Ciekawostki Historyczne
Średniowiecze

Zapach, oddech i krew w kulturze Mongołów

Czym jest dusza? Gdzie możemy ją spotkać? Mongołowie udzieliliby na te pytania znacząco innej odpowiedzi, niż wyznający chrześcijaństwo Europejczycy. Według Mongołów dusza mogłaby z nas nie tylko ulecieć, a nawet wypłynąć. A to za pośrednictwem zapachu, oddechu oraz krwi.

Gdzie mieszka dusza według Mongołów?

Skąd w ogóle pomysł, by akurat te elementy nabrały aż takiego znaczenia? W przypadku Mongołów miało to swoje uzasadnienie religijne. Wiele plemion stepowych przejęło podejście do wiary oraz praktyki religijne wielkich religii, takich jak chrześcijaństwo, islam czy buddyzm. Tymczasem Mongołowie pozostawali animistami. Oznaczało to, że oddawali cześć duchom, w które wierzyli, na przykład Wiecznemu Błękitnemu Niebu oraz Złotemu Światłu Słońca, nie wspominając o licznych duchach przyrody. Ogólnie rzecz ujmując, świat dzielił się według nich na ziemię i niebo.

Uznawali oni istnienie duszy, jednak to, gdzie mogła ona przebywać, może być dla nas zaskakujące. Wyjaśnia to jednak podstawę analizy w tym artykule. Według Mongołów, podobnie jak według Europejczyków, dusza mogła zamieszkiwać ludzkie ciało jako byt niezmienny, ale także jako byt ruchomy, którym były zapach, oddech i krew.

fot.ilustracja poglądowa / wygenerowana przy pomocy AI

Tymczasem Mongołowie pozostawali animistami. Oznaczało to, że oddawali cześć duchom, w które wierzyli,

W przypadku tej ostatniej można dostrzec analogię do ducha ziemi przenikającego rzeki, które płyną przez jej powierzchnię tak, jak krew przez ludzkie ciało. Przyjrzyjmy się zatem temu, co oznaczało dla Mongołów szczególne traktowanie zapachu i krwi.

Czy dusza ma zapach? A może to zapach jest duszą?

Zacznijmy od zapachu. Na pożegnanie matka Czyngis-chana, Hoelun, rzuciła swojemu mężowi Cziledu koszulę na twarz, nakazując mu zapamiętać jej zapach i odjechać. Została następnie uprowadzona przez przyszłego ojca Temudżyna. Dlaczego jednak zapach miał dla Mongołów aż tak wielkie znaczenie? Nie chodziło wyłącznie o względy religijne, lecz także społeczne. Jak wyjaśnia Jack Weatherford, zapach był szczególnie ważny dla ludów stepowych i można go porównać do powitania poprzez uścisk czy pocałunek.

Członkowie ludów koczowniczych – jakkolwiek dziwnie to brzmi – obwąchują się wzajemnie, co można porównać do pocałunku w policzek. Jak pisze autor: „Obwąchiwanie niesie ze sobą ogromny ładunek emocji: od przyjacielskiego między rodzicami a dzieckiem aż po erotyczne między kochankami. Woń oddechu i zapach ciała uchodzą za element duszy konkretnej osoby”.

Przeczytaj także: Syn porwanej. Jak zaczęła się historia Czyngis-chana

Dalsza część artykułu pod ramką
Zobacz również:

Przyjaźń do ostatniego tchu

Wśród Mongołów, zarówno między mężczyznami, jak i chłopcami, rozpowszechnione było zawieranie tzw. pobratymstwa. Było to coś więcej niż przyjaźń – raczej braterstwo na całe życie, a zawierający je stawali się dla siebie andami. Należy jednak dodać, że – jak pokazuje historia Temudżyna – tacy „bracia” bywali też zaciekłymi wrogami. Wróćmy jednak do samego aktu zawarcia pobratymstwa. W tej chwili zdarzało się, że chłopcy pili nawzajem swoją krew, co oznaczało ofiarowanie przyjacielowi części własnej duszy. Tak uczynili Temudżyn i Dżamuka, składając swoje pierwsze śluby.

fot.Ilustracja poglądowa / wygenerowana przy pomocy AI

Wśród Mongołów, zarówno między mężczyznami, jak i chłopcami, rozpowszechnione było zawieranie tzw. pobratymstwa

Nawiązuje to do wcześniejszych rozważań. Podobne znaczenie miało późniejsze odnowienie przysięgi, gdy uczynili to już jako dorośli. Wówczas wymienili się między innymi wytrzymałymi końmi oraz złotymi pasami. To właśnie pasy miały szczególne znaczenie symboliczne, ponieważ – zgodnie z wierzeniami Mongołów – nosiły zapach właściciela, a więc również część jego duszy.

Dlaczego mongolskie kroniki są „bezkrwawe”?

Przejdźmy teraz do kwestii krwi. Można wskazać sytuacje, w których kontakt z nią był zdecydowanie niepożądany. Temudżyn i jego brat Kasar postanowili zabić swojego przyrodniego brata Bektera. Powodem była rywalizacja w domu oraz faworyzowanie Bektera przez matkę Temudżyna, która rozważała nawet poślubienie go. Nie użyli jednak broni białej ani narzędzi wymagających bezpośredniego kontaktu – posłużyli się łukami. Dzięki temu uniknęli splamienia się jego krwią. Po oddaniu strzałów nie podeszli do niego, pozostawiając go na śmierć.

Warto zauważyć, że samo to zabójstwo zostało przez kronikarzy potraktowane wyjątkowo. Dla Mongołów krew stanowiła tabu, a nawet wzmianka o niej mogła je naruszać. Jednak znaczenie tego wydarzenia dla historii Mongolii było tak duże, że kronikarz zdecydował się opisać je bardziej szczegółowo.

