Ciekawostki Historyczne
Dwudziestolecie międzywojenne

Żydzi z III Rzeszy, których nikt nie chciał…

Kiedy kolejne państwa zamykały granice przed żydowskimi uchodźcami z Europy, tysiące ludzi szukały ratunku na drugim krańcu świata. Dla wielu była to ostatnia szansa, by uciec przed III Rzeszą.

Tekst jest fragmentem książki Tillmanna Bendikowskiego Słońce świeci dla Hitlera. Zwyczajne życie w III Rzeszy (przeł. Emilia Skowrońska), która ukazała się nakładem wydawnictwa Znak Horyzont w 2026 roku.

Konferencja w Évian i początek zamkniętych granic

Żydom, którzy wciąż jeszcze mogą opuścić ojczyznę, w ostatnich godzinach towarzyszy bezmierny antysemityzm. W hamburskim hotelu Reichshof, w którym niejeden emigrant spędza ostatnią noc w Niemczech przed rozpoczęciem morskiej podróży, na początku 1939 roku umieszczono na kartach powitalnych informację, że „goście rasy żydowskiej” nie powinni przebywać w hotelowym holu i mogą spożywać śniadanie wyłącznie w swoim pokoju. A kupiec Oscar Schloss doświadcza podczas wyjazdu do Francji – mimo ważnej wizy i jeszcze przed przekroczeniem granicy – ostatniego upokorzenia, tak charakterystycznego dla ówczesnych Niemiec:

W tym czasie zaprowadzono mnie do celi, w której musiałem się całkowicie rozebrać. Urzędnik przeszukał moje kieszenie, szwy ubrania, buty i wszystko, gdzie tylko można było coś ukryć. Następnie obejrzał moje rzadkie włosy, grzebał między palcami u nóg (zapewne w poszukiwaniu klejnotów!) i zbadał wszystkie możliwe miejsca na moim ciele. Musiałem się powstrzymywać przed spuszczeniem temu łobuzowi manta.

Właśnie takie procedury musi znosić ten, kto nadal ma szansę na ucieczkę. Ale wielu już jej nie ma. Żydowscy Niemcy, którzy pozostali w kraju, stali się wspólnotą ludzi starszych, a w dodatku – pozbawieni majątku i możliwości pracy – beznadziejnie zubożałych. Kto natomiast jako Żyd zdoła opuścić kraj, na długo zachowuje w pamięci codzienną nienawiść, wyrażającą się także w ulicznych hasłach. Na przykład w chwilach, gdy członkowie SA
wrzeszczą na ulicach:

Do Jerozolimy,
macę żreć, macę żreć,
macę żreć, macę żreć.

Do Jerozolimy? To wezwanie odpowiada rozpowszechnionemu antysemickiemu stereotypowi, lecz Ziemia Obiecana jest dla większości zamknięta. Obszar Palestyny, znajdujący się pod brytyjskim mandatem, od lat należy wprawdzie do głównych celów ucieczki, ale Wielka Brytania robi wszystko, by zapobiec dalszej żydowskiej imigracji. U wybrzeży Palestyny wielokrotnie zatrzymuje się statki z uchodźcami i odsyła je z powrotem. Wzdłuż wybrzeża pływają brytyjskie kutry patrolowe, by uniemożliwić nielegalną imigrację – co jednak nigdy w pełni się nie udaje.

fot.Bundesarchiv, Bild 183-1987-0928-501 / CC-BY-SA 3.0

Niemieckie dziewczynki pochodzenia żydowskiego z Kindertransport w Anglii, grudzień 1938

Podczas gdy w 1939 roku presja emigracyjna w Niemczech stale rośnie, wjazd do innych krajów jest coraz bardziej utrudniany. Europejscy sąsiedzi nie wykazują większej gotowości do przyjmowania Żydow, a Stany Zjednoczone oraz kraje Ameryki Środkowej i Południowej również coraz częściej odmawiają przyjęcia niemieckich uchodźców. Stało się to wyraźne już rok wcześniej, gdy w lipcu 1938 roku przedstawiciele trzydziestu dwóch państw spotkali się we francuskim Evian-les-Bains, by dyskutować o dalszym przyjmowaniu uchodźców z Niemiec.

