Ciekawostki Historyczne
Druga wojna światowa

„Bagnety mają być naostrzone”. Jak Amerykanie przełamali linię Zygfryd

Marzec 1945 roku. Przed żołnierzami 3. Dywizji Piechoty stoi ostatnia wielka przeszkoda na drodze do serca III Rzeszy – linia Zygfryda. Betonowe bunkry, „zęby smoka” i elitarni grenadierzy Waffen-SS mają zatrzymać alianckie natarcie. Publikujemy fragment książki Alexa Kershawa Czterech zuchwałych, opisujący walkę Audiego Murphy'ego i jego towarzyszy o przełamanie niemieckich umocnień.

Fragment tekstu pochodzi z książki Alexa Kershawa Czterech zuchwałych. Od piasków Afryki do serca III Rzeszy, w przekładzie Anny Sak, wydanej przez Znak Horyzont, 2026

Żeby wedrzeć się na teren Rzeszy, 15. Pułk Piechoty musiał przekroczyć, według nomenklatury niemieckiej, „wał zachodni”, znany żołnierzom USA jako linia Zygfryda. „Atak ma być prowadzony bezwzględnie i z werwą” – brzmiał rozkaz O’Daniela, dowódcy 3. Dywizji. – „Przed wejściem do akcji wszyscy mają być w najwyższej gotowości bojowej. Bagnety mają być naostrzone”. Po naostrzeniu swojego bagnetu Audie Murphy miał poprowadzić kompanię B z pozycji wyjściowych w małym francuskim miasteczku o nazwie Bining na południe od niemieckiego miasta Saarbrücken. Kompania A Michaela Daly’ego miała stanowić czołówkę natarcia 1. batalionu.

Snopy światła niezliczonych baterii amerykańskich reflektorów przeciwlotniczych odbijały się od pokrywy chmur, zmieniając noc w dzień i rzucając upiorną poświatę na Daly’ego i jego ludzi zajętych przeglądem broni, zaopatrywaniem się w fosforowe granaty dymne i testowaniem radiostacji. Daly z kompanią A wyruszyli 15 marca o godzinie 1.00 w nocy. Pluton zwiadowczy kompanii wszedł do Hornbach, pierwszej wsi w Niemczech, która miała zostać zdobyta przez 15. Pułk Piechoty. W następnej fazie Daly i jego towarzysze podeszli pod osławioną linię Zygfryda, odznaczającą się na tle nieba w blasku reflektorów przeciwlotniczych – „najstaranniej rozplanowany i wycelowany system umocnień”.

Mieli do pokonania pięć rzędów zapór przeciwczołgowych. Za nimi pofałdowane, niczym nieosłonięte wzgórza – Niemcy ogołocili teren z drzew – ciągnęły się aż po kolejną linię obronną złożoną z dziesiątek schronów bojowych. Linia Zygfryda istotnie budziła respekt: długa na 600 kilometrów, w niektórych miejscach szeroka na ponad 16, była naszpikowana tysiącami stanowisk obronnych i kilometrami betonowych przeszkód, sławetnych „zębów smoka”.

fot.Sansculotte – Praca własna / CC BY-SA 3.0

Schemat linii Zygfryda

Naprzeciwko Daly’ego i jego batalionu stały doborowe niemieckie oddziały z 17. Dywizji Grenadierów Pancernych SS, około 500 wysoko zmotywowanych żołnierzy. Było to podwójnie kłopotliwe, biorąc pod uwagę, że nawet najmniej sprawny żołnierz, strzelając z bunkra o grubych murach, mógł w parę sekund położyć cały pluton.

Kompania Daly’ego wyruszyła w kierunku pierwszych umocnień linii Zygfryda 18 marca o godzinie 5.45 rano pod osłoną ciemności. Miała spore wsparcie – dziewięć batalionów artylerii, liczbę, która przy odrobinie szczęścia powinna oszołomić niemieckich obrońców i zniszczyć silnie bronione punkty. Niedaleko wioski Heidelbingerhof zginął darzony wielkim szacunkiem sierżant, który walczył z kompanią A od lipca 1943 roku. Miał wrócić do Stanów następnego dnia. Niektórzy żołnierze zwrócili się przedtem do dowódcy kompanii o zgodę na przedłużenie jego służby w ich formacji. Teraz sierżant leżał martwy, a oni czuli złość.

Szybko o nim zapomnieli, gdy kompanię A przygwoździł ogień z karabinów maszynowych w strefie „zębów smoka”. Wcześniej dowódcy kompanii Daly’ego i jeszcze jednemu oficerowi puściły nerwy i zawrócili biegiem na pozycje wyjściowe. Daly przejął dowodzenie i poprowadził natarcie na bunkier. Niemcy jednak walczyli zażarcie i po południu Daly musiał dać rozkaz do odwrotu.

