Szturm na Izmaił w 1790 roku był jedną z najkrwawszych bitew XVIII wieku. Armia rosyjska zdobyła twierdzę, dokonując masakry tysięcy tureckich obrońców.
Dwudziestego trzeciego listopada 1790 roku około 31 000 żołnierzy rosyjskich pod dowództwem generałów poruczników Iwana Gudowicza, Pawła Potiomkina i Aleksandra Samojłowa oraz flotylla dowodzona przez generała majora de Ribasa obległy Izmaił. Pora była późna, choroby dziesiątkowały głodną armię. Nikt poza twardym i utalentowanym Ribasem nie miał ochoty na atak. Trzej pozostali generałowie kłócili się między sobą. Żaden nie miał dość prestiżu, aby przeforsować szturm na twierdzę, która wydawała się nie do zdobycia. Izmaił wzniesiono w naturalnym amfiteatrze skał. Broniło go 265 armat i 35 000 żołnierzy. Stanowił półkole grubych murów, głębokich rowów, połączonych ze sobą wież, palisad i redut z Dunajem w środku. Niedawno francuscy i niemieccy oficerowie wzmocnili jego „znakomicie zbudowane” blanki.
Potiomkin pozostał w Benderach, bo nie chciał, aby prestiż całej armii ucierpiał, gdyby Izmaił nie został zdobyty. Nie uważał za koniecznie zmienić w tej krytycznej chwili swego trybu życia na bardziej surowy. Pozostał sybarytą, jakim był zawsze. Jego afekt do księżnej Dołgorukowej nieco osłabł. Nową „sułtanką” została pani de Witte. Hrabianka Branicka była podobno w drodze, a „Madame L.” – żona generała Lwowa – „przywiezie z sobą młode, 15- albo 16-letnie dziewczę, piękne jak Kupidyn”, kurtyzanę i „ostatnią ofiarę księcia”, donosił dobrze poinformowany, choć nieprzychylny Potiomkinowi świadek. Kiedy Richelieu, Langeron i młody de Ligne przyjechali do Bender, Serenissimus był zachwycony, ale nie powiedział, czy zamierza szturmować Izmaił. Langeron pytał, ale „nikt się nie odezwał”. Cała trójka wstąpiła do armii oblegającej twierdzę.
fot.C. Schulz / domen publicznaIzmaił wzniesiono w naturalnym amfiteatrze skał. Broniło go 265 armat i 35 000 żołnierzy
Generałowie pod Izmaiłem i większość historyków nie wiedzieli, że książę już wówczas uznał, iż dowódcy przebywający na miejscu nie są w stanie zdobyć miasta. Wezwał na pomoc jedynego człowieka, o którym wiedział, że to potrafi: Suworowa. „Z Bożą pomocą zdobądź miasto – pisał swemu ulubieńcowi Potiomkin 25 listopada, dodając: – Jest tam wielu generałów równych rangą, przez co powstał swego rodzaju parlament niezdolny do podjęcia decyzji”. Książę poinformował Suworowa, że mury Izmaiłu są najsłabsze od strony rzeki, i polecał mu tylko dwóch żołnierzy spośród tych, którzy przebywali na miejscu: „Ribas ci pomoże (…) i będziesz zadowolony z Kutuzowa”. W obu wypadkach potomność zgodzi się z opinią Potiomkina. „Przygotuj natarcie i przeprowadź je w imię Boże”. Suworow natychmiast wyruszył do Izmaiłu.
Obóz pod twierdzą był typowym przykładem rosyjskiego chaosu organizacyjnego i kiepskiego dowodzenia. Potiomkin kazał podciągnąć artylerię i żądał zdobycia miasta „za wszelką cenę”7. 25 listopada (w dniu, w którym książę wezwał Suworowa) Gudowicz przewodniczył obradom rady wojennej. Ribas zażądał przeprowadzenia generalnego szturmu, ale reszta generałów wahała się. Ribas odwołał się do księcia, który odpisał mu w tajemnicy 28 listopada, że Suworow jest w drodze, toteż „wszystkie trudności zostaną pokonane”. 2 grudnia odbyła się kolejna narada, w czasie której Gudowicz zarządził odwrót. Ribas był wściekły. „Komedia skończona”8 – pisał pewien oficer do przyjaciela. Artylerię zwinięto, żołnierze zaczęli odmarsz. Flotylla Ribasa odpłynęła do Gałacza.