Przeczytaj także: Od zera do bohatera. Od Temudżyna do Czyngis-chana

Strzeż się nie tylko strzał wroga

Unikanie kontaktu z krwią przeciwnika dotyczyło także wojowników Temudżyna podczas walk z Tajcziutami w czasie wojny domowej z Dżamuką. Również wtedy dominował ostrzał z łuków. Obie strony unikały walki w zwarciu oraz bezpośredniego starcia. Nawet w tym kontekście pojawia się znaczenie zapachu. Jak zauważył Jack Weatherford: „Woń oddechu lub zapach ciała wroga niósł część jego duszy, dlatego w obawie przed zmazą unikano nawet wyczucia przeciwnika węchem”.

fot.ilustracja poglądowa / wygenerowana przy pomocy AI

Czym jest dusza? Gdzie możemy ją spotkać? Mongołowie udzieliliby na te pytania znacząco innej odpowiedzi, niż wyznający chrześcijaństwo Europejczycy.

Widzimy więc, że wierzenia Mongołów wpływały także na ich taktykę wojenną. Polegała ona na ataku konnym i ostrzale z dystansu, po którym następował odwrót i ponowny ostrzał. Wykorzystywano również długie tyczki do ściągania przeciwników z koni. Gdy przeciwnik upadał, stawał się łatwym celem dla łuczników. Możliwe, że w ten sposób Mongołowie unikali także „ostatniego tchnienia” wroga.

Kiedy krwawisz – nie splam ziemi

Innym przykładem podejścia do krwi jest sytuacja z bitwy z Tajcziutami, gdy Temudżyn został ranny w szyję i stracił przytomność. Rana obficie krwawiła, a dodatkowo mogła być zatruta lub zakażona. Na szczęście jego towarzysz, Dżelme, zadbał o nią w niezwykły sposób – wysysał z niej krew. Co istotne, nie wypluwał jej na ziemię, lecz połykał. Miało to podwójne znaczenie. Po pierwsze, unikano splamienia ziemi krwią, co było niedopuszczalne. Po drugie, widok ilości krwi mógłby negatywnie wpłynąć na morale wojowników.

Ostatecznie niewielka ilość krwi i tak znalazła się na ziemi, gdy Dżelme nie był w stanie połknąć więcej. Cała sytuacja miała dość osobliwy finał. Gdy Temudżyn odzyskał przytomność, zapytał, co się stało. Po wyjaśnieniach zauważył plamę krwi obok posłania i poczuł się z tym bardzo niekomfortowo. Z wyrzutem zapytał Dżelme, czy nie mógł wypluwać jej dalej. Mimo to okazał mu wdzięczność – później mianował go dowódcą ważnej wyprawy. Z perspektywy mongolskich wierzeń było to oczywiste: nie mógł nie docenić człowieka, który wchłonął tak dużą część jego duszy.

Artykuł powstał na podstawie książki Jacka Weatherforda Czyngis chan. Architekt nowoczesnego świata, Wydawnictwo Znak, Kraków 2026.

Zobacz również

Średniowiecze

Śmierć, legenda i sekret grobu Czyngis-chana

Czyngis-chan, twórca największego imperium lądowego w historii, zmarł w 1227 roku podczas kampanii wojennej przeciwko Tangutom. Okoliczności jego śmierci do dziś pozostają niepewne i otoczone...

15 marca 2026 | Autorzy: Jack Weatherford

Średniowiecze

Mongke – krwawy chan z chrześcijańskim dworem

Religijna tolerancja, obchody Bożego Narodzenia, a jednocześnie krwawa rzeź konkurencyjnych rodów. Wszystko to było dziełem wnuka Czyngis-chana – Mongke.

7 marca 2026 | Autorzy: Herbert Gnaś

Średniowiecze

Od zera do bohatera. Od Temudżyna do Czyngis-chana

Wygnany, ścigany za morderstwo, zakuty w dyby. Niewiele wskazywało na to, że chłopiec porzucony na mongolskim stepie zapisze się w historii jako twórca największego imperium...

2 marca 2026 | Autorzy: Herbert Gnaś

Średniowiecze

Syn porwanej. Jak zaczęła się historia Czyngis-chana

Legenda mówi, że przyszedł na świat ze skrzepem krwi w dłoni. Faktem jest, że był synem porwanej kobiety i potomkiem chanowskiej linii Bordżiginów. Początki Czyngis-chana...

24 lutego 2026 | Autorzy: Herbert Gnaś

Średniowiecze

Kumys – ordyński specjał

Kumys – sfermentowane mleko klaczy – był napojem, symbolem bogactwa i siły Mongołów. Co sprawiło, że stał się sercem ich imperium?

5 listopada 2025 | Autorzy: Herbert Gnaś

Średniowiecze

Kampania węgierska 1241–1242. Rok, w którym Mongołowie stanęli u bram Europy

Wiosną 1241 roku ciszę nad środkową Europą przerwał tętent setek tysięcy kopyt. Z dalekiego stepu nadciągnęła armia, jakiej kontynent jeszcze nie widział. Królowie, biskupi i...

26 października 2025 | Autorzy: Marie Favereau

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

W tym momencie nie ma komentrzy.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Przeglądaj książki historyczne w najlepszych cenach

Odkryj najciekawsze książki historyczne w atrakcyjnych cenach. Sekcja powstała we współpracy z Lubimyczytac.pl, największą społecznością miłośników literatury w Polsce – dzięki temu możesz wybierać spośród tytułów najwyżej ocenianych przez czytelników.