Pociski artyleryjskie lądowały wszędzie z coraz większą furią i precyzją. Niemiecki obserwator ewidentnie naprowadzał ogień na kompanię A. Jeden z jej najlepszych żołnierzy, starszy szeregowy Gordon D. Olson, zdał sobie sprawę, że grozi im rzeź, i otworzył ogień osłonowy ze swojego Browninga, czym ściągnął na siebie uwagę wroga i dał innym cenny czas.

Pocisk z moździerza wybuchł niecałe 10 metrów dalej, powalając go na ziemię.

Olson podniósł się i celując w otwory strzelnicze najbliższych schronów, opróżnił kilka magazynków. Kula urwała mu ucho. Krew pociekła po szyi. Rozwścieczeni butą Olsona, trzej niemieccy strzelcy wybiegli z okopu, rozstawili karabin maszynowy i skierowali na niego ostrzał. Kula utkwiła mu w nodze, ale Olson utrzymał równowagę i zastrzelił całą trójkę z Browninga. Wiedział, że zaraz zabraknie mu amunicji, więc oddawał strzały z większym rozmysłem. Na koniec osunął się na ziemię i umarł z upływu krwi. Pozostałym udało się w tym czasie znaleźć bezpieczne schronienie. Olson poświęcił życie, żeby ich uratować. Jako ostatni oddalił się i dołączył do nich podpułkownik Michael Daly.

Audie Murphy wraca na pierwszą linię

Tego samego ranka kompania B Audie Murphy’ego też napotkała poważne trudności i została przyszpilona podobnie jak kompania A. Murphy’ego nie było jednak z nią na linii frontu. 10 marca powiadomiono go, iż rozpatrywana jest jego kandydatura do Medalu Honoru. W doniesieniu prasowym ogłoszono już tego samego dnia, że Audie Murphy, niekwestionowana gwiazda 3. Dywizji, to „MUROWANY KANDYDAT DO MEDALU HONORU” – i że został zwolniony z funkcji dowódcy kompanii B.

fot.U.S. Army (https://www.detrick.army.mil/samc/index.cfm) / domena publiczna

Audie Murphy z odznaczeniami, 1948

11 marca, tydzień wcześniej, przydzielono go do kwatery batalionowej podpułkownika Ware’a jako oficera łącznikowego. Tam właśnie dowiedział się, że obecnie, ze zdaniem na własne siły kompanii B grozi zniszczenie. Rzucił to, co robił, wskoczył do jeepa i popędził na front, gdzie w końcu natrafił na pluton kompanii B w okopie prowadzącym w stronę schronu bojowego – otumaniały, skamieniały z przerażenia.

Murphy szybko postawił tych żołnierzy na nogi, by byli gotowi do wyjścia. Następnie dał szeregowemu rozkaz, żeby przyniósł bazookę, i zbliżyli się na taką odległość, aby mógł wysadzić wejście do schronu.

– Chodźmy, grzmotniemy w tę linię Zygfryda – zadecydował Murphy. Otaczały ich „smocze zęby”. Wśród tych betonowych przeszkód nie mogły działać we współpracy z czołgami. To była robota dla piechoty.

– Strzel w drzwi z bazooki – rozkazał szeregowemu.

Nastąpiła głośna eksplozja. Przed wejściem pojawił się kłąb dymu. Siła wybuchu odrzuciła szeregowca do tyłu. Murphy pomógł mu się dźwignąć.

– Jeszcze raz – zakomenderował. – Ciągle są w środku. Szeregowy wystrzelił ponownie i tym razem dostrzegł na grubych metalowych drzwiach „jasny punkcik”. Rozległ się łomot.

Drzwi zaczęły się otwierać.

Kamerad! – krzyknął Niemiec. – Kamerad!

Niemcy chcieli się poddać. Jak się okazało, bazooka wytworzyła taki dym, że Niemcy pomyśleli, iż Amerykanie używają trującego gazu. Grupa przerażonych Niemców zebrała się przed bunkrem.

– Co chcesz z nimi zrobić, Murphy?

– Posłać ich do diabła. Przepędzić na cztery wiatry. Poza zasięgiem wzroku Murphy’ego jeden z Niemców podniósł leżący w pobliżu karabin i strzelił sobie w głowę, woląc odebrać sobie życie samemu niż zostać zabitym przez Amerykanina.

Murphy i jego ludzie przenieśli się do schronu. Zostali zauważeni i już niebawem pociski lądowały niebezpiecznie blisko z nieubłaganą furią, powodując wstrząsy. Ktoś zamknął drzwi do bunkra i wszyscy zbiegli po schodach, żeby przeczekać ostrzał. Jakiś żołnierz wyciągnął świece. Czekali. Elektryczny wyciąg uległ awarii, a znajdowali się cztery kondygnacje pod ziemią. Powietrze było rozrzedzone i cuchnęło. W rogu pomieszczenia stał „stary miech kowalski” i teraz ręcznie, na przemian pompowali powietrze – świeże wchodziło, a zatęchłe wychodziło przez kanał wentylacyjny.