Przygotowania do szturmu na Izmaił
W Benderach Potiomkin nadal dobrze się bawił, nie mówiąc nikomu, że Suworow jedzie już do Izmaiłu i niebawem obejmie tam dowództwo. Podczas gry w karty pani de Witte, udając wróżkę, przepowiedziała podobno, że Izmaił padnie w ciągu trzech tygodni. Potiomkin powiedział ze śmiechem, że ma pewniejszy sposób niż wróżenie z kart – Suworowa – tak jakby właśnie wpadł na ten pomysł. Serenissimus lubił się tak droczyć ze swymi łatwowiernymi dworzanami – ale rozmyślnie starał się mówić jak najmniej. W liście do Katarzyny chełpił się, że zdołał ukryć swoje prawdziwe zamiary przed wrogiem i podwładnymi. „Nie pokazuje się noża tym, których chce się nim zarżnąć. Skrytość to dusza wojny” – napisał kiedyś.
Kiedy wieść o odwrocie Gudowicza dotarła do Potiomkina, książę potraktował generała z pogardliwym sarkazmem i mianował go dowódcą korpusu kaukaskiego i kubańskiego: „Widzę, że odbył Pan długą dyskusję nad działaniami przeciwko Izmaiłowi, ale nie widać, aby nieprzyjaciel poniósł jakieś straty (…). Ponieważ nie widział Pan Turków z bliska, chyba że po wzięciu do niewoli, posyłam Panu generała Suworowa, który pokaże Panu, jak (…)”. Potiomkin wiedział, że nikt nie „przesuworowi Suworowa”.
Hrabia Suworow-Rymnicki zawrócił wycofujące się wojska i na powrót wezwał flotyllę Ribasa. 2 grudnia wjechał do obozu rosyjskiego, wyglądając bardziej „jak Tatar niż generał europejskiej armii”. Jechał sam, jeśli nie liczyć kozackiego ordynansa, i przypominał małego stracha na wróble. Pomimo (a może właśnie z powodu) swoich dziwactw – śpiewania po nocy, jadania na podłodze o dziwnych porach i fikania nago po ziemi – Suworow budził zaufanie. Zreorganizował baterie artylerii, kazał przygotować odpowiednie drabiny oblężnicze i faszynę do wypełnienia fos, a żołnierze pod jego okiem ćwiczyli na makietach zdobywanie murów. Serenissimus w napięciu czekał w Benderach na wieści – ale dał Suworowowi możliwość odwrotu, gdyby ten uznał, że Izmaił jest rzeczywiście nie do zdobycia. Przypomniał mu więc, aby nie narażał życia żołnierzy i prestiżu armii, jeśli szturm nie ma szans powodzenia. Turcy wszak byli przekonani, że Izmaiłu nie da się zdobyć.
Siódmego grudnia do twierdzy posłano herolda z listami od Potiomkina i Suworowa, żądających kapitulacji Izmaiłu dla uniknięcia rozlewu „niewinnej krwi kobiet i dzieci”14. Suworow zapowiedział wprost: jeśli Izmaił będzie się bronił, „nikt nie zostanie oszczędzony”15. Turcy odpowiedzieli defiladą wokół swoich umocnień, udekorowanych już wieloma chorągwiami. Zdaniem Richelieu była to „niezwykle barwna parada wspaniale ubranych żołnierzy”. Seraskier poprosił o dziesięciodniowy rozejm, ale Suworow odmówił, uznając to za grę na zwłokę. Ribas planował natarcie. Po naradzie wojennej 9 grudnia Suworow wydał rozkaz do szturmu Izmaiłu ze wszystkich stron – sześć kolumn od strony lądu i cztery od strony rzeki. „Jutro albo Turcy, albo Rosjanie znajdą swój grób w Izmaile” – zapowiedział Suworow żołnierzom. Seraskier, mówiąc już jakby zza grobu, oświadczył: „Pierwej Dunaj stanie w miejscu, a niebiosa runą na ziemię, niż Izmaił skapituluje”.
Krwawa bitwa Rosjan z Turkami
Jedenastego grudnia o trzeciej rano niebiosa rzeczywiście runęły na ziemię. Na twierdzę spadł grad pocisków wystrzelonych przez artylerię rosyjską, a potem po niebie przeleciała raca, dając sygnał do rozpoczęcia ataku. Armaty tureckie siały wśród nacierających straszliwe spustoszenie. Kiedy umocnienia twierdzy zwieńczyły płomienie, szturm Izmaiłu stał się „strasznym i pięknym spektaklem” – wspominał Langeron. Damas, który dowodził kolumną atakującą przez Dunaj, jako jeden z pierwszych znalazł się na murach; tak jak mówił Potiomkin, fortyfikacje od strony morza były najsłabsze. Od strony lądu dwie pierwsze kolumny wdarły się do miasta, ale szpica pod dowództwem Kutuzowa dwukrotnie została odparta, ponosząc ciężkie straty. Podobno Suworow przesłał Kutuzowowi list, w którym gratulował mu zdobycia Izmaiłu i mianował gubernatorem miasta. To zachęciło Kutuzowa do podjęcia trzeciego, udanego natarcia. Pop z krucyfiksem, od którego odbijały się pociski, szedł na czele rezerw. O wschodzie słońca wszystkie kolumny były już na umocnieniach, choć niektóre nie zeszły jeszcze na ulice. Rosjanie wlali się do Izmaiłu jak „strumień, który zalewa pola”. Walka wręcz, w której brało udział 60 000 żołnierzy, weszła w najkrwawszą fazę i jeszcze w południe bitwa była nierozstrzygnięta.