Większość delegatów przedstawiała trudności związane z przyjazdem kolejnych ludzi, Stany Zjednoczone odmówiły zwiększenia liczby imigrantów, a Wielka Brytania nie zgodziła się nawet na podjęcie tematu „Palestyny”. Jedynie Dominikana zadeklarowała na konferencji w Evian gotowość przyjęcia w przyszłości większej liczby uchodźców. Poza tym wyjazd do Ameryki Łacińskiej jest trudny – nierzadko wymaga się znacznych opłat za przybycie do danego kraju oraz potwierdzenie posiadania kapitału, samotne starsze osoby lub uchodźcy bez środków finansowych są niemile widziani.

Statki bez portu

Zamiast uzgodnić większą pomoc międzynarodową, wiele państw w latach 1938–1939 zaostrza swoje przepisy wjazdowe. Dla ludzi będących już w drodze ma to niekiedy bezpośrednie konsekwencje. Gdy w maju 1939 roku rząd Kuby – jednego z głównych krajów tranzytowych w drodze do USA – zmienia swoje przepisy wizowe, setki uchodźców udają się już na Karaiby. Tak jak ponad dziewięćset osób na pokładzie statku HAPAG St. Louis, który w maju 1939 roku wypłynął z Hamburga w kierunku Hawany. Po przybyciu na miejsce odmówiono im jednak wjazdu, ponieważ przepisy się zmieniły. Jako „statek bez portu” St. Louis przez pewien czas błąka się po morzu i ostatecznie musi wrócić do Europy. Dopiero rząd Belgii zgadza się na zawinięcie do portu w Antwerpii, skąd uchodźcy zostają rozdzieleni między inne kraje.

fot.Autor nieznany / domena publiczna

St. Louis w porcie w Hamburgu

Nadzieja na to, że Atlantyk będzie tworzyć bezpieczny dystans między prześladowanymi a prześladowcami w Niemczech legła w gruzach.

Tułaczka St. Louisa i los tych uchodźców wywołują na całym świecie ogromne poruszenie. Nie trzeba wielkiej wyobraźni, by odczuć panującą na pokładzie rozpacz. Jeden z uchodźców, siedemnastoletni Fritz Buff, pisze później w swoim dzienniku podroży, jak po dniach wyczerpującego oczekiwania w zatoce Hawany pasażerowie zaczęli tracić nerwy – „jeden z mężczyzn nie wytrzymał tego napięcia nerwowego, podciął sobie żyły i w biały dzień rzucił się do wody”. Gdy podczas przymusowego powrotu do Europy pasażerowie obawiają się ponownego zawinięcia do Hamburga, gasną wszelkie nadzieje. Fritz Buff notuje:

Statek obrał kurs na północny wschód i przez kilka godzin płynął pełną parą w kierunku Hamburga. Działało to na i tak już napięte nerwy jak płachta na byka, na pokładzie zapanował chaos – tego było już za wiele, wszystko mogło się z nami stać, każdy port mógł zostać wybrany na miejsce docelowe, lecz na słowo Hamburg powróciły stare wspomnienia i wśród większości pasażerów zrodziło się postanowienie, że wolą umrzeć niż kiedykolwiek jeszcze zobaczyć ten port.

fot.Autor nieznany / domena publiczna

Kapitan statku St. Louis Gustav Schröder negocjuje z belgijskimi urzędnikami w porcie w Antwerpii pozwolenia na lądowanie dla pasażerów .

