przetrwały sposoby na to, jak sobie z nimi radzić.
FINNGÁLKN (PÓŁNOCNY CENTAUR)
W legendach dawnych ludów Północy, w sagach i manuskryptach islandzkich, pojawia się istota zwana finngálkn. To hybryda człowieka i zwierzęcia, najczęściej przedstawiana jako półkoń, półczłowiek – z końską głową, szyją i ogonem, a resztą ciała ludzką (męską lub kobiecą). Bywa też opisywany jako mieszaniec łosia lub osła z człowiekiem.
Najważniejsze jednak, że intelekt ma ludzki, nie zwierzęcy. Jest to istota na poły magiczna. Najczęściej ma cielesną postać, ale może występować także jako byt transcendentny lub zmiennokształtny. W tradycji łączy się go ze zjawiskiem szamanizmu. Trans, w który wprowadzali się północni magowie, miał przenosić ich jaźń na pogranicze świata nadprzyrodzonego – niekiedy powodował jednak także przemianę ciała w coś, co nie było już tylko człowiekiem, ale jeszcze nie stało się bestią.
W nordyckiej tradycji centaury nie były sprzymierzeńcami ludzi. W Sadze o Njálu finngálkn występuje jako przeciwnik bohatera .orkella Hákra i ginie w lasach Jämtlandu po długiej walce. Autor sagi nie uznaje centaura za nic godniejszego szacunku niż smok czy wilkołak. Średniowieczne islandzkie dzieło Landnámabók (Księga o zasiedleniu) wspomina, że osadnik o imieniu Ketill zabił takie stworzenie – co samo w sobie zapewniło mu miejsce w historii. Autor nie uznał za konieczne wytłumaczenia, czym był stwór pokonany przez Ketilla, co sugeruje, że centaury były wówczas zjawiskiem oczywistym dla odbiorców. W Sadze z Vatndalu centaur pojawia się jako fylgia – duch towarzyszący człowiekowi przez całe życie, ostrzegający o nadchodzącym zagrożeniu i przepowiadający śmierć. Występuje również w sadze o Olavie i Heldze oraz we Flateyjarbók, gdzie potrafi nawet latać.
Dziś finngálkn jawi się przede wszystkim jako jeden z najbardziej skomplikowanych tworów mitologii nordyckiej – czy jest duchem, cielesnym stworzeniem, czy raczej symbolem szamańskiej przemiany i podróży w zaświaty?
VARULV (WILKOŁAK)
Wilkołak – varulv, likantrop – to żyjący na co dzień wśród innych ludzi człowiek, który ma zdolność przemiany w wilka. Jest znany w wielu kulturach, także w nordyckiej. Jego obecność pokazuje, jak ważną rolę w mentalności pierwotnej odgrywało naśladownictwo: przejęcie cech zwierzęcia utożsamiano z realną przemianą.
Wilkołakiem można zostać na kilka sposobów. Najczęściej za sprawą czarownika lub czarownicy, którzy rzucają urok – na siebie lub na jakiegoś nieszczęśnika. Ci, którzy z własnej woli pragną posmakować życia w wilczej skórze, przywdziewają wilcze futro albo przepasują się pasem zrobionym ze skóry wilczej, a czasem – co budzi szczególną grozę – nawet ludzkiej. Czar można zdjąć, gdy przedmiot ten uda się odnaleźć i spalić. Jego właściciel staje się wtedy bezbronny i podatny na zranienie.