fot.S. Schiflyar / domena publicznaNa twierdzę spadł grad pocisków wystrzelonych przez artylerię rosyjską, a potem po niebie przeleciała raca, dając sygnał do rozpoczęcia ataku
Izmaił przypominał dantejskie piekło. Atakujących ogarnął szał zabijania wszystkiego, co się rusza. „Nastąpiła straszliwa jatka, bezprecedensowa rzeź – wspominał Damas. – Bez przesady można powiedzieć, że rynsztoki miejskie zabarwiły się krwią. Nawet kobiety i dzieci padły ofiarami morderczej furii”. Krzyki dzieci nie powstrzymały Rosjan. Jakiś Turek wybiegł z domu i wycelował karabin w Damasa, ale broń nie wypaliła i podwładni Francuza w jednej chwili położyli go trupem.
Z podziemnych stajni uciekło 4000 tatarskich koni i stratowało martwych i umierających; ich kopyta miażdżyły ludzkie ciała i druzgotały czaszki konających, póki oszalałe zwierzęta nie padły pod ciosami żołnierzy. Seraskier i 4000 żołnierzy wciąż bronili bastionu, gdzie stał jego zielony namiot. Kiedy już mieli się poddać, jakiś marynarz angielski w służbie rosyjskiej próbował pojmać tureckiego dowódcę i zastrzelił go, ale sam został zadźgany 15 bagnetami. Rosjanie oddali się wówczas orgii zabijania, metodycznie mordując wszystkich 4000 Turków, z których żaden nie ocalał.
Przeczytaj także: Grigorij Potiomkin – Polak u boku Katarzyny Wielkiej?
Rzeź Izmaiłu
Turcy z rezygnacją czekali na śmierć – Richelieu pierwszy raz widział podobny fatalizm. „Nie będę nawet próbował odmalować grozy, która zmroziła wszystkie moje zmysły”. Udało mu się jednak uratować życie dziesięcioletniej dziewczynki, którą znalazł zalaną krwią wśród czterech kobiet z poderżniętymi gardłami. Dwóch Kozaków już miało ją zabić, gdy Richelieu chwycił ją za rękę: „Z radością zobaczyłem, że mój mały jeniec nie ma innych ran niż małe zadrapanie na twarzy, zapewne od tej samej szabli, od której zginęła jej matka”. Tatarski książę Kaplan Girej i jego pięciu synów, dumnych potomków Czyngis-chana, stoczyło ostatni bój. Ojciec padł na końcu, a ciała jego mężnych synów otaczały go jak wieniec.
Opór słabł, masakra zaczęła przypominać makabryczną pantomimę. Rosjanie, otumanieni krwią, narzucali na siebie każdą sztukę odzieży, jaką znaleźli – męską lub damską. Przed zabiciem swoich ofiar zdzierali z nich ubranie. Plądrowali tureckie sklepy, a ostry zapach przypraw unosił się w powietrzu rozdzieranym krzykami zabijanych. Kozacy, w perukach i sukniach budzący jeszcze większe przerażenie, grasowali po ulicach, po kolana unurzani w grzęzawisku ubitych na miazgę zwłok, cuchnący krwią, wymachujący ociekającymi krwią szablami i ścigający nagich nieszczęśników wśród rżenia koni, szczekania psów i płaczu dzieci.
fot.John Cawse / domena publicznaKarykatura przedstawiająca Suworowa
Ciała piętrzyły się tak wysoko, że Langeron musiał po nich stąpać. Richelieu, wciąż trzymający za rękę uratowaną dziewczynkę, spotkał Damasa i obaj odsunęli zwłoki, aby zrobić jej przejście. Masakra trwała do czwartej po południu, kiedy Turcy w końcu skapitulowali.
Najwyższy rangą pasza izmailski, który ocalał, kazał rozłożyć w środku zburzonej twierdzy kilka dywanów i otoczony trupami swoich rodaków ćmił fajkę z takim spokojem, jakby wciąż siedział w swoim seraju. Tak zdobyto „jeden z filarów imperium osmańskiego”. Zginęło prawie 40 000 ludzi i była to jedna z największych rzezi wojennych XVIII wieku.
Na skrawku pożółkłego dziś papieru, zda się zalatującego prochem strzelniczym, Suworow donosił Potiomkinowi: „Narody i mury padają przed tronem Jej Cesarskiej Mości. Natarcie było mordercze i długie. Izmaił wzięty, czego gratuluję Waszej Wysokości”.
KOMENTARZE
W tym momencie nie ma komentrzy.