Anglia początku XIV wieku stała się areną walki o wpływy i władzę. Król Edward II coraz bardziej oddalał się od żony, Izabeli Francuskiej, faworyzując bezwzględnego Hugh Despensera. Upokorzona królowa nie zamierzała jednak biernie znosić odsunięcia na bok — a napięcie na dworze rosło z każdym dniem.
Pazerny faworyt ważniejszy od królowej
Edward II wyraźnie miał słabość do faworytów. Starał się nieba im przychylić, a to przekładało się nawet na oddawanie im wpływu na sposób rządzenia Anglią. Pierwszym wybrankiem Edwarda II, bo o nim mowa, był Piers Gaveston. Jego historię przedstawiamy w tym artykule. Po jego śmierci miejsce to zajął Hugh Despenser — człowiek, który na dworze zyskał jeszcze większe znaczenie.
W państwie miał do powiedzenia więcej niż królowa Izabela. Ta nie ufała Despenserowi na tyle, że podczas wojny ze Szkocją, gdy przeciwnicy podeszli pod Yorkshire, odmówiła przyjęcia wsparcia od żołnierzy wysłanych tam z rozkazu króla, lecz pod dowództwem faworyta. Ledwo uszła wtedy przed Szkotami, mimo że Edward posłał później bardziej znośnych dla niej ludzi. Rola Hugh Despensera na królewskim dworze rosła, a znaczenie Izabeli, przeciwnie. Faworyt zbudował system administracyjnych wymuszeń, który pozwolił zapełnić złotem nie tylko skarbiec króla, ale i własny. Terror zapanował w kraju.

Król, nie zważając na nieprzychylne spojrzenia dworzan, spędzał miło czas ze swoim ukochanym (obraz Marcusa Stone’a „Edward II i jego faworyt, Piers Gaveston”, domena publiczna).
Tymczasem po drugiej stronie kanału La Manche wydarzyło się coś, co zaważyło na dalszym rozwoju sytuacji. Po śmierci Filipa V tron francuski objął jego najmłodszy brat, a zarazem brat Izabeli, dwudziestoletni Karol IV. Zażądał on od Edwarda II, by w imieniu angielskiego księstwa Akwitanii osobiście stawił się i złożył hołd. Król, niespokojny o sytuację w państwie, odmówił. Co więcej, Karol najechał Gaskonię, gdzie namiestnikiem był przyrodni brat Edwarda II, Edmund.
Przeczytaj także: Matylda. Władczyni, której nie wolno było rządzić jak król
Paranoik niszczy królową
Kryzys pomiędzy państwami stał się aż nadto widoczny, a Despenser nie omieszkał wykorzystać go przeciwko królowej, uderzając w nią niezwykle stanowczo. Jak opisuje Helen Castor w książce „Wilczyce. Królowe, które rządziły Anglią przed Elżbietą I”:
„W czasie dwóch tygodni września Izabela straciła część władzy zasobów należnych jej jako królowej. Najpierw bez ostrzeżenia czy rekompensaty skonfiskowano jej ziemie. Potem zdziesiątkowano dwór, z którego na mocy rozkazu internowano wszystkich Francuzów przebywających w Anglii…”
W sumie Izabela straciła dwudziestu siedmiu najwierniejszych i najbliższych służących, między innymi kapelana i medyka. Wreszcie, odebrano jej trójkę młodszych dzieci – ośmioletniego Jana, sześcioletnią Eleonorę i trzyletnią Joannę – którzy nie mieli jeszcze własnego dworu w przeciwieństwie do ich starszego brata, Edwarda. Dzieci trafiły pod opiekę żony i siostry Despensera”.

Żona Edwarda II zdecydowanie wolała spędzać czas ze swą francuską rodziną, niż z mężem. Od lewej: jej bracia Karol i Filip, Izabela we własnej osobie, jej ojciec, król Filip IV Piękny, jej brat Ludwik oraz stryj Karol Walezjusz (źródło: domena publiczna).