W niektórych rodach, zwłaszcza saamskich, wilkołactwo bywa dziedziczne i przechodzi w linii męskiej. Tradycja południowoskandynawska mówi, że chłopiec może urodzić się wilkołakiem, jeśli jego matka w czasie porodu, chcąc złagodzić ból, przejdzie lub przetoczy się przez skórę zdjętą ze źrebięcia – to swoisty rytuał przejścia. Duch źrebięcia ma ulżyć rodzącej i wzmocnić dziecko, ale może też sprowadzić na świat wilkołaka.
fot.Mont Sudbury / domena publicznaRysunek wilkołaka w lesie nocą. Główna ilustracja do opowiadania „Wycie wilkołaka”
Jako człowiek wilkołak ukrywa swoje zdolności. Gdyby jego sąsiedzi zorientowali się, z kim mają do czynienia, zabiliby go najpewniej bez wahania. Wiedzą bowiem wszyscy, że wilkołak w trakcie przemiany nie panuje nad sobą, atakuje każdego, kogo spotka. Cechuje go ogromna siła, szybkość, chciwość i drapieżność, które dają mu przewagę nad zwykłym śmiertelnikiem. Nie ima się go miecz ani ogień, jedynym skutecznym środkiem jest kula ze srebra. By mieć pewność, że zabiło się wilkołaka, a nie zwykłego wilka, trzeba dokładnie obejrzeć ciało i je oskórować. Jeśli między skórą a mięśniami znajdzie się różne przedmioty, takie jak pierścienie, rzemienie lub krzesiwo, znak to niechybny, że zabita została bestia.
Wilkołak może też stać się na powrót człowiekiem, gdy ktoś wypowie głośno jego prawdziwe imię – pod warunkiem, że je zna. Szukając wilkołaka wśród ludzi, warto patrzeć uważnie. O wilczej naturze świadczyć miały zrośnięte brwi, włosy między palcami i bujne owłosienie między łopatkami. Sagi wskazują na analogie między wilkołakiem a berserkiem – wojownikiem, który w bitewnym szale zyskiwał nadludzką siłę i szybkość. Berserk mógł nosić miano sugerujące wilczą naturę, jak kveldulfr („wieczorny wilk”). Wilkołak był więc kimś więcej niż bestią – był człowiekiem, który pozwolił by wewnętrzny mrok i dzikość przejęły nad nim panowanie, stając się tym samym symbolem pierwotnej i nieokiełznanej siły, przed którą drżeli zarówno wrogowie, jak i swoi.
VARBJØRN (NIEDŹWIEDZIOŁAK)
Niedźwiedziołak to niefortunna hybryda: mężczyzna uwięziony w ciele niedźwiedzia – równie inteligentny co krwiożerczy, a także skrajnie niedelikatny wobec przypadkowych wędrowców.
Bywa, że to zbłąkana dusza, która nie zaznała spokoju po śmierci, anektuje ciało potężnego niedźwiedzia, by w nim dalej trwać. W innych przypadkach może być to czarownik, który naciągnął na siebie niedźwiedzią skórę, lub nieszczęśnik przemieniony w bestię czarami wiedźmy. Taki człowiek nie panuje nad momentem przemiany: bestia najczęściej „wchodzi w niego” nocą, za dnia zaś zmuszony jest on odgrywać rolę zwykłego śmiertelnika.
Co gorsza, niedźwiedziołakiem można się po prostu urodzić – i to przez znachorską brawurę przodkiń. Dawniej bowiem niektóre położnice, chcąc złagodzić bóle porodowe, gładziły swoje ciało niedźwiedzią łapą. Taka forma znieczulenia mogła jednak sprowadzić na dziecko klątwę, powodując, że rodziło się jako niedźwiedziołak. Być może to ta prenatalna trauma sprawia, że dorosły niedźwiedziołak przejawia tak chorobliwą fascynację ciężarnymi i menstruującymi kobietami – poluje właśnie na nie. Nieszczególnie lepszy los spotyka kobiety, które nieświadomie poślubią niedźwiedziołaka. Poznać go mogą po ranach i zadrapaniach na ciele – śladach po nocnych eskapadach, których nie sposób racjonalnie wyjaśnić.
fot.Louis Moe –Biblioteka AU, kampus Emdrup / domena publiczna„Ostatnia bitwa Rolfa” przedstawia legendarnego duńskiego króla Rolfa Krake i Bodvara Bjarke , który według Gesta Danorum i sagi Rolfa Krake walczył pod postacią ducha niedźwiedzia
W przeszłości zdarzało się, że niektórzy mężczyźni, pragnący dopaść bestię, wieszali na drzewach jako przynętę… własne ciężarne żony. Była to jednak metoda ryzykowna: niedźwiedziołak mógł rozpruć brzuch kobiety. Jeśli dziecko okazywało się dziewczynką – ginęło bez litości. Chłopiec zaś mógł zostać porwany, by niedźwiedziołak wychował go na swojego następcę, a sam wyzwolił się z klątwy.