Losem tych ludzi przejmują się zwłaszcza kręgi emigracyjne. Austriacki pisarz i dramaturg Berthold Viertel, sam od lat żyjący na emigracji, publikuje w Nowym Jorku wiersz o tragedii St. Louisa. Czytamy w nim:

Widzimy was w śnie i na jawie, znamy was wszystkich – mężczyzn, kobiety, dzieci, co teraz bezlitosne morze przemierzacie, uciekinierzy z Rzeszy łupieżców człowieczeństwa.

A St. Louis jest tylko jednym z wielu statków widm na oceanach świata – podobne losy spotykają ludzi na pokładach Flandre, Assimi, Ossian czy innych jednostek. Wiele osób nie potrafi wytrzymać napięcia i odbiera sobie życie. „Samobójstw jest coraz więcej” – jak latem 1939 roku donosi SPD na emigracji, a ponadto podczas rejsów często zaczyna brakować żywności oraz wody pitnej i szerzą się choroby zakaźne. Na wielu statkach sytuacja ulega eskalacji; gdy Patria z sześciuset czechosłowackimi uchodźcami na pokładzie nie otrzymuje od Turcji pozwolenia na zawinięcie do portu, pasażerowie rzekomo grożą zamordowaniem kapitana i podpaleniem statku.

Nawet jeśli ktoś wsiada na pokład statku w Niemczech, z pewnością nie jest jeszcze bezpieczny. Szczególnie drastycznie unaoczniło się to zaledwie kilka tygodni wcześniej, gdy ponad dwustu uchodźców na pokładzie Orinoco opuściło najpierw port w Hamburgu, by płynąć ku Kubie i Meksykowi, po czym musiało powrócić do Niemiec. W kraju prasa kpi z tułających się ludzi. Gdy na początku czerwca 1939 roku Orinoco zostaje przymusowo skierowany do Cuxhaven, „Cuxhavener Zeitung” szydzi w skrajnie agresywnym, antysemickim tonie:

Cóż to takiego? Żydzi przybywają do Niemiec? Owszem, około 200 płaskostopych, Hebrajczyków szlachetnej rasy zeszło w sobotnie popołudnie na ląd na Steubenhoft. Liczni widzowie przyglądali się temu ładunkowi z dość mieszanymi uczuciami… Wyemigrowali lub byli właśnie w trakcie emigracji. Ale nikt ich nie chce. Tak więc podróżowali i podróżowali, aż w końcu… odesłano ich z powrotem do złych nazistów. I teraz znów mamy tych „państwa”.

Dalsza część artykułu pod ramką
Zobacz również:

Na końcu świata

Przymusowy powrót do Niemiec jest koszmarem wszystkich uchodźców. Jak daleko muszą uciec, aby rzeczywiście znaleźć się w bezpiecznym miejscu? Od czasu pogromu 1938 roku i w obliczu wojny, która bez wątpienia uniemożliwi wszelkie wyjazdy, miejsce docelowe przestaje mieć w gruncie rzeczy jakiekolwiek znaczenie – ludzie chcą po prostu jak najszybciej wydostać się z kraju. I w ten sposób na horyzoncie pojawia się kolejna alternatywa: znajdujący się na drugim krańcu świata Szanghaj.

W rodzinie Bettinków z Hamburga również zapada decyzja o wyruszeniu w daleką drogę do Chin. Córka Irene wspomina później:

Któregoś dnia rodzice wezwali nas do salonu i powiedzieli, że emigrujemy, że jedziemy do Szanghaju. Do Szanghaju! Czytałam o nim tylko w bajkach. Mieszkali tam sami Chińczycy z długimi warkoczami – tak przynajmniej to sobie wyobrażałam.