Trzeba tu jeszcze podkreślić, że im bardziej na dworze umacniał się Despenser, tym bardziej obsesyjnie obawiał się spisków. A to przekładało się na coraz masowe internowania Francuzów oraz rzeczywistych lub rzekomych buntowników. Nie było jednak łatwo zatrzymać wszystkich pod kluczem. I tak na przykład Roger Mortimer — postać, która będzie istotna dla dalszej części tej opowieści, zdołał uciec z lochów w Tower. Sprzyjający mu zastępca dowódcy spił winem strażników, dzięki czemu Mortimer zbiegł i znalazł schronienie na dworze Karola IV.
Król posłał syna na kontynent. I strzelił sobie w stopę
Tymczasem kryzys wokół Gaskonii trwał. Despenser wolał pozyskiwane złoto chować do własnej kieszeni, a król nie chciał opuszczać kraju, by osobiście rozmówić się z władcą Francji. W końcu jednak pojawiło się rozwiązanie: papież zasugerował, by na rozmowy do Francji udała się Izabela. Jej brat przystał na tę propozycję. Królowa zaś „pokornie” oddała się w tej kwestii do dyspozycji męża.
9 marca 1325 roku popłynęła więc przez La Manche, by prowadzić tam „negocjacje”. I oto co wynegocjowała: w sierpniu miał się odbyć hołd, natomiast Karol IV — za wyjątkiem ostatnio zdobytych ziem gaskońskich — zamierzał honorować wszelkie terytoria angielskie.
Izabela jednak z powrotem do Anglii wcale się nie spieszyła. Czas płynął szybko i w końcu nadszedł dzień, w którym Edward II miał wyruszyć do Francji. Despenserowie doskonale wiedzieli, że jeśli król opuści Anglię, ich dni mogą być policzone — tak bardzo byli w kraju „lubiani”.
Faworyt namówił więc Edwarda, by pozostał na miejscu pod pretekstem niedyspozycji. Ktoś jednak musiał w imieniu Anglii złożyć hołd. I tym razem to Karol IV wyszedł z propozycją: niech będzie to najstarszy syn Edwarda II i Izabeli. Król przystał na to rozwiązanie, nakazując jednocześnie w liście żonie powrót do kraju. Popełnił jednak karygodny błąd: pozwolił, by po drugiej stronie kanału znaleźli się razem Izabela i ich syn, następca tronu.
Przeczytaj także: Wilczyce. Królowe, które rządziły Anglią przed Elżbietą I
„Wdowa” zbiera armię
W tej sytuacji szanse na zmuszenie Izabeli do powrotu drastycznie zmalały. Królowa zaś oficjalnie i otwarcie sprzeciwiła się Edwardowi II, stwierdzając, że:
„ktoś stanął między mną a moim mężem, próbując zerwać tę więź. Oświadczam, iż nie powrócę, dopóki ten intruz nie zostanie usunięty, a odrzucając strój mężatki, zamierzam wdziać wdowie szaty i nosić je, dopóki krzywda wyrządzona mi przez tego faryzeusza nie zostanie pomszczona” – a jej słowa cytuje Helen Castor w książce „Wilczyce. Królowe, które rządziły Anglią przed Elżbietą I”.
Sytuacja zaczęła wymykać się Edwardowi II i Hugh Despenserowi z rąk. Tymczasem do Izabeli zaczęli przyłączać się wygnańcy z Anglii, skonfliktowani z królem. Wśród nich nie było nikogo innego jak Roger Mortimer. Ci dwoje nie tylko się spotkali, ale szybko połączył ich płomienny romans. Mortimer stanął również na czele armii Izabeli. W międzyczasie Edward próbował jeszcze sprowadzić żonę do domu, naciskając na jej brata oraz papieża, grożąc ekskomuniką za udzielanie schronienia „źle prowadzącej się” parze.
Karol IV mógł jednak bez problemu „wygnać” siostrę — zwłaszcza że ta i tak zamierzała udać się na północ, by szykować flotę, która miała zabrać ją do Anglii. Ale nie w takim charakterze, w jakim życzyłby sobie tego jej mąż.
I tak 22 września flotylla około stu okrętów z żołnierzami i najemnikami na pokładzie wyruszyła przez Kanał La Manche.
Zepchnięci do narożnika
24 września Izabela wylądowała w hrabstwie Suffolk. Jej armia ostrożnie ruszyła w głąb lądu, ale ku własnemu zdziwieniu nikt nie chciał z nią walczyć. Przeciwnie — wszyscy przechodzili na jej stronę. Nawet przyrodni bracia Edwarda II, przy czym jeden z nich zrobił to jeszcze w Paryżu.