Większość niedźwiedziołaków pilnie strzeże swojej skóry. To ona jest ich tajemnicą – i jednocześnie drogą do wyzwolenia. Ten, kto znajdzie skórę i ją spali, może uwolnić nieszczęśnika, zmuszanego każdej nocy do przemiany w niedźwiedzia. Doświadczony łowca wie, że bestię można zabić jedynie kulą odlaną z odziedziczonego srebra. Po strzale trzeba natychmiast oskórować truchło. Jeżeli między skórą a mięśniami znajdą się pierścień, klamra od paska, narzędzia lub inne ludzkie przedmioty – to znak, że nie był to zwykły niedźwiedź. Przemienionego księdza można rozpoznać po białej obwódce na szyi bestii – śladzie po koloratce. Tożsamość mężczyzny uwięzionego w ciele niedźwiedzia da się ustalić, gdy jego skórę podzieli się na siedem części i zaniesie do siedmiu różnych kościołów. Wtedy podczas przemiany można uratować go, wymawiając głośno jego prawdziwe imię.
VALRAVN (KRUK POLEGŁYCH)
Valravn to postać utrwalona w duńskich średniowiecznych balladach. Występuje tam jako potężne ptaszysko, na którego grzbiecie może wzbić się w powietrze dorosły człowiek. Łączy zwierzęcą drapieżność z ludzkim intelektem i magiczną mocą, co sprawia, że jest stworzeniem szczególnie niebezpiecznym. Valravnem zostaje się przez przemianę – najczęściej na skutek klątwy. Przeważnie spadała ona na mężczyzn, nierzadko rycerzy, a zrodzona była z nienawiści i zazdrości, które potrafią być bardziej jadowite niż trucizna. Szeptano, że takie przekleństwa rzucały kobiety spragnione zemsty, gdy ich miłość została odrzucona, albo macochy, które w oczy kłuło szczęście pasierbic. Mogły to czynić i czarownice same z siebie lub działające na czyjeś zlecenie.
fot.National Park Service – https://www.nps.gov/brca/images/raven300.jpg / domena publicznaSylwetka kruka ze specyficznie wydłużonymi piórami pod dziobem
Los przemienionego był ciężki. Po zamianie w ptaka musiał poskromić nową, dziką naturę, a jednocześnie szukać sposobu na powrót do swojej pierwotnej postaci. Wyzwolić valravna z magicznych mocy mógł tylko makabryczny rytuał, wymagający wielkiego poświęcenia ze strony kobiety, która zdecydowała się mu pomóc: oddania mu nowo narodzonego syna. By odzyskać ciało człowieka, kruk poległych musiał rozpłatać dziecku klatkę piersiową i wypić jego krew. Evald Tang Kristensen zanotował jeszcze inny wariant opowieści o valravnie.
Kruki to towarzysze śmierci, przylatujący na pola bitwy, by żerować na ciałach poległych. Gdy w boju ginął król lub wódz, a jego ciało nie zostało odnalezione i godnie pochowane, kruki mogły dobrać się też do niego. Ptak, któremu trafiło się serce króla, miał rzekomo zyskiwać mowę i ludzki intelekt, stając się brutalnym krukiem poległych. Jeśli tak obdarzony kruk wypije krew dziecka lub zje jego serce, może przybrać ludzką postać. Nigdy jednak nie zatraca swojej pierwotnej, drapieżnej natury.
KOMENTARZE
W tym momencie nie ma komentrzy.