Szanghaj nie jest jednak krainą z baśni – jest za to jedynym miejscem, do którego aż do 14 sierpnia 1939 roku nawet uchodźcy z Niemiec mogą wjechać bez wizy. W tym celu muszą pokonać ponad dwadzieścia tysięcy kilometrów – Szanghaj znajduje się daleko, i to nie tylko w sensie geograficznym. Oczywiście niemal nikt z tych, którzy latem 1939 roku wyruszają w tę długą trasę na przykład z Hamburga, nie był wcześniej w Chinach. Większość z nich prawdopodobnie nigdy nie odbyła żadnej dalekiej podroży, niektórzy w ogóle nie byli za granicą.

Ilustracja wygenerowana z użyciem AI.

Tak jest również w przypadku Heinza Kronheima z Berlina, który po pogromie 1938 roku zostaje deportowany do obozu w Buchenwaldzie i zwolniony pod warunkiem natychmiastowego opuszczenia Niemiec. Za radą gminy żydowskiej małżeństwo Kronheimów decyduje się na ucieczkę do Szanghaju wraz z dwojgiem małych dzieci – choć do tej pory rodzina nigdy nie zapuściła się dalej niż w okolice Spreewaldu i niemieckiego wybrzeża Bałtyku.

Aby uzyskać choćby wstępny ogląd tego wielkiego przedsięwzięcia, Kronheimowie sięgają po szkolny atlas jedenastoletniej córki: gdzie właściwie leży ten Szanghaj? I jaką drogą można tam dotrzeć? Ojciec próbuje przedstawić dzieciom długą podroż morską w atrakcyjny sposób, lecz niepokój i tak pozostaje. Aż do Chin?

Tekst jest fragmentem książki Tillmanna Bendikowskiego Słońce świeci dla Hitlera. Zwyczajne życie w III Rzeszy (przeł. Emilia Skowrońska), która ukazała się nakładem wydawnictwa Znak Horyzont w 2026 roku.

Tytuł, lead, ilustracje wraz z podpisami, wytłuszczenia pochodzą od redakcji.  Tekst został poddany podstawowej obróbce redakcyjnej w celu wprowadzenia częstszego podziału akapitów.

Zobacz również

Druga wojna światowa

Żydzi w nazistowskim Berlinie

Berlin był samym sercem nazistowskich Niemiec. Mimo to niektórzy Żydzi przeżyli w nim całą wojnę. Jeden z ocalałych wspomina, jak w ogóle było to możliwe.

15 września 2024 | Autorzy: Herbert Gnaś

Dwudziestolecie międzywojenne

Zanim nastała noc kryształowa. Od czego się to wszystko zaczęło?

Noc z 9 na 10 listopada 1938 roku była dla Żydów początkiem terroru, który od dawna planował rząd III Rzeszy. Dwa dni później Herman Göring...

12 grudnia 2020 | Autorzy: Anna Jankowiak

Druga wojna światowa

Z kraju wyrzucano Żydów a ludność martwiła się o zapasy kawy. Szwedzki nacjonalizm w czasie II wojny światowej

1 września 1939 roku w Sztokholmie na pniu sprzedawały się bilety na premierowe pokazy filmów – w Rigoletto wyświetlono amerykański film Furia w reżyserii Fritza...

18 kwietnia 2020 | Autorzy: Wiktoria Michałkiewicz

Dwudziestolecie międzywojenne

Byłam sekretarką Goebbelsa. Jak zrobiłam karierę w III Rzeszy?

Brunhilde Pomsel przez trzy lata pracowała w samym sercu nazistowskiej machiny kłamstwa – w Ministerstwie Propagandy kierowanym przez Josepha Goebbelsa. I nigdy tego nie żałowała.

17 listopada 2018 | Autorzy: Agnieszka Ucińska

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

W tym momencie nie ma komentrzy.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Przeglądaj książki historyczne w najlepszych cenach

Odkryj najciekawsze książki historyczne w atrakcyjnych cenach. Sekcja powstała we współpracy z Lubimyczytac.pl, największą społecznością miłośników literatury w Polsce – dzięki temu możesz wybierać spośród tytułów najwyżej ocenianych przez czytelników.