Izabela „podbijała” kolejne terytoria niemal bez rozlewu krwi. Lata despotycznych rządów Edwarda II i Despensera zrobiły swoje. Król wychodził z siebie, próbując zebrać jakiekolwiek siły, lecz te albo zachowywały się biernie wobec marszu Izabeli, albo dołączały do buntu w chwili spotkania z królową. Nie pomagało nawet brutalnie odebrane ludziom przez Despensera złoto.
Co więcej — kolejne miasta same oferowały królowej pieniądze, choć ta upierała się, by za wszelkie usługi na rzecz żołnierzy wypłacano uczciwą zapłatę. Edward II i Hugh Despenser popadli w desperację. Bronić ich nie chciał już nikt. Nie było rady, podjęli decyzję, by, nomen omen po angielsku, ewakuować się z Londynu. Przemieszczali się coraz dalej na zachód.
Po drodze zdali sobie sprawę z tego, co trafnie ujęła Helen Castor: „armia, na którą tak liczył miała składać się wyłącznie z duchów”. Dotarli w końcu aż do Walii i tam, z Chepstow, statkiem próbowali przeprawić się do Irlandii. Ale nawet wiatr był przeciwko nim. Zmusił ich do ponownego lądowania — tym razem w Cardiff.
W Bristolu spróbowali jeszcze pozostawić ojca Despensera, by w twierdzy stawił opór nadciągającym siłom Izabeli. Na próżno. Garnizon wytrzymał zaledwie 8 dni oblężenia w wykonaniu wojsk pod dowództwem Mortimera. Ojca Hugh Despensera schwytano, postawiono przed trybunałem i nie umożliwiwszy mu nawet zabrania głosu we własnej obronie skazano na śmierć, którą to karę wykonano tak: „rozciągnięto go na platformie, powieziono ulicami miasta, powieszono na szubienicy, a następnie jeszcze żywego odcięto tylko po to, by dokonać dekapitacji”.
Król umarł, bo… umarł. Nie zadawajcie zbędnych pytań
W końcu pochwycono również Edwarda II oraz jego faworyta. Przemieszczali się w ulewie pomiędzy twierdzami, próbując ratować resztki władzy i życia. Despensera, przywiązanego do szkapy, poprowadzono od razu do Mortimera. Po drodze próbował się zagłodzić, odmawiając jedzenia. Nie udało mu się to. Obawiano się jednak, że nie dociągnie do Londynu, więc osądzono go po drodze — również bez prawa do obrony.

Egzekucja Hugh Despensera Młodszego, z rękopisu Jeana Froissarta
Egzekucja była pokazem okrucieństwa: po kolei powieszono go, wykastrowano, wypatroszono i ścięto. Został już tylko król.
Uwięziony Edward II w końcu się poddał i zgodził abdykować na rzecz syna. Trzeba pamiętać, że w historii Anglii było to wydarzenie bez precedensu. W momencie, gdy to zrobił, zarządca dworu symbolicznie przełamał na pół buławę. 1 lutego 1327 roku koronowany został Edward III.
Tymczasem eks-król stawał się coraz większym problemem. O dziwo, podejmowano próby jego uwolnienia, co zmusiło spiskowców do przenoszenia go z miejsca na miejsce. W końcu trafił do zamku Berkeley, gdzie liczono, że chłód i wilgoć osłabią jego zdrowie. Edward II jednak nadal uparcie żył.
fot.Robbot / domena publicznaGrób Edwarda II w katedrze w Gloucester
Wobec kolejnych prób wydostania go na wolność postanowiono raz na zawsze zrobić z tym porządek. 21 września 1327 roku po prostu ogłoszono, że zmarł. Nie podano przyczyny. To sprzyjało powstawaniu legend — chociażby tej mówiącej o tym, że zabito go rozżarzonym prętem, wprowadzonym doodbytniczo.
Z drugiej strony pojawiały się również pogłoski, że król zdołał zbiec za granicę pod fałszywym nazwiskiem i do końca życia mieszkał w Pawii, w Lombardii. Nie zmienia to jednak faktu, że Izabela triumfowała. Historia miała się jednak powtórzyć…
KOMENTARZE
W tym momencie nie ma komentrzy.