Brak funduszy, braki sprzętowe i rotacja kadrowa – początki prac zespołu Kazimierza Michałowskiego w 1961 roku nie zapowiadały światowej sensacji. Mimo skrajnie trudnych warunków, polski archeolog nie tylko podjął się tytanicznej pracy przy rekonstrukcji świątyni Hatszepsut, ale dokonał czegoś znacznie większego: odkrył nieznane sanktuarium Totmesa III, skrywające skarby, jakich nie posiadały nawet największe muzea w Kairze.
Pod górę od samego początku
Kluczowym elementem polskiej obecności w Deir el-Bahari były prace nad rekonstrukcją świątyni Hatszepsut. Paradoksalnie to właśnie one doprowadziły do odkrycia, którego nikt się w tym miejscu nie spodziewał. Wszystko zaczęło się w 1961 roku, kiedy profesor Kazimierz Michałowski uzyskał koncesję na prowadzenie prac. Egipskiemu rządowi tak bardzo zależało na polskiej ekspertyzie, że nalegano na zatrudnienie tam polskiego architekta na stałe, a kierownikiem stacji badawczej miał zostać właśnie Michałowski.
Mimo prestiżu, profesor zachowywał chłodny dystans. Jeszcze przed wbiciem pierwszej łopaty stwierdził: „Za dobrze znałem już miejscowe stosunki, by nie przewidywać z góry dużych trudności”. I niestety, nie pomylił się.
fot.Autor nieznany / wikipedia / CC BY-SA 3.0Świątynia Hatszepsut w Deir el-Bahari
Początki były co najmniej trudne, a tempo prac pozostawiało wiele do życzenia. Po trzech latach Michałowski odnotował z goryczą, że „ruiny nie zmieniły właściwie swego zewnętrznego wyglądu. To, czego dokonano, miało mniej lub bardziej charakter prac przygotowawczych i porządkowych”. Problemem był wieczny brak odpowiedniego sprzętu, którego lokalne władze nie potrafiły dostarczyć, oraz duża rotacja kadrowa – zespół bazował głównie na stypendystach, bo brakowało funduszy na stałe etaty dla specjalistów.
Szósty zmysł archeologa
Archeologiczne szczęście miało jednak wkrótce wynagrodzić te trudy. Początkowo plan zakładał jedynie inwentaryzację tysięcy dekorowanych bloków, które miały posłużyć do odbudowy ścian. Szukano brakujących elementów układanki – zastanawiano się, czy ekipa dysponuje wszystkimi fragmentami, czy część wciąż spoczywa pod ziemią.
fot.Harry Weinberg / CC BY-SA 3.0 plKazimierz Michałowski w Muzeum Narodowym w Warszawie, koniec lat 60. XX wieku, fot. Harry Weinberg
Przełom nastąpił dzięki intuicji Michałowskiego. Podczas jednego ze spacerów po terenie budowy, gdy szukał bloków z fragmentami reliefów, jego uwagę przykuło konkretne miejsce. Jak wyjaśniał później (co cytuje Tomasz Bonek w książce „Egipt. Śladami starożytnych królowych i ich polskich odkrywców”), zauważył:
„[…] że pomiędzy świątynią Hatszepsut, a stojącą od niej na lewo, czyli na południe, świątynią Mentuhotepa z okresu Średniego Państwa, znajduje się źleb powstały z usypiska głazów skalnych, które już w starożytności, opadając z góry podczas trzęsienia ziemi, zrujnowały oba sanktuaria. W tym usypisku, na które, rzecz dziwna, żaden z naszych poprzedników nie zwrócił uwagi, mogły się jeszcze znajdować bloki ze świątyni Hatszepsut, które zostały zasypane ułamkami skalnymi i nawianym z pustyni piaskiem”.
Rampa, która prowadziła do skarbu
Istniały pewne poszlaki, że w tym miejscu może kryć się coś istotnego. Poprzednicy Polaków odsłonili tam niegdyś rampę, która prowadziła prosto w stronę gruzowiska. Dlaczego nikt wcześniej nie drążył tematu? Michałowski nie potrafił zrozumieć tego zaniechania – rampa nie mogła przecież prowadzić donikąd.