Jeden z żołnierzy popatrzył w dół i zauważył, że stoi w wodzie. Czyżby Niemcy próbowali zalać schron? Murphy i jego ludzie wyszli na wyższe piętro, dalej od wody, ale już niedługo srebrząca się breja wypełniła najniższe pomieszczenie, a jej poziom wciąż się podnosił.

Nikt nie chciał utonąć w podziemnym grobowcu.

Wbiegli jeszcze wyżej.

– Gaz! Gaz! Gaz! – wołał żołnierz.

Szeregowy powąchał powietrze.

– Na górze musi być worek z karbidem – stwierdził.

Woda przesączała się do pomieszczenia magazynowego i zamoczyła zapas karbidu używanego w przenośnych lampkach. To dlatego powietrzu pachniało gazem. Żołnierze odszukali karbid, zanieśli go do wejścia do schronu i wyrzucili na zewnątrz. Potem ostrzał ucichł. Zapadła osobliwa cisza. Szeregowy wraz z Murphym wyszli ze schronu i rozejrzeli się dookoła. Szeregowy zobaczył „opustoszałe pole bitwy. Nic. Zupełnie nikogo”.

fot.photographe inconnu / domena publiczna

Atakująca amerykańska piechota w Ostheim

Następnego dnia Michael Daly pchnął swoich żołnierzy naprzód. Czołgi wspierały kompanię A i rozmiękczały niemiecką obronę, zmuszając do odwrotu wielu, ale nie wszystkich – w niektórych potężnych żelbetonowych schronach ciągle były załogi. Trzeba było zdobywać je jeden po drugim. Podchodząc do nich, za każdym razem krzyczeli, ile sił w płucach, wzywając do kapitulacji. Gdy nikt nie odpowiadał, rozbijali drzwi strzałami z bazooki, a potem ciskali w dół po schodach granaty dymne, wykurzając ostatnich obrońców. Cząsteczki fosforu przepalały kończyny w kilka sekund.

Była to harówka, ale też dzięki nalotom i zmasowanemu ostrzałowi artylerii 3. Dywizja robiła systematyczne postępy i do 20 marca przebiła się przez legendarną linię Zygfryda, ostatni bastion obronny nazistowskich Niemiec. 15. Pułk Piechoty stracił 45 zabitych żołnierzy i prawie 200 rannych.

Michael Daly z kompanii A zarobił kolejną Brązową Gwiazdę. „Zyskaliśmy w osobie podpułkownika Daly’ego naprawdę dobrego lidera” – wspominał jeden sierżant. – „Jestem przekonany, że jego przywództwo uratowało życie wielu z nas. Przypuszczalnie mnie także”.

Fragment tekstu pochodzi z książki Alexa Kershawa Czterech zuchwałych. Od piasków Afryki do serca III Rzeszy, w przekładzie Anny Sak, wydanej przez Znak Horyzont, 2026

Zobacz również

Druga wojna światowa

Pearl Harbor bez tajemnic: wywiad, mity i prawda o ataku, który wstrząsnął światem

Atak na Pearl Harbor do dziś budzi emocje, inspiruje do snucia teorii spiskowych i prowokuje do pytań o kulisy pracy wywiadu. Z doktorem Michałem A....

12 sierpnia 2025 | Autorzy: Jacek Perzyński

Druga wojna światowa

II wojna światowa komandosów

II wojna światowa zaczęła się od akcji komanda. Ale jednostki specjalne rozwinęły skrzydła dopiero kilka lat później. Jak wyglądały początki komandosów?

27 maja 2025 | Autorzy: Cyril Azouvi

Druga wojna światowa

Bitwa o Okinawę (1945)

W bitwie o Okinawę na morzu, lądzie i w powietrzu walczyły setki tysięcy żołnierzy. Jej rezultat okazał się punktem zwrotnym wojny na Pacyfiku.

1 kwietnia 2025 | Autorzy: Herbert Gnaś

Druga wojna światowa

Bitwa o Midway (1942)

Jedna decyzja może zdecydować o wyniku bitwy. A jedna bitwa może przesądzić o losach wojny. Takie właśnie znaczenie dla wojny na Pacyfiku miała bitwa o...

28 lutego 2025 | Autorzy: Herbert Gnaś

Druga wojna światowa

Jak długo broniła się Francja?

Opuszczona przez sojuszników Polska broniła się do 6 października. Ale Hitler nie zamierzał na tym poprzestać. Niemiecka machina wojenna ruszyła na zachód…

8 grudnia 2024 | Autorzy: Herbert Gnaś

Wojna oczami wroga. Sojusznicy Hitlera

Spójrz na II wojnę światową z perspektywy Niemiec i ich sojuszników.

26 listopada 2024 | Autorzy: Redakcja

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

W tym momencie nie ma komentrzy.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Przeglądaj książki historyczne w najlepszych cenach

Odkryj najciekawsze książki historyczne w atrakcyjnych cenach. Sekcja powstała we współpracy z Lubimyczytac.pl, największą społecznością miłośników literatury w Polsce – dzięki temu możesz wybierać spośród tytułów najwyżej ocenianych przez czytelników.