Podjął natychmiastową decyzję o odgruzowaniu terenu. Był to strzał w dziesiątkę. Choć przez dziesięciolecia twierdzono, że w tej okolicy odkryto już wszystkie możliwe świątynie, a teren po licznych wykopaliskach Michałowski opisywał dosadnie: „Widok ten robił wrażenie pola bitwy pod Verdun pokrytego lejami po wybuchach granatów”, Polacy dokonali niemożliwego.
Światowa sława i zapomniany faraon
Polska ekipa odkryła świątynię grobową Totmesa III. Sukces był oszałamiający – Polacy pojawili się w Deir el-Bahari jako ostatni, a to oni dokonali największego odkrycia sezonu. Rozpisywała się o tym światowa prasa, a młodzi naukowcy zaczęli przygotowywać o tym prace dyplomowe. Rekonstrukcja świątyni Hatszepsut musiała na chwilę zejść na dalszy plan, ustępując miejsca nowemu znalezisku.
fot.Ovedc / CC BY-SA 4.0Granitowy posąg Totmesa III, Muzeum Egipskie w Kairze
W świątyni Totmesa III odnaleziono unikatowy zestaw płaskorzeźb z rewelacyjnie zachowanymi polichromiami. Ich intensywność barw biła na głowę eksponaty z największych muzeów świata. Ale to nie wszystko – z gruzów wydobyto wiele rzeźb, w tym dwumetrowy, niemal nienaruszony pomnik siedzącego faraona, wykonany z czarnego, polerowanego kamienia. Dodatkowym skarbem były teksty hieratyczne naniesione przez kapłanów na kolumny.
Architektoniczny pojedynek o prestiż
Świątynia Totmesa III była architektonicznym wyzwaniem. Wciśnięta między budowle Hatszepsut i Mentuhotepa, musiała nad nimi górować, by podkreślić rangę władcy. Ponieważ w dolinie brakowało już miejsca, budowniczowie Totmesa zdecydowali się na odważny krok: wykuli w skale specjalną platformę powyżej trzeciego tarasu świątyni Hatszepsut.
W ten sposób nowa budowla stała się dominantą całego kompleksu. Kazimierz Michałowski uważał ją za najbardziej okazały element artystyczny Deir el-Bahari.
Powrót do misji: Odbudowa blasku
Mimo ekscytacji nowym odkryciem, Polacy musieli wywiązać się z pierwotnego zobowiązania – rekonstrukcji świątyni Hatszepsut. Aby sprostać tytanicznemu zadaniu, w 1968 roku do prac włączyło się Państwowe Przedsiębiorstwo Pracownie Konserwacji Zabytków (PKZ), opierając się głównie na specjalistach z Gdańska.
fot.Максим Улитин / CC BY 3.0Rekonstrukcja modelowa świątyni grobowej Totmesa III (Djeser-akhet, w środku), pomiędzy świątynią grobową Mentuhotepa II (Akh-sut Nebhepetre, po lewej) a świątynią grobową Hatszepsut (Djeser-djeseru, po prawej).
Dzięki nowoczesnemu sprzętowi i wiedzy inżynierskiej prace ruszyły pełną parą. Przy okazji odkryto genialne starożytne rozwiązanie: specjalny taras nad budowlą, który miał chronić ją przed spadającymi ze skał głazami.
Dziś, jak podsumowuje Tomasz Bonek w swojej książce:
„Prace Polsko-Egipskiej Misji Archeologiczno-Konserwatorskiej w Świątyni Hatszepsut w Deir el-Bahari są znane w całym egiptologicznym świecie. Opowiadają o nich w najróżniejszych językach także przewodnicy, oprowadzając turystów po tym zabytku. Mówią, że dzięki Francuzom zwiedza się wspaniały Karnak, a dzięki Polakom monumentalną Świątynię Milionów Lat faraonki Hatszepsut”.


KOMENTARZE
W tym momencie nie ma komentrzy.